![]() |
|
1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31) +---- Wątek: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI (/showthread.php?tid=1248) |
RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Atreus Bulstrode - 28.04.2023 Rzeczony Dante nie jedyny był absolutnie zdziwiony faktem, że wszyscy oprócz Atreusa postanowili ruszyć w kierunku kolejnego katalizatora. Może i do tej pory szło im dobrze, może nawet dało się powiedzieć, że wygrywali, ale w momencie kiedy Bulstrode został sam, wynik wydawał się bardziej jak mniej przesądzony. Tym bardziej, że najwyraźniej miał przeciwko siebie cholernego mistrza translokacji, który wciąż miał w ręku różdżkę i zamierzał nie tyle całkowicie Atreusa wykluczyć z gry, co zwyczajnie od siebie odsunąć. Auror zaklął. Szpetnie i na głos, kiedy mdłe chrupnięcie i fala bólu zalały jego rękę w wyniku dobrze rzuconego zaklęcia, które wyłamało mu palce. Jakby tego było mało, nawet nie miał szansy na to, by jakoś sensownie to przeprocesować i na to zareagować, bo śmierciożerca rzucił drugi czar, odpychając Atreusa od siebie, prosto w ogień. Bulstrode pomyślał tylko, że sam nie wie czy bardziej chciałby dać w mordę napastnikowi, czy może Alastorowi za zostawienie go. Przyszło mu też do głowy, ze BUMowiec to jednak BUMowiec i nie było się co łudzić. Potem natomiast zacisnął zęby i rzucił zaklęcie. Wycelował różdżką w śmierciożercę, chcąc wyczarować linę. Gruby sznur, który obwiązałby się w pasie ich obojgu. Połączyć ich - siebie i jego, żeby skurwysyn poleciał razem z nim, skoro taki chętny był już do posyłania kogokolwiek w powietrze, a jeśli nie poleciał, to chociaż swoją masą zapobiegł by Bulstrode tak zwyczajnie wpadł w ogień. Jeśli nie wyszło za pierwszym razem, spróbował szybko ponownie, częściowo licząc na to, że ewentualna lina chociaż nieco uniemożliwi przeciwnikowi tak zwyczajnie zniknąć. Jeśli pierwsze zaklęcie mu się powiodło, to zamiast próbować zrobić drugi raz to samo, stara się za pomocą następnego machnięcia różdżką wytworzyć ostrze surowej magii, którym celował w rękę napastnika. Te w której trzymał różdżkę i którą Atreus chciał odciąć. rzucam kształtowanie na wytworzenie liny, która obwiązałaby w pasie Atreusa i śmierciożercę i połączyła ich w ten sposób. jeśli stworzenie liny za pierwszym razem się uda to drugi rzut przeznaczam na stworzenie ostrza surowej magii by odciąć skubańcowy rękę z różdżką [roll=PO] [roll=PO] RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Alastor Moody - 28.04.2023 Moody przebiegłszy jakiś już dystans, zatrzymał się nagle, pozostawiając za sobą falę pyłu. Wciąż trzymał za dłoń Danielle, której nie chciał zostawić w tyle, ale istniała osoba, którą zostawić w tyle chciał: - Powinnaś zostać z nim – powiedział Brennie, która biegła razem z nimi – nie możesz zostawić go samego. Jego głos nie był karcący, ale zawierał w sobie wiele rozczarowania wymierzonego w samego siebie, przez nieprecyzyjność sytuacji. Pluł sobie właśnie w brodę, że nie opanował zdolności fal i im tego wspaniałego planu nie wyjaśnił obszerniej, ale z drugiej strony Bulstrode pewnie by go teraz przez te fale wyzywał od najgorszych miernot, kiedy Śmierciożerca dźgałby go nożem. - Dolly, jeszcze raz to samo – Finite! – Powiedział, z pełną świadomością tego, że to światło wyglądało inaczej od innych, ale nie mogli tak po prostu nie spróbować. Chciał powtórzyć dokładnie ten sam schemat działań co ostatnio. [roll=PO] [roll=PO] Oprócz Dumbledore'a nie istniał człowiek, któremu ufałby bardziej niż sobie, ale... „Bones powiedziała, żeby rozpraszać światło, a potem gasić ogień i niszczyć ogniska”, a chociaż ckliwość w takich momentach nie była jego mocną stroną, to dudniące w głowie wspomnienie umieszczania na szczycie pala tego cholernego wianka było tak silne, że gdyby Bulstrode powiedział „Bones kazała wskoczyć ci na główkę w krater po wybuchu”, Moody by tę opcję z pokerową twarzą rozważył. RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Brenna Longbottom - 28.04.2023 Nie miała czasu się ucieszyć, że zabrała naśladowcy różdżkę. Wepchnęła ją po prostu do kieszeni. Dość błędnie założyła, że śmierciożerca z wykręconym ramieniem nie zdoła rzucić zaklęć... chociaż rzucenia ich samych już nie zobaczyła.Nie natknęli się jednak na kolejnych przeciwników, za to w oddali widzieli kolejnych walczących, Bulstrode nie pojawił się za nimi, a Voldemort, najwyraźniej, mimo wygasających świateł, wciąż robił dokładnie to, co robić miał ochotę. Brenna przez ułamek sekundy stała nieco rozdarta - niepewna, czy rzucać się ku najbliższej walce, zostać z Alastorem i Danielle, ruszyć w stronę tych cholernych ogni, czy zawrócić i sprawdzić, czy Atreus aresztował śmierciożercę. Ostatecznie zdecydowała się na to ostatnie. Moody miał rację. A gdyby dotarła dość szybko, by zauważyć, że sytuacja przedstawia się nieciekawie... spróbowałaby stworzyć mały wybuch w ręku śmiercicożercy. Nie, nie chciała pozbawić go ręki, ale zależało jej, aby do cholery, puścił tę różdżkę. I akcja: biegam sobie II akcja: kształtowanie, ciśnienie w łapie [roll=PO] RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Danielle Longbottom - 29.04.2023 Zdecydowanie nie czuła się komfortowo, zostawiając Brennę przy Śmierciożercach. Mocniej ścisnęła dłoń Alastora, a być może, gdyby była odrobinę silniejsza, byłby to uścisk bolesny. Rzuciła mu krótkie spojrzenie, w którym można było dostrzec cień urazy, gdy ten zasugerował starszej Longbottom by nie zostawiała Atreusa ze Śmierciożercami. Nie dało się wyzbyć emocji, zwłaszcza w stosunku do tak bliskich jej osób. Choć chciała zostać i być wsparciem dla kuzynki, miała świadomość, że ta poradzi sobie znacznie lepiej, gdy nie będzie ciążyło na niej poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo młodszej. Poza tym, musiała się zająć czymś innym. Musiała być przydatna - po to przecież tu była. Nie odezwała się ani słowem, choć na ogół w trudnych chwilach wiedziała, co powinna powiedzieć - tym razem nic nie przeszłoby jej przez gardło. Kiwnęła głową na polecenie Alastora. Na dyskutowanie przyjdzie czas po wszystkim, teraz po prostu musiała w pełni polegać na jego doświadczeniu. Rozproszenie: na źródło światła [roll=PO] Rozproszenie: na ogień [roll=PO] RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Eutierria - 03.05.2023 Próba połączenia was liną, aby wpaść do ognia razem, była dobrym pomysłem, ale chociaż Śmierciożerca znalazł się w sytuacji zagrożenia, ty znalazłeś się w niej podwójnie. Brak obrony przed zaklęciem wyginającym twoje palce poskutkował olbrzymim bólem, kiedy złamano ci w nich kości. Jedna z twoich dłoni była niesprawna. Wpadliście w dogasający już, ale wciąż parzący krąg czarnego ognia. Mężczyzna zawył. Próbował wykonać różdżką jeszcze jeden ruch, ale bezskutecznie – musiał zająć się panicznym gaszeniem podpalonej, czarnej peleryny. Oboje znaleźliście się w wewnętrznym kręgu, zwracając na siebie uwagę kamiennej istoty. Brenna dobiegła na miejsce zwyczajnie za późno. Widziała jak Atreus i Śmierciożerca wpadają do kręgu, ale rzucone przez nią zaklęcie się nie powiodło. Danielle i Alastor skutecznie usunęli magię napędzającą katalizator. W oddali widzieli ostatni – piąty z nich, ale żeby się do niego przedostać, musieli przejść obok jednej z walczących grup. Trójka czarodziejów, na czele z Erikiem Longbottomem, toczyła zażartą potyczkę z pojedynczym Śmierciożercą. Wokół krateru po wybuchu nie leżały już żadne ciała, ale widzieliście krwawe ślady, które po nich zostały. Cywile znajdujący się przy stoiskach opatrywali rannych. Gdzie zamierzaliście się udać? Krąg czarnych płomieni przygasł, aż wreszcie wypalił się całkowicie. Rzuty: tutaj.
RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Atreus Bulstrode - 03.05.2023 Bulstrode zawył, kiedy wpadli w dogasający ogień. Tego typu wypadki nigdy nie były przyjemnie, nie wspominając już o tym, że dodatkowo miał połamaną dłoń, a przeturlanie się po ziemi niewątpliwie jej nie pomagało. Widząc, że przeciwnik bardziej zajęty jest próbą ugaszenia ognia, niż rzuceniem kolejnego zaklęcia, sam Atreus szybko pozbierał się i znowu podniósł różdżkę, celując w związanego ze sobą mężczyznę. Chciał bardzo, ale to bardzo poucinać mu te parszywe łapska, ale odcięcie niewłaściwej jako pierwszej mogło poskutkować tym, że albo oberwie zaklęciem albo zobaczy, co też takiego mężczyzna wcześniej szukał w kieszeni. Chciał, żeby pocierpiał sobie chociaż odrobinę, w nagrodę za wyłamanie mu palców, ale przyłożenie mu znowu z pięści nie wchodziło w grę. Nie kiedy wciąż myślał, że jest sam. Rzucił więc zaklęcie, chcąc wyczarować dookoła śmierciożercy warstwę kamienia, która pokryłaby jego ciało. Warstwę ciasną, która uniemożliwiałaby mu ruchy, takie jak wszelkie sięgnięcia po różdżkę czy znajdujące się w kieszeni przedmioty. Na tyle też grubą, by ewentualne szarpanie się nie skruszyłoby jej. Nie chciał go tym jednak zabić - morderstwo na polanie pełnej aurorów raczej nie wchodziło w grę, więc chciał zostawić mu odkrytą górną połowę głowy - tak, żeby wystawał mu nos i mógł chociaż trochę oddychać. rzucam dwa razy na kształtowanie, żeby wyczarować kamienną skorupę na śmierciożercy, by uniemożliwić mu poruszanie się [roll=PO] [roll=PO] RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Brenna Longbottom - 03.05.2023 Brenna zaklęła, widząc, że obaj mężczyźni wpadają w płomienie, na szczęście już wygasające. Nie miała pojęcia, że Atreus wcześniej wykręcił zwolennikowi Voldemorta rękę, by nie wyciągnął czegoś z kieszeni, nie tę z różdżką, bo zwyczajnie ruchu z szukaniem świstoklika nie dostrzegła – za żadne skarby więc nie pojmowała, kim jest ten pieprzony śmierciożerca, skoro tak doskonale dawał sobie radę w walce. Najpierw na cztery osoby, a potem jeszcze gdy rzucono go na ziemię. W niej też narastała złość, ale nie, nie pragnęła rozerwać go na strzępy czy pozbawiać rąk. Wolałaby po prostu zorientować się, gdzie jest Voldemort i co do cholery robi. Skoro wygaszanie świateł najwyraźniej nic nie dało, najlepiej byłoby przejść do bezpośrednich metod. Pech, bo nie widziała Czarnego Dzbana, za to poza śmierciożercą pojawiła się także wielka, chyba kamienna istota, która najwyraźniej zwróciła uwagę na dwóch mężczyzn. W tej chwili nie mogła mieć pewności, czy golem nie został stworzony przez śmierciożerców albo nawet samego Voldemorta. Brenna machnęła dwa razy różdżką – po pierwsze w kolejnej próbie pozbawienia śmierciożercy różdżki, po drugie, próbując wyczarować fizyczną barierę, pomiędzy Atreusem a dziwacznym stworem. Tak na wszelki wypadek, gdyby ten postanowił go zdeptać albo czymś w niego cisnąć. Kształtowanie, ciśnienie na ponowną próbę z różdżką [roll=PO] Kształtowanie, próbuję zasłonić Atreusa przed golemem [roll=PO] RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Alastor Moody - 04.05.2023 Kiedy tylko katalizator zgasł, Moody spojrzał przed nich. Tam, gdzie Longbottom i dwójka dzieciaków walczyli ze Śmierciożercą. - Jeżeli chcemy zgasić kolejne światło – w końcu nie mógł wiedzieć, że jest ono ostatnie – to musimy przedostać się przez tę walkę. Wygląda na to, że kiepsko sobie radzą. Zachowaj czujność i idź za mną, gdyby coś leciało w naszym lub ich kierunku, to to rozprosz, ale nie możemy stracić tutaj zbyt wiele czasu. Mówił głosem oschłym, nieco za bardzo wypranym z emocji jak na przyjaznego i ciepłego Alastora, który był dla swoich przyjaciół oparciem. Normalnie by nie zreflektował – bo to nie był czas i miejsce – okoliczności (mając tu na myśli bycie wciąż upojonym magią tego cholernego święta) przypomniały mu jednak, że zarówno on i ona byli ludźmi, a jej nie szkolono do działań pod taką presją. - Trzymasz się? – Zapytał więc, zanim pociągnął ją dalej, w głąb wiru tejże walki, gdzie jeden z najsilniejszych czarnoksiężników na polanie atakował jej kuzyna raz za razem, a Erik najwyraźniej nie potrafił się przed tym obronić. RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Danielle Longbottom - 05.05.2023 W idealnym świecie, potrafiłaby się rozdwoić. Jedna jej połowa zostałaby z Brenn i jej kolegą, którego imienia nie poznała albo zdążyła już zapomnieć, druga z kolei byłaby wsparciem dla Erika. Chociaż nie, przydałyby się trzy Danki. Wtedy trzecia zajęłaby się gaszeniem katalizatora. A może cztery? Czwarta w tym momencie mogłaby opatrywać zranionych. Posłała ostatnie spojrzenie Brennie i jej koledze. Poradzą sobie. Na pewno tak będzie. Postacie opuszczają sesję
W sensie temat. Danka i Alastor I guess
RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Eutierria - 06.05.2023 Przedostawszy się przez tereny rozświetlone wcześniej przez magiczne żyły, Danielle i Alastor wkroczyli na teren kolejnej z toczących się na sabacie walk. Oboje nie biorą już udziału w tej sesji.
Zniknęli z waszych oczu już dawno, ale zniknęło z nich również światło katalizatora. Moglibyście gdybać na temat tego, gdzie udali się później, ale, prawdę mówiąc, nie mieliście na to zbyt wiele przestrzeni – wasz przeciwnik nie należał do osób, które można było zlekceważyć. Fala nieudanych akcji Brenny nie miała jednak znaczenia w obliczu wyjątkowo udanej pułapki, w jaką wpakował Śmierciożercę Atreus. Widzieliście, jak Śmierciożerca próbował rozproszyć pokrywające go kamieniem zaklęcie, ale bezskutecznie. Zaklął głośno, szperał jeszcze w kieszeni, ale ostatecznie na nic się to zdało – twarda skorupa pokryła jego ciało. Atreusie, ręka bolała cię niesamowicie. Teraz kiedy mogłeś odetchnąć, bezpieczny od kolejnych próbujących zabić ciebie i twoich towarzyszy zaklęć, miałeś ułamek czasu na obejrzenie swoich obrażeń. Nie mogłeś ruszać palcami jednej ręki, rzucanie zaklęć drugą wychodziło ci koślawo. Do tego byłeś poparzony. Skóra na przedramionach i brodzie piekła cię strasznie i chociaż nie czułeś, że są to oparzenia rozległe – było to po prostu nieprzyjemne. Pulsujący ból nie był nie do zniesienia, potrzebowałeś jednak pomocy uzdrowiciela. Nie chciałeś zabić uwięzionego Śmierciożercy, co było z pewnością godne pochwały, ale towarzyszący wam stwór miał na ten temat inne zdanie. Ryknął ociężale. Widział, że jego cel jest unieruchomiony, zamachnął się ramienną ręką i postanowił go najzwyczajniej w świecie zgnieść – trzepnąć jak karalucha – nie zważał przy tym na waszą obecność tuż obok. Był w tej czynności powolny i ociężały – mieliście więc szansę uciec (jedna akcja na ucieczkę z pola, w które uderzy ręka, dwie na odbiegnięcie na tyle daleko, aby być całkowicie bezpiecznym od ewentualnych odłamków), ale mogliście też uwolnić Śmierciożercę z tej pułapki i pozwolić mu przeżyć. Rzuty: tutaj.
|