Secrets of London
[lato 1972] Pod pokładem pleni się robactwo - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Pokój Życzeń (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=117)
+---- Dział: Sny (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=116)
+---- Wątek: [lato 1972] Pod pokładem pleni się robactwo (/showthread.php?tid=1756)

Strony: 1 2 3 4


RE: [lato 1972] Pod pokładem pleni się robactwo - Victoria Lestrange - 11.09.2023

Nie była pewna, w którym momencie odczucie bólu przedarło się do mózgu i po prostu… przestała śnić, że jest w ciele Victorii Stone. Zamrugała. Pod policzkiem czuła twarde drewno, mocny zapach soli i zbutwiałego drewna, i gnijącej roślinności morskiej. Jęknęła cicho, kiedy poruszyła rękami po podłożu, by spróbować podnieść tułów – i udało się to. Wtedy zobaczyła, że nie jest tutaj sama, bo całkiem blisko byli Erik Longbottom i Geraldine Yaxley. Te same osoby, z którymi… dzieliła sen? A może po prostu jej się śnili? Na pewno bolała ją głowa… chociaż ten ból pomalutku odchodził w niepamięć, nie był już tak irytujący jak na początku. A może to po prosu to, że byli na statku i jej ciało projektowało sobie, że kołyszą się na falach. W rzeczywistości jednak to one rozbijały się o burtę.

Uniosła głowę na okrzyk Gerry.

– Potwory? – zapytała mało inteligentnie, właściwie o to samo, o co zapytał też Erik, którego ręka spoczęła na jej ramieniu. Najwyraźniej i on rozumiał z tego tyle samo, co Victoria: czyli niezbyt wiele. Ale tak jak Erik sprawdzał, czy miał przy sobie szpadę, tak Victoria odruchowo sprawdziła, czy miała ze sobą różdżkę. Bo w tym śnie… Zdecydowanie jej brakowało.

W końcu podniosła się na nogi. Słyszała co krzyczała Geraldine, ale i tak rozejrzała się na boki. Szukała… właściwie głównie jednej osoby; chciała wiedzieć, czy z Laurentem było wszystko w porządku. Czy przypadkiem… Czy nie rzucił się do wody, odpowiadając na zew morza. Otrzepała niedbale swoje spodnie i rękawy koszuli.

– Ja… Może być. Głowa mnie boli – powiedziała tylko. – A wy? Wy też… Też mieliście ten sen? O matce i katowanym dziecku, które miało w sobie obskurusa? – nie wiedziała czy to tylko ona… czy widzieli to samo. – Ależ to było realistyczne… – mogli iść gdziekolwiek tak naprawdę. Zapewne Geraldine i tak ruszy pierwsza…

Tak samo jak w tym śnie.


Koniec sesji