Secrets of London
Ambrosia McKinnon - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Ambrosia McKinnon (/showthread.php?tid=2266)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7


RE: Ambrosia McKinnon - Stanley Andrew Borgin - 18.03.2024

czerwiec 1972

ALE PRZYSIĘGAM, ŻE JEŻELI ZACZNIESZ COŚ SNUĆ ZA MOIMI PLECAMI ZE STELLĄ.
TO KONIEC NASZEJ PRZYJAŹNI. POWTÓRZĘ TO TYLKO JEDEN RAZ.



List nadszedł kilka minut po ostatnim.


RE: Ambrosia McKinnon - Stanley Andrew Borgin - 18.03.2024

czerwiec 1972

Ambrosio,
Nie znamy się od dzisiaj. Znamy się całą wieczność. Ja wiem jak WY działacie. WY - LORRAINE, TY I MEWKA.
Nie nabierzecie mnie na te swoje sztuczki. "Nie napisałabym do niej". Ta, jasne, a ja jestem Aurorem. Nie do mnie takie zagrywki.
Po drugie - nie ma problemów z zaufaniem, tylko ma ostatnio bardzo ciężki czas. Dużo złego wydarzyło się w jej życiu, jasne? Nie będę się rozwodził nad szczegółami.
Po trzecie - lokal usługowo-gastronomiczno-przestępczy na Nokturnie to nic wielkiego. Zobaczysz, Głębina będzie jeszcze światowej klasy lokalem. Potrzebujemy tylko trochę czasu.
Po czwarte - jeżeli będziesz grzeczna to rozważę takie spotkanie albo sama na nas trafisz. Gwarantuję jednak, że nie jest to proste, zwłaszcza po tym jak spotkałem Maeve.

Trzymaj się tam piętro wyżej,
Stan



RE: Ambrosia McKinnon - Lorraine Malfoy - 19.03.2024

—03/07/1972—


Odpowiedź na ten list.


Londyn, 03.07.1972

Najukochańsza moja Rosie,

Znam cię lepiej, niż myślisz! Być może to skutek uboczny zaglądania ludziom do głów, ale nie mogę narzekać. Przeczuwałam, że widok tego "listu gończego" zabierze Cię w sentymentalną podróż po zakamarkach wspomnień, dlatego specjalnie zaniosłam arcydzieło kolażu ze stanleyową mordką do Ciebie, do Ataraxii, i schowałam, żeby pozostała po tym całym zamieszaniu jakaś ładna pamiątka przynajmniej wcale nie dlatego, że boję się, że Stanley wyśle Sauriela, żeby zrobił najazd na moje mieszkanie i zaanektował album ze zdjęciami... Włożyłam go do drugiej szufladki (do tej z podwójnym dnem, która się zacina) w trzecim, patrząc od wejścia, rzędzie szuflad w hebanowej komodzie, tej obok astrolabium.

Kto wie, może kiedyś nasz drogi Pan Kapitan wreszcie się ustatkuje i znajdzie jakąś bezpieczną przystań, żeby założyć rodzinę i plantację ogórków, a wtedy wejdziesz Ty - cała na biało - i machając starym "listem gończym" przypomnisz mu, że kiedyś był wyjętym spod prawa piratem grasującym po Mare Nocturn. Swoją drogą, chyba nigdy nie opowiadałaś mi tej historii o weselu Hadesa?

Mam nadzieję, że znajdziesz w tej swojej Francji to, czego szukasz. Nie pytałam Cię o nic przed wyjazdem, bo wiem, że to Twoje osobiste sprawy... Chociaż aż coś mnie wewnętrznie ściska w sercu, bo przypominam sobie tę tęsknotę, która pojawia się w Twoich oczach, gdy wspominasz dawne podróże po świecie.
Wiesz, że chcę Twojego szczęścia, Rosie. Mówię poważnie; nie tak jak wtedy, kiedy śmiejemy się, że jesteśmy tylko dwiema głupimi dziewuchami, które żyją w iluzorycznym świecie swoich marzeń.

Ale - i mówię to jak najdelikatniej potrafię - po prostu nie chciałabym, żeby znowu ktoś Cię zranił.

Pamiętaj, że ja też jestem Twoją rodziną. Czy nie było nam zawsze dobrze razem z Otto? Zawsze masz też Maeve, Staszka... Cholera, nawet Kotek za Tobą tęskni (pozwolę mu odcisnąć atramentowy ślad łapki obok mojego podpisu, ponieważ był bardzo grzeczny i rozmruczany, kiedy kreśliłam Ci tych kilka słów).

Wysyłam całą masę uścisków i parę Twoich ulubionych kadzideł od Mulciberów (skończyłam tam właśnie jedno ze zleceń). Pyknij sobie na dobry humorek przed snem.

Twoja,
Lorrie
(obok odręcznego podpisu Lorraine odciśnięty był ślad kociej łapki)

Do koperty dołączony był zestaw kadzidełek.


RE: Ambrosia McKinnon - Stanley Andrew Borgin - 25.03.2024

Londyn, lipiec 1972

Droga Rosie,
Co by nie mówić - trochę nudno tutaj bez Ciebie. Francis spogląda momentami w kierunki zejścia z Ataraxii, oczekując, że pojawisz się tam Ty. Coś tam marudzi pod nosem ale za bardzo się nie przejmuję. W końcu jest już stary i pierdoli te swoje kocopoły.

Kot rośnie jak na drożdżach. Oczywiście nie dosłownie! Karmimy go najwyższym sortem mięsa, który można tylko dostać. Kazałem Francisowi wyjmować co ładniejsze kawałki z dań klientów, ponieważ kot musi sobie dobrze zjeść. Nie bój się jednak - nie zamieni się w kulkę, chyba że puchatą!

W ogóle to zapomniałem jak się ten Twój kot nazywa. Mówiłem do niego per "kot" i nie reagował. Zacząłem mówić "Zbyszek" i też nie reagował. Ciekawe zjawisko. Nie mniej jednak, dobrze się dogadujemy. Nawet Sauriel go polubił, a co dopiero poczciwy Franciszek. Zżył się z nim.

Mam nadzieję, że jakoś się tam trzymasz w tej Francyji. Smakowałaś lokalnej kuchni? Podobno opierdalają ślimaki w skorupce, chorzy ludzie.

Daj znać kiedy będziesz wracać to przygotujemy coś z Francisławem. Taki mały komitet powitalny.

Pozdrawiam cieplutko,
Stanisław Andrzej

PS.
Załanczam wyrób własnych rąk z wsparciem kilku pomocników ale mniejsza o to. Spędziłem nad tym setki godzin. Mam nadzieję, że będą smakować.

PS2.
Podobno muszą jeszcze chwilę postać. Ja się za bardzo nie znam, ale Ogórkowidząca tak powiedziała, więc trzeba brać jej słowa na poważnie.

Do listu został załączony szczelnie zamnkięty, obiekt szklany, który po brzegi był wypełniony jakimiś wywarem, pęłniącym rolę basenu dla ogórków. Dodatkowo znalazła się etykieta - "Czerwiec 1972".


RE: Ambrosia McKinnon - Lorraine Malfoy - 04.04.2024

—07/1972—


Odpowiedź na ten list.


W kopercie tkwił czek na kilka knutów.


9 (wypłata!!!!)
Kup kici coś ładnego.

Lorraine



RE: Ambrosia McKinnon - Millie Moody - 04.04.2024

Biała albinoska sowa przyniosła niewielką tubę w której znajdowała się zwinięta grafika z dołączonym chaotycznie nabazgranym bilecikiem


Dobrze pamiętać o zmarłych.
Czemu nie przynosisz kwiatów na mój grób?
Czemu na nim nie tańczysz?
Czemu nie wlewasz w siebie i we mnie oddanej ziemi wina?
Zapomniałaś jakie lubię?

[Obrazek: il_570xN.2861200326_6lni.jpg]
Napis z tyłu głosił: Nie było dobrego zdjęcia więc naszkicowałam własne. Flądra M


Odkryj wiadomość pozafabularną
Odpowiedź na ten list



RE: Ambrosia McKinnon - Maeve Chang - 04.04.2024


yyyyyyyyyy, chyba tą ostatnią, bo pół godziny temu wyjęłam matce dychę z portfela i jeszcze się nie kapnęła.

a co?

pzdr,
Meavs



RE: Ambrosia McKinnon - Morpheus Longbottom - 04.04.2024

Wiadomość, która wróciła do Ambrosii to ta sama kartka, jedynie z dopiskiem od Morpheusa oraz jednym z kotków, zaznaczonych różowym atramentem.

lipiec  1972
A ty którą Flądrą dzisiaj jesteś?

[Obrazek: WOqiahT.jpeg]

Najbardziej pasuje do Departamentu Tajemnic.
[Obrazek: acWcAUw.png]



RE: Ambrosia McKinnon - Alexander Mulciber - 05.04.2024


Czy ty nazwałaś kota "Flądra"

Alex



RE: Ambrosia McKinnon - Alexander Mulciber - 05.04.2024


3 lub 2

Alex

Kilka minut później

Następnym razem wyślij na ogólną skrzynkę Departamentu zamiast się fatygować oddzielnie. Pośmieję się razem z Morpheusem

Alex