Secrets of London
[18.06.1972r.] Dzień ojca | Olivia i Tristan - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Niemagiczny Londyn (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=22)
+--- Wątek: [18.06.1972r.] Dzień ojca | Olivia i Tristan (/showthread.php?tid=2303)

Strony: 1 2 3 4


RE: [18.06.1972r.] Dzień ojca | Olivia i Tristan - Tristan Ward - 07.12.2023

Dlatego Tristan nie naciskał. Nie próbował jej do niczego przekonywać. Raz zwrócił uwagę i jeżeli dziewczyna odwróciła głowę, nie chcą czytać tego co jej miał do przekazania. Inaczej do niej nie dotrze. Utrata głosu była dla niego jak klątwa. Bo nawet, jeżeli miałby się zaśmiać z jej głupoty, nie usłyszałaby go. Każdy popełnia błędy i sam musi je dostrzec, przyznać się do nich i starać więcej ich nie robić. On popełnił największy w życiu. Do teraz nie może sobie wybaczyć.
Zamiast śmiać się z tego, lepiej jest objąć i przyjąć do wiadomości przyznanie się drugiej osoby do błędu, która potrzebowała czasu aby zrozumieć swoje działanie lub słowa.

Z zajmowaniem strefy komfortu Olivii, Tristan nie robił tego od razu a sam wyczuwał, kiedy może. Jemu nie przeszkadzało, kiedy się do niego kleiła, obejmując ramię, choćby podczas wspólnych spacerów jak tutaj. Aby się nie zgubić. Wtedy też pozwalał sobie na drobne gesty, jakby i on sam czasami potrzebował tego kontaktu. Mieszkał sam, nie miał rodziny. To chociaż przyjaciółka może mu kogoś bliskiego zastąpić. Miał z kim czas spędzać.

Zgodził się, że niektóre parki mogą nie być tak uprzątnięte i zadbane, aby pozwalały na spędzanie czasu i wdychanie świeżego powietrza. Do takich paskudnych miejsc nigdy by jej nie zabrał. A tutaj, nawet fontanna działała i dzieciaki się bawiły. Dostrzegł jakąś rodzinę w oddali i trochę się zamyślił. Co, jeżeli jemu przyjdzie kiedyś swoją założyć? Choć był już w wieku, gdzie powinien ją mieć. Jego dzieci mogłyby nie mieć łatwo. On szlama, niemowa. To nie są dobre czasy, aby mieć swoją rodzinę.

Z zamyślenia wyrwały go słowa Olivii, która nawiązała do relaksu. Chwilę mu zajęło o co jej chodzi, ale zaraz pokręcił głową z lekkim uśmiechem, że nie miał czasu na to. Zgodnie z prawdą. Skupiony na pracy, walczący z sennymi koszmarami. Cudem zdarzały się dni, gdzie mógł porządnie się wyspać.

Chciała mu pomóc? Tylko w czym? Nie bardzo wiedział jak mogłaby mu pomóc. Spuścił wzrok, pozwalając jej nawet na zgarnięcie swoich kosmyków włosów z twarzy. Z charakteru byli dla siebie przeciwieństwem. A takie podobno się przyciągały, według jakiegoś cytatu. Zdradził jej fragment z przeszłości, z jaką traumą się mierzy. Że widział śmierć rodziców. Obraz brutalnie zamordowanej matki, wciąż go prześladował. Nie radził sobie z tym.

"Z własnymi problemami muszę radzić sobie sam. Wystarczy mi, że mam z kim spędzać czas i nie jestem sam. Inaczej bym się chyba zabił z poczucia winy…"
Napisał z westchnięciem i pokazał jej treść, samemu na to nie patrząc. Pewnie zaraz oberwie mu się za takie myślenie, lecz… Miał tamtego czasu myśli samobójcze. Rozmowa z psychologiem była też potrzebna.


RE: [18.06.1972r.] Dzień ojca | Olivia i Tristan - Olivia Quirke - 07.12.2023

Na chwilę w jej oczach pojawił się strach, tuż po tym gdy przeczytała co napisał. Oczy się zaszkliły na krótki moment, lecz odgoniła łzy mrugając kilkukrotnie. To nie chodziło o to, by teraz ona płakała, by on ją pocieszał. Musiała powściągnąć emocje i być silniejsza - dla niego. Zgarnęła Tristana w swoje ramiona i mocno go przytuliła. Wiedziała, że nie musi nic mówić, bo zrozumie że zawsze będzie miał w niej wsparcie.
- Zawsze będę przy tobie - powiedziała cicho, gładząc go po włosach. Chwilę trwali w tej pozycji, zanim Olivia nie zdecydowała się wypuścić go ze swoich objęć. Cmoknęła go w policzek i wstała. - Chodź, zjemy coś, nie możesz całego dnia przeżyć na deserze.
To, że o niego dbała, było jasne - robiła to już wcześniej. Nie dlatego, że było jej go żal - po prostu dbała o osoby, które były jej bliskie. A Tristan zdecydowanie należał do tego kręgu. Oczywiście serce jej pękało na myśl o tym, co przeżył. Ale nie chciała mu dać nawet cienia powodu do myślenia, że tylko z tego względu (czy w ogóle z tego względu, że nie mówił) trwała przy nim. Była przy nim, bo go lubiła i chciała mu dać chociaż namiastkę szczęścia, chociaż podejrzewała, że nikt nie jest w stanie naprawić Tristana.

Zaprowadziła go zamiast tego na obiad, żeby zjadł coś porządnego. Nie trzymała go jednak długo - rzadko kiedy miał czas, by odpocząć, a zdawała sobie sprawę, że przebywanie w jej towarzystwie kosztowało wiele osób mnóstwo wysiłku. Odpuściła więc i wycofała się w odpowiednim momencie, by mógł zaznać odpoczynku, nie wiedząc przecież, że ledwo sypiał. Bo gdyby wiedziała, coś by na to zaradziła. Sama przecież zażywała eliksiry nasenne regularnie, inaczej byłaby wrakiem człowieka.

Koniec sesji