Secrets of London
[15.07.1972] Tu są szczury! | Tristan & Olivia - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20)
+--- Wątek: [15.07.1972] Tu są szczury! | Tristan & Olivia (/showthread.php?tid=3070)

Strony: 1 2 3 4


RE: [15.07.1972] Tu są szczury! | Tristan & Olivia - Tristan Ward - 01.10.2024

Czasami pozory mogą być mylące i słusznie, że ojciec Olivii ostrzegał przed takimi osobami. Całe to spotkanie pokaże, czy można temu czarodziejowi zaufać w kwestii lokalu.

Tristan uśmiechnął się ciepło, kiedy Olivia się przedstawiła jako jego dziewczyna. Nawet podszedł bliżej, aby stanąć obok, mieć ją przy sobie. Nie krył z tym, jak bardzo ją kocha. Wynagrodzi jej dobrym obiadem to, że będzie jego słowem. Jego pytaniami. Może miała więcej pytań niż on, podczas nawiązywania współpracy w poszukiwaniu lokalu.
Marlow pozostawał sobą, z lekkim uśmiechem uprzejmości, słuchając pytań kobiety. Mógł spodziewać się tego pytania. Dlaczego to miejsce stoi wciąż puste.

- Była tutaj kiedyś kawiarnia. Na pierwszy rzut oka nie widać żadnych problemów aby wynająć i wyremontować. To pomieszczenie jest zachowane w dobrym stanie. Ale… Zaplecze może wymagać większego nakładu remontowego.
Tak trochę się zmieszał, ale gestem dłoni zaprosił ich na wąski korytarz, który prowadził do czterech pomieszczeń. Łazienki, pomieszczenia kuchennego, pokoju dla personelu z szatnią i gabinetu.

Tristan ruszył pierwszy w głąb korytarza, który nie był oświetlony. Natknął się na pierwsze drzwi po lewej stronie i otworzył je. Wyjął różdżkę, aby oświetlić pomieszczenie. Łazienka. Jechało z niej kanalizacją. Wyglądała na ogólnie wspólną. Być może przed kawiarnią ten lokal pełnił jeszcze inną funkcję. Ściany były obskurne, jakby tutaj wybuchła jakaś bomba kanalizacyjna. Coś przemknęło pod narożnikiem, za szafką umywalki. Wszedł ostrożnie, krzywiąc się na zapach. Czy on widział tam szczura? Stworzenie słysząc kroki, wymknęło się z pod szafki i pognało w kierunku Olivii szukając ucieczki.




RE: [15.07.1972] Tu są szczury! | Tristan & Olivia - Olivia Quirke - 07.10.2024

Olivia lekko zmrużyła oczy, gdy mężczyzna uniknął odpowiedzi na jej pytanie. Uśmiechnęła się jednak przyjaźnie, lecz w głowie zapaliła jej się wyraźna, czerwona lampka. Przecież zadała mu zupełnie inne pytanie - i podejrzewała, że on po prostu nie chce na nie odpowiadać. Co takiego skrywał ten lokal? Quirke zerknęła na Tristana w taki sposób, by nie umknęło jego uwadze jej spojrzenie. Coś było nie tak i ona to doskonale wyczuwała. Nie to, żeby miała nosa do takich rzeczy, ale tym razem instynkt jej podpowiadał, by na razie zapamiętać, by przyjąć wyjaśnienia mężczyzny do wiadomości a zadać po raz drugi to samo pytanie później, gdy pokaże zaplecze. Bo kto wie, może to faktycznie wina zaplecza, że nikt nie chciał wynająć lokalu?

Gdy weszła za Tristanem do korytarza, rozejrzała się po kolejnych parach drzwi. Zaplecze wyglądało na całkiem spore, ale jeżeli tu była kawiarnia, to w zasadzie nic dziwnego. Takie lokale potrzebowały dużo miejsca, żeby trzymać gdzieś zapasy a może nawet i piec jakieś drobne przekąski, które czasem dodawano do kawy? Z jednego może mogłaby zrobić pracownię? Na samą myśl o tym zrobiło jej się ciepło na sercu, ale sama siebie przystopowała. Nie, szukają lokalu dla Tristana, nie dla niej. Ona kompletnie porzuciła to marzenie, bo Avelina przechodziła potężny kryzys w tej chwili, a jaką by była przyjaciółką, gdyby naciskała na otwarcie biznesu, gdy jej serce zostało rozerwane na strzępy?
- Uh... Czuję - powiedziała, marszcząc nos. Niemal od razu go zatkała, bo gdy Tristan otworzył drzwi, poczuła że posiłek, który zjedli niedawno, podchodzi jej do gardła. Podejrzewała, że zwykłe zaklęcia czyszczące mogą nie uporać się z tym zapachem. - To dlatego ludzie nie chcieli... Co to było?
Nagle świat stanął. Zatrzymał się, chociaż to było niemożliwe fizycznie. Olivia pobladła, co przy jej rudych włosach nadało efektu dość upiornego. I tak była blada, lecz teraz jej skóra przypominała bieloną ścianę. Nawet usta zrobiły się ledwo różowe, jakby ktoś wylał na jej twarz białą farbę.

I nagle świat ruszył. Ruszył z kopyta w chwili, w której szczur wyłonił się z szafki i pognał w jej kierunku. Olivia otworzyła usta, lecz nie wydobył się na początku z nich żaden dźwięk. A potem zaczęła krzyczeć. Krzyczeć tak głośno, jak chyba nigdy nie słyszeli. Jednocześnie po prostu spróbowała wskoczyć na Tristana, nie bacząc na to, że ten stoi trochę daleko. Tak, wskoczyć - dosłownie wskoczyć, wciąż się drąc z przerażenia na widok szczura.

Rzut na AF na to by wskoczyć na Tristana
[roll=N]
[roll=N]


RE: [15.07.1972] Tu są szczury! | Tristan & Olivia - Tristan Ward - 08.10.2024

Wyjaśnienie problemu było łatwiej pierw pokazać, niż opowiadać. Być może Marlow powinien najpierw uprzedzić, opowiadając co wydarzyło w pewnych pomieszczeniach i jakie mogą być koszty remontu. Większe, niż w tym głównym pomieszczeniu, które stanowiło główny azyl między pracownikami a klientami. Zdecydował się jednak na początek pokazać im pozostałe pomieszczenia, aby sami ocenili ich stan, zanim doda o nich coś więcej.

Łazienka już na pierwszy rzut oka, okazała się być okropna. Nie dość, że z niej jechało szambem, to jeszcze wyglądała jak po wojnie. Tristan dawał jeszcze radę znieść zapach, krzywiąc się, ale nie zatykając nosa. Co innego Olivia. Kobiety być może nie zawsze są wstanie znieść smród.

- Poniekąd…
Rzekł jedynie słowem Alphonso. Nie dokończył, kiedy panna Quirke na coś zwróciła uwagę. Trtistan nawet starał się dźwięk wyłapać, oświetlając sobie różdżką zakamarki tego miejsca. Niespodziewanie, wyskoczył szczur, czy może i szczurzyca? Ward lekko podskoczył obronnie, ale że to było zwierzę nie zrobił nic. Poza jednym, musiał złapać Olivę, która rzuciła się w krzyku na niego. Aż upuścił różdżkę, chwytając swoją dziewczynę, zachwiawszy się do tyłu, przez co musiał cofnąć się o kilka kroków w tył, wdeptując w coś śmierdzącego. Wyhamował tyłkiem o blat szafki łazienkowej. O tyle dobrze, że nie przewrócili się oboje.

Szczurowi nie zrobili nic. Ten jedynie przystanął, kiedy kobieta krzyknęła i spłoszył się bardziej. Alphonso jako jedyny obserwował uciekające stworzenie z miną zdziwienia. "Czy ona miała kokardkę?" – zastanowił się, ale otrząsnął. Wracając skupieniem na klientów, którzy przecież mieli zakupić ten lokal.

- Wszystko w porządku? To tylko… Szczur.
Trudno było mu powiedzieć, że podejrzewał o to samicę. Ale już nie zagłębiał się w jej płeć. Wszedł niepewnie do środka, aby sięgnąć po różdżkę Warda, który musiał zająć się swoją ukochaną. Zapobiegawczo, aby broń czarodzieja, nie poturlała się w śmierdzące coś na posadzce jak podeszwa Warda.

Tristan spojrzał na Olivię z troską, jeżeli pozwoliła na to, trzymając ją w ramionach. Potrzebowali chyba chwili, aż dziewczyna się uspokoi. Sam prawie zawału dostał, jak się wydarła. Jakby ktoś zrobił jej krzywdę. Choćby ten szczur, który przecież jej nie ugryzł. Nie wszedł na nią. Zniknął z tego pomieszczenia. Kto wie, którędy poszedł.




RE: [15.07.1972] Tu są szczury! | Tristan & Olivia - Olivia Quirke - 09.10.2024

- ZABIERZ GO! - wrzasnęła ile sił w płuca, nic sobie nie robiąc z tego, że Tristan wciąż ją trzymał. Nienawidziła szczurów, myszy i tym podobnych. Niby od siebie się różniły, ale to wszystko świadczyło na niekorzyść szczurów, bo były większe i miały wstrętne, grube i bezwłose ogony. Olivia zaczęła wdrapywać się na Tristana, jakby chciała wejść mu na głowę. - NIE MA MOWY!
Odpowiedziała na niezadane pytanie, wciąż próbując wspiąć się jeszcze wyżej na swojego ukochanego. Oczywistym było, że jeżeli chodzi o jej opinię co do tego lokalu, to absolutnie kurwa nie. Nie tam, gdzie są szczury - bo szambo to jeszcze mogłaby przeżyć, wystarczyłoby tylko zatrudnić kogoś, kto to ogarnie. Ale szczury? O nie, ta miejscówka była już spalona.

Rzut na AF czy się da radę wspiąć jeszcze wyżej na Tristana
[roll=N]
[roll=N]


RE: [15.07.1972] Tu są szczury! | Tristan & Olivia - Tristan Ward - 11.10.2024

Nikt nie spodziewał się natychmiastowego ataku paniki w wykonaniu Olivii Quirke. Nie spodziewano się, że tak zareaguje na widok szczurów. Tristan w przeciwieństwie do niej, nie odczuwał wobec tych stworzeń obrzydzenia, strachu i lęku. Trzymał ukochaną, ale było to już co najmniej trudne, że zaraz się wypierdoli z nią na tę brudną posadzkę. Wierciła się, wdrapywała na niego jak na wysokie drzewo. Co z tego, że był wyższy.

"Olivia…" – poruszył wargami chcąc wypowiedzieć jej imię na głos, ale żaden dźwięk nie wydobył się z jego gardła.
Szczura tutaj w tym pomieszczeniu już nie było. Nikt jej nie zadawał pytań, bo nawet nie zdążył. Alphonso nieco spanikował jej zachowaniem. Nie wiedząc też, czego odnosiła się jej druga wypowiedź.

- Pani Quirke… Szczura nie ma. Wybiegł stąd.
Nie potrafił określić, czy dosłownie z tego lokalu czy tylko z tego pomieszczenia. Nie biegł za szczurem aby to sprawdzić. Pierwszy raz mu się zdarzyło być świadkiem tak spanikowanego klienta. Zakodował sobie w głowie, aby następnym razem uświadamiać od razu klientów o obecności jakichkolwiek stworzeń. Nawet ubranych w kokardki.

Tristan z kolei siłował się z Olivią, aby trzymając mocno, próbował ściągnąć ją na ziemię z siebie. Opierał się o brudną szafkę i ledwo już utrzymywał równowagę. Jeżeli ona nie zejdzie, wyjebią się na ubrudzoną podłogę. Obejrzał się jeszcze za siebie, aby upewnić czy szafka wytrzyma ich. Za sobą miał ją przecież z umywalką. Wywrócił oczami. Jak to się rozwali, to pójdą rury od hydrauliki. 



Rzut na Aktywność Fizyczną, aby zdjąć z siebie Olivię i przytulić normalnie do siebie, w celu uspokojenia.
[roll=PO]
[roll=PO]



RE: [15.07.1972] Tu są szczury! | Tristan & Olivia - Olivia Quirke - 14.10.2024

Tak naprawdę gdyby Tristan mógł mówić, to z ogromnym prawdopodobieństwem nic by do Olivii nie dotarło. Dziewczyna zachowywała się jak w jakimś amoku. Krzyczała, piszczała i próbowała przenieść się jeszcze wyżej, jakby Tristan był drabiną do nieba - nieba które mogło ją uratować przed szczurem, który co prawda już zniknął z pola widzenia, ale wciąż mógł tu gdzieś krążyć.

Ward ściągnął ją z siebie siłą, co w zasadzie nie było specjalnie trudne - był wysportowany, był aurorem i miał przeszkolenie, a ona była spanikowana. Jej ciało jej nie słuchało i co prawda istniało przekonanie, że ludzie walczący o swoje życie potrafili zatopić osobę, chcącą im pomóc, ale tutaj była pewna ogromna różnica. Olivia nie walczyła o życie: nie tonęła, była po prostu spanikowana. Dzięki temu Tristan mógł ją z siebie ściągnąć i zapewne uratować swoją głowę przed tym, by złamała się jak zapałka, bo mimo że Quirke nie była specjalnie ciężka, to jednak x kilogramów na głowie... Cóż.
- Ja... - jej ciałem wstrząsnął szloch. Chciała powiedzieć, że przeprasza, wcale nie chciała. Czy zauważyła kokardkę? Być może, ale to wcale jej nie uspokoiło. Szczur to szczur, brudny i śmierdzący, przenoszący choroby. Jej ojciec pracował ze zwierzętami, ona także miała do nich rękę - doskonale wiedziała, jak rozprzestrzeniała się Dżuma czy inne zarazy. Jebane, jebane szczury. Poza tym te ogony... - Ja nie chciałam...
Szepnęła niemalże niesłyszalnie, prosto w ramię Tristana. Cała się trzęsła, a łzy same leciały jej po policzkach. Nie dosłyszała słów osoby, która ich odprowadzała - albo zwyczajnie je zignorowała, bo nie miała jak skupić się na dwóch rzeczach naraz. Starała się uspokoić, ale nie potrafiła.


RE: [15.07.1972] Tu są szczury! | Tristan & Olivia - Tristan Ward - 19.10.2024

Udało się Olivię ściągnąć na ziemię. Uniknęli dzięki temu wypadku w takim miejscu. Od razu ją przytulił do siebie, aby się uspokoiła. Wypłakała, wzięła głęboki oddech. Gładził ją po plecach i włosach. Niczym wystraszoną siostrę, której nie miał. Ale za to miał ukochaną, która niespodziewanie pokazała swój paniczny strach przed szczurami.

Alphonso milczał, obserwując dwójkę. Co mógł zrobić? Uspokajać pannę Quirke? Tristan wyciągnął w jego kierunku rękę, nakazując palcami aby oddał mu różdżkę. Mężczyzna to uczynił. Ward odebrał swoją własność i schował do kieszeni.

Trzymając mocno w ramionach Olivię, Teleportował z nią przed lokal, aby zaczerpnęła świeżego powietrza. Rozejrzał się, w poszukiwaniu wolnej ławeczki. Przed jakimś sklepem znalazł. Skierował się tam ze swoją dziewczyną i posadził ją. Kucnął przed nią i w języku migowym przekazał.

"Spróbuj się uspokoić i poczekaj tutaj na mnie. Minuta i zaraz wrócę do Ciebie."
Ucałował ją jeszcze w czoło z uśmiechem. Nie był zły na nią. Był troskliwy. To on powinien ją przepraszać. Sam nie wiedział, jak wygląda ten lokaj i jakie z nim są problemy.

Ward wrócił do zarządcy nieruchomości. Z pomocą pisemną w notesie, porozmawiał z nim i sam obejrzał miejsce do końca. Ale wiedział już, że mimo wytępienia szczurów, Olivia będzie miała złe skojarzenia. Odmówił więc.
Wrócił do swojej ukochanej dziewczyny, posiedział z nią czekając aż się do końca uspokoi. A kiedy to nastąpiło, udali się obejrzeć kolejny lokal. Nieco dalej położony. Tam już takich atrakcji nie było. Ale był droższy, Musieli się zastanowić.


Koniec sesji