![]() |
|
[10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +---- Dział: Lake District (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=150) +---- Wątek: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni (/showthread.php?tid=3144) |
RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni - Peppa Potter - 03.05.2024 Uśmiechnęła się, jakby owe perfumy zawdzięczały jej swą recepturę. Oczywiście, że były zniewalające, ale jako wychowana dziewuszka, skinęła tylko głową dziękując. Była ciekawa, co taka Weasley może wiedzieć o perfumach Potterów. Nawet ona musiałaby potężnie oszczędzać, żeby kupić sobie oryginalny flakonik. Jedynie dzięki bezpośredniemu zaangażowaniu ojca w produkcję, dostawała fiolki z kosmetykami, chociaż często nawet nie wersjami trafiającymi na półki, tylko testowymi lub zlewkami ze zwrotów lub wadliwych opakowań. Bibliotekarka nie miała powodów, dla których miałaby nie wierzyć dziewczynom. Szczególnie, gdy jedna z nich wspomniała o kartce z zapisanymi tytułami. — Nic nie szkodzi, Penny, rozpoznam tytuły gdy je zobaczę... — odpowiedziała koleżance i zwróciła się znów do kobiety. — Czy mogłybyśmy zerknąć na kartę biblioteczną mojego wujka? To były książki o historii Carlisle. Piękne czasy małych miasteczek i braku RODO. Bibliotekarka sięgnęła do woich zapisków i już po chwili dziewczęta mogły radować się stosem książek o poszukiwanym temacie. Pytanie, co teraz. — Uhm, masz coś do pisania? Może spiszmy tytuły i... tyle? — Szepnęła, gdy były już same. Oczywiście nie miała zamiaru przeglądać teraz książek w poszukiwaniu czegoś o tajemnicy dżumy. Przecież w aż takiej przeszłości nie trzeba było grzebać, by znaleźć Bagshota. Nawet sam spis tytułów nie wydawał się Peppie potrzebny, ale skoro już dotarły tak daleko, to może warto. RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni - Norvel Twonk - 05.05.2024 Penny i PeppaBibliotekarka siedziała przy biurku i opisywała właśnie nowo zakupione książki, by dodać do bibliotecznego katalogu i na półki. Biblioteka w Carlisle miała się wkrótce powiększyć o kilkanaście romansów i parę powieści detektywistycznych. Na widok Penny i Peppy podniosła głowę i zapatrzyła się na nie uprzejmie. - Och, pan Bagshot to twój wujek? – zapytała, trochę uważniej przyglądając się pannie Potter. Jej policzki zabarwiły delikatne rumieńce. – To taki czarujący człowiek. Taki miły i zainteresowany miejscową historią… - mówiła dalej, sięgając do katalogu, by wyszukać tam kartę biblioteczną Owena. Jak na małą tekturową karteczkę, która została założona raptem przed trzema tygodniami, była już w sporej części zapisana. Tak jak się Peppa spodziewała, większość książek, które zainteresowały mężczyznę, dotyczyła historii Carlisle i okolic. Wśród lektur były więc dwa tomy historii Carlisle (patrząc po datach, Bagshota interesował najbardziej okres średniowiecza), była książka traktująca o budowie katedry w Carlisle i spis rezydujących w niej biskupów wraz z ich krótkimi biografiami; dwie książki o zamku w Carlisle (jedna o tym, jak był przebudowywany na przestrzeni wieków), była też książka o tradycjach Windermere (o wiele mówiącym tytule: Stos, który musi płonąć każdego roku) i spis legend arturiańskich, które jakiś miejscowy pasjonata łączył z widoczną z molo Ośrodka Windermere wyspą i ciągnącym się na tych terenach lasem, książka o zatargach miejscowych szlachciców ze Szkotami. Bagshot zainteresował się również miejscową fauną i florą a nawet specjałami kuchni Carlisle. Kobieta nie reagowała, gdy Penny i Peppa odgrywały na jej użytek swoje małe przedstawienie. Jeśli zainteresowały się którąś z lektur, uprzejmie wskazała im dział, gdzie te książki się znajdowały. - Tak naprawdę twój wujek czytał tutaj jeszcze więcej. Żebyś widziała jak się skupił na mapach! Ależ mnie zdenerwował tamtego dnia, gdy zaczął smarować kolorowymi mazakami po jednej z nich… Zniszczył mapę. Dobrze, że chociaż nie była stara. – dodała, nawijając kosmyk włosów na palec. – Strasznie mu zmyłam za to głowę. Zresztą, co było to było. Pozdrów go ode mnie. Jeśli Penny i Peppa zdecydowały się obejrzeć mapę, którą zniszczył Owen, dostrzegły że mężczyzna zaznaczył na niej spory obszar obejmujący Carlisle, ale sięgający daleko poza obszar miasta, aż ku Ośrodkowi Wypoczynkowemu i nawet jeszcze trochę w głąb jeziora Windermere. Ale najciekawsze było to, czemu właściwie to zrobił. Z jego drobnych, niestarannych zapisków wynikało, że przez wieki te ziemie ominęły różne wojny, zarazy i masowe pomory. BasiliusPrzeglądając przewodnik turystyczny, Basilius od razu mógł zauważyć, że miejscowi całkiem umiejętnie przeplatali historię ze znanymi w Anglii legendami. Dla tych, którzy trochę bardziej interesowali się tym miejscem przygotowano trochę informacji o Carlisle – o czasie jego założenia, pierwszych właścicielach zamku, o tym jak budowano katedrę, o pierwszym biskupie Athelwoldzie. Dla tych, którzy woleli nurzać się w legendach, zmyślnie połączono fakty historyczne z legendami arturiańskimi. Zamek w Carlisle stał się więc tym samym zamkiem, w którym swego czasu nocował sir Gawain a jego właścicielem był Zielony Rycerz; o rozciągającym się na tych terenach lesie pisano Puszcza Inglewood a kobietę, którą rozkazał spalić na stosie pierwszy biskup Athelwood, nazwano ostatnią wiedźmą. Wątek palenia na stosie potraktowano w przewodniku lekko, podkreślając zalety miejscowego folkloru – aby te ziemie zawsze chronione były przed złem. Zastanawiając się intensywniej nad samą ideą poświęcenia czyjegoś życia na stosie, Basiliusowi mógł się nasunąć przede wszystkim jeden podstawowy wniosek: żywa ofiara mogła wzmocnić działanie magii a powtarzany każdego roku rytuał odnawiał bądź zasilał utkane kiedyś zaklęcie. Ale dlaczego po tej jednej ofierze wystarczały ku temu słomiane kukły? RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni - Penny Weasley - 05.05.2024 Bibliotekarka nie zamierzała robić im problemów. Nie musiały się jakoś mocniej natrudzić, aby przekonać kobietę do współpracy. To dobrze. Penny przyjęła to ze sporym zadowoleniem. Kto wie? Może dzięki tej całej wizycie będzie jej dane czymś błysnąć? Pokazać się z dobrej strony? - Oczywiście. - odszepnęła w kierunku Peppy. Miała przy sobie torebkę, miała więc i notes oraz coś do pisania. Umieściła je na ladzie bibliotecznej. - Sprawdźmy, z kiedy są ostatnie wpisy w karcie i czym Owen się interesował. - zasugerowała. Po cichu, starając się, żeby słowa nie dotarły do kobiety. Skoro Bagshot był obecnie poszukiwany, być może warto zainteresować się tym, kiedy ostatni raz odwiedził bibliotekę. O ile te ostatnie odwiedziny faktycznie zostały tutaj odnotowane... Cokolwiek Peppa jej podyktowała, Penny starannie zanotowała, przenosząc informacje z karty bibliotecznej do swojego notesu. Podkreśliła, nadal pod wpływem pozostałości stosu napotkanego na placu, pozycje o tytule Stos, który musi płonąć każdego roku. Po chwili wahania, to samo zrobiła z legendami arturiańskimi, a także pozycją traktującą o zatargach miejscowych szlachciców ze Szkotami. Wydawały jej się całkiem interesujące. - Mapę? Pewnie musiała to być jakaś ciekawa mapa? - zainteresowała się tematem. Spojrzała na Peppę. Może na to też powinny były rzucić okiem? - Gdzie ją znajdziemy? Poinstruowane przez bibliotekarkę, mogły wszystko znaleźć, choć oczywiście - tak jak to już wygląda w przypadku bibliotek - zajęło im to dłuższą chwilę. Pomyśleć, że kiedy jeszcze uczyła się w Hogwarcie, narzekała na szkolną bibliotekę! Tam przynajmniej potrafiła wszystko znaleźć. A jak nie była w stanie, to mogła otwarcie rozmawiać z bibliotekarką. Ta tutejsza, o pewnych rzeczach niestety nie mogła się dowiedzieć... - Rozumiesz o co mogło mu w tym chodzić? - wreszcie wskazała mapę Peppie. Sama miała problem, żeby się w tym zorientować. Rozczytać. Zapewne musiałaby posiedzieć przy tym znacznie dłużej, żeby wyciągnąć z tego jakiekolwiek wnioski. RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni - Basilius Prewett - 07.05.2024 – Przeczucie. Rozumiem. Przeczucia rzeczywiście są ważne – skłamał ugodowo, nie chcąc wchodzić w polemikę z jej przeczuciem, jednocześnie zaznaczając sobie w głowie, że spalona kobieta jednak mogła być czarownicą. Albo, że Brenna miała jakiś Bumowski radar w mózgu, lub czegoś mu nie mówiła, ale nawet jeśli tak by było, to chyba nie chciał roztrząsać tego tematu teraz. Przeglądanie przewodnika może nie dało mu możliwości na udzielenia dobrych odpowiedzi na każde z jej pytań, ale przynajmniej dało mu trochę do myślenia. – Z tego co widzę, to lokalnym mieszkańcom, te legendy kojarzą się z tą okolicą – mruknął, podkreślając coś różowym zakreślaczem. Jakie to było satysfakcjonujące. Chyba będzie musiał kupić więcej. – Strasznie mieszają fakty historyczne z historiami o królu Arturze. W zamku Carlise nocował sam sir Gwaine, te lasy to puszcza Inglewood, a tamta kobieta została spalona przez biskupa Athelwood i nazwana ostatnią wiedźmą. Podobno po to, by te ziemie były już zawsze chronione przed złem. Swoją drogą przewodnik strasznie lekko do tego podchodzi. – Oh spalili niewinną kobietę. Hahaha, ale mamy fajny folklor. Chcecie zdecydowanie zbyt drogą kukłę na pamiątkę? – Myślę, że możesz mieć rację. Z tym wszystkim. Ta krypta... Coś w niej może siedzieć, lub siedziało. – Ale wolałby by jednak dalej było na miejscu. – I te zaginięcia... – Nagle zmarszczył brwi, jakby coś sobie uświadomił. – Ziemie na zawsze chronione przed złem... Ominęli czarną śmierć. No dobrze, to chyba rzeczywiście była niewinna kobieta. Jeśli potrzebowali ochrony, był wśród nich jakiś szemrany czarodziej to żywa ofiara mogłaby wzmocnić tego typu ochronne zaklęcie, a gdyby rytuał powtarzali co rok... Magia byłaby tylko bardziej zasilana. Ale to by było bardzo dziwne, gdyby po tym jednym spaleniu wystarczały tylko słomiane kukły. Musiałoby to być albo bardzo specyficzne zaklęcie, albo bardzo specyficzne kukłt w co raczej wątpię.– Czyżby dodatkowa atrakcją do jego urlopu było potajemne składanie ludzi w ofierze? Super. Gdy skończył, skinął głową Brennie, że mogą ruszyć w kierunku katedry, by jeszcze jej się na szybko przyjrzeć. RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni - Brenna Longbottom - 08.05.2024 - Chyba w Anglii co drugą legendę w jakiś sposób mieszają z królem Arturem - podsumowała Brenna, przeglądając przewodnik. - Ale biskup naprawdę oskarżał ją o bycie ostatnią wiedźmą z Inglewood. Wątpiła, by ten las był legendarną puszczą, mógł jednak nosić w sobie pewną magię. A skoro miała tu być "ostatnia" wiedźma, mogły być także inne, nawet jeśli ta konkretna była zaledwie zwykłą kobietą z lasu. Kolejne słowa Basiliusa sprawiły, że dość gwałtownie poderwała głowę i przypatrywała się mu z dziwną miną. Ofiara. A więc kobieta miała być ofiarą? Ale na stos zaprowadził ją biskup. Na to, że kobieta mogła być ofiarą dla magii, Brenna zwyczajnie nie wpadłaby sama: dla niej nie miało to sensu. Bo oznaczałoby to, że jakiś czarodziej spalił mugolkę na stosie, żeby rzucić ochronne zaklęcie. O ile czarodzieje chętnie krzywdzili mugoli, to kościelny - mag i ochrona przez śmierć... - Czarna magia, która chroni? - powiedziała powoli, bo przecież żadna magia, która wymagała ofiary z czyjegoś życia, nie była białą. Spaczała duszę. - Może jest tu... coś więcej, co podtrzymywało ten rytuał. Coś w krypcie? Coś w lesie? Przecież nie regularne ofiary, kto by je składał po takim czasie? To wyjaśniałoby, dlaczego ośrodek jest taki... dziwny. Że nie ma tam żadnych umierających roślin, a to ciało... Kurwa, mam prawie nadzieję, że to był Bagshot, bo jeśli nie, to zginął tam ktoś inny - wymamrotała bardzo cicho, rozglądając się po ryneczku, jakby sądziła, że zobaczy tutaj coś jeszcze nadzwyczajnego. Jeżeli Basilius miał rację, i jeżeli coś podtrzymywało moc tego rytuału, to mogło wyjaśniać, dlaczego zobaczyła scenę sprzed setek lat. To wspomnienie wciąż było częścią tego miejsca: misternej siatki magicznej, która wniknęła w okolicę. – Nie rozumiem z tego już niczego, oprócz jednego. Mamy tutaj cholernie dziwne miejsce, a jeżeli ty masz rację, to najwyraźniej było tu zaklęcie ochronne, które okropnie się zepsuło. Skoro mamy najmniej jednego trupa, jednego zaginionego, być może nieumarłych i gadające niedźwiedzie – westchnęła, kiedy już wstali i zmierzali w stronę katedry. Mówiła wciąż cicho. A potem przystanęła i zapatrzyła się na jedną z tablic, informujących o historii katedry Carlise. – To by pasowało do twojej teorii – dodała, wskazując na ustęp o atakujących, którzy zginęli w wieży. – W połączeniu z tą czarną śmiercią to faktycznie spory zbieg okoliczności. Albo był tu jakiś czarownik, który to zawalił, albo ta magia atakuje wszystko, co jest agresywne? Co już nieco lepiej pasowałoby do ewidentnie czarnomagicznego zaklęcia. – Rozejrzymy się za tą kryptą – powiedziała, odrobinę ponurym, mało brennowym tonem, zanim weszła do katedry. Zamierzała spróbować ustalić, gdzie pochowano szanownego biskupa: czy da się dostrzec ślady używania magii i jakie są szanse, aby się do niej włamać i rozejrzeć w pobliżu, jeżeli nie teraz, to nocą. Potem pozostawało się wycofać, sprawdzić, czy dwie pozostałe czarodziejki są gdzieś w pobliżu, a następnie wrócić do ośrodka, by przekazać informacje "dalej". I czy była gotowa włamywać się w razie czego do krypty? Jasne, że tak - choć najlepiej to nocą. RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni - Peppa Potter - 08.05.2024 Peppa przejrzała tytuły, jakimi zainteresowany był Bagshot. Średniowieczne historie nudziły ją niesamowicie. Dopiero co skończyła Hogwart, a życie znów ją chce zamknąć z książkami. Te o zamku w Carlisle już trochę wzbudziło zainteresowania w czarownicy. Co jak co, ale ładne budowle lubiła. Poprosiła bibliotekarkę o kilka tytułów, przejrzała je sobie wraz z Penny i zapisały parę słów kluczy oraz być może istotnych informacji. Peppa nie zagłębiała się w temat. Szukali Bagshota, a nie tego, czego on szukał. Skupiała się więc na nazwach miejsc. Być może poszedł do jakiegoś opuszczonego pałacyku albo jaskini i coś zwaliło mu się na głowę? A może został napadnięty przez bezdomnych narkomanów? Któż wie! — Bardzo mi przykro... — zareagowała na wieść bibliotekarki o zniszczonej mapie. — Ale z drugiej strony, teraz ta mapa zdradza jeszcze więcej informacji, więc jest bardziej wartościowa, czyż nie? I tak, jak najbardziej go pozdrowię. Uśmiechnęła się. Oby tylko bibliotekarka nie kazała im płacić za szkody. Nie miała pamięci do map, ale przyjrzała się, czy Bagshot nie zaznaczył żadnych ważnych miejsc. Chciał zarysować obszar Carlisle tak na oko, czy celowo stawiał granice w konkretnych punktach? Na pewno zapamięta, że w kręgu znajdował się Ośrodek Wypoczynkowy i część jeziora. Starała się też określić środek obszaru. Może tam znajdował się ten stary zamek? A może plac ze stosem? — Obszar, w który omijały klęski, jest ograniczony do tego miasta i najbliższych okolic. Ale nie wiem, czy rysował granice tutaj na oko, czy nie. Może sprawdźmy, gdzie są wszystkie miejsca, które zanotowałyśmy z książek i czy to ma jakiś sens — odpowiedziała Penny. RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni - Penny Weasley - 08.05.2024 Niezależnie od tego jak długo przyglądała się mapie, ta nie dostarczała jej kolejnych informacji. Penny nie była w stanie wychwycić tu czegokolwiek, co mogłoby się okazać pomocne w tej sytuacji. Pozostawało więc zaufać temu, co dostrzegła Peppa. Wyciągniętym przez młodszą koleżankę wnioskom. Z jakiegoś względu ten konkretny obszar był chroniony. Omijały go klęski, zarazy, wojny. Jak to było możliwe? - W takim razie pewnie warto byłoby zaznaczyć najistotniejsze punkty na obrzeżach tego… obszaru. I może określić, co znajduje się w samym środku. – nie była pewna czemu w zasadzie to robią. Jaki związek miało to z zaginięciem? Na ile mogło pomóc w odnalezieniu Bagshota? Chyba nie ukrywałby się tak po prostu w jakiejś ruinie czy inszym zabytku, podczas gdy wszyscy go tutaj poszukują? Tracą na to czas? Aż westchnęła z nagłej irytacji. – Uważaj czy nie patrzy, a ja spróbuje zaznaczyć istotne punkty i zanotuje. – dyskretnie wskazała głową na bibliotekarkę. I jeśli tylko Peppa zgodziła się na współpracę, na tę pomoc, przeszła do działania. Z długopisem w ręku zaczęła zaznaczać co bardziej istotne miejsca, próbowała je namierzyć na mapie. Następnie też z grubsza wyznaczyła środek obszaru, który wcześniej zaznaczył Owen. Tylko czy miało im to dostarczyć kolejnych informacji? A także czy były przy tym wystarczająco dyskretne? Cofnęła się o krok, raz jeszcze spoglądając na efekty swojej pracy i wykonane przy okazji notatki. Udało jej się coś ustalić? - To by było na tyle. – poinformowała Peppe. Zapewne byłoby lepiej gdyby czym prędzej się stąd teraz ewakuowały i omówiły wszystko w innym miejscu. Z daleka od bibliotekarki, którą mogłoby to nieco zirytować. – Zwijamy się? - zapytała, a w zasadzie to bardziej zasugerowała, żeby brały nogi za pas. RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni - Norvel Twonk - 09.05.2024 Według karty bibliotecznej, ostatni raz Owen Bagshot wypożyczył książkę przed trzema dniami. Tym razem zainteresowała go pozycja dotycząca najazdów Normanów na Kumbrię w XI wieku. Książki na razie nie zwrócił – pewnie leżała w wynajętym przez niego domku letniskowym, razem z resztą jego rzeczy. Tymczasem przyglądając się uważniej bazgrołom, które pozostawił na mapie, można było dostrzec, że: to jednak nie były tylko niechlujne kreski, ale historyk dość precyzyjnie oznaczał zasięgi różnych nieszczęść, które ominęły te ziemie. To nie zawsze były proste linie, pokrywające się z innymi liniami – czasem delikatnie sięgały w głąb omijanego obszaru, czasem nawet nieco przed (w tych szczególnych przypadkach, Owen zaznaczał daty – prawidłowość wyglądała mniej więcej tak: jeśli coś miało miejsce między początkiem czerwca a 9 sierpnia, linie wchodziły nieco na oznaczone przez niego ziemie, jeśli między 10 sierpnia a końcem października linie wybiegały nawet nieco poza wspomniany wcześniej obszar). Całość wyglądała na bardzo mrówczą pracę i pewnie, gdyby tylko bibliotekarka nie przyłapała Bagshota, ten zmniejszyłby mapę za pomocą magii a potem wyszedłby z nią w kieszeni z biblioteki. Właściwie obydwie: i Peppa, i Penny mogły dostrzec, że w bezwzględnych granicach wyznaczonych przez historyka leżał Ośrodek Windermere, katedra w Carlisle, wyspa na jeziorze Windermere (oznaczona na mapie jako: Avalon), spory fragment lasu (z ruinami XII wiecznego kościoła) oraz rozciągające się wszędzie wrzosowiska. I tak naprawdę, Bagshot oznaczył gigantyczny obszar. Na oko obejmował on przynajmniej 50 mil, ale jego najważniejszymi punktami pozostawały: katedra, ruiny i wyspa. Trochę taki kopnięty trójkąt prostokątny, w którego bezwzględnym polu leżał Ośrodek Windermere. RE: [10.08.72] Szaleństwo Windermere. Klątwa, która chroni - Peppa Potter - 09.05.2024 Peppa zgodziła się na plan Penny. Kątem oka obserwowała bibliotekarkę, która w zaufaniu dawała im czas na studiowanie wszelkich materiałów. Zapewne nie dostrzeże nowych zmian naniesionych na mapę. — Tak, chodźmy. Już więcej nie wyciągniemy z tego — odpowiedziała. Prawda była taka, że te wszystkie książki już ją męczyły. Potrzebowała świeżego powietrza, a najlepiej kawy i dobrego ciastka. Na pewno znalazłaby kawiarnię w okolicy... Pożegnały się z bibliotekarką i opuściły budynek. — Chodźmy na plac. Reszta pewnie będzie tam na nas czekać... albo my poczekamy. I może znajdziemy jakąś kawiarnię — dodała w myślach. Miała przy sobie trochę mugolskiej waluty na takie okazje. Jeśli Penny się zgodziła, ruszyły w stronę miejsca, w którym się rozdzieliły z resztą grupy. Peppa zaczęła się rozglądać za Brenną i Basiliusem. Teraz tylko dadzą im wszelkie informacje, jakie znalazły i... może na tym będzie koniec? Przecież nie każą im przeczesywać całego tego terenu. Były dwoma przypadkowymi czarownicami. O ile mogły mieć umiejętności potrzebne do poszukiwania informacji w mieście, tak chodzenie po lesie i nieznanych lokacjach zdawało się wymagać nieco bardziej zaawansowanych kwalifikacji. I odpowiedniego stroju. Peppa nie zamierzała wchodzić w żadne knieje w swojej drogiej sukience z cienkiej bawełny. |