![]() |
|
[22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko (/showthread.php?tid=3239) |
RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Figg - 05.06.2024 Ostatnim razem tak szybko biegł chyba jeszcze w Hogwarcie jak uciekał przed nauczycielem podczas wycieczki podczas ciszy nocnej - zdecydowanie fizyczne zajęcia nie były jego ulubionymi. Łapiąc łapczywie powietrze przez usta rozeznał się w okolicznościach jakie zastał tu na strychu. To kiedy o świecie Brenna mówiła mu co jest do zrobienia, nigdy nie podejrzewał jak bardzo "bojowe" okaże się to zadanie. Miał tylko nadzieję, że pozostałe rzeczy nie będą aż tak nieprzewidywalne. Chaos, piękny cudny chaos. Nie miał czasu podziwiać serpentyn wyczarowanych przez drugiego Thomasa, zabrał się za dokańczanie run mających uwięzić poltergeista na strychu. - Gotowe - krzyknął do wszystkich patrząc na dopełnione runy i teraz dopiero poświęcił uwagę temu co działo się na strychu. Misja wykonana, jedno z zadań można odhaczyć jako wykonane. I skoro na jakiś czas mieli poltergeista z głowy, spróbował zlokalizować źródło głosu proszącego o spalenie portretu. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Hardwick - 07.06.2024 Może to przychylność losu, może coś w tym budynku, a może i po prostu fakt, że mimo zagrożenia w pewien pokręcony sposób doskonale się bawili. Szło im jednak bardzo dobrze, na tyle, że nim się obejrzeli, duch wpadł w pułapkę, którą na niego zastawili. Millie bezpiecznie udało się przesunąć brakujący amulet, drugi Thomas poprawił odpowiednimi pieczęciami, Hardwick jednak musiał skupić się na czymś innym niż podziwianie tej pracy zespołowej. Wiedział, że ściągnięcie na siebie uwagi ducha może gwarantować jakiś niezbyt przyjemny odzew. Dlatego gdy tylko zauważył pędzący w niego kawałek drewna, wyczarował przed sobą tarczę, która miała go powstrzymać. Rzut na rozproszenie - tworzę tarczę przed sobą [roll=Z] RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Millie Moody - 09.06.2024 – NAJSSSS! TAK TO SIĘ KURWA ROBI! ZAJEBIŚCIE! – dawała upust swojej ekscytacji podskakując wśród rozwieszonych serpentyn, których nie było a teraz było ich wszędzie pełno. Przywaliła piątkę z Thomasem, z drugim Thomasem, z Erikiem pewnie też zamierzała, jak ten się pojawi w zasięgu. Śmiała się i tańczyła w sprężystych przestrzeniach (ze wskazaniem, żeby nie szturchać poltergeistowej pułapki nogą, no może nie była zbyt mądra, ale też nie zamierzała całej imprezy zaczynać od nowa, to nie był bogin, żeby zasłużył na mieszkanie w bibliotece Księzycowego Stawu) aż usłyszała głosik... Sprawnie namierzyła jego użytkowniczkę, jedną z martwych już bliźniaczek (znaczy być może, no tak wydedukowała, więc uznała momentalnie, że jest to prawda), z którymi rozmawiała w nocy. Ale przecież tutaj nie było jej portretu... chyba...? – Jakie palić... bejb, zamieszkasz z nami będzie super, powiesimy Cię w jakimś ładnym pokoju, będziesz mogła go urządzić po swojemu. Ogarniemy klątwę i będzie fajnie, może nawet zrobimy zrzutkę, żeby Ci tutaj przywieźć jakiegoś obrazowego chłopaka – mówiła łagodnie szukając wzrokiem obrazu. Ok, może to był tylko obraz, a nie prawdziwa osoba, może głupio było się przyznawać przed chłopakami do jakiegokolwiek instynktu opiekuńczego, ale kurwa, no nie może być tak że dzieciak cierpiał tyle lat w przeklętym domu, a jak wychodzi na prostą i oni wietrzą i ogarniają tematy, to nagle chce się rzucić z klifu na ryj. Może nie chodziło wcale o obraz. Może jakaś część Millie bardzo chciała uratować Millie. Ale o tym powinien powiedzieć jej terapeuta i kto wie, może kiedyś to zrobi. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Erik Longbottom - 10.06.2024 Longbottom może i pracował w Brygadzie Uderzeniowej. Może i starał się dbać o swoją tężyznę fizyczną poprzez liczne wycieczki z psami z Warowni. Może brał udział w treningach szermierczych z Brenną, Morfeuszem czy Geraldine. Wszystkie te elementy powinny budować jego ''legendę'' człowieka wysportowanego, który nie miałby najmniejszych problemów z wejściem na górski szczyt, nie mówiąc już o kilku zestawach schodów.
Niestety tego dnia szczęście Erikowi nie sprzyjało i na strych udało mu się dostać, dopiero gdy reszta grupy w gruncie mierze już wszystko załatwiła poprzez domknięcie zaklętego kręgu. W drodze na poddasze detektyw uderzył o kilka framug i prawie potknął się o wykładzinę, jednak dalej żył. Co samo w sobie wydawało się sporym osiągnięciem, biorąc pod uwagę, że przynajmniej jedna przepowiednia wskazywała na to, że złamie sobie kręgosłup podczas upadku ze schodów. — Dobra robota — pogratulował całej trójce, przyglądając się z ciekawością kręgowi. Poruszył lekko barkiem, jednak zaraz poczuł ukłucie bólu. Ugh, zdecydowanie będzie potrzebował długiej gorącej kąpieli po powrocie do Doliny Godryka. I paru eliksirów z domowej apteczki. — Myślicie, że musimy zrobić coś je... Przerwał, bo nagle ich rozmowy zostały ucięte przez obce słowa... Jednego z obrazów? Erik zaczął przesuwać wzrokiem po ścianach, szukając źródła kobiecego głosiku. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Bard Beedle - 10.06.2024 Poltergeist miotał się w swojej kryjówce, ale w tej chwili nie był groźny. Tarcza Thomasa też nie była potrzebna - nikt już ich nie atakował, i jeżeli na strychu trzymano jakieś niebezpieczne rzeczy (niewykluczone w domu czarodziejów), to udało im się je minąć beż żadnych komplikacji. I w pomieszczeniu, pośród wynoszonych na poddasze przez lata szpargałów, a raczej przed nimi (pewnie trafił tu stosunkowo niedawno) dało się dostrzec portret. Uwieczniono na nim ciemnowłosą dziewczynę. Jeśli przyjrzeliby się wcześniej obrazowi wiszącemu przy schodach (choć tam była jeszcze dzieckiem) lub przejrzeli zdjęcia, które były w Księżycowym Stawie, łatwo mogli rozpoznać w niej jedną z bliźniaczek, córek ostatniego pana domu: Guinevre lub Genevieve. Millie też rozpoznawała tę twarz: rozmawiała z dziewczyną o identycznym wyglądzie nocą. To jednak nie była ta sama postać. Ta nie miała poszarpanej twarzy. Obraz miał swoje lata, pokrył go kurz, kolory wyblakły, ale nikt nie pociął tej podobizny, zostawiając na niej szramy. – Dziękuję, ale wolałabym to zakończyć – powiedziała panna Julius uprzejmie. Portrety nie były żywe, choć niekiedy zdawały się zachowywać ślad swojej dawnej osobowości, a te z Hogwartu nawet przejawiały do pewnego stopnia emocje: jak Gruba Dama, złoszcząca się, że ktoś obudził ją nocą, by dostać się do środka. I większość z nich zdawała się raczej przywiązana do swojej (nie)egzystencji. Ten obraz był chyba jednak wyjątkiem. – Nie ma żadnej klątwy. Jeżeli nawet istniała, znikła dawno temu. Nie chcę pokoju na dole i nie chcę żadnego chłopaka. Zniszczcie obraz, proszę. Nie jestem naprawdę żywa i pragnę tylko wreszcie zniknąć. Tura do 13. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Millie Moody - 11.06.2024 W końcu znalazła obraz, nawet jeśli nie była wcale zadowolona z tego, cóż ten obraz do niej mówił. W pierwszej chwili chciała zarzucić jej kłamstwo, bo dzień wcześniej przecież widmowa dziewczynka namawiała ją na to by jak najszybciej opuścili to miejsce właśnie z powodu klątwy, a tu nagle "bla bla bla nie ma żadnej klątwy"? O co chodziło? I w końcu te dwie komórki się zderzyły. Mildred przysiadła dupskiem na brudnej podłodze na poddaszu trzymając mocno ramę i wpatrując się w zmęczoną, choć wciąż dziewczęcą twarz. – Ty jesteś Guinevre, siostra Genevieve. Rozmawiałam z Twoją bliźniaczką z obrazu wczoraj w nocy i ona, w przeciwieństwie do Ciebie zarzekała się, że klątwa istnieje i ma się całkiem dobrze. To jak to jest, co? – zmrużyła oczy, próbując z mowy ciała portretu wysnuć jakieś wnioski. Ktoś tu kłamał, ktoś tu kręcił. – Dlaczego w ogóle nie jesteście na obrazie razem. Pokłóciłyście się? O co chodzi? – rzuciła spojrzeniem w kierunku dwóch panów detektywów. Staż mieli ten sam, ale jej nigdy nie udało się awansować, mimo głośno deklarowanych ambicji do tego, by zostać aurorem. Konfrontacja świadków? – pytanie wisiało w powietrzu, Mildred nerwowo oblizała wargę, na pewno nie mogli jej teraz spalić dopóki nie powie co się tu odjebało, a obrazy no może nie były super wiarygodnymi i uznawanymi przez prawo świadkami, ale zawsze to jakiś okruch informacji. Tym bardziej że potrzebowali danych o tej klątwie, bo jeśli była, to trzeba było im wiedzieć kto i w jakich okolicznościach ją rzucił, żeby opracować możliwości złamania. Dźwignęła się. – To może ja pójdę po ten drugi obraz, chociaż z nimi to nigdy nie wiadomo, może uciekła gdzieś w jakąś inną ramę... – zasugerowała i jeżeli taka była decyzja Erika, to zamierzała iść do swojego pokoju po poszarpane płótno z którego mówiła do niej w nocy druga z sióstr. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Figg - 12.06.2024 Wpatrywał się w obraz, a potem na Millie, która przepracowała to co miała w głowie i na głos podzieliła się nie tylko z obrazem ale i poniekąd nimi sowimi odkryciami. Sam stał z różdżką w dłoni, bynajmniej nie po to, żeby od razu ciskać ogniem w obraz i dokonać spalenia - przecież taki przedmiot mógł kryć w sobie bardzo dużo informacji o samym domu. - Klątwy nie znikają same z siebie - mruknął niezadowolony, dziewczyna z obrazu mogła nie mówić prawdy i tylko próbować ich wciągnąć w coś związanego z klątwą, wolał być ostrożniejszy w tych kwestiach - szczególnie, ze to zapewne byłą jakaś stara klątwa. Wierzyć obrazowi na słowo to jakby pchać głowę do paszczy smoka. - Potrzebujesz pomocy? - przeniósł wzrok między Millie a Erikiem i znów na młodą Moody, cóż noszenie obrazów nie należało do najprzyjemniejszych, więc mógłby jej pomóc i jednocześnie wypytałby o te całą wspomnianą klątwę. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Hardwick - 12.06.2024 Duch siedzący w swojej małej pułapce dawał nadzieję, że jednak posiadłość będzie się w końcu nadawać do zamieszkania, a przynajmniej stworzenia bezpiecznego lokum, które mieli nadzieję na początku tu znaleźć. Choć widać nie był to jednak jeszcze koniec niespodzianek. Przekręcił głowę, patrząc na mówiący odruch i potarł brodę jedną z rąk. Nie był świadkiem zbyt wielu wydarzeń w tym prawdopodobnie jednak nie przeklętym domu, a jednak wiedział, że tak łatwo nie mogli odpuścić, przed dowiedzeniem się więcej. Szczególnie, że sprawa z każdą chwilą była coraz bardziej skomplikowana. - Zgadzam się z Figgiem, klątwy nie robią od tak - puff. A słyszałem, że nie tylko członkowie tej rodziny jej doświadczyli, ale i następni właściciele. Chyba, że ktoś sprawiał, że tak właśnie wszyscy mieli myśleć. Że to miejsce jest przeklęte i nie należy się do niego zbliżać. Łatwo w ten sposób ukryć coś niewygodnego. - Patrzył na dziewczynę na obrazie, zastanawiając się, czy potwierdzi jego słowa. Nie miał zamiaru kłócić się z jej chęcią odejścia, bo chyba rozumiał. Siedząc w domu, w którym stało się tyle zła nie mogąc znaleźć się w lepszym, radośniejszym miejscu, też by chyba wolał taki los. - Oh, wiesz może w sumie co to za gagatek, którego złapaliśmy? - zapytał, wskazując na krąg z amuletów. Nie wiedział do czego mogło się to przydać, ale lubił, gdy historia składała się w całość. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Erik Longbottom - 14.06.2024 Longbottom krzywił się za każdym razem, gdy zerkał w kierunku pochwyconego poltergeista. Tyle zachodu, tylko po to, żeby dorwać jednego złośliwa ducha. I jaki teraz był właściwy plan? Pertraktacje z nim? Prośby? Groźby? Nielegalna utylizacja bez informowania Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami? Pokręcił powoli głową. Teraz jednak na pierwszy plan wskoczyła sprawa obrazów i sprzecznych wersji zdarzeń, toteż... Poltergeist mógł się dalej miotać.
Dziwny punkt widzenia, jak na obraz, pomyślał przelotnie Erik, wsłuchując się w słowa dziewczyny z obrazu, która chwilę później została zidentyfikowana przez Millie jako Guinevre. Wprawdzie nie miał wielkiego doświadczenia z żywymi obrazami, kojarząc je przede wszystkim z czasów swojej edukacji w gmachu Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, tak nie przypominał sobie, aby jakikolwiek tamtejszy obraz chciał tak kategorycznie ze sobą skończyć. A może po prostu ukrywano takie przypadki w szkole? — Więc twierdzisz, że wszystko, co się tutaj wydarzyło to zwykły... splot niefortunnych przypadków? — Uniósł wysoko brwi, zakładając ręce na piersi. — Trochę ciężko w to uwierzyć, biorąc pod uwagę historię tej posiadłości. Gdzieś z tyłu głowy kiełkowała mu myśl, że dziewczyna mogła mieć rację: że te wszystkie tropy, jakie odkryli na terenie Księżycowego Stawu, mogły okazać się po prostu kłamstwem. Niedopowiedzeniem. Domysłami, które popchnęły mieszkańców do wysnucia teorii o potężnej klątwie, która prześladowała lokatorów. Hardwick i Figg mieli jednak rację: klątwy rzadko kiedy po prostu znikały. Mogły osłabnąć lub zostać uśpione, ale zazwyczaj pozostawał po nich jakiś ślad. — Idź, może nie uciekną nigdzie w międzyczasie — zgodził się z panną Moody. Skoro ubiegłej nocy napotkała przy jednym z obrazów na siostrę dziewczyny, to równie dobrze mogli wykorzystać tę przewagę. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Bard Beedle - 14.06.2024 – Następnych właścicieli nie odstraszała klątwa, a złośliwy duch i ludzie – powiedziała dziewczyna z obrazu na słowa Thomasa. – To nie były przypadki – odparła monotonnym tonem na pytanie Erika. – Widziałam za mało, aby być pewną, ale wszyscy, którzy umarli, zginęli z powodu dumy mojego ojca i nienawiści Lydii Oswin, wiedźmy znad księżycowej wody. Być może istniała jakaś klątwa – może nie. Ale same klątwy też przecież nie brały się znikąd. A oni wiedzieli już, że członkowie rodu zaczęli umierać jeden po drugim, że najpierw narzeczona dziedzica spadła ze schodów, potem utopiła się służącą, a później zaczęły umierać kolejne osoby. Klątwę ktoś musiał rzucić. I musiał pojawić się ku temu powód. Potem panna z portretu zwróciła spojrzenie na Millie. Jej oczy zdawały się puste, a na twarzy nie malowała się żadna emocja. Tło obrazu było kolorowe, przedstawiało ogród Księżycowego Stawu w lecie, sukienka dziewczyny jasna i piękna. Być może kiedyś postacie z obrazu były wesołe, jak większość tych, które widywało się na hogwarckich obrazach, ale potem to, co wydarzyło się w domu sprawiło, że nawet tylko namalowane postacie nie mogły być na to obojętne. A przecież powinny ze spokojem przyjmować rzeczy takie jak przemijanie. Nie były w końcu żywe, a ludzie starzeli się i umierali. – Jestem podobizną Guinevre Julius – przytaknęła. Może odpowiedziałaby i na dalsze pytania, ale próba podniesienia obrazu wyraźnie się jej nie spodobała. – Skrzywdziłam moją siostrę i nie mam zamiaru pozwolić, abyście mnie do niej zabrali, skoro nie chcecie dać mi tej ostatniej przysługi. Przesunęła się po prostu ku ramie – musiał być gdzieś przecież jeszcze jakiś portret, skoro Genevive uciekła w nocy z obrazu, a nie było jej tutaj, może przedstawiający je, a może po prostu jakiś inny obraz w tym domu, na którym mogły się skryć, jak czasem Gruba Dama na obrazie swojej koleżanki Violety. |