Secrets of London
[Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą / spotkanie brygadzistów - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31)
+---- Wątek: [Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą / spotkanie brygadzistów (/showthread.php?tid=815)

Strony: 1 2 3 4


RE: [Wiosna 1972, 30 kwietnia] Polana Ognisk - Cisza przed burzą / spotkanie brygadzistów - Thomas Hardwick - 27.01.2023

Coraz bardziej się zastanawiał, czy zamiast czarować korzenie pod nogami Rookwooda, nie powinien rzucić na niego po prostu Silencio, by przestał się pogrążać. Jego jawna chęć wywyższenia się nad wszystkimi i niechęć do Tomasza, sprawiała, że z jednej strony krew wrzała w jego żyłach, z drugiej trochę współczuł Chesterowi. Musiał mieć naprawdę mało przyjaciół w swoim życiu, bo nie wiedział, kto zostałby u jego boku przy zdrowych zmysłach, jeśli widział siebie jako pępek świata do tego stopnia, że jak wiele osób zauważyło, całkowicie przeinaczył rozkazy.
Niepokoiło go zachowanie wzgardliwe co do jego osoby, z drugiej strony, dobrze było wiedzieć kogo unikać i na kogo uważać, szczególnie podczas jakiejś misji w ciemnej alejce, gdzie wszystko może się zdarzyć. Choć zrobiło mu się lekko zimno na myśl, że ktoś taki siedzi dość wysoko w służbach. Pytanie, czy honor Rookwooda znajdował się ponad jego niechęcią do osób danej krwi, czy jednak będzie gotowym go sprzedać?
- Mam ogólne wrażenie, że kiedy rozmawialiśmy na temat i nikt nie próbował wmówić nam, że nasze zdanie się nie liczy, bo przecież powinny mówić tylko dwie osoby, a reszta potulnie siedzieć i słuchać, to udało się wszystko ustalić - rzucił aurorowi z ziemnym uśmiechem, zanim ten nie postanowił ruszyć w swoją stronę. Szybko jednak kąciki jego ust opadły, by znów unieść się smutno na słowa Lucy.
- Nie będę, nie warto, nigdy nie jest warto - odpowiedział, po czym z miotłą w ręku podszedł do Heather.
- Choć młoda, popatrzymy sobie z mioteł, jak reszta uwija się jak mrówki podczas naszej wycieczki krajoznawczej - żażartował lekko, klepiąc ja w ramię. Oddalili się od reszty, którą pochłonęły ich własne obowiązki wyznaczone na dzisiejszy dzień.

Koniec sesji