Secrets of London
Brenna A. Longbottom - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Brenna A. Longbottom (/showthread.php?tid=223)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47


RE: Brenna A. Longbottom - Tristan Ward - 17.09.2026

Odpowiedź na ten list przyszła jakąś godzinę, dwie później. Tristan od razu odpisał.

Londyn 27 październik 1972r.

Brenno,

Pamiętam naszą rozmowę. Zaraz po tym jak ją skończyliśmy, przypomniało mi się, że już komuś takie zlecenie robiłem. Czasu mało, ale postaram się wykonać je dla Ciebie priorytetowo. Materiału mi zostało, więc powinienem zdążyć na czas.


Olivia przesyła buziaki.



Tristan





RE: Brenna A. Longbottom - Woody Tarpaulin - 17.09.2026

odpowiedź na to, 25/10/72

Załatwi się sprawę, jak należy. Wiadome.
Dzięki za info i organizację.

WT



RE: Brenna A. Longbottom - Samuel McGonagall - 18.09.2026

28.10

Bee

w sabat nie pójdę do Kniei ani nigdzie
myślałem dużo i z moją klątwą nie ma sensu wychodzić do ludzi
zbyt dużo ludzi mi nie służy

ale

w listopadzie chce pokazać ci miejsce gdzie zginęło drzewo
dość czekania Bee czasem śni mi się tamten moment i czas
nie wierzę żeby to było jedno z widm
jesteśmy umówieni?
uważaj na siebie żebyś potem mogła uważać na mnie

S



RE: Brenna A. Longbottom - Millie Moody - 18.09.2026

27.10

Dostaje w łeb od tych lampionów, ale ten dla Księżycowego Stawu wyszedł całkiem spoko. W sabat myślę, że będę w Little Hangleton, mam przeczucie, że Polana to tylko zmyłka, a prawdziwe piekło jebnie w mojej ulubionej wisielczej wiosce. Z drugiej strony nie wiem czy powinnaś traktować to poważnie, skoro moje trzecie oko działa jak działa. Może to tylko ziszczenie koszmaru w którym potrzeba mnie gdzieś, gdzie mnie nie ma.

Będę mieć oczy i uszy otwarte, ręka na różdżce.

M

ps. coś nam się zalęgło w bibliotece, gdybym się nie znała na poltergeistach to powiedziałabym, że to jego kolejne odradzające się wcielenie



RE: Brenna A. Longbottom - Electra Prewett - 21.09.2026

Do listu dołączono pakunek z szatą, która może nie była najpiękniejsza, ale była.
27.10.1972

Brenno,

przesyłam szatę dla Twojego wuja, którą zamówiłaś. Mam nadzieję, że będzie się dobrze nosić.

Z pozdrowieniami,
Electra Prewett



RE: Brenna A. Longbottom - Victoria Lestrange - 21.09.2026

List został wysłany z samego rana

26.10.1972

Bren,

nie ma mnie dzisiaj w pracy, miałam wczoraj pewien wypadek i nie nadaje się do wyjścia do ludzi. Jak dobrze pójdzie to do biura wrócę jutro.

Ale w związku z tym mam czas żeby uporządkować i uzupełnić informacje, też pod kątem tego, co może nas czekać w Samhain… raczej nikt z nas nie ma czasu czytać raportów ze spraw, jeszcze przy tym nie wiedząc, czego się dokładnie szuka. I tak wracamy do sprawy widm. One ciągle są w Kniei i to, zgodzimy się chyba obie, największy z problemów.

W sierpniu rozmawiałam, chociaż chyba lepsze słowo to przesłuchiwałam, osobę, która stanęła z nimi twarzą w twarz, oko w oko i mogła powtórzyć to, co wtedy widziała. Nie wiem kiedy dokładnie jej spotkanie miało z nimi miejsce, ale wygląda na to że na wschód od Polany Ognisk istnieje jakaś polana z kręgiem kamieni, których te zasrańce nie były w stanie przekroczyć. To może się przydać. Ta osoba mówiła też oczywiście o strachu, smutku i o tym, że czuła się, jakby już nic dobrego miało jej nie spotkać w życiu. Oraz o tym, że te widma najwyraźniej wyhodowały sobie wielkie, czarne ślepia – nie pytaj, bo sama tego nie rozumiem. Tak jak tego, że potrafią mówić (?), bo najwyraźniej brzmią jak ludzie i potrafią być bardzo przekonujący…

Nie wiem nic ponad to, co sama do mnie pisałaś i co mówił mi Atreus, ale w tej sytuacji, skoro prawdopodobnie skończy się to wejściem do tego przeklętego lasu, to chyba dobrze uporządkować wszystko co wiemy.


Buzi,
Viki



RE: Brenna A. Longbottom - Jonathan Selwyn - 22.09.2026

Do listu dołączono paczkę dokumentów.
20.09.72
Brenno,
po pierwsze, kiedy znalazłem tę maszkarę w magazynie urzędu celnego to nie dość, że była jedna, to jeszcze zjadła inne rośliny ze skrzynki. była już wtedy przerośnięta. Zaatakowała mnie towarzyszących pracowników OMSHMu, musieliśmy z nią walczyć. Kiedy jednak badaliśmy ją w siedzibie Towarzystwa Herbologicznego, mandragory były dwie. Jedna mniejsza, ale obie przekraczały znacznie rozmiary normalnych mandragor.
Po drugie Ólafur Ururquat – zastępca Abbot w Towarzystwie. Jego aura była czarna i brązowa, przesiąknięta chciwością. Był też podekscytowany na widok odkrycia. Gdybym miał kogoś sprawdzić zacząłbym od niego. Załączam domumentacje i powodzenia.
Jonathan



RE: Brenna A. Longbottom - Nora Figg - 22.09.2026

Pączek przyniósł ze sobą poza lampionem również czekoladową babeczkę.
Londyn 24.10.1972

Słońce,

przesyłam Twój lampion.

Ściskam,

Nora



RE: Brenna A. Longbottom - Tristan Ward - 24.09.2026

W godzinach popołudniowych, Zollus - sowa Tristana, przyleciał do Brenny przynosząc ze sobą list i małe pudełeczko z wykutymi czterema runami, które posiadały także kółeczko pozwalające nosić je jako wisiorek. Jest to odpowiedź na list, jaki Brenna wysłała ostatniego dnia.


Londyn 28 października 1972r.

Brenno,

Udało mi się przygotować dla Ciebie te runy. Zrobione są z wytrzymałego materiału, stali nierdzewnej. Dodałem możliwość noszenia ich także jako wisiorek. Ale nie wiem, czy to dobry pomysł i czy nie zakłóci ich działania? Nie wiem, czy to ma znaczenie dla czarodziei. Jeżeli uważasz, że to nie potrzebne, odeślij a usunę. Ewentualnie naniosę poprawki, gdybyś stwierdziła, że te dwie trochę odstają jakościowo.



Pozdrawiam,
Tristan





RE: Brenna A. Longbottom - Millie Moody - 24.09.2026

26.10

Notatka dla Brenny pozostawiona w Strażnicy

Abney Park - to nie klątwa, to jakiś zwierzak przypominający kota. Duże szare bydle. Widziałam jak iskry przeskakują, gdy ocierała się o nagrobki, podejrzewam, że stąd te pożary. Jak próbowałam go gonić, wydarł się na mnie duch chyba jednak potrzebujemy tego egzorcysty? Nie wiem. Wydaje mi się, że to był jakiś badacz, alchemik jak patrzyłam po ruinach domu przy cmentarzu, ale nie jestem pewna. Obie istoty za szybko się skitrały. Mam wrażenie, że są ze sobą powiązane, choć jak widzisz, nie były zbyt rozmowne a potem ich nie widziałam.