Secrets of London
Brenna A. Longbottom - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Brenna A. Longbottom (/showthread.php?tid=223)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47


RE: Brenna A. Longbottom - Nora Figg - 24.09.2026

Pączek przyniósł ze sobą pakunek z ciastkiem w kształcie dyni
Londyn 27.10.1972

Brenn,

o, to ciekawe. Jeśli to kot, to chętnie się nim zaopiekuję, zobaczę go.
Mogą, nawet nie zdajesz sobie sprawę jak wiele jest kotów w najróżniejszy sposób skrzywdzonych przez los. Nasz azyl jest ich pełen.
Myślę, że z Dorą sobie poradzimy.

Całuski,

Nora



RE: Brenna A. Longbottom - Thomas Figg - 24.09.2026

28.10.1972


Brenn,
zrobiłem co mogłem z tymi runami. Generalnie to runy mające chronić przed złem. Użyłem na nich magii, aby je wzmocnić. Działały wtedy w jaskinii, teraz też powinny, szczególnie na widma.

Thomas



RE: Brenna A. Longbottom - Dora Crawford - 25.09.2026

27.10.1972

Bren,

oczywiście, że pomogę Norce. Wszystkim razem się zajmiemy i pomożemy kotkowi!

Dora



RE: Brenna A. Longbottom - Atreus Bulstrode - 25.09.2026

30.10.1972

Po co się ograniczać? Nakleję ją sobie na czoło.

Atre



RE: Brenna A. Longbottom - Victoria Lestrange - 28.09.2026

30.10.1972

Runa ochronna działająca na co dokładnie? Chodzi o sabat i widma czy limbo czy jeszcze coś innego?

Tak czy siak – dzięki!


Tori



RE: Brenna A. Longbottom - Victoria Lestrange - 03.10.2026

Wiadomość wysłana jako korespondencja wewnętrzna w Ministerstwie – kartka poskładana była w coś, co przypominało papugę

22.09.1972

Bren,

wzięłam wczoraj rano Atreusa ze sobą do Towarzystwa Herbologicznego, żeby się rozejrzeć i popytać ludzi o to i owo.

Nam również nie udało się przepytać Ólafura Urquarta ani Aoife O’Sullivan. Jeśli chodzi o panią O’Sullivan, podobno jej dom spłonął i wyjechała do krewnych do Szwajcarii. Natomiast podobno w dniu zaginięcia mandragor, miała ona dyżur w Towarzystwie i to ona zwykle się mandragorą opiekowała. Dowiedzieliśmy się też, że mandragory były początkowo odseparowane, a na początku września planowano je przenieść do sali, w której prowadziliśmy badania w lipcu i był to pomysł Urquarta.

Co do Urquarta… Jest to zastępca przewodniczącej w Towarzystwie. Usłyszeliśmy od jednego z członków, że pan Urquart zawłaszczył dla siebie całe badania nad mandragorami, tutaj cytat „ta gnida położyła łapę na wszystkich badaniach i zarządza nimi od czasu Spalonej Nocy”. To on decyduje o tym, kto ma do nich dostęp, badania są na wczesnym stadium i nawet pani Abbott nie ma do nich dostępu, bo ufa swojemu zastępcy (tutaj pieszczotliwie nazwanego przez jedną z przepytywanych osób „pupilkiem przewodniczącej”). Nie złapaliśmy go w Towarzystwie, bo dostał pozwolenie na pracę w terenie, a Mirabella twierdzi, że załamał się nerwowo po zniknięciu roślin…

To taki skrót. Dołączam ci kopię raportu, jaki sporządziłam po wczorajszej wizycie w Towarzystwie. Jeśli o mnie chodzi, to Urquart mi śmierdział już w lipcu. Znaczy nie dosłownie, ale podczas spotkania zachowywał się bardzo dziwacznie i zamiast współpracować z ludźmi, widać było, że ma swoją własną agendę – to się spina z tym, czego się dowiedzieliśmy o tym, że zawłaszczył dla siebie całe badania. Jak na moje, to jest tą mandragorą jakoś wręcz chorobliwie zafascynowany, ale może jestem uprzedzona. A skoro i ty uważasz, że jest podejrzany, to tym bardziej coś musi być na rzeczy.

Jeszcze raz dzięki za pomoc, Bren… Jak będę się mogła odwdzięczyć, to wal jak w dym. Czy coś.


Vika

do wiadomości dołączono wspomnianą kopię raportu z dnia poprzedniego