![]() |
|
Ptolemeusz - harpia należąca A.J. Shafiq'a - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Ptolemeusz - harpia należąca A.J. Shafiq'a (/showthread.php?tid=3001) |
RE: Ptolemeusz - harpia należąca A.J. Shafiq'a - Rowena Ravenclaw - 24.07.2024 Najmilsza mi Duszo,
Serce mi się raduje na wieść, że prezent przypadł Ci do gustu. I jednocześnie ściska się z bólu na Twoje słowa. Przyjmij proszę moje najszczersze kondolencje z powodu śmierci Twojego brata. I wybacz mi, że nie mogłem być przy Tobie w tym trudnym dla Ciebie okresie. Nie wiem nawet, co właściwie powinienem Ci napisać - litery rozpierzchają się na wszystkie strony, a dłoń drży jak nigdy dotąd. Wiedz jednak, że zawsze możesz na mnie liczyć. Zawsze znajdę dla Ciebie czas, Przyjacielu. Możemy spotkać się u mnie, jeśli męczy Cię Londyn i masz ochotę na wyprawę do Yorkshire. Zostań u mnie tak długo, jak potrzebujesz, albo... ...za niespełna dwa tygodnie wyruszamy z Cutty Sark do Grecji. Planujemy zatrzymać się na wyspie Korfu w jednym z sennych miasteczek na północy, a później zwiedzać gaj oliwny. Cała wyprawa potrwa cztery dni, a towarzystwo też będzie kameralne - łącznie ze mną zaledwie pięć osób, sześć licząc przewodnika. Może zechciałbyś do nas dołączyć? Zasłużyłeś na odpoczynek, Tony. Przy okazji, będziemy mogli porozmawiać nie niepokojeni przez nikogo. Daj mi proszę znać, co o tym myślisz. B. Skamander RE: Ptolemeusz - harpia należąca A.J. Shafiq'a - Richard Mulciber - 28.07.2024 Sowa przyleciała w południe.
Londyn 06 sierpnia 1972r.
Anthony, Pamiętając, jak parę lat temu, pomogłem Ci w jednej sprawie, teraz ja piszę do Ciebie z pewną prośbą. Mój młodszy syn, Charles, poszukuje pilnie stałej pracy w Londynie. Nie mam w kraju tak szerokich znajomości co zapewne Twoja osoba. Orientujesz się może, czy ktoś nie poszukuje czasem pracownika, praktykanta, asystenta? Umiejętności Charlesa zahaczają o znajomości językowe, tworzenie świec i kadzideł, wiedzę w dziedzinie zielarstwa. Jest gotowy podjąć dodatkowego szkolenia, aby się rozwijać, jeżeli będą konieczne. Wybacz, że tak bezpośrednio się zwracam. To nagła sytuacja. Richard Mulciber RE: Ptolemeusz - harpia należąca A.J. Shafiq'a - Richard Mulciber - 30.07.2024 Londyn 06 sierpnia 1972r.
Anthony, Będę Ci bardzo wdzięczny za informację zwrotną oraz kontakt do wspomnianej osoby. Wiem też, że w nie odpowiednim czasie wróciliśmy do kraju, ale niestety niczego nie da się przewidzieć, ani uniknąć. Mam nadzieję, że Organ jaki prowadzisz, szybko upora się z problemami budżetowymi. Z pozdrowieniami,
Richard Mulciber RE: Ptolemeusz - harpia należąca A.J. Shafiq'a - Atreus Bulstrode - 20.08.2024 02.08.1972
Drogi Anthony, szanowny Philip Nott wczorajszym moim wyczynem został aktualnie rozliczony ze swoich przewin, nawet jeśli w niewystarczający sposób. Nie zamierzam jednak kolejny raz brudzić sobie nim rąk, o to możesz być spokojny. Jeśli jednak musisz wiedzieć, było to wyrównanie za jego niewyparzoną gębę w stosunku do siostry mojego drogiego przyjaciela Louvaina Lestrange. Pewnie słyszałeś o pojedynku, który pod koniec lipca toczył się o honor Loretty Lestrange, a na którym byłem sekundantem - walka ta była ciekawym widowiskiem, ale raczej nie było tam miejsca na jakiekolwiek sprawiedliwe podejście do tematu, bo tylko głupiec powierzyłby w ręce losu coś tak trywialnego jak honor bliskiej mu kobiety. Loretta może o te tematy nie dba, ma do tego prawo, ale jej brat już jak najbardziej, więc postanowiłem być dobrym przyjacielem. Nie oczekuję, że moje akcje jakkolwiek wpłyną na twoje relacje z Philipem, przede wszystkim dlatego że to nie wobec ciebie były wymierzone jego oszczerstwa, parszywe podchody i łamanie serc. Od tego momentu mam zamiar traktować go jak powietrze, no chyba że znowu przyjdzie mu coś głupiego do głowy. Co do wyboru, przed którym stoisz, proponowałbym rzut monetą. Ale nie po to by los wybrał za ciebie, a by w tym krótkim momencie gdy moneta unosi się w powietrzu, poczuć to co wolałoby twoje serce. To dość sprawdzona metoda i sam często jej używam. Sam jednak stałbym po stronie starożytności - mieli tam chyba te wielkie uczty, gdzie leżeli bokiem i jedli, no i rozmawiali. Specjalnie dla tego listu sprawdziłem w słowniku - sympozjon. Opis brzmi uczenie i wytwornie, więc myślę że zaangażowanie czegoś na tego modłę wpisałoby się w twoje gusta. Co zaś tyczy się walk, ja zawsze jestem chętny. Aczkolwiek mam wrażenie, że wielu czarodziejów gotowych jest uważać, że fizyczne zmierzenie się z oponentem jest dokładnie tym, co odbiera sytuacji wszelkich cech ucywilizowania. Wbrew pozorom jestem prostym człowiekiem i chętnie sięgam po proste słowa, które znakomicie podsumowują moje samopoczucie. Zimny stan, w jakim zdarzyło mi się tkwić, nie zasługuje na wszelkie wyniosłe i elokwentne słowa. Ale nie martw się, nie zapominam o tym jak posługiwanie się językiem może fenomenalnie wpływać na relacje z innymi ludźmi. Miałem jednak wrażenie, że wymieniając z tobą prywatną korespondencję, nie będziesz oceniał mnie tak nisko i patronizującym zacięciem. Książkę chętnie przyjmę, do zobaczenia jutro. Atreus
RE: Ptolemeusz - harpia należąca A.J. Shafiq'a - Morpheus Longbottom - 26.08.2024 List został pozostawiony na stoliku nocnym Antoniusza i został zapisany na jego papeterii, wyraźnie pismem Morpheusa z 1 na 2 sierpnia.
1 VIII 1972
Antoniuszu, wiem, że nie ma Cię ani tutaj, ani na Horyzontalnej. Mam nadzieję, że dobrze się bawisz, królu strzelców. Miałem wizję ataków. Jesienią Śmierciożercy zaatakują Dolinę i znów nadejdzie ogień, myślę, że w odwrotnej kolejności. Bądź gotów. Morpheus
Wyjątkowo wiadomość spłonęła po jej odczytaniu. RE: Ptolemeusz - harpia należąca A.J. Shafiq'a - Lorraine Malfoy - 28.08.2024 —28/08/1972—List bardzo starannie zabezpieczono dedykowanym zaklęciem ochronnym. Lorraine wysłała list do Anthony’ego po wizycie Richarda Mulcibera w Necronomiconie.Londyn, 28.08.1972 r.
Drogi Anthony, ubóstwo formy podyktowane jest pośpiechem i nagłością rozwoju wydarzeń, wybacz więc moją obcesowość: Robert Mulciber nie żyje. Zmarł nagle, z przyczyn chorobowych, co opisano dosyć obszernie w karcie zgonu. Nie mam innych niż nepotyzm podstaw podważać oficjalnej ekspertyzy magomedyka, który koincydentalnie współdzieli z denatem nazwisko. Zatrudniono mnie w celu zajęcia się pogrzebem, tak, zatrudniono, ponieważ w skromnych progach Necronomiconu nie pojawiła się żona Roberta Mulcibera, tylko jego brat, Richard, który zapewnił mnie – z wielką stanowczością – że sam zamierza nadzorować wszystkie niezbędne przygotowania. Znasz moją paranoję: posłałam pająki gdzie trzeba, skreśliłam też kilka słów do Lorien, przedkładając, być może, troskę o jej bezpieczeństwo ponad pospolite wrażliwości. Przesłałam do niej tę tragiczną wiadomość przez mojego puszczyka, o którym wierzący w gusła mówią przecież, że zwiastuje śmierć. W trakcie pisania listu do Ciebie, otrzymałam odpowiedź. Lorien pisze, że mój list zastał ją w trakcie posiedzenia Wizengamotu, i że jestem pierwszą osobą, która raczyła zawiadomić ją o śmierci męża: nie dostała żadnej informacji od rodziny. Nic nie wie też na temat historii choroby Roberta Mulcibera, pająki szepczą mi jednak, że od dłuższego czasu niedomagał, a na kiermaszu z okazji Lammas nieomal zszedł na zawał, co nie czyni dla mnie jego nagłej śmierci zaskoczeniem, zwłaszcza biorąc pod uwagę tryb życia, jaki prowadził, i nałóg alkoholowy, z którym zmagał się od kiedy tylko pamiętam. Anthony, najmilszy: wiem, że Twój lotny umysł już wyrywa się do działania, rozdarty tysiącem pytań, wyrzutów i planów – że trudno będzie Ci wytrwać w bezczynności, by doczytać ten list do końca, bo już układasz w głowie słowa, których tak bardzo potrzebuje teraz nasza wspólna Przyjaciółka. Jestem świadoma, że łączy Was bliska relacja, dlatego zwracam się do Ciebie z gorącą prośbą, abyś zajął się Lorien w tym trudnym czasie, tak, jak tylko Ty potrafisz, ale najpierw pozwól działać mnie. Zapewniam Cię, że jeszcze dzisiaj spotkam się z Lorien osobiście, aby wyjaśnić dręczące ją wątpliwości, omówić te najbardziej naglące z bieżących spraw i zaoferować emocjonalne wsparcie. Mulciberowie są dosyć niekonwencjonalną rodziną, a relacje łączące członków tego rodu zdają mi się – wiesz, że mam ku temu uzasadnione powody – co najmniej podejrzane. Znaliśmy Roberta Mulcibera, znaliśmy Lorien Crouch, ale Lorien Mulciber? Wystarczająco trudno ukoić serce rozdarte żałobą, ale co, gdy żałoba zaczęła się na długo przed śmiercią osoby, która odeszła? Musisz wyprawić dwa pogrzeby: pierwszy, dla tego, który umarł, drugi – dla swoich wyobrażeń o tym, kim był. Nie chcę Ci mówić, ile pogrzebów wyprawiłam myśląc o Mirandzie. Wiesz, że mam rację. Jak zawsze, będę Cię informować na bieżąco. Jeżeli masz takie życzenie, spal ten list. Twoja,
Lorraine RE: Ptolemeusz - harpia należąca A.J. Shafiq'a - Lorien Mulciber - 11.09.2024 —28/29 - 08 - 1972 —Zawinięta w rulon, pozbawiona jakiejkolwiek pieczęci, z nakreślonymi na szybko paroma zdaniami, wiadomość została dostarczona przez skrzatkę z rodzinnego domu Lorien do rąk własnych skrzata przebywającego aktualnie w Little Hangleton. W środku nocy z 28. na 29.08, wraz z kilkoma wyjątkowo ciężkimi kuframi wypełnionymi rzeczami należącymi do Lorien - od jej szat i biżuterii, przez dziesiątki książek, płyt i dokumentów aż po ulubioną filiżankę. Zresztą wiekowy gramofon również stał na tej stercie bagaży.
Il mio amato,
Lui è morto e non so cosa fare. Io sono ancora viva! Che fottuta ironia, vero? Lorien
odpowiedź na wiadomośćRE: Ptolemeusz - harpia należąca A.J. Shafiq'a - Lorien Mulciber - 11.09.2024 — 29 - 08 - 1972 — Wiadomość nadeszła parę minut po szóstej rano. Oznaczona pieczęcią Ministerstwa Magii i standardowymi zabezpieczeniami. Zielona tasiemka na nóżce Paula była jasnym znakiem, że list nadano wprost z gabinetu pani Mulciber. Dołączono do niego zgrabne zaproszenie. |