![]() |
|
[22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +--- Wątek: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko (/showthread.php?tid=3239) |
RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Hardwick - 16.06.2024 Patrzył na pustą już teraz ramę, starając się przetrawić, co obraz im przekazał. Zmarszczył brwi, zdając sobie sprawę, że mógł mówić prawdę. Bo tak naprawdę, co napotkali? Duchy, boginy i inne istoty typowe dla opuszczonego domu czarodziejów. To one na tą chwilę stanowiły największe zagrożenie, ba, nawet musiał przyznać, że uch próby oczyszczenia z nich tego domu wydawały się iść prawie jak z płatka. Tak jakby posiadłość sama chciała w końcu zaznać spokoju. Co prawda nie powinni porzucać kompletnie możliwości, że jakaś klątwa tu nadal panowała, zmęczenie dziewczyny z obrazu sprawiało jednak, że chciał jej zaufać. Za to nowa kwestia nie dawała mu spokoju. - Ktoś z was słyszał już o tej Lydii? Wiedźma znad księżycowej wody, ciekawy tytuł. Millie, pamiętasz tą kobietę, którą spotkaliśmy nad stawem i która mówiła nam, jak to posiadłość jest przeklęta, powinniśmy ją opuścić jak najszybciej i która darzyła nienawiścią Juliusów? Opowiadała nam wtedy o tej utopionej dziewczynie w stawie - zwrócił się do Moody, zastanawiając się, czy i ona widzi tu jakieś powiązania. Warto by było jeszcze trochę powęszyć. No może nie dosłownie, bo jego psia forma pewnie jedynie zakichałaby się od wszechobecnego kurzu. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Millie Moody - 17.06.2024 Już podjarana wychodziła po drugi obraz, kiedy ta głupia pizda postanowiła uciec, a w Mildred się zagotowało i podbiegła do ramy by potrząsnąć ją energicznie jakby to cokolwiek miało zmienić. Kilka serpentyn przyczepiło jej się do włosów. – Nosz kurwa jebana mać chciałam Cię spalić pieprzona wywłoko, co to za kurwa zwyczaje, że mi świadkowie uciekają ja pierdole, gdzieś jest jeszcze jeden obraz wszystkie te pieprzone ruszające się obrazki wypierdole do stawu i będą się rozpuszczać dziady latami! Albo zaleje Was rozpuszczalnikami i będę się śmiać patrząc jak...– opanowała się, bo przecież nie była sama w pomieszczeniu. – Nie lubię jak rodzeństwo nie trzyma się razem ok? – żachnęła się w kierunku facetów, choć pewnie nikt nie pytał. Cisnęła ramą niedbale o podłogę tam gdzie leżała. Boginy tak. Pierdolone obrazy nie. – Była taka krypna babka, która nie chciała mówić kiedy Ci Juliusowie odjebywali swoje akcje to prawda. Ja w ogóle z jej opowieści wywnioskowałam, że to było hen ze sto lat temu ale Morfina wspominał, że pamięta najstarszą z tych duper od siebie ze szkoły, a umówmy się no aż tak stary to on nie jest co nie? – spojrzała na zamkniętą pułapkę. Czy oni w zakonie mieli w ogóle jakiegokolwiek egzorcyste? – Dobra trzeba przegadać to z resztą i zlokalizować tą Lydię Oswin. Byłaby beka, jakby się okazało, że to nasza kumpela, którą chciałam karmić ciasteczkami, nie sądzisz skarbie? – puściła oczko do Thomasa Hardwicka, swojego udawanego na kilka minut narzeczonego, po czym po chwili przemyślenia, wzięła jednak portret ze sobą. – Zbiorę wszystkie ruszające się portrety w bibliotece, a wieczorem będziemy smażyć kiełbaski. Czy to brzmi jak dobry plan? RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Thomas Figg - 18.06.2024 Zaśmiał się, ale dość pusto, ale to była odruchowa reakcja na to co zrobiła kobieta z obrazu. - Co za hipokrytka... - mruknął pod nosem i powoli podszedł do obrazu, który teraz był pusty. - Skoro miała gdzie zniknąć to podpalenie tego obrazu nic by jej nie zrobiło - prychnął oglądając obraz podczas słuchania wywodu Millie - przyjrzał się jej uważnie i pogrzebał w kieszeni, wyciągnął karmelkowego cukierka i rzucił go w stronę złorzeczącej kobiety. - Masz, trochę cukru poprawi ci humor - mruknął i przyłożył różdżkę do płótna. Ciekawiły go obrazy, były swoistą anomalią jeżeli chodzi o podróże i ogólnie czasoprzestrzenne wydarzenia - te szybkie podróże między swoimi obrazami i możliwość podróżowania do innych, ileż by dał, aby móc je zbadać, rozebrać na czynniki pierwsze. - Tylko nie smażmy ich w bibliotece, dobra? - odezwał się z nutą niepewności co było intencją panny Moody. Jedno to sianie chaosu, a drugie to próba puszczenia z dymem tego domu, nawet jeśli nieintencjonalnie. - Może innym podczas rozmowy z duchem udało się ustalić coś więcej - powiedział przypominając sobie o czym rozmawiał o świcie z Brenną, to był bardzo pracowity poranek w Księżycowym Stawie. RE: [22.08.72, ranek. Księżycowy Staw] Chaos pochłonie wszystko - Erik Longbottom - 18.06.2024 — Znaleźliśmy wczoraj z chłopakami dziennik Estelli, w którym pisano o pewnej Lydii — napomknął cicho Erik. Jego czoło pokryło się drobnymi zmarszczkami, gdy próbował przypomnieć sobie, co też udało mu się wydedukować na temat tajemniczej czarownicy w towarzystwie Morfeusza i Patricka. — Nie trafiliśmy jednak na żadne twardy dowodów sugerujące, jak mocno była powiązana z rodziną.
Wiedział, że jego doniesienia wypadało dosyć blado w porównaniu z informacjami, jakimi dzieliła się z nimi panna Julius. Wiedźma znad księżycowej wody. Pełna nienawiści. To zdecydowanie nie wróży dobrze, pomyślał przelotnie, krzywiąc się na samą myśl. Przed paroma miesiącami sam padł ofiarą drobnej klątwy, która właściwie uniemożliwiła mu korzystanie z kuchni; efekt niedouczenia kobiety odpowiedzialnej za ten ''incydent''. Czyżby panna Oswin miała więcej szczęścia? — A ta dziewczyna, która utonęła... To chyba była Mary? Ona też była związana z tą Lydią. Podrapał się po głowie. Miał wrażenie, że brakowało mu dosyć ważnych elementów układanki, żeby zorientować się, jak dokładnie przebiegła tragedia Juliusów. Starał się zbytnio nie krzywić, gdy Moody uraczyła ich całą wiązanką przekleństw. Gdyby nie jej ostatnie słowa odnoszące się do jedności rodzeństwa, to może nawet i by ją lekko zbeształ. Kto wie, może nawet by go posłuchała zanim nie posłałaby ku niemu kolejnej wiązanki. — Cóż, z posiadłości raczej łatwo nie ucieknie. Prawda... Millie? — rzucił niepewnie, zerkając po reszcie uczestników tej małej przygody. Nie znał się na technikaliach dotyczących żywych obrazów. Niby istniała szansa, że gdzieś tam istniała kopia obrazu, która pozwoliłaby Guinevre po prostu się ulotnić, ale... Jak duża była? Następne minuty upłynęły ekipie na próbie określenia na czym powinni się skupić w następnej kolejności. Dalej brakowało im sporej ilości istotnych wiadomości, toteż najbardziej logicznym krokiem było... Znalezienie reszty zakonników. I spytanie Brenny, czy ma jakiś światły plan. Koniec sesji |