![]() |
|
[10.08.72] Windermere. Bestie, które miały chronić (I) - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145) +---- Dział: Lake District (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=150) +---- Wątek: [10.08.72] Windermere. Bestie, które miały chronić (I) (/showthread.php?tid=3275) |
RE: [10.08.72] Windermere. Bestie, które miały chronić (I) - Norvel Twonk - 29.06.2024 Trytony pokrzykiwały między sobą. Robiło pewne wrażenie, jak szybko – ze śpiących, jedzących, bawiących, zdołały doprowadzić się do porządku i uzbroić. Z początku wydawało się, że dalej tylko prowadziły gwałtowną naradę. Tymczasem dźwięki uderzających o siedlisko fal ulegały wzmocnieniu. Stawały się na tyle odczuwalne, że nie dało się ich już nie zauważyć. Na zewnątrz, z pewnością, działo się coś niepokojącego. Blackowi przeszło przez myśl, że trytony jednak wcale się nie radziły, ale nawoływały kogoś. Kogoś, kto z jakiegoś powodu nie odpowiadał na ich wezwania. Czyżby chodziło o Arię? Wreszcie delegatura dwóch ruszyła pośpiesznie w stronę tunelu, w którym ukrył się Leartes. Reszta trytonów popłynęła w przeciwnym kierunku, znikając w jednym przejść. Może postanowili rozprawić się z tym, co też z takim uporem atakowało ich dom? Pomieszczenie opustoszało. Tylko uderzenia fal o siedlisko nasilały się. Czy tak samo uderzały w tej chwili o wyspę? Czy ich siła mogła ją zatopić? Przed wpłynięciem do ciasnego tunelu, w którym się teraz znaleźli, Leartes odpowiedział Victorii: Wszystko jest połączone z lądem. Nawet ta łupina orzecha, której fragment unosi się nad wodą. Wychodziło na to, że jeśli nie chcieli tkwić w tunelu musieli podjąć jakieś działania. Mogli albo: ruszyć za dwoma trytonami i sprawdzić, gdzie te się znajdowały albo popłynąć za drugimi i opuścić siedlisko. Kiedy się cofali, dostrzegli jeszcze ogon Leartesa. Tryton najwyraźniej zdecydował się płynąć za dwójką. Czas na odpis do 01.07, godz. 21.00
@Victoria Lestrange @Perseus Black @Laurent Prewett RE: [10.08.72] Windermere. Bestie, które miały chronić (I) - Victoria Lestrange - 29.06.2024 Wszystko połączone jest z lądem. Z początku nie do końca zrozumiała jego słowa, ale po chwili zastanowienia, to do niej dotarło – dno jeziora połączone było z lądem przy ośrodku, siłą rzeczy, to nie był przecież odrębny byt, a na dnie powstała ta budowla z wapienia, w której znajdowali się obecnie, skoro zaś porównał ją do… łupiny orzecha i stwierdził, że i ona jest połączona z lądem, to z tej prostej matematyki i zależności wychodziło jej, że wyspa faktycznie musiała mieć jakieś połączenie z tym… siedliskiem, czy jak to inaczej zwać. Przez moment nic się nie działo i z początku Victoria nawet tego nie zauważyła, ale w końcu i ona usłyszała te dziwne dźwięki. Rozejrzała się, miała wrażenie, że dziwnie rezonują i przez chwilę sądziła nawet, że budowla się wali, ale wtedy do niej dotarło: to Ulth musiał zebrać swoich ludzi i przypuścić atak. Nic dziwnego, że większość trytonów popłynęła w tamtą stronę. Ale dwójka… Dwójka popłynęła w drugą stronę. – To chyba Ulth i jego trytony dotarli – szepnęła do swoich towarzyszy. To był idealny moment na to, żeby znaleźć Adrię, kiedy jej poplecznicy będą zajęci. Wygramolili się z tunelu, Victoria jako pierwsza, i dostrzegła wtedy, że Laertes właśnie gdzieś płynął i nie wyglądało na to, że do wyjścia z tego labiryntu tuneli. – Za nim – rzuciła jeszcze i popłynęła, nie chcąc go stracić z oczu, ale za chwilę pewnie Laurent w foczej formie ją wyprzedzi. RE: [10.08.72] Windermere. Bestie, które miały chronić (I) - Laurent Prewett - 01.07.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=zWygQ1I.jpeg[/inny avek] Cokolwiek się działo - było duże. Laurent czuł to całym sobą, kiedy spoglądali z tych cieni na zbrojące się trytony. Woda chwiała się, była niespokojna - nie brzmiała jak morze, ale niemal słyszał jej pomruki niezadowolenia. To nie było naturalne. Cokolwiek się działo - nie było naturalne. Magia? Może wpływ innych trytonów? Przynajmniej Laurent miał taką nadzieję, że to król przypłynął ze swoją świtą. Wszystko po to, że może uda się przemówić Adrii do rozsądku... a da? Czy byli skazani jednak na porażkę? Niepokój wspinał się po grzbiecie selkie i stroszył futro. Fatalizm myśli mógł łatwo prowadzić do wniosku, że przecież to miejsce, w którym to się "kryli" mogło stać się ich grobowcem. Zatrzymał się w tym punkcie i ten stan można było przyrównać do wstrzymania oddechu. Wojownicy wycofywali się, wychodzili naprzeciw zagrożeniu, o którym pewnie jeszcze przed chwilą nawoływali. Oby nie przelała się krew. Pobożne życzenie? Powinien to sprawdzić? ONI powinni to sprawdzić? Tylko że byli blisko celu - kierunku, gdzie popłynęła tamta dwójka, odłączając się od swojego oddziału. Tam, gdzie udał się Leartes. Nie potrzebował kolejnej zachęty od strony Victorii - rzeczywiście wyrwał do przodu, żeby jak najszybciej dogonić Leartesa. Teraz nie musiał się obawiać, że trytony zrobią coś Victorii i Persusowi, skoro opuściły tę skalną skorupę. RE: [10.08.72] Windermere. Bestie, które miały chronić (I) - Perseus Black - 02.07.2024 Nie wiedział już, co się dzieje, od tego dudnienia fal uderzających o siedlisko żołądek zaciskał się nieprzyjemnie, w głowie mu szumiało, a w ustach poczuł metaliczny smak krwi, gdy mimowolnie przygryzł policzek od wewnątrz. Oczywiście, że się bał - nigdy w życiu nie bał się tak bardzo, jak wtedy, ale nie mógł pozwolić, aby strach go paraliżował. Obserwował więc; czujny i milczący. Analizował. Wyciągał wnioski. Trytoni sprawiali wrażenie, jakby kogoś nawoływali, ale bezskutecznie. W końcu dwójka z nich oddzieliła się od reszty; nie miał wątpliwości co do tego, że szukali czegoś... lub kogoś. Adrii? — Wydaje mi się, że wzywają Adrię — wyszeptał do swoich towarzyszy — Ale ona z jakiegoś powodu im nie odpowiada. Skinął głową w odpowiedzi na słowa Victorii. Czuł w kościach, że tamta para zaprowadzi ich do prowodyrki całego tego chaosu. Adria - kim ona jest? Krwiożerczą trytonką z nastroszonymi mackami, podobną tej, która zaatakowała go przed wejściem do siedliska? Nie, miała być następczynią króla; nie mogła być tak agresywna i lekkomyślna, prawda? Prawda...? Widząc nastroszone futro Laurenta, pogładził jego bok pokrzepiająco, kiedy ten przepływał obok niego. To był pierwszy raz, kiedy go dotknął odkąd znaleźli rannego Cirila i ogółem pierwszy od jego przemiany w fokę i obawiał się, że może być ostatnim, dlatego przeciągnął go nieco, choć nie na tyle długo, by nie było to nienaturalne. Nic mu nie powiedział, patrzył tylko na niego smutno, płynąc za resztą. |