Secrets of London
Poczta Baldwina - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Poczta Baldwina (/showthread.php?tid=3602)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7


RE: Poczta Baldwina - Brenna Longbottom - 14.02.2025

Sowa najwyraźniej pomyliła adres.
5 września dostałeś podpisany jedynie inicjałem list z życzeniami powrotu do zdrowia, zaadresowany do niejakiego Baldwina Melory oraz sakiewkę, w której było siedemnaście galeonów - sądząc po treści listu, mających pomóc z zakupem leków.


RE: Poczta Baldwina - Aidan Parkinson - 03.03.2025

Londyn, 6.09.1972

W piździe mam kuzynkę twojej panny bo nie interesuje mnie twoja ręka. Nie wiem która jest twoją panną a która kuzynką, ale spierdalaj.

Buzi,

Aidan

Do listu dołączona była strona z Czarownicy a ogłoszeniem matrymonialnym. Aidan nakleił na nie zdjęcie


RE: Poczta Baldwina - Aidan Parkinson - 03.03.2025

Londyn 6.09.1972

Te-he, a ja posuwam ministrę magii.

A



RE: Poczta Baldwina - Aidan Parkinson - 04.03.2025

6.09.1972

Baldwin,

czy mu na pewno jesteśmy kurwa spokrewnieni? Jesteś głupszy niż ustawa przewiduje, więc ci wytłuszczę: to nie moje ogłoszenie. Jakiś frajer robi sobie jaja, pewnie przez to że odbiłem mu pannę końcem stycznia. Już nie żyje, ale najpierw muszę wygrzebać się z tego gówna, które zrzuciła na mnie Longbottom w pracy.

PS Wyobraź sobie reakcję mojej madre na to ogłoszenie. Pomijając tonę listów z idiotycznymi odpowiedziami, to dostałem od niej wyjca tutaj powiła się namalowana twarz klauna Umówiła mnie kurwa ze swatką na 9 września. Poważnie rozważam, czy nie skręcić sznura 8 września.

Pozdro,

Aidan



RE: Poczta Baldwina - Lorraine Malfoy - 09.03.2025

—08/09/1972—



Lorraine przekazała przesyłkę Baldwinowi rękoma jednego z jej wiernych informatorów, z którym miała się spotkać tego wieczoru w Necronomiconie. Mężczyzna, będący stałym bywalcem Podziemnych Ścieżek, wpadł zziajany do Eurydyki, gdzie – wedle uroczyście złożonej wczoraj Lorraine obietnicy – Baldwin miał spędzać czas na malowaniu razem z Fridą, bo mała ghoulka dostała w prezencie od Peregrinusa nowe kredki i koniecznie chciała je wypróbować na formacie większym niż kartka papieru... Znaczy się, na ścianie. A czy było lepsze miejsce na mazanie po ścianach niż podziemna galeria sztuki?

W środku niewielkiej, wypchanej koperty, poza krótkim listem, znajdowała się opisana i zabezpieczona fiolka z jedną porcją eliksiru chroniącego przed ogniem.


Nie oglądaj się za siebie.

Lorraine



RE: Poczta Baldwina - Dearg Dur - 26.05.2025

—09/09/72—



Oxfordshire, 09.09.72

Baldwinie,

Zastanawiam się, czy list, który od Ciebie otrzymałam, był pisany w stanie trzeźwości, czy też przyćmiły Ci go opary spalenizny i moralnego rozkładu, który tak chętnie wybrałeś za towarzysza. Poezja, synu, bywa piękna tylko wtedy, gdy nie wypływa z ust człowieka żyjącego w błocie — w przeciwnym razie brzmi jak próba ubłocenia słów, które same w sobie mają ciężar większy niż Twoja obecna egzystencja.

Zamiast dramatyzować i porównywać się do trupów na ulicy — a zaiste, trudno o gorszy dobór metafory — mógłbyś po prostu nas odwiedzić, zobaczyć wprost jak się ma Twoja rodzina. Ale przecież zawsze wolałeś dramatyzm teatru od pragmatyzmu prostoty, tak w mowie, jak geście. Być może nie powinnam więc dziwić się tonowi całej próżnej otoczki sprowadzającej się do jednego pytania, mogącego być zawartym na skrawku wizytówki.

Calanthe żyje. Bo oczywiście, że żyje. Czy myślałeś, że pozwoliłabym jej odejść z tego świata tak samo lekkomyślnie, jak Ty pozwoliłeś sobie odejść z rodzinnego domu? Trzymała się przy mnie dzielnie, jak przystało na osobę wychowaną w wartościach, których Ty się wyrzekłeś. Gdy o poranku po tym tragicznym zdarzeniu poszłyśmy ocenić stan butiku, wyceniać straty lepkiego dymu wciąż oblepiającego witrynę, materiałów przesiąkniętych wonią spalenizny, które na nic już się nie zdadzą. Gdy odnalazłyśmy w końcu dwie pracownice, które dokonały żywota w zawalonej pracowni, ona bez słowa podawała mi wilgotną eteryczną wonią chusteczkę. Była wsparciem, gdy Ty byłeś, jak zwykle, nieobecny.

Zmarły dwie kobiety. Matki kochające swoje dzieci, matki, które złożyły swoje życie na ołtarzu uczciwości pracowniczej, próbujące ratować co cenniejsze kreacje, efekt miesięcy moich starań i zabiegań, projektów, które znalazły uznanie, a teraz spoczęły w londyńskim grobowcu grzechów tych, którzy dopuścili mugolaków do władzy, a teraz ronią nad tym krokodyle łzy. Ale o mnie przecież nie pytasz. Ani o ojca. Ani o sklep. Ani o dom.

Może więc w obliczu, która dotknęła nas wszystkich, zrobisz ten pierwszy krok. Przyjedź na Mabon. Miejsce będzie dla Ciebie uszykowane. Wciąż, mimo wszystko, wierzę, że umiesz jeszcze ubrać się godnie choć nie dałeś mi jeszcze potwierdzić tego przypuszczenia, bal — przedmiot naszego układu — zapewne zostanie przeniesiony. Niemniej, przyjedź i zjedz posiłek przy stole, nie cytując przy tym lokalnych wieszczy z podejrzanych dzielnic. Przyjedź i zjedz z nami obiad. Porozmawiamy. Calanthe się ucieszy. Wiedz jednak, że jeśli nie przyjedziesz... Każda lojalność ma swój kres, gdy o nią nie dbasz Baldwinie. Już teraz Calanthe zaciska wargi i milknie z szacunku do moich nerwów, gdy tylko ktoś wspomina Twoje imię. Jej zeszklone oczy przypominają mi czasy, w których jeszcze potrafiłeś powiedzieć „przepraszam”. Pamiętaj, matczyna miłość zawsze wybacza, ale nigdy nie zapomina.

Visenya Rosier-Malfoy

odpowiedź na ten list




RE: Poczta Baldwina - Oliver McKinnon - 11.06.2025

13.09.1972

Blond księżniczko,

wiesz że bym Ci nieba przychylił. Że dałbym Ci gwiazdkę z niego, gdybym tylko mógł. Ale pieniądz to pieniądz, a sięganie łapą po coś, za co nie można zapłacić, skutkuje odrąbaniem tej łapy. I że to niby mnie tę dłoń mają odrąbać? Potrzebuję jej do pracy, wiesz?

I co to za typ na tym płótnie? Twój nowy chłopak? Od kiedy wolisz czarnowłosych? Poza tym nie widziano Cię ostatnio z tą słodką Mulciberówną? (Nie mów jej tego, że tak napisałem, trochę się jej boję po tym, co ptaszki mi ćwierkały do ucha).

PS Spróbuję, ale z całą moją miłością do Ciebie, nie obiecuję nadstawiać za Ciebie karku. Mam lepszy pomysł: jak jesteś zainteresowany to będę dzisiaj w Eurydyce.

Oliver



RE: Poczta Baldwina - Oliver McKinnon - 12.06.2025

13.09.1972

Rozumiem, że mój urok osobisty może na to wskazywać, ale uwierz mi że nie poję ludzi amortencją - sami wchodzą mi na kolana.

Cudownie, nie mogę się doczekać wspólnych nocowanek. Będę mógł Ci zaplatać warkoczyki? Tylko uważaj bo mam coś dziwnego na chacie po tej felernej nocy podczas której sfajczyło się pół Londynu. Jeszcze nie wiem, co to jest, ale albo pojawia się jakaś runa, albo do reszty straciłem rozum.

Co do tego typa: jebać go. Biedna Scarlett, że ma takie rodzeństwo. W takich chwilach doceniam Ruzię, to najlepsza siostra pod słońcem, nie mogłem trafić lepiej (wcale nie kazała mi tego napisać).

Może sówka Cię złapie zanim dotrzesz, a jak po spotkaniu to ups, bywa. Do zobaczenia pyszczku!

Oliver



RE: Poczta Baldwina - Millie Moody - 13.06.2025

09.09.
dostarczone przez: baldwinowy gołąb przyjemniaczek jako odpowiedź na jego wiadomość

Jestem pierdolonym karaluchem, Beltane mnie nie zabrało, Windermere mnie nie zebrało, to i sfajczony Londyn mnie nie zabierze. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz. Ale nie będę Ci kłamać, Twoja wiadomość podniosła mnie na duchu, bo bałam się. W chuj się boje pisać wiesz... sprawdzać kto nie dał rady, kogo dopadli. Mam gdzie spać. Powiem więcej - próbka degustacyjna jest cała i zdrowa, nawet jeśli cały czas mam ochotę tę pizdę w lustrze przemalować na czarno. Żartuje. Droczę się z Tobą chujku, bo co nam pozostało jak wszystko wyjebało?

Podrzuć adres, wpadnę z kocami, żarciem i moją karmelówką. Byłoby słabo jakby pokonało Cię zapalenie płuc skoro płomienie nie dały rady. Chcesz też farby? Mam trochę zapasu, który mi jeszcze nie zasechł.

M



RE: Poczta Baldwina - Oleander Crouch - 01.07.2025

—09/09/1972—



9 września 1972

Blondynko number 3,

Dzięki za troskę o włosy, na szczęście nie muszę używać rozjaśniacza, więc trzymają się dobrze. Pożar również mnie nie dopadł, czego nie można powiedzieć o innych skutkach tego burdelu na kółkach. Co to za kretyńskie działania i rozwalanie ludziom mienia? Powypijali toksyny po tworzeniu kosmetyków Potterów, że postradali zmysły i podpalili pół miasta?

Jestem poza Londynem i wrócę jak ktoś znajdzie sposób, aby wywietrzyć zapach spalonego pierda z mojego mieszkania.

Ty i Twoje pięć srebrnych widelców do zastawienia jakoś się trzymacie czy wróciłeś do rodzinnych kątów?

xoxo

Oleander