Secrets of London
Poczta Helloise - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Poczta Helloise (/showthread.php?tid=4573)

Strony: 1 2 3 4 5


RE: Poczta Helloise - Alexander Mulciber - 06.08.2026

Odpowiedź na ten list Helloise.

Gdybym był arcykapłanem jakiego kultu wybrałbym raczej dobrowolne męczeństwo. Zakładając jednoczesne bycie figurą publiczną, rzecz jasna. Znasz moje myśli na temat zorganizowanej religii. Zbyt wielu pragnie teraz dotknąć tajemnicy. Nie pożądają tajemnicy, lecz obnażenia. Różne istnieją rodzaje gwałtu, ale ten jest mi obrzydliwym, bo nie ma w nim nic z pasji. Być może dlatego zawsze skłaniałem się w stronę tego, co poznaniem niedostępne. W stronę ezoteryki, zagadek, zaklętych przestrzeni między słowami przepowiedni, nieprzetłumaczalności języka. Widziałabyś we mnie pitagorejczyka? Myślę, że mógłbym być wierzącym, gdybym urodził się w tej sekcie, w której ślubowali milczenie. Nawet mówiąc, że bogowie istnieją, dokonuje się bowiem ograniczenia. Jeżeli boskość można zamknąć w płaszczyźnie bytu, nie jest już boskością.

Toteż na miejscu arcykapłanki prędzej popełniłbym samobójstwo aniżeli zezwolił na wykorzystanie. Zwłaszcza, jeśli więżą ją w TYM MIEJSCU. Słabość tak zwanych bogów zawsze napełnia ambiwalencją. A jednak śmierć byłaby dla niej najlepszą opcją, o ile powzięłaby ją na własną rękę, a najlepiej zabierając z sobą jeszcze kilka żyć, dla wyrównania rachunku. W samobójstwie odnaleźć można honor. Śmierć z ręki tłuszczy, jakkolwiek napawa obrzydzeniem — a co najgorsze, skłania do wątpienia w boski majestat! — również może być wykorzystaną w narracji. Żałuję, że nie poświęciłem więcej uwagi studium żywota Ha-Nocri, tego rzekomego proroka, względem śmierci którego mugole liczą upływ czasu, ale wnoszę, że koncept jest ci znany. Oto przykład kultu, który przetrwał blisko dwa tysiące lat, bo ludzie wciąż odnajdują w męczeńskiej jego ofierze coś ujmującego.

Uważam, że masom potrzebne jest łatwe rozróżnienie typu dobro zło. Samonapędzająca się dynamika antagonizmu, której mechanizmu słusznie upatrujesz w tejże sytuacji.

Załóżmy, że ktoś rzeczywiście arcykapłankę spróbuje odbić. Przeżycie byłoby dla niej tragedią. Stałaby się dłużniczką maluczkich, nie w drapieżny sposób, w jakim bogowie żywią się swymi wyznawcami, lecz w sposób czysto ludzki. Oto bowiem nie uratowała samej siebie własną mocą, lecz pozwoliła, aby dokonał tego kto inny. Wprowadzamy zatem dynamikę "wybrańca", być może grupy wybranych, którzy z czasem rzucić mogą wyzwanie kaście kapłańskiej, twierdząc, że bogini twoja uczyniła ich swymi wojownikami, prowadziła ich ręce, ich nogi. Z czasem prowadzić może ich języki. "Głosimy ewangelię nową w imię tej, która nas wybrała", będą mówić. Powstrzymam się od sekcjonowania na sztuki części ciał, które bogini również mogłaby prowadzić, ponieważ nie chcę obrażać twojej wiary w imię naszego eksperymentu myślowego. Zapewniam jednak, że myśl o emanacjach bogini w członkach pospólstwa napełnia mnie podobnym obrzydzeniem, co ciebie. Napełnia mnie obrzydzeniem, że bedą legitymizować swoją władzę — to jest, wiarę — ruinami starej władzy — to jest wiary — tak samo jak…
jak ON
tak sądzę
że tytułować się będą ARCYKAPŁANAMI tak jak ON tytułuje się…

Intelektualnie się nie przeciwstawiam kierunkowi, w którym zdążają nasze myśli. Instynkt mówi jednak, byśmy nie szli w tę stronę.
A jednak nieustannie mam wątpliwości. Znasz mnie, zawsze znajdę sposób, żeby kwestionować. Nie tyle moralność, lecz mechanizm. Intencje. Myśli. Uczucia. Słowa. Czyny. Wszystkie mogą różnić się od siebie, mogą wręcz stać do siebie w całkowitej opozycji. Obraliśmy taki kierunek bo wydał nam się właściwym. Bo widzieliśmy w tym korzyść, możliwość odzyskania czegoś, w co wierzymy, nawet jeżeli nie aprobujemy metodologii.
Nienawidzę mówić "nie wiem", Helloise.
Jeżeli to świadomy akt dywersji, nie zaś pospolite ruszenie czy krucjata, to jest to dywersja tak kurewsko głupia, że aż mi niedobrze. Może dlatego brzmi tak bardzo prawdopodobnie.
Ty możesz przynajmniej usprawiedliwić się wiarą. Ja naiwnie usprawiedliwiam się przynależnością do grona "wybranych". Wciąż myślę jednak, że Azkaban jest lepszym od TEGO MIEJSCA. W więzieniu nie mogą od razu pozbawić cię duszy.

Aż tak się stęskniłaś?



RE: Poczta Helloise - Sebastian Macmillan - 10.09.2026

—27/10/1972—


pierwsze kilka zwrotów grzecznościowych zostało starannie zamazanych atramentem. do listu dołączona papierowa torebka z herbatą ziołową regulującą nastrój; na froncie można było zauważyć odręcznie napisane życzenia spokojnego Samhain.


Londyn, 27 października 1972

Helu
Helloise
Droga Pani
Szanowna P…
Moja Droga Helloise,

Z góry przepraszam, że zawracam Ci głowe zaledwie kilka dni przed Samhain. Domyślam się, że oboje jesteśmy w tej chwili pochłonięci przez wir osobistych przygotowań do obchodów, jednak… Jestem zmuszony prosić cię o pomoc.

Jeśli dobrze pamiętam, zielarstwo jest jednym z twoich głównych zainteresowań. Czy nie zajmujesz się też, aby wyrabianiem własnych naturalnych świec rytualnych? Mam na myśli te, które można wykorzystać w trakcie seansu spirytystycznego. Chciałbym zamówić dwa zestawy, jeden dla siebie, a drugi dla mojej znajomej po fachu, Urd Nordgersim. Dopiero niedawno pojawiła się na Wyspach, toteż ma problem ze znalezieniem wykwalifikowanych rzemieślników.

Próbowałem namówić do pomocy kilka moich sióstr w wierze, jednak zostałem odprawiony z kwitkiem. Kowen ma wielkie plany co do nadchodzącego sabatu i każdy stara się dopiąć wszystko na ostatni guzik, a więc prywatne zamówienia zeszły na dalszy plan.

Będę z niecierpliwością wypatrywał twojej kuropatwy.

Pozdrawiam,

Sebastian Arterius Macmillan

PS. Orientujesz się może, u kogo można dostać wytrzymałe żelazne gwoździe? Matka mi świadkiem, że na Ulicy Pokątnej nie ma ani jednego rzemieślnika, który nie sprzedaje jakiegoś szmel… towaru niskiej jakości.



RE: Poczta Helloise - Lydia Black - 11.09.2026

Odpowiedź na tę wiadomość przyszła tego samego dnia.
Helu,
Nie powinnam brać od ciebie kolejnej łaski, lecz sama nauczyłaś mnie, że nie odmawia się tym, których serce zna. Dlatego pozwolę sobie raz jeszcze poprosić cię o przysługę.

Wykonaj mi, proszę, naczynie na proch z ogniska. Chcę abyś to ty nadała mu kształt. Twoje dłonie są mi droższe od dłoni obcego rzemieślnika, a rzecz, którą przeznaczam dla świętości, winna przejść przez ręce kogoś, komu ufam. Niech będzie drewniane, jeśli taka będzie twoja wola.

Dynia także do mnie dotarła. Uśmiechnęłam się, kiedy ją zobaczyłam. Dziękuję ci!

Nie wiem, kto pierwszy wypowiedział te słowa i kto ośmielił się przyoblec je w imię naszego kowenu. Wiem natomiast jedno: nie przemówiła przez niego Matka. Nie był to Jej rozkaz, Jej głos ani Jej błogosławieństwo. Kowen nie wezwał nikogo do odbierania Polany siłą, nie nakazał szturmu ani nie podniósł ręki przeciwko tym, którzy mogliby stanąć na jego drodze. Kto twierdzi inaczej, ten nie tylko kłamie, ale i kala święte imię. Czymże jest Samhain, jeśli nie nocą, w której umarli i żywi stają po dwóch stronach tego samego ognia? Jak można więc wzywać w tę noc do krwi?

Odnoszę wrażenie, że ich celem może być przede wszystkim zdyskredytowanie naszej wspólnoty i przedstawienie jej jako czegoś, czym nie jest. Złośliwe plotki mają czasem większą siłę rażenia, zwłaszcza gdy trafiają na podatny grunt. Niepokoi mnie język przemocy, który pojawił się w tej wiadomości — trudno przecież mówić o święcie i wspólnocie, posługując się groźbami oraz nawoływaniem do szturmu. Tym bardziej że przecież w Little Hangleton odbywają się w tym roku obchody Samhain, otwarte dla tych, którzy chcą przeżyć ten czas w sposób spokojny. Nie widzę więc powodu, dla którego ktokolwiek z Whitecroft miałby nawoływać ludzi do takich działań.

Jeżeli ktoś uczynił z imienia Matki sztandar dla własnych zamiarów, popełnił świętokradztwo. Znajdę go wtedy, a jeśli trzeba będzie przejść przez las, popiół i cudze kłamstwa, przejdę.

A jeśli tej nocy pozostanie po mnie tylko popiół, tym lepiej. Wtedy przynajmniej będę wiedziała, że moje prochy powrócą do ciebie w naczyniu, które uczynią twoje ręce.

Niech Matka ma Cię w swojej opiece, Ise.



RE: Poczta Helloise - Ambrosia McKinnon - 12.09.2026

25.10.1972

Droga Heluniu,
Wiem że jestem niezwykle wprawną zielarką i rzemieślniczką, dlatego postanowiłam zrzucić na twoje barki zamówienie. I to takie super duże, dam ci w jego ramach darmowe egzorcyzmowanie, jeśli coś cię opęta, albo wywoływanie. Co wolisz. Znaczy dodatkowo, żeby nie było. W każdym razie czy mogłabym od ciebie poprosić; puszkę na prochy, dwa zestawy świec do seansu spirytystycznego, a także dynię? Znaczy lampion. Wiem że to tak wszystko na ostatnią chwilę i w ogóle, ale wierzę że sobie poradzisz.

Całuski,
Rosie




RE: Poczta Helloise - Eutierria - 20.09.2026

30 października 1972, Londyn

Hella,

nie wiem dokładnie co tam wkopali, bo wszystkim zajmował się Weasley z Biura. Zresztą, mam nadzieję, że żartujesz sobie z ostatnim zdaniem tego listu.

Możemy umówić się tak – nie dołączaj do tej bandy oszołomów, to uszczknę Ci tego, co wynieśli z Polany badacze. Jedź na Samhain do Walii, Seisyll pewnie się ucieszy. I nie okłamie mnie w tej sprawie, więc będę wiedział, czy robisz ze mnie idiotę.

Martwa w swoim świętym gaju się nie pomodlisz.

L.

Na odwrocie tej złożonej na pół karteczki dopisane również:


Obyś przeżyła Samhain

[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=h0xwM0C.png[/inny avek]

Odpowiedź na twój list do NPC. @Helloise Rowle



RE: Poczta Helloise - Maddox Greyback - 22.09.2026


Helloise,

Doszły mnie słuchy, że zamierzasz w dniu święta zrobić coś, co niewątpliwie sprowadzi do ciebie kłopoty. Nie znam wszystkich szczegółów, wiem tylko tyle, że zawsze miałem w sercu szczególną sympatię do ludzkiej niepokorności. 

Nie będę również udawał, że wiadomość o twoich zamiarach mnie nie martwi. Martwi mnie, i to bardzo. Być może bardziej, niż wypadałoby by ci to przyznać. Wolałbym wiedzieć, że jesteś gdzieś w swojej chacie, beztroska i bezpieczna. Nie będę cię jednak zatrzymywał, o Helloise. Nawet jeśli martwi mnie to, jak bardzo chcesz wejść w środek wydarzeń i naruszyć porządek rzeczy, którego nie akceptujesz. Nawet jeśli uważam, że sprawiedliwość, której szukasz, w całości ci się należy.

Dlatego chcę tylko, żebyś wiedziała jedno: jeśli zdecydujesz się tam być, będę tam i ja. Chyba przyzwyczaiłem się do myśli, że gdzieś tam jesteś Ty. I nie podoba mi się świadomość, że mógłbym któregoś dnia pomyśleć o tobie i nie wiedzieć, czy jesteś cała. Pójdę, bo wierzę, że jest w tobie coś, za czym warto pójść. Masz piękną duszę Helloise, taką za którą mógłbym się kiedyś poświęcić. 

Chciałbym po prostu mieć jeszcze wiele zwyczajnych dni, w których będziesz gdzieś niedaleko.


Nie proszę o nic więcej,
Maddox



RE: Poczta Helloise - Ambrosia McKinnon - 23.09.2026

26.10.1972

Kochana! Piękne ci wszystko wyszło, a dynią to się nie przejmuj, bo ja doceniam twoje chęci i próby, i w ogóle pomysł żeby tam Flądrę dać!! Wspaniałości.

A powiedz mi jeszcze proszę, bo ja tutaj jestem w kropce i rozsypce, czy znasz może kogoś, kto umie robić szaty stagnacji? Ja prosiłam już parę osób, ale kompletnie nic nie dało się ugrać, nie wiem może to zwyczajni partacze. Ale jak znaczy to czy mogłabyś w moim imieniu zamówić?

Całuski,
Rosie



RE: Poczta Helloise - Louvain Lestrange - 24.09.2026

 
 
Słodyczy, 

mam nadzieję, że wykorzystasz w każdym calu szansę, którą Czarny Pan zdecydował się podarować tobie oraz Kniei. Byłoby doprawdy szkoda, gdybyś pozwoliła, aby możliwość jej uzdrowienia przeszła ci przez palce. Jeszcze większą szkodą byłoby jednak, gdybyś zapomniała o tym, komu zawdzięczasz możliwość podjęcia tej próby. Mi.

Nadchodzi Samhain. Dla mnie jest to czas szczególny, lecz przypuszczam, że dla Gospodyni Kniei również nie pozostaje bez znaczenia. Byłoby dla mnie wielkim marnotrawstwem, gdyby moja Kapłanka Bez Świątyni wpadła w ręce Ministerstwa. To niemal obraźliwe dla samego losu, aby kajdany obłudników rozstrzygnęły za ciebie, jak daleko możesz zajść. Mam zresztą przekonanie, że przeznaczono ci coś o zdecydowanie większej randze niż rozpadająca się chatka i garść suszonych ziół pod sufitem.

Przesyłam ci kamień z runą ochronną błogosławiony przez kapłanów Matki. W świetle księżyca uczyni cię niewidzialną, tak długo jak długo pozostaniesz w jego blasku. Wykorzystaj go wedle własnego uznania. Być może okaże się zbędny, być może przeciwnie. Niemniej jednak, niezależnie od tego, co postanowisz o mnie myśleć, wspieram cię na drodze, po której zmierzasz. Żyjesz życiem wolnej kobiety w świecie należącym do mężczyzn, a ten wielki akt wolności rzuca cień nawet na mój cynizm.

 

Najchłodniejsze uściski,
Twój Najwierniejszy Sceptyk

Do listu został dołączony kamień na rzemieniu z runą ochronna (Anáil na Gealaí).


RE: Poczta Helloise - Leviathan Rowle - 25.09.2026

15.10.1972

Helloise,
Nie przydał mi się, więc ci go odsyłam.

Levi

//Do listu dołączono eliksir, który przed wyjazdem Helloise mu wysłała.