Secrets of London
Sauron (albo Sauriel) - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Sauron (albo Sauriel) (/showthread.php?tid=655)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11


RE: Sauron (albo Sauriel) - Victoria Lestrange - 01.11.2023

Odpowiedź na tę wiadomość

13.06.1972, Dolina Godryka

Kocie,


nie wiedziałam, że jesteś biegły w mechanizmy. Poza tym chyba nie potrzebujesz pułapki żeby polować na myszki, kiciusiu?

Muszę przyznać, że ten list wyraża więcej niż tysiąc słów. Doceniam gest i starania (ale lubię jak do mnie piszesz). Rozumiem, że to kara za to, że wyszłam z domu, tak jak cię ostrzegłam, że zacznę?


PS. Nic mi nie jest, kostkę już mi poskładali. A inferius nie przeżył tego starcia.


Viki



RE: Sauron (albo Sauriel) - Anthony Ian Borgin - 01.11.2023

Gdy pomyślę o kłopotach i zamieszeniu, Ty pojawiasz się w mojej głowie.
Stary, mógłbyś coś dla mnie zrobić, będę wdzięczny. Potraktuj to, jako wstęp do zapłaty, a poza tym — będę winien Ci przysługę. A wiesz przecież, że ja jestem słownym człowiekiem, jak Stasiek przykazał.
Wysyłam Ci kilka numerów domów, dookoła których potrzebuje rabanu — są w Dolinie Godryka i Little Hangleton. Powiedzmy, że powinna spotkać je seria niefortunnych, wieczornych zjawisk w najbliższych dniach. Możesz kogoś pobić, możesz wybić okna lub robić inne rzeczy, które uznasz za stosowne, tylko proszę Cię, nie zniszcz ich. Są potrzebne w konkretnym celu, konkretnym osobom. Mają stracić na popularności.
Tony

List jest napisany pismem przypominającym dziecięce, jedynie literka "T" w podpisie jest typowa dla Anthonyego. Po przeczytaniu, ulega zniszczeniu i zostaje sama notatka z adresami. Oprócz tego, sowa przyniosła butelkę bardzo drogiego whisky.


RE: Sauron (albo Sauriel) - Victoria Lestrange - 07.12.2023

List przyszedł z samego rana, jeszcze przed 8:00

16.07.1972, Londyn

Kocie,

chciałam Ci dać tylko znać, że gdyby w najbliższych dniach coś się stało i pilnie potrzebowałbyś mojej pomocy, to będzie to musiało poczekać, albo gdyby przyszło Ci do głowy, że coś mi się stało – to się nie martw. Postanowiłam sobie zrobić bardzo krótki urlop, jutro skoro świt wyjeżdżam, ale za dwa dni wrócę. Tak sobie myślę, że dobrze mi to zrobi.

Jakby co, to jeszcze się nie przeniosłam do Londynu, chociaż wedle mojej oceny, to już bliżej niż dalej.

Jak się czujesz? Wszystko u Ciebie w porządku?


V.



RE: Sauron (albo Sauriel) - Robert Mulciber - 20.02.2024

13 czerwca, godziny wczesnowieczorne

13.06.1972, Londyn

Saurielu,

doszły mnie słuchy o nie tak dawnych wydarzeniach, które z pewnych względów uważam za stosowne omówić z Tobą w cztery oczy. Proszę o możliwość spotkania w najbliższym czasie. Będę dostępny wieczorem – jutro oraz przez kilka kolejnych dni.


Robert



RE: Sauron (albo Sauriel) - Stanley Andrew Borgin - 19.03.2024

Londyn, 16 czerwca 1972

Sauriel,
Zgadnij co. Stary w zoo
Uwierz lub nie, ale już się nawet widzieliśmy. Ba! Nawet rozmawialiśmy.
Sam w to nie wierzę, ale cóż.

Pozdrawiam,
Stanisław

PS.
Ogóreczki rosnom pierwsza klasa



RE: Sauron (albo Sauriel) - Stanley Andrew Borgin - 19.03.2024

Londyn, 16 czerwca 1972

Moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze albo że nie dobrze. Gdybym miał powiedzieć, co cenię w życiu najbardziej, powiedziałbym, że ludzi. Ekhm... Ludzi, którzy podali mi pomocną dłoń, kiedy sobie nie radziłem, kiedy byłem sam. I co ciekawe, to właśnie przypadkowe spotkania wpływają na nasze życie. Chodzi o to, że kiedy wyznaje się pewne wartości, nawet pozornie uniwersalne, bywa, że nie znajduje się zrozumienia, które by tak rzec, które pomaga się nam rozwijać. Ja miałem szczęście, by tak rzec, ponieważ je znalazłem. I dziękuję życiu. Dziękuję mu, życie to śpiew, życie to whiskey, życie to papierosy. Wielu ludzi pyta mnie o to samo, ale jak ty to robisz?, skąd czerpiesz tę radość? A ja odpowiadam, że to proste, to umiłowanie życia, to właśnie ono sprawia, że dzisiaj na przykład pracuje w Ministerstwie, a jutro... kto wie, dlaczego by nie, oddam się pracy na Nokturnie i będę ot, choćby sadzić... znaczy... ogórki.

Stasiek

PS.
Dobrze? Chyba?



RE: Sauron (albo Sauriel) - Victoria Lestrange - 19.03.2024

Wiadomość przyszła w środku nocy z 18 na 19.07
Kocie,

cieszę się, że ci się podoba i że robisz z niego użytek. Ładnego modela znalazłeś, długo musiałeś polować na to ujęcie?


Wpadnij jak będziesz mieć czas i ochotę. Coś Ci przywiozłam z wycieczki.


V



RE: Sauron (albo Sauriel) - Stanley Andrew Borgin - 19.03.2024

Weź wpadnij na Głębine. Kurewsko mi się nudzi na wolności, a Francis to ma mnie chyba dość po ostatniej akcji.

List przyszedł do Sauriela w dniu 12 lipca. Nie był podpisany, chociaż charakter pisma a'la kura pazurem, dobitnie wskazywał na adresata tej wiadomości.


RE: Sauron (albo Sauriel) - Ambrosia McKinnon - 19.03.2024

czerwiec 1972, Londyn

Te Drakula, puszczałeś może kiedyś latawce? Bo tak sobie dzisiaj spałam, jak czasem się człowiekowi zdarza i widziałam, jak sobie biegasz po polach Little Hangleton, uchachany jak nigdy w życiu cię chyba nie widziałam i ciągniesz za sznura takiego ładnego, w kształcie czarnego kotka. I ten kotek na niebie sobie tak lata za tobą i lata, aż w końcu wieje mocniej wiatr i cię odrywa od ziemi, ale ty się dalej trzymasz tego sznurka i wydajesz się najszczęśliwszym chłopcem na świecie.

Pomyśl życzenie.

Serio mówię, zamknij oczy i myśl życzenie. Dobre jakieś tylko błagam, nie żadne 'zjadłbym bajgla' albo 'mam nadzieje, że nie będzie dzisiaj padało'. Bo jak się komuś śni latawiec to się życzenia spełniają, prawie tak samo jak kiedy się widzi spadającą gwiazdkę i się coś wtedy życzy.

Całuski,
Rosie




RE: Sauron (albo Sauriel) - Cynthia Flint - 20.03.2024

25.07.1972, Londyn

Saurielu,

piszę do Ciebie w trosce o Twoje zdrowie oraz bezpieczeństwo. Nie widziałam Cię od dłuższego czasu, przepadłeś na ścieżkach życia. Obiło mi się niestety o uszy, że dopadła Cię bardzo poważna forma niedokrwistości, która w ostrym przebiegu objawia się rzutami na mózg, powodując w pewnym stopniu upośledzenie jego funkcjonowania. Wysyłam Ci herbatkę, żebyś poczuł się lepiej oraz mógł zebrać w sobie, ustalić priorytety w walce z tą przypadłością.
Pewne rzeczy mogą być nieodwracalne, ale wciąż nie jest zbyt późno, aby odzyskać bystrość umysłu i spokój w sercu.

Miałeś jakieś wieści od Fergusa?

Mam nadzieję, że nie zawiedziesz mojego zaufania w tej sprawie i dźwigniesz powierzoną Ci kilka miesięcy temu odpowiedzialność.

bardzo sie martwię i  pozdrawiam Cię serdecznie,

Cynthia


ps. bez obaw, napar nie jest trujący i w żaden sposób nie wpłynie na Twój organizm, nutę czerwieni dodaje Hibiskus. Victoria byłaby smutna, gdyby coś Ci się stało, chociaż muszę przyznać, to niezwykle kuszące w zaistniałej sytuacji.
Powodzenia w walce z chorobą.