![]() |
|
Robert Mulciber - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Robert Mulciber (/showthread.php?tid=726) |
RE: Robert Mulciber - Charles Mulciber - 11.06.2024 Wuju,
Dostałem duże zamówienie na sam-wiesz-które świeczki afrodyzjakalne i ze względu na wartość zamówienia, przyjąłem je. Nie chciałbym przegapić takiej możliwości zarobku. Zajmę się produkcją i kontaktem z klientem. Zostawiam wujowi kopertę z zapłatą za to zlecenie. Będę ostrożny. Charles List, wraz z grubą kopertą wypchaną galeonami, dostarczoną wcześniej, został pozostawiony na biurku Roberta. RE: Robert Mulciber - Stanley Andrew Borgin - 16.06.2024 Londyn, 23 lipca 1972
Przyjąłem krytykę. Biję się w pierś, że postąpiłem nie tak, jakby chciał Robert Mulciber. Przysięgam, że to się nigdy nie powtórzy. Lorraine poinformowana. O nią się jednak nie musić bać, bo jest bardziej odpowiedzialna ode mnie :-))) A Ty się zastanów nad swoim zachowaniem, bo jeszcze trochę, a Sophie wykituje. Chyba byś tego nie chciał? No chyba, że? Dopiero skończyła szkołę. Daj jej trochę wolności. Niech ma coś z tego życia, a nie tylko zapierdol. Jest młodą dziewczyną. Gdzie ma szukać drugiej połówki? Na pogrzebach? W bibliotece? A może chcesz, aby została starą panną? Bo jeżeli tak, to jesteś na zajebistej drodze, aby tak właśnie było. Zaprezentowała się dobrze i chciała po prostu przez jeden dzień się zrestować. Może poczuć doceniona? Wyrwać się z domu? Mieć chwilę dla siebie. Co jest w tym złego? Zapomniał wół jak cielęciem był? Nie musisz się przecież bać o to, że stracisz córkę. Że jakiś "kmiot" Ci ją zabierze. Nie jest głupia. Jak jej powiesz, że nie akceptujesz jej wybranka, to zapewne się posłucha. W końcu ojciec nie chciałby dla niej źle, prawda? Czy tu też się mylę? Stanley
PS. Skoro syna masz nieodpowiedzialnego, to chociaż zadbaj o to, aby córka była odpowiedzialna, a przy okazji nie spraw, aby nie chciała Ci podać szklanki wody na starość. List spłonął po jego odczytaniu. RE: Robert Mulciber - Alexander Mulciber - 29.06.2024 Londyn, 02.08.1972
Robercie, As denarów z mojej talii nakazuje, w pierwszej kolejności, podziękować Ci za pomoc przy promowaniu fundacji na Lammas. Gdyby nie puszka na datki, nigdy nie zdołałbym odciągnąć uwagi dziennikarskich hien od chujoświeczek zdobiących stoisko Mulciberów, i cała sprawa poszłaby dalej, w Świat. Nie byłaby to dobra wróżba dla przyszłości naszego dumnego rodu, prawda? Słyszałem, że miałeś zawał. Dziesiątka pucharów radzi, abyś najbliższy czas spędził, wypoczywając na łonie rodziny. Chciałbym w tym momencie podkreślić, że jestem również jej częścią, więc oczywiście, życzę Ci rychłego powrotu do zdrowia. Zapominasz, zdaje się, Robercie, że jestem człowiekiem nie tylko rodzinnym, ale i bardzo wyrozumiałym. Jeżeli woskowe penisy z Twojego stoiska na Lammas miały zrekompensować apetyt Twojej gorącokrwistej, młodej żony, wiedz, że nie będę Cię osądzał: w Twoim wieku, z problemami z sercem do tego, musi być trudno dotrzymać kroku kobiecie. Jakakolwiek by nie była twoja motywacja, nie chcę o tym słyszeć. Wyjaśnij mi tylko, dlaczego zrobiłeś to, co zrobiłeś, pod szyldem z nazwiskiem mojego ojca. Pod naszym nazwiskiem. Tak, Robercie, to jest ten moment, w którym wyjaśniasz mi, co się odpierdoliło na Lammas. Alexander Mulciber RE: Robert Mulciber - Stanley Andrew Borgin - 02.07.2024 Głębina, 23 lipca 1972
Tak, ciężko się nie zgodzić. Nie mniej jednak, obawiam się, że mogę się nie posłuchać za bardzo. Wielka szkoda. Rób jak uważasz, ale nie mam zamiaru pozwolić, abyś ponownie odwalał takie szopki jak wczoraj. Naprawdę. Skoro po nas spodziewałeś się więcej, co mamy powiedzieć o Tobie? Stanley
PS. Jeżeli przejdzie Ci ta cała gorączką, to wiesz gdzie mnie szukać - zapraszam. Jeżeli nie - spójrz na adres, który został dołączony do listu. Do listu została dołączona karteczka z adresem Głębiny, a sama wiadomość spłonęła w chwilę po odczytaniu. RE: Robert Mulciber - Alexander Mulciber - 04.07.2024 Londyn, 02.08.1972
Robercie,Ależ dziękuję za uznanie. Nie oczekiwałem choćby przez chwilę, że będziesz potrafił przyznać się do swoich błędów, więc zdecydowałem się wypunktować je sam. Gdybym, jak to ująłeś, “nie wpierdalał się” i “nie wypowiadał na tematy związane z naszym nazwiskiem”, ten dziennikarz, Bagshot, zamieniłby Twój stragan w symbol seksualnej rewolucji – może jeszcze wyciągnąłby na światło dzienne to kontrowersyjne widowisko randkowe – nigdy nie uwolnilibyśmy się od zatęchłego smrodu kurestwa. Uratowałem Ci dupę przed kompletną kompromitacją. Uwierz, jestem nie mniej zdziwiony niż Ty, że to ja najbardziej dbam o reputację Mulciberów. Brygadzista, z którym to rzekomo wdałem się w bójkę, potraktował Twoje świeczki jako osobisty afront wobec rozmiaru swojego przyrodzenia. Nie ma o czym mówić. Jeżeli tak bardzo zależy Ci na tej sprawie, zrób kolejną fundację, dla skończonych chujów, a prezesem koniecznie zrób Philipa Notta – tajemnicą poliszynela jest, że dawno już odparzył sobie jaja o kij miotły – przydałoby się ufundować mu jebany mózg. Gra niewarta świeczki – tyle powiem. Cieszę się, że opanowałeś sytuację. Ktokolwiek wykonał dla Ciebie te kutasiarskie odlewy, należy mu się porządny wpierdol, ale i gratulacje za sprowokowanie najśmieszniejszego rewanżu pojedynkowego: pamiętasz chyba, że Philip Nott bił się o honor Loretty Lestrange z jej bratem, który za sekundanta miał Atreusa Bulstrode’a? No to patrz, co Bagshot mi podesłał. Odbitka na użytek prywatny. Obiecał, że nie opublikuje tego zdjęcia, bo można byłoby rozpoznać twarze w tle. Wsadź se do albumu. [Do listu dołączono zdjęcie, na którym uśmiechnięty Alexander pozuje z puszką na datki dla fundacji Mulciberów, a w tle Atreus Bulstrode nawala Philipa Notta świeczką w kształcie penisa.] Na Twój pogrzeb bym nie przyszedł, bo moja obecność byłaby wypaczeniem modlitw o to, byś spoczywał w spokoju, a zbytnio Cię szanuję, by niepokoić Cię także po śmierci. Widok Twojego identycznego brata bliźniaka nad trumną byłby zresztą szalenie antyklimatyczny i zepsułby mi radość z patrzenia, jak znikasz sześć stóp pod ziemią. Ale kwiaty już zamówiłem – szkoda, by się zmarnowały. Jeszcze raz zdrowia, Robercie. Alexander Mulciber
Do listu dołączono także bukiet czerwonych róż z karteczką: "szybkiego powrotu do zdrowia, życzą: Alexander i Diana Mulciber." RE: Robert Mulciber - Nicholas Travers - 06.07.2024 List został wysłany w nocy, na długo przed wschodem słońca. Londyn, 16 lipca 1972r.
Robercie,Musimy się spotkać w sprawie o którą prosiłeś. Wyznacz czas i miejsce. Nicholas Travers List spłonął po odczytaniu. RE: Robert Mulciber - Nicholas Travers - 06.07.2024 Londyn, 16 lipca 1972r.
Robercie,W takim razie udam się od razu do swojego domu i będę czekał do południa. Potem mam spotkanie. Zjaw się, jak ci czas pozwoli. Nicholas List spłonął po odczytaniu. RE: Robert Mulciber - Bard Beedle - 16.07.2024 List przyszedł późnego wieczora 5 sierpnia. Londyn, 5.08.1972r.
Szanowny Panie Mulciber, Od lat kupuję i zamawiam u Pana tradycyjne świeczki. Najlepsze, sprawdzone. uniwersalny kształt. Z szacunku do naszej wieloletniej współpracy i zaspokojenia swoich obaw, chciałbym dowiedzieć się od Pana, czy w pańskich usługach coś się zmienia? Asortyment? Nie uważa Pan że ten młodzieniec przekroczył pewne granice szacunku naszej Czystokrwistej Społeczności Czarodziei? Z poważaniem,
Roland Selwyn Kolejny dnia następnego (6 sierpnia) przed południem. Edynburg, 6.08.1972r.
Panie Mulciber, Panie Robercie. Te.. te świeczki. Nie jestem wstanie nawet napisać, gdyż słowo mi nawet przez gardło, usta nie chce przejść, stworzone przez tego chłopaka Charlesa, TO JAKIŚ ŻART? TO OBURZAJĄCE! Ja rozumiem, że zmagacie się problemami w rodzinie, ALE ŻEBY AŻ TAK? Najlepiej bym teraz zamówiła ich z pięćdziesiąt sztuk. Na wszelki wypadek. Mam nadzieję, że same z siebie nie zmieniają kształtu jak się je zapali? Wie Pan, żyję już ponad sto lat, jestem tradycjonalistką. Nie nadążam za młodzieńczymi zapędami. Zaniepokojona
Gertrude Avery Następny zaś wieczorem 6 sierpnia. Cardiff, 6.08.1972r.
Mulciber! OGARNIJ TEGO DZIECIAKA OD CHUJOWYCH ŚWIEC! Moje córki właśnie przeczytały ten wywiad i postanowiły sobie u niego zamówić. ONE JESZCZE NIE SĄ PEŁNOLETNIE! Wkurzony
Theodore Macmillian RE: Robert Mulciber - Eutierria - 16.07.2024 [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=h0xwM0C.png[/inny avek] Czy Harper Moody widnieje w Rejestrze Wilkołaków lub innych rejestrach prowadzonych przez Departament?
Nie, ale jestem pewny, że informacji o mnie również nie umieszczono by do wglądu. Czy w Rejestrze Wilkołaków widnieje bądź widniał Ulrich Greyback? Jakie informacje na jego temat posiada Departament? Czy mężczyzna widnieje w rejestrach jako zmarły? Widniał. Zarejestrowany w 1970 roku. Przebywał we własnej kryjówce. Jego śmierć zgłoszono w maju. Czy Departament dysponuje informacjami na temat innych członków rodziny Greyback? Jeśli tak, to na czyj temat i jakie są to informacje? Greybackowie to rodzina, w której likantropia budzi się w niektórych pokoleniach, ale nie wszyscy decydują się na rejestrację. Kilkoro członków rodziny zostało w przeszłości przez Ministerstwo odłowionych. Czy w Rejestrze Wilkołaków znajdują się inni przedstawiciele rodziny Moody? Jeśli tak, co na ich temat wie Departament? Szlamolubny Alastor Moody, zadrapany przez wilkołaka na służbie w 1968 roku. Mam nadzieję Robercie, że rozumiesz powagę sytuacji - niektóre listy należy spalić. Krótka informacja: na forum grała w przeszłości również Ashling Greyback, Aurorka. Nie wymieniam jej w poście, ponieważ jest nieaktywna, ale gdyby grała na forum, zostałaby uwzględniona jako partnerka Alastora. Nie mam pojęcia czy wróci na SoL. RE: Robert Mulciber - Stanley Andrew Borgin - 29.07.2024 Głębina, 5 sierpnia 1972
Bonjour ojcze, Bawcie się dobrze. Dobrze Ci zrobi trochę słońca. Adres zachowam dla siebie i w ostateczności będę próbować się kontaktować, chociaż będziemy robić wszystko, aby Cię nie niepokoić. Stanley
PS. Zjedz sobie jakiegoś kruasanta z dżemem. PS2. Jak już jesteście w tej całej Francji, to zamiast popijać whisky, spróbuj jakiegoś koniaku czy innego wina List spłonął po odczytaniu. |