Secrets of London
Sowa Peregrinusa - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Sowa Peregrinusa (/showthread.php?tid=807)

Strony: 1 2 3 4 5


RE: Sowa Peregrinusa - Millie Moody - 19.12.2025

11.09

Grin! Wiem, że kurwa żyjesz więc nie pisałam wcześniej ale słuchaj jest sprawa. Nasza z Matki łaski kuzynka Cassandra nie ma gdzie mieszkać właśnie się dowiedziałam w sensie wczoraj ale zapomniałam napisać od razu znaczy pisałam ale zapomniałam wysłać słuchaj nie ważne. Co jest ważne: zostało tylko krzesło. Ja u siebie mam full, a do Szeptuchy jej nie wyślemy przecież (pamiętasz kurwa, że mieliśmy do niej iść? Ciekawe czy by nam powiedziała że się wszystko sfajczy jebaniutka). W ogóle jeszcze Cass ma urodziny w tym miesiącu i przechujowo, cały spiryt poszedł na rannych, ale coś się skołuje myślę dla tej biedaczki. Daj znać czy mogę na Ciebie liczyć, nie wiem jak stoisz z sytuacją mieszkaniową, no nie chcę Vakelowi wciskać aurorki w gardło, ale może u Ciebie...? Jak nie to poszukam dalej. W sumie mój były może mieć też opcje, ale sam rozumiesz, że nie chce spalić hehe przysługi u byłego. To nigdy nie kończy się dobrze.

Jeśli czegoś potrzebujesz to dawaj znać, będę skakać po mieście w najbliższym czasie, w ramach swojego urlopu.

M.

ps. Mówiłam Ci już jak zajebiście, że przeżyłeś?



RE: Sowa Peregrinusa - Millie Moody - 19.12.2025

11.09

... no chyba nie chcesz jej dać do Seby?



RE: Sowa Peregrinusa - Lyssa Dolohov - 01.01.2026

Peregrinusie,
ostatnio nie mogłam sobie spać, jak często z resztą mi się zdarza, ale postanowiłam sobie na te okoliczność popatrzeć w niebo. Nigdy przesadnie mnie astronomia nie fascynowała, bo gwiazdy są od tego żeby na nie patrzeć, a nie rozmyślać, ale rzucił mi się w oczy jeden punkt ma nocnej mapie. Powiedz mi, jak się nazywa najjaśniejsza gwiazda na Londyńskim niebie?



RE: Sowa Peregrinusa - Anastasia Dolohov-Burke - 28.01.2026

Oczywiście, że Anastazja wiedziała, że to przez ręce Peregrinusa przejdzie w pierwszej kolejności list, który wysłała Vakelowi. Zaopatrzyła go więc w notateczkę specjalnie dla asystenta kuzyna.

Peregrinusie,

Wizyta u magomedyka nic mi nie dała. Udałam się do egzorcysty. Polecił mi dokonywać rytualnego oczyszczenia jajkiem kukułczym. Załączam je w przesyłce. Czy możesz dokonać odczytu? Czy ja jestem opętana?

Do listu dołączone było kukułcze jajko, które Anastazja przetoczyła sobie po głowie.


RE: Sowa Peregrinusa - Dearg Dur - 04.03.2026

noc z 11 na 12 października



Zachód słońca nad brzegiem morza nie zgasł, ale miodem spływającym z nieboskłonu przemienił się w złociste oczy kruka, który z krzykiem wzniósł się i pomknął na zachód ku płonącej wyspie. Światło świata zgasło, bryzgając czarne sklepienie mrowiem gwiazd wyznaczających kurs podróżnikom, aż zyskałeś świadomość istnienia pośród ruin na wzgórzu głaskanym morską bryzą. Zjawił się nieoczekiwanie obok ciebie okutany całunem eremita dzierżący latarnie. Szybko jego twarz okazała się twarzą młodzieńca, a chwyt na lampionie zdawał się niepewny, gdy wskazał miejsce między szczątkami kamiennych ścian. Ziemię rozjarzył na moment błękit ukrytych run, a odsłonięte w ten sposób przejście łagodnie prowadziło w dół, ku majaczącej na końcu łagodnej łunie. Jeśli zdecydowałeś się nim podążyć sam, droga zdawała się nie kończyć nigdy, póki nie otworzyłeś oczu na jawie.

Gratuluję udanego rzutu na proroctwo. Twoja wizja przyszła w noc poprzedzającą poranną wyprawę członków Cutty Sark do Lamezia Terme.


[inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=JGAu3fK.png[/inny avek]


RE: Sowa Peregrinusa - Alexander Mulciber - 05.03.2026

Noc z 11 na 12 października. Proroczy sen.

Peregrinusie,

Przypuszczam, że spodziewałeś się tego listu w takiej czy innej formie. Przypuszczam także, że spodziewałeś się go wcześniej. Widzisz, wtedy, gdy powinienem go wysłać, było dla mnie zbyt wcześnie. Zaryzykowałem, licząc, że dla ciebie nie okaże się zbyt późno.
Próbowałem upchnąć swoje wyjaśnienia równaniem opisującym dylatację czasu. Dziwna to bowiem rzecz, czas. Wiesz, że zawsze byłem zapalonym zwolennikiem teorii kwantowej, postulującej absolutyzm czasu jako zjawiska niepodlegającego kwantyzacji. Niespecjalnie entuzjastycznie podchodziłem jednak do tych, którzy czas postrzegali za produkt uboczny splątania kwantowego. Westchnąłem na widok ostatniego eseju w Prorokowaniu Przyszłości, który ekstrapolował dookoła równania Wheelera-Dewitta. Myślałem, żeby napisać do ciebie już wtedy. Wszechświat opisany funkcją falową, która nie ewoluuje w czasie... Nawet ja poczułem niesmak, a przecież nie należę do grona relatywistów. Bronię kwantowców, owszem, ale wierzę, i zawsze wierzyłem przecież, że odkrycie właściwości czasu zbliży nas do poznania daru jasnowidzenia bardziej, aniżeli ignorowanie go w modelach teoretycznych. Choć czas wydaje się najbardziej plastycznym ze wszystkich wymiarów, pozostaje tym najbardziej dla nas niezbywalnym. Tym, który da się zakrzywić, wypaczyć, ale nigdy utracić. W tym jednym względzie zawsze kusiło mnie mimo wszystko iść w stronę teorii względności. W tym, że czas stanowi składową geometrii wszechświata, nie zaś oddzielny parametr, wyzuty z wszelkiego przywiązania. Ostatnio wystarczy, że mrugnę, a zdaje mi się, jak gdyby w sekundę upłynął cały miesiąc. Być może przegapiłem więc odpowiedni czas.

Gdybym mógł, spałbym z otwartymi oczami. Zastanawiam się, co znowu mi umknie, gdy przymknę powieki. Kiedy się obudzę... A może gdzie? Czas i przestrzeń są ze sobą w końcu w teorii względności powiązane. Dzisiejszej nocy obudziłem się nad włoskim wybrzeżem. Zachód słońca nad brzegiem morza nie zgasł, ale miodem spływającym z nieboskłonu przemienił się w złociste oczy kruka, który z krzykiem wzniósł się i pomknął na zachód ku płonącej wyspie. Światło świata zgasło, bryzgając czarne sklepienie mrowiem gwiazd wyznaczających kurs podróżnikom, aż łupiąc użyczonym okiem powracającego ptaszyska, dostrzegłem znajomą postać. Ciebie. Stałeś pośród ruin na wzgórzu głaskanym morską bryzą. Nagle zjawił się obok okutany całunem pustelnik dzierżący latarnię. Pikując w dół, zrozumiałem, że jego twarz okazała się twarzą młodzieńca, a chwyt na lampionie zdawał się niepewny, gdy wskazywał miejsce między szczątkami kamiennych ścian. Ziemię rozjarzył na moment błękit ukrytych run, a odsłonięte w ten sposób przejście łagodnie prowadziło w dół, ku majaczącej na końcu łagodnej łunie.

Zszedłeś z nim w dół.

Zrób co zechcesz z tą wizją. Jest wyłącznie tylko gestem dobrej woli, nie zamierzałem dzielić się z nią z nikim innym. Formalnie chciałbym przeprosić cię zresztą za sytuację, która miała miejsce na weselu Paracelsusa Blacka. Nie potrafię opisać zażenowania, jakie czuję na samo wspomnienie. Potrzebowałem szybkiej wymówki, a że nie znam zbyt wielu celebrytów, mimowolnie sięgnąłem więc po nazwisko należące do twojego mentora. Niewiele myśląc, przedstawiłem się jako jego asystent. Nie byłem świadomy, że przyjdzie mi impersonować właśnie ciebie. Wiedz, że nie chciałem popełnić wobec ciebie afrontu. Jeżeli zaś o wizję chodzi. Pustelnik... Zawsze tę kartę lubiłem, być może dlatego właśnie, że nie miała nigdy należeć do mnie. Zatem weź ją w swoją pieczę, Peregrinusie. Zabrałem ci przypadkiem twarz, weź sobie moją w zamian. Niech wymiana będzie równoważną.

Pozdrów przy okazji swoją kuzynkę. Powiedz jej, że nigdy nie chciałem jej kruczych oczu.

Alexander

Do listu dołączono kartę Pustelnika.


RE: Sowa Peregrinusa - Dearg Dur - 07.03.2026

–13.10 Cutty Sark, Lamezia Terme–
Wskazówka 4