RE: Poczta Barda Beedle'a - Lorraine Malfoy - 28.11.2024
—28/08/1972—
Przesyłce zaadresowanej do Raphaeli Avery towarzyszył skomponowany przez Lorraine bukiet białych róż, takich samych jak te, które stały w namiocie artystów w trakcie wydarzenia "Sen Nocy Letniej" organizowanego z ramienia Muzy, wtedy, kiedy doszło do brutalnej napaści na Raphaelę.
Kwiaty zaczarowano, tak, aby nie zwiędły zbyt szybko, a ich intensywnie słodki zapach wdarł się do nosa adresatki, gdy tylko ta złamała pieczęć na kopercie.
Londyn, 28.08.1972 r.
Droga Raphaelo,
Powiedz mi, proszę, jak się czujesz? Czy jesteś bezpieczna? Nie mogę wyrazić słowami, jak bardzo jest mi przykro, z powodu tego, co Cię spotkało. Wyrzucam sobie, że nie rozejrzałam się za Tobą w trakcie bankietu, zbyt zaaferowana rozmowami z rodziną i przyjaciółmi. Pytałam Bogów – czy gdybym nie kazała obsłudze odesłać kwiatów do namiotu artystów, lecz sama udała się tam z ich naręczem – czy dałoby się tego wszystkiego uniknąć? Wiem, jak szalenie zależało Ci na tym, aby całe wydarzenie przebiegło idealnie. Raphaelo, wierz mi, było idealnie, a Josephine z pewnością jest dumna z Twoich starań. Nie wiń siebie za porażki służb, które miały chronić nas wszystkich, w tym i Ciebie, przed… Nie wiem, przed czym, Raphaelo – a może raczej przed kim – proszę, nie odbierz moich słów źle, ale musisz ostrożniej dobierać ludzi, których do siebie dopuszczasz, bo oni są gotowi wykorzystać Twoje czułe, pełne ideałów serce, Twoją pozycję, Twój głos, który miał tak wielką siłę oddziaływania, kiedy dobiegał ze sceny. Proszę, potraktuj to jako wyraz przyjacielskiej troski ze strony kogoś, komu zależy na Twoim bezpieczeństwie, zadbaj o siebie, Raphaelo, a jeżeli jest coś, co mogłabym dla Ciebie zrobić, powiedz mi to, napisz – masz we mnie przyjaciółkę.
Będę polecać Twoje imię Matce,
Lorraine Malfoy
RE: Poczta Barda Beedle'a - Enzo Remington - 04.12.2024
28.08.1972
Najdroższa Raphaelo,
Przepraszam, że nie było mnie przy Tobie.
Przepraszam, że pozwoliłem, by do tego doszło.
Przepraszam, że nie obroniłem Cię.
Przepraszam, że zamiast mnie, ucierpiałaś Ty.
Przepraszam.
Podczas bankietu byłaś taka piękna, taka szczera i otwarta na wszystkich, którzy umiłowali sztukę równie mocno. To Ty byłaś prawdziwą gwiazdą, którą ktoś próbował zgasić w tak brutalny sposób. Moje serce krwawi na samą myśl o bólu, który Ci zadano, o tym, że spuściłem Cię z oczu, choć powinienem chłonąć Twoją wspaniałość w każdej sekundzie Twojego wydarzenia, na które tak wspaniałomyślnie mnie zaprosiłaś. Mam nadzieję, że kiedyś mi wybaczysz.
Chciałbym Cię zobaczyć, a jeśli tego wymagasz, padnę Ci do stóp, by jeszcze raz przeprosić za krzywdy, które mogły zostać wyrządzone przez samą moją obecność u Twojego boku.
Zdradź mi, proszę, słodka Raphaelo, jak się czujesz? Czy jest coś, co mogę dla Ciebie zrobić? Nie śmiałem pojawić się przy Tobie osobiście, lecz przesyłam kwiaty, tak piękne, jak Ty sama.
Enzo Remington
Do listu dołączono bukiet róż białych i w kolorze pudrowego różu, przewiązanych złotą wstążką.
RE: Poczta Barda Beedle'a - Jonathan Selwyn - 17.12.2024
5.09.72, ranek
Jean,
nie śniły mi się żadne koszmary, chociaż nie wiem, czy mój sen można byłoby zaklasyfikować jako też przyjemny. Byłeś w nim Ty, siedziałeś na fotelu w Brighton, a ja miałem zadać Ci pytanie, ale za każdym razem, gdy otwierałem usta orientowałem się, że ciągle mówię o czymś innym, a cel mojej rozmowy staje się coraz to bardziej odległy.
Myślę więc, że aby uniknąć tej sytuacji po prostu przejdę do rzeczy, zwłaszcza że chciałeś podziękować mi za zaproszenie i wybacz mi jeśli niektóre z nich będą nieco zadane zbyt wprost. Ja też na tym ubolewam, ale obawiam się, że bezpośredniość jest tutaj konieczna.
1) Od jak dawna jesteś w Londynie? I proszę Cię, tak jak wiem, że wiesz, że wolę bardziej metaforyczne odpowiedzi, tak tutaj potrzebuję jednak konkretnej daty, zwłaszcza że moje zaproszenie do Muzy zostało wysłane z odpowiednim czasowym wyprzedzeniem.
2) Czy kiedykolwiek byłeś celowo w pobliżu, lub nawet w moim domu w Londynie?
3) Czy byłeś może w centrum ostatniej afery w teatrze Selwynów i Averych, kiedy to mężczyzna podobny do Anthony'ego Shafiqa zahiponotyzował pewną aktorkę?
I wreszcie,
Czy mogę mieć Twoje zrozumienie i akceptację faktu, że chociaż moje, podczas naszego spotkania, reakcje były dość chaotyczne przy, nie chcę wracać do tego samego stopnia zażyłości naszej znajomości, jak we Francji?
Mam nadzieję, że słońce nie będzie świecić ci zbyt mocno.
J. S.
RE: Poczta Barda Beedle'a - Lyssa Dolohov - 20.12.2024
—01/09/72—
01 września 1972,
Londyn
Szanowna pani Josephine Avery
„Pochwała karmi sztukę”, jak to pisał Seneka Młodszy, a co za tym idzie - niezmiernie cieszy mnie informacja o tym, że nadesłane przeze mnie prace spotkały się z pozytywnym odbiorem podczas organizowanego przez panią wydarzenia, a jednocześnie raz jeszcze przepraszam za swoją nieobecność. Wypatruję jednak okazji, kiedy będzie mi dane nadrobić to karygodne uchybienie podczas kolejnego wernisażu. Jak sama pani napisała, tego typu spotkania służą by przybliżyć sztukę obserwatorom i jak najbardziej zgadzam się w tej kwestii. Niemniej jednak, pragnę wyrazić troskę i nadzieję, że pani niedyspozycja była zaledwie mgnieniem, które nie pozostawiło po sobie żadnych nieprzyjemnych konsekwencji. Brak pani doświadczenia w działalności Muzy na dłużej, byłby rzeczą nieodżałowaną czy wręcz nawet, proszę mi wybaczyć, ale niewybaczalną.
Tak samo chciałabym zaznaczyć, iż niezmiernie raduje mnie fakt, że moje obrazy nie tylko spotkały się z pozytywnym odbiorem, ale i swoim właścicielem. Z pewnym zdziwieniem jednak przyjmują wiadomość, że zakup dotyczy całego tryptyku, gdyż podczas wcześniejszych ustaleń zaznaczyłam, że jeden ze wspomnianych obrazów nie jest na sprzedaż (obraz oznaczony jako środkowa część tryptyku). Byłabym niezmiernie zawiedziona, gdyby okazało się że jest to pomyłka nie do odwrócenia, gdyż jest on mi niezwykle bliski sercu.
Z wyrazami szacunku,
panna Lyssa Dolohov
RE: Poczta Barda Beedle'a - Enzo Remington - 26.12.2024
Do Raphaeli Avery
30.08.1972
Najdroższa,
Nie mogę przestać myśleć o Tobie. O Twych jasnych oczach, złotych włosach i och, o cierpieniu, które Ci zadano. Nie potrafię objąć rozumem, jak nikczemna musiała być dłoń, która wyrządziła Ci tę krzywdę! Nie umiem też zrozumieć, jak mogłem pozostawić Cię samej sobie, spuścić z oczu, pozostawić, by los obszedł się z Tobą tak okrutnie.
Cierpię w każdym momencie, w którym nie ma Cię przy mnie, lecz muszę zgodzić się z Twoimi rodzicami. Zostań w domu, Najdroższa, pod ich protektoratem, póki sprawca nie zostanie znaleziony. Kiedy znów się spotkamy, nasze pocałunki będą słodsze, dłonie bardziej wytęsknione, a miłość pełna i doskonała. Będę Twoim rycerzem, jeśli tego pragniesz, wyrwę Cię z tego uwięzienia i położę kres tęsknocie. Chciałbym zabrać Cię gdzieś, spędzić z Tobą wieczór, lecz rozumiem, jeśli Twoi rodzice nie pozwolą. Jeśli uznają, że towarzystwo mugolaka nie jest odpowiednie, czy zgodziliby się, gdyby towarzyszył nam ktoś jeszcze? Chciałbym zaplanować skromne wyjście związane z wydarzeniami w pracy i byłbym zaszczycony, gdybyś zechciała mi towarzyszyć, błyszczeć jak Gwiazda Północy u mojego boku.
Umarłbym, gdyby choć jeszcze jeden włos spadł z Twojej pięknej głowy. Kwiaty więdną, lecz nie moje uczucie ku Tobie; ten kwiat być może przetrwa nieco dłużej, przypominając Ci, że o Tobie pamiętam i czekam na Ciebie.
Pisz do mnie, moja Miła, a jeśli tylko czegoś Ci potrzeba, a dostarczę, choćby nie było w mojej mocy.
Najukochańszej,
Enzo
Do listu dołączono materiałowy kwiat zaczepiony na agrafce. Materiał spryskano męską wodą kolońską.
Odpowiedź na list znajduje się tutaj.
RE: Poczta Barda Beedle'a - Bard Beedle - 26.02.2025
List do redakcji "Czarownicy", wystosowany w związku z tym artykułem, nadesłany 6 IX 1972 roku.
Szanowna Redakcjo „Czarownicy”,
Zwracam się do Was z nieukrywanym żalem, jako głowa rodziny, mąż wspaniałej żony i ojciec trzech wspaniałych córek wkraczających w wiek adolescencji, dla których przyjemności "Czarownicę" prenumeruję od lat. Zwracam się do Was, pragnąc zwrócić uwagę na najnowsze wydanie Waszego magazynu, w którym umieściliście quiz mający na celu "pomóc" pannom na wydaniu w wyborze przyszłego męża.
Z przykrością zaświadczam, że czasopismo, który winno być źródłem mądrości i wskazówek dla młodych dziewcząt i kobiet, stało się narzędziem służącym deprawacji młodych umysłów – zwłaszcza tych, które być może nie posiadają jeszcze dostatecznej mądrości życiowej, by ocenić szkodliwość promowanych przez Was postaw. Dekadencki ferment myślowy będący wyznacznikiem czasów, w jakich przyszło nam żyć, karmiony pustymi sloganami zawartymi w Waszych nagłówkach, zasiewa w głowach dobrze wychowanych panien ideologiczny zamęt. W konserwatywnych rodzinach czystej krwi, gdzie panują zdrowe relacje oparte na wzajemnym szacunku, małżeństwa nigdy nie były dobierane na podstawie powierzchownych "sprawdzianów" na temat preferencji młodych dam, lecz były aranżowane przez rodziców, stojących na straży wartości takich jak rodzina, obowiązek i honor. Zgniła esencja doktrynalnej degeneracji tchnie ze stron wydawanego przez Was periodyku miazmatami ideologicznego zepsucia, kiedy promujecie błędne przekonania o małżeństwie, które nie tylko odbiegają od tradycji, ale wręcz ją niszczą.
Nie mogę również pominąć Waszej wcześniejszej decyzji o opublikowaniu wywiadu z niejakim imć Mulciberem, który kontrowersyjnie reklamował świeczki o kształcie męskiego przyrodzenia, gorsząc młode pokolenie wywodami na temat rewolucji seksualnej, nawołując do moralnego rozpasania i rozwiązłości. Odnoszę wrażenie, że zamiast promować szlachetne wartości, które powinny zostać przekazane młodym damom, Wy oferujecie im zbędne kontrowersje, które wywołują więcej zamieszania niż pożytku, a już na pewno nie wspierają wychowania w duchu wiary i tradycji.
Mam nadzieję, że w przyszłości podejdziecie do tematu z większą odpowiedzialnością, zamiast – pod płaszczykiem postępu – dokonywać zamachów na cnotliwość niewinnych dziewcząt, nauczonych skromności i wstydliwości, a także na zaufanie, jakim obdarzyli Was ich rodzice, za których ciężko zakupione pieniądze kupowany jest ten periodyk. Oświadczam z żalem, że w trosce o dobro moich córek, zmuszony jestem zrezygnować z prenumeraty.
Pozostaje mi mieć nadzieję, że zarówno Wy, szanowna Redakcjo, jak i wszyscy czytelnicy "Czarownicy", dostąpią łaski zrozumienia, że prawdziwa wartość małżeństwa opiera się na więzi między dwójką ludzi – między kobietą i mężczyzną, których ręce złączyły się w uścisku przed obliczem Matki – więzi, której głębi nie sposób zmierzyć żadnym quizem.
Z poważaniem,
Zatroskany mąż i ojciec
Odkryj wiadomość pozafabularnąsuper quiz, buziaczki (Lorraine Malfoy)
RE: Poczta Barda Beedle'a - Lorraine Malfoy - 28.02.2025
—29/08/1972—
List zaadresowany do Josephine Avery obłożono standardowym zaklęciem ochronnym.
Londyn, 29 VIII 1972 r.
Droga Ciociu Josephine,
Nie chciałam zadręczać Cię listami, przydawać Ci dodatkowej udręki w tym trudnym czasie, bo nie ma nic gorszego niż z uporem zdartej płyty musieć odpowiadać na wariacje tego samego pytania – "czy wszystko dobrze" – kiedy obie wiemy, że nic nie jest dobrze. Niech moja troska nie będzie Ci ciężarem. Niech otuli Cię lekkością chopinowskich ballad, które zawsze dedykuję Tobie. Choć ufnie polecałam opiece Matki Twoje imię, muszę zapytać: jak się czujesz? czy jesteś zdrowa?
Tak jak ostatni akord ravelowskiej Ondine rozbrzmiewa dysonansem, nie niwecząc kompozycji, a dopełniając jeno jej doskonałości, tak ta straszliwa napaść, której ofiarą padła biedna Raphaela, nie może położyć się cieniem na jej życiorysie. Oczywiście napisałam do Raphaeli, najszybciej, jak tylko mogłam: otrzymałam dzisiaj odpowiedź. Nieszczęsne dziewczę, zapatrzone w Ciebie niczym w obrazek, miesza akwarele łzami, odmalowując na kanwie wyobraźni najgorsze scenariusze. Raphaela martwi się, że Cię zawiodła, zawiodła tak straszliwie, że nigdy już nie odzyska Twojej przychylności. Nie wątpię, że przemawia przez nią nie tylko ból duchowy, lecz i fizyczny, bo musi mierzyć się ze skutkami rzuconej na nią klątwy. Modlę się za jej zdrowie i za to, aby sprawca został złapany i przykładnie ukarany za to, że ośmielił się skrzywdzić tę istotę, pokrytą niewinnym puchem młodości.
Wiem, że ze wszystkich dzieci, jakie masz w swojej pieczy, to "Muza" jest tym najukochańszym, ale proszę, pamiętaj o tej biednej ptaszynie, która dopiero co rozłożyła skrzydła, dopiero co wzniosła się do lotu, aby tak brutalnie zostać sprowadzoną na ziemię. Nie stawiam się teraz bynajmniej w pozycji moralnej wyższości, lecz pokornie przypominam Ci, że sama byłam zranionym ptakiem, a Twoja czuła protekcja pomogła mi na nowo nauczyć się latać.
Brakowało mi Twojej obecności tamtego wieczoru. Bardzo brakowało.
Jeżeli mogłabym jakoś ulżyć Ci w rozlicznych obowiązkach, wspomóc Cię czynem, słowem – bo myślą wspieram Cię zawsze – proszę, nie wahaj się do mnie napisać, jestem do Twojej dyspozycji. Nigdy nie odpłacę się za Twoją dobroć, zarówno wobec mnie, jak i wobec mojej Matki, ale mogę próbować.
Twoja Clara Schumann,
Lorraine
RE: Poczta Barda Beedle'a - Lorraine Malfoy - 28.02.2025
—05/09/1972—
Po otwarciu listu zaadresowanego do Raphaeli Avery, z koperty popłynęła słodka melodia.
Londyn, 5 IX 1972 r.
Droga Raphaelo,
Kwiaty więdną, ale nie te, które zaklęte są w duecie kwiatowym z opery Delibesa: wsłuchaj się w ich słodkie tony, niech będą Ci pociechą. Ostatnio pochylam się nad bardziej orientalnymi kompozycjami, ale delikatność Lakmé pasuje do nastroju Twoich akwarel.
Pozostaję w głębokiej nadziei, że czujesz się lepiej, a Twój stan zdrowia polepszył się od czasu mojego ostatniego listu.
Twoja,
Lorraine
RE: Poczta Barda Beedle'a - Aidan Parkinson - 02.03.2025
5.09.1972
Madre,
dzięki za wyjca. Rozdarł się w biurze jak stare gacie po tacie.
To nie moje ogłoszenie, przecież wiesz że nigdy nie zrobiłbym nic, co naraziłoby Twoją reputację na szwank. Możesz mi nie wierzyć, ale nie jestem aż tak głupi.
PS Możemy to przegadać? Sobota średnio mi pasuje.
Aidan
RE: Poczta Barda Beedle'a - Lorraine Malfoy - 09.03.2025
—08/09/1972—
Przesyłkę przyniosła Armandowi Malfoyowi jedna z wielu bezimiennych dusz, snujących się po ulicach Nokturnu jak po bezkresnych łąkach asfodelowych na dnie Hadesu – zanoszący się ciężkim kaszlem żebrak, który Podziemne Ścieżki znał jak własną, dziurawą kieszeń. Kieszeń ta zwykle była równie pusta, co oczy mężczyzny, ale dzisiaj, och, dzisiaj podzwaniały w niej wesoło srebrne sykle. Wyjątkowo hojne wynagrodzenie za szybkie dostarczenie przesyłki do rąk adresata... Jak i za ewentualną wiadomość zwrotną, ale o tym już żebrak nie raczył wspomnieć Orfeuszowi, nie zamierzał bowiem ryzykować życia powrotem na powierzchnię. Nie, kiedy słyszał, że pożary zaczęły się rozprzestrzeniać na cały Londyn.
Przesyłka obłożona była standardowym zaklęciem ochronnym, a w środku znajdowała się zabezpieczona fiolka z jedną porcją eliksiru chroniącego przed ogniem.
Wiem, że Twój głos wznosi się wyżej niż są w stanie sięgnąć płomienie. Proszę, bądź bezpieczny.
Lorraine
|