Secrets of London
[Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31)
+---- Wątek: [Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE (/showthread.php?tid=1118)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29


RE: [Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE - Sauriel Rookwood - 19.03.2023

Okej, ta odpowiedź padła tak szybko, że Sauriel nieco przymrużył oczy, dopatrując się żartu. Zresztą sam żartował. Ale Victoria jakby nigdy nic sięgnęła do wiaderka i zaczęła wybierać kwiatki. Hm. Jak taki zaciekawiony kocur przysiadł na krańcu stołu, wpatrując się w to, co robi, ale z ostrożnej odległości. Jego twarz trochę wyłagodniała i żeby nie powiedzieć, że wręcz rozpogodziła się. Głupia rzecz, pleciony wianek, ale cieszył. Nawet jeśli Saurielowi kojarzył się tylko z obciętą głową i wiadomości posłanej do ministestwa. Tej, o której pewnie Victoria jako auror wiedziała. A może to był jakiś sekret? Może próbowali to zatuszować? Nie zamierzał poruszać tematu.

- A... zawaliłem jedną rzecz i pewnie będzie wpierdol. - Westchnął ciężko i sam wsadził łapsko do wiadra, żeby zacząć Victorii wyciągać te kwiatki, które jej pasowały. I podawał jej. - Więc nie mam humoru. - Nakładało się to z innym tematem, ale oba dotyczył tego samego - przemocy. Sauriel lubił odpinać swój kaganiec i naprawdę kochał zapach krwi. I chociaż na początku trzymała go ekscytacja dniem dzisiejszym to teraz, kiedy zobaczył tyle znajomych twarzy i myślał, że ci, na których mu zależy, mieliby być narażeni... to jakoś straciło smak. Odzyska go, kiedy wszystko się zacznie, nie wątpił. Kiedy już adrenalina kopnie mózg. Ale teraz... cóż. - Łooh. Nie wiedziałem, że jesteś tak... wiankowozdolna.




RE: [Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE - Elliott Malfoy - 19.03.2023

Wciąż miał na palcu pierścionek, który sprawiał, że na jego szatach migotały gwiazdozbiory nocnego nieba. Na polanie zmierzchało, więc wyglądało to jeszcze lepiej, niż kiedy słońce wciąż przyświecało swoimi promieniami.
- Nora! - zawołał, bardzo entuzjastycznie jak na siebie. Nie widziało mu się wspinanie na pal, a samemu wianka zrobić nie wypadało, napytałby sobie jedynie biedy, a po zjedzeniu czekoladek od Goblina, którymi poczęstował go Jamil poczuł niesamowity przypływ pozytywnych uczuć, które musiał wyrazić, najlepiej do Erika, o którym przypominał mu kusy stroj brygadzistki, przekazany mu przez Egipcjanina.
- Nie widziałem cię przy straganie, ale pomachałem Salemowi - zagadnął i spojrzał na przepiękny wianek, ktory kobieta miała w dłoniach.
- Na Merlina, nie tylko wspaniale pieczesz, ale też świetnie zaplatasz - uśmiechnął się, nad wyraz ciepło, co rozpromieniło jego zazwyczaj stężoną w neutralności twarz - Czy to może dla Erika? Jeżeli tak, mógłbym mieć prośbę? - zagadnął konspiracyjnym szeptem, zniżając głos.
- Widzisz, wziąłem te dwa kwiaty - pokazał Figg Tulipany i Niezapominajki - I bardzo mi zależy, aby je dostał. A sama rozumiesz, trochę mi nie wypada swojego wianka robić - zaśmiał się, jak gdyby rozmawiali właśnie o czymś, co po prostu zdarzyło się przy popołudniowej herbatce.
- Obiecuje, że się postaram, nigdy tego nie robiłem.
Jak kobieta podała mu wianek zaczął, bardzo nieumiejętnie dokładać swoje kwiatki.

[roll=T]
[roll=T]
[roll=T]

[czekamy z Norą na gracza]


RE: [Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE - Nora Figg - 19.03.2023

Praca nad wiankiem szła jej wyśmienicie, widać było, że przychodzi jej to z łatwością. Nie da się ukryć, że była rzemieślnikiem. Włożyła całe serce, aby wianek dla Erika był najpiękniejszy.

Usłyszała głos, skierowany w jej stronę. Podniosła głowę znad swojego dzieła. Uśmiechneła się, gdy zobaczyła Elliotta. Polubiła go, wiedziała, że jest przyjacielem Erika, przyszedł w końcu kiedyś do niej po słodycze dla niego, wiedziała też, że Longbottom się wypowiada o nim w samym superlatywach.

- Mam nadzieję, że Salem był miły, czasem miewa humorki... - Wierzyła jednak, że w to święto starał się nikomu nie podpaść.

- Dziekuję, nawet się nie spodziewałam, że pójdzie mi tak lekko, takie plecenie to sama przyjemność. - Szczególnie po całym dniu ciężkiej pracy.

- Tak, dla Erika, jest moją największą miłością oczywiście nie do końca romantyczną, ale myślę, że nie mogłabym oddać tego wianka komuś innemu. - Nie kryła się wcale z sympatią jaką darzyła Longbottoma.

- Oczywiście, nie widzę przeciwwskazań, dorzuć je od siebie. - Nie umknęło jej, jakie kwiat wybrał Malfoy - nie skomentowała tego jednak, dla niej liczyło się jedynie szczęście przyjaciela, jeśli to z tym człowiekiem miało go połączyć coś więcej - nie będzie mu stawać na drodze tylko da swoje błogosławieństwo.

Elliott dołożył swoje kwiaty do wianka. Wyszło im całkiem niezłe dzieło, była zadowolona z efektu. - Myślę, że możemy do już dać Erikowi. - Zauważyła bowiem, że Longbottom pojawił się na polanie, więc ruszyli w jego stronę.




RE: [Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE - Victoria Lestrange - 19.03.2023

Jak chciał się pokłócić i podroczyć, to mógł wybrać inny temat, a nie splatanie wianków w miejscu, gdzie właściwie same baby siedziały i plotły. Okazjonalnie zakręcił się jakiś mężczyzna, albo jakiś czekał, jak Sauriel, ale to była domena kobiet. Wzięła więc całkiem na poważnie to jego pytanie i po prostu… Dała się ponieść. Victoria z pewnością nie miała żadnych zdolności manualnych, ale kochała kwiaty, zresztą to był dla nich bardzo szczególny dzień (no dobrze, dla niej był!), więc może to wpływ Matki Ziemi, a może co innego, ale choć z początku ruchy Victorii były dość niepewne, to szybko złapała rytm, żeby w ostateczności udało się naprawdę… NAPRAWDĘ powyżej wszelkich oczekiwań, jakie wobec wianka miała.

- Kilka godzin raptem się nie widzimy, a ty już się w coś wpakowałeś – i jak tu nad takim nie załamać rąk? Sauriel przyciągał najwyraźniej kłopoty jak lep muchy. Westchnęła, ale nie z naganą, ale jakąś taką troską, przyjmując te kwiaty, które sam jej podawał po tym, jak już wyczaił, które sama brała i po chwili wianek był gotowy. Z efektem – jak dla niej – spektakularnym. Nawet się uśmiechnęła do tego wianka.

- Ja też nie wiedziałam – stwierdziła, popatrzyła na wianek i dla żartu założyła go sobie delikatnie na głowę. - I jak? – spytała, tylko po to, żeby zaraz go ściągnąć i wyciągnąć w stronę Sauriela. - To może to ci poprawi humor –  intencje co do tego miała jak najszczersze.




RE: [Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE - Samuel Carrow - 19.03.2023

Danielle mówiła, że przynosi jej szczęście. Tym razem nie mogło być inaczej. Wziął od niej wianek, był gotowy wspiąć się dla niej na pal, jak najszybciej potrafił. Może nie był najszybszy, byli lepsi od niego, jednak się nie zniechęcił, udało mu się praktycznie z nimi zrównać, no może dotarł na szczyt sekundę po nich. Zawiesił wianek na czubku i zgrabnie zeskoczył na ziemię. Był dumny, pełen pozytywnej energii - nie zawiódł panny Longbottom.

Poczuł szczęście, to wspięcie się na pal było idealnym zakończeniem tego dnia. Zupełnie zapomniał już o Rookwoodzie, który jeszcze przed chwilą strasznie popsuł mu humor. Teraz liczyło się tylko to, że udało mu się wleźć na pal. Kiwnął jedynie głową, gdy mężczyzna go mijał i znikał w tłumie. Nie będzie im już przeszkadzał, na całe szczęście.

Już podnosił wzrok, aby rozejrzeć się za swoją wybranką, kiedy Danielle rzuciła mu się na szyję. Przytulił ją mocno pozwolił sobie nachylić głowę do jej włosów i odetchnął głęboko, ich zapach go uspokajał. Po chwili jednak odsunął się, złapał przy tym Danielle za rękę. - Udało nam się! Jesteśmy najlepsi, to była idealna współpraca. - Widać było, że naprawdę humor mu dopisuje. Pociągnął ją za sobą w kierunku palenisk, aby z nią zatańczyć. - Dziękuję Ci Dani za to Beltane, dawno się tak świetnie nie bawiłem.




RE: [Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE - Martin Crouch - 19.03.2023

— Moja kuzynka — odparł w nieoczekiwanym przypływie pamięci. Być może nie skojarzyłby imienia, gdyby nie niedawny pogrzeb w ich rodzinie, a poza tym o Eden ciężko było zapomnieć. Chociaż umysł Martina wysilił się by wykopać pamięć, z opóźnieniem zdał sobie sprawę, że Daisy wylosowała imię żeńskie. Pomyliła koszyki? Doszło do wymieszania losów? Nie wnikał.

Crouch przyjrzał się mężczyznom wspinającym na pal. Interesujące było oglądanie czarodziejów odrzucających swe różdżki na rzecz niemagicznego użycia mięśni.

Skinął głową na słowa Daisy i znów z opóźnieniem zrozumiał, o czym mówiła. Wianek? Dla niego?

— Jesteś pewna, że możesz mi go podarować?

Z tego co rozumiał, damy dawały wianki wybrankom serca. A chociaż miał w poważaniu utarte normy i standardy, nie chciał psuć humoru matce plotkami o domniemanym romansie z dziennikarką.

Martin doskonale obeznany był z symboliką kwiatów. Chociaż większość wybranych przez Daisy nie budziło sprzeciwu, tak irysy były kontrowersyjne. Nie wiedział, na ile inni czarodzieje orientują się w temacie, ale sam miał ochotę uciec, byleby nie dać sobie założyć wianka na głowę. Jedynym wyjściem z tej sytuacji... było uplecenie jednego dla Daisy. Tu znów mogły pojawić się kontrowersje, ale wtem dostrzegł swojego kuzyna zanurzonego w kwietny świat, toteż uznał usiadł i zabrał się do pracy.

Wybrał stokrotki — oczywiście — a także frezje. Dodał też niedużego tulipana i lilię, tworząc interesującą, asymetryczną wiązankę. O ile udało mu się utrzymać to wszystko w kupie.


[roll=O]
[roll=O]
[roll=O]


RE: [Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE - Sauriel Rookwood - 19.03.2023

Nie chciał się kłócić, nie przyszedł tutaj po to, więc właściwie Victoria zareagowała cudownie i słodko. Przyszedł tu licząc na to, że zajmie jego myśli i proszę bardzo. "Dla ciebie zrobię". Chyba sobie nie zdawała sprawy z tego, ile mu tym przyjemności sprawiła.

- Takie zasrane życie. - Odpowiedział lakonicznie, ale przy tym się uśmiechnął, już nie w ten cyniczny sposób, ale łagodnie. - Pięknie. Królowa Kwiatów. - Pochwalił i nawet sypnął komplementem, a co. Sauriel jak chciał to potrafił. Problem polegał na tym, że za rzadko chciał. - Już poprawiło. - Przyjął wianek, wyciągając po niego dłonie w rękawiczkach i przysunął go do siebie. Delikatnie. Ostrożnie. W końcu to był piękny, lecz kruchy twór. - To teraz życz mi powodzenia. - No bo skoro już wianek dostał...

Zsunął się ze stolika i poszedł w kierunku pala.


!wspinamsiePO


RE: [Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE - Pan Losu - 19.03.2023

Sauriel Rookwood


Wspięcie się na majowy pal nie było czymś prostym, ale tobie udało się obrać dobrą taktykę. Nie byłeś najszybszy z grupy mężczyzn, która wspinała się z tobą, ale zabrakło ci do tego dosłownie sekundy. Zeskoczyłeś na dół dość zgrabnie, mogąc być zadowolonym ze swojego wyniku. Czułeś nagły przypływ euforii. Udało się! Kobiety zatańczyły wokół słupa, ogień buchnął potężniej i wtedy zobaczyłeś oczy tej, która przekazała ci wianek. Oboje poczuliście się błogo. To było szczęście - czysta miłość tryskająca z obu ciał. Chcieliście być ze sobą blisko, tak blisko, jak tylko się da. Nogi mogły ponieść was do wspólnego tańca przy paleniskach, do skosztowania wspólnie któregoś z win i wyłożenia się na trawie lub... o ile oboje byliście na tyle otwarci, do wybrania się gdzieś pomiędzy drzewa, gdzie nikt nie zobaczy, jak oddajecie się temu uniesieniu.



RE: [Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE - Theon Travers - 19.03.2023

Godziny mijały zdecydowanie zbyt szybko, choć też trzeba przyznać, że na sabacie pojawili się ze Stellą stosunkowo późno. Miało to swoje konsekwencje - nie zdążyli odwiedzić sporej części stoisk; nie zdążyli też zapoznać się z wieloma atrakcjami, które czekały na ludzi świętujących Beltane.

Tyle dobrego, że nie spóźnili się na zawody i mogli wziąć w nich udział.

- Wątpisz we mnie? - zapytał Stelli, kiedy ta zdecydowała się przygotować wianek dla niego.

Z Theona był kawał chłopa, nie stronił od aktywności fizycznej, dlaczego więc miałoby mu się nie udać wspiąć na pal i umieścić wianka we właściwym miejscu? Wierzył, że zdoła sobie z tym zadaniem poradzić. Nie było szczególnie skomplikowane.

Przyglądał się Stelli, kiedy wybierała kwiaty, a następnie starała się z nich wykonać wianek. Z czasem zaczęło iść jej to naprawdę sprawnie i w efekcie tego całość prezentowała się naprawdę ładnie. Nie było czego się wstydzić. To pewne.

- Tak bez buziaka? - zażartował, pozwalając sobie na lekki flirt. - Choćby w policzek. Na szczęście.

Było Beltane, kiedy jak nie teraz ludzie mogli sobie pozwolić na nieco więcej? Jeśli Stella się zdecydowała na buziaka, to postarał się w ostatniej chwili odwrócić i skraść jej całusa. Jeśli nie - pogrymasił, ostrzegając Avery, że jeśli mu się nie uda, będzie to z jej winy. Bo nie zapewniła mu odpowiedniej dawki szczęścia.

Udał się z otrzymanym wiankiem w kierunku pali. Przez chwilę się wszystkiemu przyglądał, po czym zabrał się do roboty. Nie było sensu zwlekać.


!wspinamsieZ


RE: [Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE - Pan Losu - 19.03.2023

Theon Yaxley


Wspięcie się na majowy pal nie było czymś prostym, ale tobie udało się obrać dobrą taktykę. Nie byłeś najszybszy z grupy mężczyzn, która wspinała się z tobą, ale zabrakło ci do tego dosłownie sekundy. Zeskoczyłeś na dół dość zgrabnie, mogąc być zadowolonym ze swojego wyniku. Czułeś nagły przypływ euforii. Udało się! Kobiety zatańczyły wokół słupa, ogień buchnął potężniej i wtedy zobaczyłeś oczy tej, która przekazała ci wianek. Oboje poczuliście się błogo. To było szczęście - czysta miłość tryskająca z obu ciał. Chcieliście być ze sobą blisko, tak blisko, jak tylko się da. Nogi mogły ponieść was do wspólnego tańca przy paleniskach, do skosztowania wspólnie któregoś z win i wyłożenia się na trawie lub... o ile oboje byliście na tyle otwarci, do wybrania się gdzieś pomiędzy drzewa, gdzie nikt nie zobaczy, jak oddajecie się temu uniesieniu.