Secrets of London
1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31)
+---- Wątek: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI (/showthread.php?tid=1248)

Strony: 1 2 3 4 5 6


RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Atreus Bulstrode - 30.05.2023

Zerknął na Brennę wyraźnie niezadowolony z odpowiedzi jakiej mu udzieliła. Nie był tylko pewien, czy bardziej w tym momencie nie pasowało mu to, że wróciła się bo śmierciożerca był nierozbrojony (co ubrane w ten sposób w jego głowie brzmiało tak, jakby wytykała mu niekompetencję) czy dlatego że nie wiedziała gdzie właściwie podział się Alastor z, jak się z dalszych jej słów miał dowiedzieć, medykiem. Przydałaby mu się tutaj teraz, ta druga Longbottom i wszystko co święte mu świadkiem że gdyby mógł, to oddałby wiele żeby właśnie zamienić dwie kobiety miejscami. Niestety jednak nie posiadał takiej mocy sprawczej.
Uśmiechnął się więc do śmierciożercy kwaśno, bo ten postanowił otworzyć jadaczkę i kłapać nią bez sensu.
- Zwłoki w jednym kawałku łatwiej uprzątnąć - skrzywił się nieco, bo kiedy wzruszył ramionami poczuł jak poparzenia i ręka bolą. Niemniej jednak zbliżył się do niego, chwilowo uznając za wystarczająco niegroźnego, nie mówiąc o tym, że Longbottom wciąż była obok. Sięgnął ręką do kieszeni jego płaszcza, wyjmując świstoklik, którego śmierciożerca wcześniej tak rozpaczliwie szukał, a następnie schował go do kieszeni swojego munduru.
- Nie - odpowiedział jej krótko, machając jednak własna różdżką, by wyczarować krępujące ręce śmierciożercy więzy. Wystarczająco by ograniczyć jego ruchy.
Na wzmiankę o świstokliku spojrzał na nią kątem oka, nieco przelotnie ale wciąż dało się w tym wyczuć pewną podejrzliwość. Bo niby po co był jej na polanie ten świstoklik? Brzmiało to nieco jakby się przed czymś zabezpieczała, a kiedy podrapał się po głowie, częściowo chcąc ukryć zdziwienie tą całą sytuacją, przypomniał sobie o świeczce i wtedy zrobiło mu się już naprawdę dziwnie. - Nigdzie nie idę. - oznajmił tylko, zamiast roztrząsać się nad tymi wszystkimi nieścisłościami. Absolutnie nie czułby się dobrze z tym, że samemu szuka bezpieczeństwa, nie wiedząc co z resztą. Nie chodziło tutaj jednak o jakieś wybitnie szlachetne pobudki, a raczej zwyczajne poczucie obowiązku. Zostali wysłani na zadanie, więc póki nie pojawi się polecenie, ze należy wracać, nie zamierzał się ulatniać.
Mimowolnie rozejrzał się też, w poszukiwaniu... czegoś. Czegokolwiek tak po prawdzie, bo próba skontaktowania się z Mavelle zakończyła się fiaskiem. Kobieta nie odpowiadała i w pewien sposób nieco go to zaniepokoiło. Na szczęście jednak w okolicy ognisk, za zwalistym cielskiem kamiennego żywiolaka, dało się dostrzec sylwetki, które po odrobinie zastanowienia dało się zidentyfikować jako te innych brygadzistow i aurorów. Skinął na Brennę, a potem głową wskazał w tamtym kierunku.
- Tam są nasi. Zabierzmy go tam ze sobą, a potem pomyślimy co dalej - zawyrokował, czekając aż skończy prowizorycznie opatrywać śmierciożercę, a kiedy skończyła próbował podnieść mężczyznę za pomocą zaklęcia tak, by lewitować go za sobą w stronę grupy.

kształtowanie na wyczarowanie więzów bo nie mamy kajdanków i translokacja na przemieszczanie śmierciożercy
[roll=PO]
[roll=O]


RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec VI - Brenna Longbottom - 30.05.2023

Brenna nie wytykała mu niekompetencji. To raczej ona popełniła błąd. Za to kiedy Atreus wydobył z kieszeni mężczyzny świstoklika, zmarszczyła brwi, wbijając spojrzenie w świstoklik… i dopiero w tej chwili połączyła wszystkie fakty.
- Cholera jasna – podsumowała. Trudno było powiedzieć, czy chodziło o sam świstoklik, czy że teraz zrozumiała dopiero, że Bulstrode próbował uniemożliwić mu sięgnięcie po ten przedmiot, czy o to, że się nie domyśliła wcześniej, że będą je mieli… Sama przecież też wiedziała, że będą zakłócenia teleportacji. Po to miała cholerne świstokliki na cholernej polanie. (Ba, jeden z trzech miał nawet podobny kształt do tego – bo zainspirowała się cholerną szyszką cholernego goblina, którą dostała podczas Ostary.) Powinna była się spodziewać, że zrobią coś takiego.
Kiwnęła tylko głową na jego deklarację. Nie było czasu na to, aby dłużej tutaj zwlekać. Voldemort prawdopodobnie zyskał moc ognia. Być może rozwalił koło roku. Sądząc po tym wietrze… działo się coś złego. Na polanie ktoś jeszcze mógł walczyć albo leżeć ranny.
Brenna wstała i machnęła różdżką, chcąc wyczarować nosze. Musieli znaleźć resztę. Jeśli Danielle znajdzie chwilę, aby zatamować temu tutaj krwawienie, to dobrze. Jeżeli nie, to trudno. Bez wątpienia inni mieli pierwszeństwo przed człowiekiem, który najpierw zalał ją ogniem – przypieczona lekko ręka tam, gdzie zapłonął rękaw, wciąż bolała, a kosmyki włosów z przodu były zwęglone – i próbował przebić jej kuzynkę palami.
A potem? Ruszyła szukać reszty. Rozglądając się za swoimi krewnymi i członkami rodziny, zdenerwowana i boleśnie świadoma, że tego wieczora na Polanie Ogni było zbyt wielu ludzi, na których jej zależało.

Kształtowanie:
Poprawienie więzów na dłoniach (jedne już ma, co Brenna dała wcześniej, ale tak próba odnowienia)
[roll=PO]
Próba wyczarowania noszy
[roll=PO]

@Eutierria – Brenna spróbowała prowizorycznie zatamować krwawienie (bez magii, użyła materiału), Atreus użył translokacji, i zabierają (pozbawionego różdżki i świstoklika) śmierciożercę, idąc szukać „swoich” (innych pracowników Ministerstwa)

Koniec sesji