![]() |
|
Ambrosia McKinnon - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Ambrosia McKinnon (/showthread.php?tid=2266) |
RE: Ambrosia McKinnon - Morpheus Longbottom - 18.04.2024 Warownia, 23 VI 1972
Najmilsza Ambrosio!Rzeczywiście, całkowicie gdzieś umknęło to, chociaż sam miałem poprosić Cię o rozkład na następny rok życia. Nieco zaniepokoił mnie ten rozkład i ten wyjazd, bo czuję bardzo silny wpływ Saturna. O, Saturnie Siewco, który pożerasz własne dzieci, surowy panie wszelkiej szkody, którego ujrzała otchłań i się zlękła. Może i uznałbym, że wystarczy mi rozłożyć kart w w cichości altany i różanego ogrodu mojej szwagierki, jednak Dziesięć Buław odżegnało mnie od tej decyzji. Były odwrócone. Spotkajmy się więc, czy 27 VIII wieczorem, w Ataraksji będzie Ci pasował? Przyniosę kolejną butelkę wina. Niechaj gwiazdy lśnią jasno nad Tobą ![]() RE: Ambrosia McKinnon - Eden Lestrange - 24.04.2024 Londyn, 26 VI 1972
Rosie, dziękuję ci serdecznie za pamięć. Co prawda sama bym to prędzej czy później przeczytała, ale twoja sowa oszczędziła mi zakrztuszenia się śniadaniem przy okazji. Czy we Francji można dostać jakieś substancje psychotropowe, o jakich nie słyszeliśmy na wyspach? Pytam dla... kolegi. Pozdrawiam,
Eden RE: Ambrosia McKinnon - Lorien Mulciber - 08.07.2024 13.08.
Z koperty wypadła pośpiesznie wyrwana z notesu karteczka. ![]() Rosia, Całe Ministerstwo huczy od plotek. Nie wiem kto je zaczął, ale parę razy padło twoje nazwisko. Poza tym jakiś świeżak z Czarownicy czy innego szmatławca się sprzedał dzisiaj, że podobno wyszłaś za... Alexandra? Serio? Wiesz, że kocham Cię jak siostrę, ale wierz mi, są inne, rozsądniejsze sposoby na zostanie Mulciberem. Wpadnij do mnie na kawę. Musisz mi wszystko opowiedzieć. - Lorien
RE: Ambrosia McKinnon - Alexander Mulciber - 18.08.2024 Londyn, 28.08.1972 r.
Rosie, Nie powinienem wyrzucać tej Trójki mieczy do jeziora. Wypadła odwrócona – dobra wróżba, pomyślisz – ale ja nie mogłem na nią wtedy patrzeć, tak jak nie mogłem patrzeć na splatające nas nici, nie dowierzając, że przeznaczenie mogło tak pomieszać ściegi naszych przyszłości. Nie powinienem, ale nie żałuję. Serce z talii tarota przebite trzema mieczami może spoczywać na dnie jeziora Windermere, ale moje – jest w Twoich rękach. Zawsze było. Myślisz, że wyrwałaś je przemocą, że wycięłaś je jednym z ostrzy, które rdzewieją teraz w wodach jeziora, krwawiące i niechętne, że zatopiłaś w nim dłonie i zęby, jak dzika bachantka opętana żądzą, nie, kurwa, ja Ci je przecież oddałem, ja sam. Leżę w nocy z dziurą w piersi, czekając, aż ułożysz na niej głowę, by zasnąć. Powiedz, Rosie, jak wygląda moje przeklęte serce? Jeszcze nie zaczęło gnić? Nie szczerniało, mimo wszystkich niegodziwości, jakich się dopuściłem? Wiem, że bije tylko dlatego, że mu każesz. Może naprawdę ciąży na nas jakaś klątwa, choć taka innej natury, niż przypuszczałem. Na mnie, na Tobie, na Mulciberach. Robert dzisiaj umarł. Może jego serce po prostu zapomniało jak bić. Pogrzeb będzie na naszym rodzinnym cmentarzu w Yorkshire. Dziwne, prawda? Nie minął nawet rok, jak wzruszyli tam ziemię, by pochować mojego ojca. Wysyłam Ci oficjalne zaproszenie na ceremonię, ale bądź wcześniej, dużo wcześniej. Powiem Selinie, że przyjdziesz. Nie spóźnij się.
Alex Do listu dołączony było oficjalne, choć dosyć skromne zaproszenie na pogrzeb Roberta Mulcibera oraz naprawiony przez Crowa zabytkowy zegarek o wyjątkowo misternym mechanizmie: wraz z obrotem wskazówek, na tarczy zegarka pojawiały się modele wędrujących planet i innych ciał niebieskich, wiernie oddając przy tym ich aktualne położenie astronomiczne. RE: Ambrosia McKinnon - The Lightbringer - 19.09.2024 Odpowiedź na ten list. Londyn, lipiec 1972 r.
Dostojna Pani, Lady Macario, Słusznie powiada się, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane: składam swą ufność w Pani nieocenionej mądrości, suplikując przy tym o wyrozumiałość wobec duchowego spustoszenia jaki poczyniłem na poligonie swej jaźni, nieświadom potęgi zastępów Złego. Uniżenie dziękuję za udzielone przestrogi. Powierzam w Pani czcigodne ręce los nasz, wierząc wciąż, że Bóg w swym miłosierdziu nie przeznaczył nam upadku na miarę biblijnych Sodomy i Gomory. Przypuszczenia jakie żywi Pani wobec mojego rodowodu są jak najbardziej trafne. Gdyby była Pani tak łaskawa wyznaczyć stosowny termin naszego spotkania, wyrwę się choćby i z gardzieli Szeolu, aby stawić się na nim wespół z szacowną damą, o której przypadłości opowiadałem w poprzednim liście moim, razem z przyobiecaną opłatą za usługi. Niech Bóg Pani błogosławi,
James Bell [inny avek]https://64.media.tumblr.com/9f067454381c17f19134e9decc9ef9b5/e444ff89296a0ba4-45/s2048x3072/f5affdfb4f60f197254ab58942fcb42530094bcb.jpg[/inny avek] RE: Ambrosia McKinnon - Eutierria - 05.10.2024 zadanie od mistrza gry Jednym z twoich sąsiadów jest niejaki pan Fanguard, niski, krępy dziwak, którego widziałaś kilka, góra kilkanaście razy, chociaż jego lokal znajduje się naprzeciwko twojego i widzisz drzwi wejściowe przez witrynę Ataraxii. Pan Fanguard jest jednak na tyle charakterystycznym jegomościem (zapewne przez wyjątkowo mroczny i czarny kaptur oraz liczne ozdoby rzeźbione w kości), że zapadł ci w pamięć.
Pewnego dnia puka do ciebie kurier. Pan Fanguard zamówił paczki i był nieobecny, żeby je odebrać. Kurier pięknie prosi cię o przechowanie ich ze względu na pośpiech. Niezależnie od tego, czy zgodziłaś się, czy nie, sytuacja ta na przestrzeni kwartału miała miejsce trzynaście razy, a pan Fanguard najwyraźniej robił wszystko, żeby cię unikać, bo nie zdążyłaś zagadać go ani razu. Jesteś więc nękana przez czarodziejskiego dostawcę przesyłek i prawdopodobnie robisz za składzik wielkich, tajemniczych opakowań, których nie potrafisz otworzyć. Właśnie widzisz jak Fanguard wchodzi do swojego sklepu. Rozpocznij sesję, w której reagujesz na to zdarzenie, zaznaczając wyraźnie, czy przyjmujesz owe paczki na przechowanie, czy nie. Oznacz mnie w niej. RE: Ambrosia McKinnon - Woody Tarpaulin - 13.01.2025 wiadomość z 2 września
SZ.P. MCKINNON
Sąsiadko piszę z zapytaniem o asortyment duchów w słojach, butelkach, innych kontenerach, które pozwalają samodzielnie uwolnić je w domu. Od ilu zaczyna się pakiet i można liczyć na rabat? Chylę kapelusza Woody Tarpaulin
Skromny Karczmarz zza roguRE: Ambrosia McKinnon - Peregrinus Trelawney - 18.01.2025 02.09.72
Rosie, czy słyszałaś kiedyś o jakimś krewnym imieniem Alfred Trelawney? Trafił do mnie... wyjątkowo osobliwy list od osoby tak podpisanej i nie bardzo wiem, co z tym zrobić. Peregrin RE: Ambrosia McKinnon - Peregrinus Trelawney - 24.01.2025 02.09.
Rosie, na pewno Alfreda. Możesz zresztą sama spojrzeć na ten obraz nędzy i rozpaczy. Przyniósł to gołąb tak brzydki, że jutro zabieram swoją sowę na kontrolę do weterynarza. Jeszcze się okaże, że coś od niego złapała. Nazwij mnie naiwnym, powiedz mi, że tacy wracają po więcej. Wiem to, ale wysłałem mu te sykle, niech stracę, choć domyślam się, gdzie trafią. Za trudno mi chyba przejść obojętnie obok zagadki. Peregrin do listu dołączone to dzieło sztuki
RE: Ambrosia McKinnon - Alexander Mulciber - 06.02.2025 29 VII 1972 r. Angielskie wydanie "Palę Paryż" autorstwa Brunona Jasieńskiego obłożono zdobioną obwolutą. Dedykację, zapisano, jak zawsze, na karcie tytułowej. Wymienili tysiące takich książek. Tysiące książek, tysiące dedykacji, a Alexander wciąż nie patrzył na Ambrosię, gdy podsuwał jej kolejne. Nie patrzył, gdy ta sięgała po książkę, nie patrzył, gdy czytała słowa, które dla niej skreślił, dla niej, i tylko dla niej. Nie patrzył i tym razem. Zmieniłbym noc w dzień, gdybyś spowita w księżycową łunę powiedziała mi, że chcesz grzać się w promieniach słońca.
To nie pożegnanie.
Alex |