![]() |
|
Korespondencja Morpheusa - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Korespondencja Morpheusa (/showthread.php?tid=2410) |
RE: Korespondencja Morpheusa - Ula Brzęczyszczykiewicz - 15.06.2024 List doręczony przez szaloną gęś. Dolina Godryka, 16.08.1972
Szanowny Panie Longbottom, Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź. Jestem zaskoczona ilością przekazanych mi szczegółów, a także tym, jak bardzo wszystko to odpowiada mojej obecnej sytuacji. To prawda, że jestem trochę za bardzo zakotwiczona w przeszłości i bardzo niepewna przyszłości. Skoro karty każą mi się skupić bardziej na dniu dzisiejszym i jutrzejszym, zrobię to. Ze wskazanym spokojem i korzystaniem z nadarzających się okazji. Bardzo chętnie zajmę się Pańską posiadłością. Miejsca wymagające renowacji są bardzo ekscytujące. Z jednej strony są jak świeże płótno gotowe do wypełnienia, a z drugiej skrywają w sobie wiele tajemnic, które warte są odnowienia i wyeksponowania. Proszę mi tylko dać znać, kiedy chciałby pan, abym rozpoczęła pracę. Oczywiście, najpierw trzeba zaplanować, co konkretnie miałabym tam zrobić. Pozdrawiam serdecznie
Urszula B. RE: Korespondencja Morpheusa - Brenna Longbottom - 18.06.2024 02.08.72 Morpheusie, mój najukochańszy brat uznał, że kalendarz charytatywny ze zdjęciami popularnych w socjecie czarodziejów to doskonała inicjatywa - i właściwie ma rację, jestem pewna, że niektórzy zainteresowani kupią sami po 100 kopii, żeby rozdać je znajomym, niektórzy czarodzieje by powiesić je na ścianie, a jeszcze inni, by też powiesić je na ścianie i w niektórych rzucać rzutkami. Doskonała okazja, aby sfinansować kilka stypendiów. W imię wiecznego nepotyzmu oraz tego, że na pewno dobrze będziesz wyglądać w tiarze, pomyślałam, że spytam o udział najpierw Ciebie. Całuję Brenna PS. Wciąż rozmyślam nad innymi kandydatami. Bardzo kusi mnie zaproszenie do tego projektu Thomasa Hardwicka, ale pewnie umarłby z zażenowania, poza tym obawiam się trochę, jak ludzie będą to potem komentować - jest trochę za dobrym człowiekiem i pewnie by się przejmował. No i jednak powinniśmy wybrać faktycznie tych, którzy są powszechnie znani. Jeżeli z kolei poprosimy kawalera numer jeden z Czarownicy czyli Owena Vespera, to Erik pewnie się śmiertelnie obrazi. RE: Korespondencja Morpheusa - Brenna Longbottom - 19.06.2024
03.08.72
Morpheusie, pisałam już do Jonathana, nie zaskoczy Cię pewnie, że entuzjastycznie się zgodził. Naprawdę nie wiem, czemu obaj od razu zakładacie, że będę chciała, żebyście się rozbierali - to miał być kalendarz charytatywny... Co do Notta, czy jesteś pewny, że ma na to dość charyzmy? Wydał mi się nieco sztywnym człowiekiem, ale też nie znam go za dobrze. Propozycje Erika są, delikatnie mówiąc, odrobinę kontrowersyjne - obawiam się, że gdyby iść za nimi, ktoś przy tym projekcie by zginął, i mam przynajmniej kilka pomysłów na to, kto mógłby to być i kilkadziesiąt na okoliczności śmierci. Wszystkie równie prawdopodobne. Zastanawiam się, czy nie robił tego specjalnie, żeby przypadkiem nie zwiększyć rozpoznawalności kogoś, kto mógłby rywalizować z nim przy głosowaniach czytelników Czarownicy? Zdecydowanie wolę zapytać Ciebie. Co do Dołohowa, jest chyba żonaty - mam wrażenie, że to może trochę zmniejszać jego popularność w grupie docelowej, ale jeżeli uważasz, że by się zgodził, możemy go zawsze rozważyć. Całusy Brenna RE: Korespondencja Morpheusa - Brenna Longbottom - 22.06.2024 Brenna gdzieś w biegu zostawiła niestarannie napisaną karteczkę.
06.08.72
Mam nadzieję, że nie zdążyłeś zapytać Notta o ten kalendarz? Dowiedziałam się, że zachował się nieprzyjemnie wobec osoby, która na pewno na to sobie nie zasłużyła i chętniej sama walnęłabym go w twarz świeczką niż powiesiła jego zdjęcie na ścianie... Całusy B. RE: Korespondencja Morpheusa - Anthony Shafiq - 03.07.2024 —20/08/1972—Ptolemeusz zawitał do Morpheusa z samego rana bezpośrednio wbijając się przed otwarte okno do jego sypialni. Zdawał się być wyjątkowo spokojny, najwidoczniej miał bardzo pełny brzuch i być może był też wyciszony jakimś egzotycznym specyfikiem dla harpii pocztowych.Little Hangleton, 20.07.72
Przyjacielu, odzywam się do Ciebie w potrzebie, bo oto zbliża się wielkimi krokami data, o której Ci nie wspominałem, ale teraz muszę Ci już wspomnieć i cieszę się, że robię to listownie, a nie dajmy na to prosto w twarz, bo umarłbym z pewnością z zażenowania własną osobą. Albo byłbym przez Ciebie zabity, bo Ty byś nie zniósł własnego... Wychodzimy za trzy dni razem do teatru. Absolutnie nie wiem co na siebie założyć. Nie chcę teraz zawracać głowy Jonathanowi, z powodu francuskiej sprawy, wiesz ciężko mi na sercu, a wiem, że on by pewnie zaczął udawać jak bardzo się cieszy moim szczęściem, wewnętrznie umierałby z powodu własnego nieszczęścia tak więc... padło na Ciebie słodka druga połowo mojej duszy. Ale nie spotykajmy się błagam, jestem w takim stanie anielskiego uniesienia, że sam siebie ledwie znoszę. Anthony
[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek] RE: Korespondencja Morpheusa - Anthony Shafiq - 03.07.2024 —20/08/1972—Little Hangleton, 20.07.72
Morpheusie! Twoje insynuacje oburzyły mnie do tego stopnia, żem od razu poderwał się z łóżka i prawiem głowę rozbił w poślizgu o dywan listów, które dziś wypływają z moich palców, a które raczej stanowić będą podpałkę w kominku bowiem och, przecież wiesz, że po pierwsze to nasza znajomość absolutnie nie jest na tym etapie, po drugie gdybym JA miał CIEBIE rozliczać z miejsc, które sobie upodobałeś do zdejmowania SWOJEJ odzieży bądź, mając w pamięci rozliczne wariacje Twoich opowieści, nie zdejmowałeś to zaiste nie mógłbym wcale z domu wychodzić i ufać, że zgodnie z naszą umową na Alei Horyzontalnej ograniczyłeś się do swojego pokoju i gościnnej łazienki! W każdym razie, nie rozumiesz powagi sytuacji. To nasze pierwsze wyjście, musi być wyjątkowe. Znaczy nie pierwsze, ale pierwsze takie oficjalne. Z nazwą, a wiesz jak słowa mają znaczenia. Próbowałem o tym myśleć w różnych językach, włoski pogrążył mnie absolutnie i nastroił melancholią. Chciałbym Ci opowiedzieć kiedyś historię pewnego swetra, ale pewnie i tak jej nie zrozumiesz... Myślałem o rozświetlonym gwiazdami lazurze, ale w sumie dobrze byłoby zgodnie z umową z Rosierami pokazać go socjecie na wieczorku hazardowym, a przecież nie mogę dwukrotnie założyć tego samego. Z resztą Erik nie lubi zbyt wyszukanych strojów, beszta mnie bezwzględnie za każdym razem gdy założę cokolwiek liźniętego chociaż kadzidłem orientalizmu, nie bacząc ani na wygodę, ani na detal wzornictwa. Dobrze chociaż, że nie ma nic przeciwko sygnetom. Nie wiem... może zatem klasyczna czerń? Anthony
PS. Głowa cała, dziękuję że pytasz. odpowiedź na wiadomość[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek] RE: Korespondencja Morpheusa - Brenna Longbottom - 03.07.2024 ![]()
Incydent Świeczkowy jest nawet zabawny - ciekawe, czy będą drążyć sprawę i podsycać celowo zainteresowanie nim, żeby sława Notta nie przygasła, to całkiem możliwe, bo póki co docierające do mnie wersje są coraz bardziej interesujące - ale tu zupełnie nie chodzi o oberwanie w twarz świeczką! Sprawa jest taka, że lubię osobę, wobec której podobno bardzo nieładnie się zachował, a mam tu ten komfort, że go nie znam, nie muszę być obiektywna i mogę mieć ochotę dać mu w pysk. Ale gdyby nie to, że niezbyt ufam Mulciberom i nie chcę promować ich interesu, zaczęłabym rozważać zaproszenie Charlesa Mulcibera. Ze świeczką, oczywiście, bo może on nie jest rozpoznawalny, ale te świeczki chyba wkrótce będą... RE: Korespondencja Morpheusa - Anthony Shafiq - 03.07.2024 —20/08/1972—Little Hangleton, 20.07.72
Drogi Przyjacielu, czy mógłbyś nie obrażać mojego może, nie wiem, być może kiedyś, mam nadzieję, zobaczymy jak pójdzie spotkanie, kto wie, co przyniosą nadchodzące dni partnera? Poważnie pisząc, jak miałem szansę przyglądać się jego poczynaniom w kraju przez te lata, widziałem głównie chęć sprostania oczekiwaniom, szczególnie jeśli te najbardziej przez rodzinę w nim pokładane, najprawdopodobniej nie dojdą do skutku. A czasem maski, które zakładamy przyrastają nam do twarzy. Wciąż czuje się odpowiedzialny, a to nie sprzyja wygłupom, choć zakładam, że gdyby był absolutnie przeciwny takowym, nie spędzałby tyle wolnego czasu z kimś pokroju panny Yaxley. Może potrzebuje zachęty. Może potrzebuje wymówki, by pozwolić sobie na moment rozluźnienia. Moment swobody. Nie bądź dla niego zbyt surowy, wystarczy, że świat jest. Tymczasem wieczór hazardowy, organizowany przez moją znajomą Agnes Delacour. Nie mam ochoty tam iść, ale umowa mnie zobowiązuje, jak diamentowa obroża wisząca u szyi. Pójdę, przepuszczę trochę gotówki, z tego co kojarzę i tak wprowadzili limit 500 galeonów, i wyjdę. Ma być poker i ruletka bodajże. Czemu pytasz? Anthony
PS. Na tym etapie przygotowań, na prawdę nie jestem im potrzebny. Ranisz moje serce insynuacjami, że pracownicy mojego biura nie potrafią sobie sami poradzić ze sprawą tak banalną jak logistyka wyprawy Londyn–Angkor Wat. odpowiedź na wiadomość[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek] RE: Korespondencja Morpheusa - Anthony Shafiq - 03.07.2024 —20/08/1972—Little Hangleton, 20.07.72
Unikatowy Mój W Sercu Swojego Istnienia Złączonego Z Moim Złotą Żyłką Przeznaczenia Oraz Niewątpliwie Bólu Znoszenia Mej Wodnej Natury, wybacz, tracę resztki poczucia humoru, tracę tarcze sarkazmu i zgryźliwości, jakby uczucie pozornie ciepłe i miłe, było ropiejącą raną, drażliwą przy każdym wetknięciu w nią Twojego bezczelnego palucha. Już na urodzinach, nie wiem co mnie napadło, gdym w gniewie odtrącił Twoją rękę. Myślałem o tym później i źle mi było, że mogłeś poczytać to jako brak zaufania. A przecież zaufanie jest wszystkim tym co mamy i z mojej strony nie spotkasz ani jednej prośby, ani jednej próby wyciągnięcia z Ciebie informacji, choćby nie wiem jak skręcało mnie to, och jakże pretensjonalne "czy mówił o mnie?". Nie chcę nic wiedzieć, ponad to co już mi zdradziłeś, że nie jest w swoim zmartwieniu sam. Pomijając wszelkie śmiesznostki i wątpliwego poziomu insynuacje, gdybym miał mieć jedno tylko marzenie, to chciałbym, by tak samo mógł zaufać mi. Gdzieś kiedyś. Być może. Wieńcząc poważny ton, po ostatniej naszej wizycie we Francji bardziej nie mogę się martwić, lecz jest to zmartwienie motywujące. Między jednym a drugim lotem Ptolemeusza do Ciebie, zdążyłem już przejść komplet asan odblokowujących czakrę manipury. Zaraz potem kolejne próby zagaszenia liścia bez użycia różdżki, byłbyś dumny z moich postępów, gdybyś tu był, ale wciąż nie przychodź, bo wzdycham z częstotliwością pięciu tęsknot za złotem oczu na kwadrans. Wracając do wieczorka, nie jesteśmy na ten dzień umówieni. Wyjście z Tobą brzmi bardzo intrygująco, zważywszy na fakt, że ściągasz swoją osobą uwagę monstrualnych ruchomych roślin. Do trzech razy sztuka? Anthony Salus, ten który nie może nawyknąć do zmian
PS. Afront dla Lisy. Dyshonor dla Rity. Isaac myślę przetrwałby to i zaśmiał się bezmyślnie. Szczęście, że Eden nie zdecydowała jeszcze, czy pragnie być wciągnięta na moją listę płac, bo akurat pani Lestrange powaliłaby swoją kompetencją połowę Niewymownych, drugą wprawiając w przyjemną ciszę osłupienia tym, jak sprawnie porusza się w tabelach i danych. Do Twojej też informacji: akurat Jonathan jest ostatnią osobą, której powierzyłbym logistykę przejazdu. Nie po Lozannie. odpowiedź na wiadomość[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek] RE: Korespondencja Morpheusa - Anthony Shafiq - 03.07.2024 —20/08/72—Ptolemeusz tym razem musiał dopraszać się o uwagę w ministerialnej sowialni. Oj... Czy skończy się na notce, czy pójdzie upomnienie?![]() Little Hangleton, 20.08.72
Zapracowany Wzorze Cnót Świętej Marty Patronki Sprawunków Co Prawda Domowych, Ale Ministerstwo Dla Ciebie Drugim Domem Więc, oczywiście, że nie zapytałem. Nauczony doświadczeniem wiem, że to najlepszy filtr na cudze pomysły. Jeśli jest ów pomysłodawca na tyle zdesperowany, by upomnieć się o moją uwagę po pierwszym przeze mnie jego idei zignorowaniu, wtedy wiem, że wierzy w wartość tego, co urodziła jego szalona głowa. A im bardziej szalona, tym bardziej się to sprawdza. Szaleńcy bowiem łatwo porzucają swoje ścieżki, zwiedzeni barwą motylich skrzydeł czy własnego odbicia w tafli jeziora. Domyślam się, że tak mnie znienawidziłeś za to, że postanowiłeś skrzynkę na naszą korespondencję sprofanować wydartą z zeszytu kartką. Postanowiłem się Tobie odwdzięczyć, z szacunku do Ciebie mój Miły używając jednak nieco szlachetniejszego materiału. Słońce w byku... to ktoś kogo znamy? Wracając do powodu Twojego wzburzenia, masz oto moją uwagę, choć nie wiem czy zasługuję na to, byś ignorował swoją ciężką pracę na moją skromną osobę. Jeśli jednak, pamiętaj że przyjmę niemal każde Twoje słowo. Salus
odpowiedź na wiadomość[inny avek]https://wykop.pl/cdn/c3201142/comment_hrsm9Iufgfa6WiH3JdW32nC7oG5NWZcm,w400.jpg[/inny avek] |