![]() |
|
[04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? (/showthread.php?tid=2692) |
RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Pan Losu - 16.02.2024 Czujesz przypływ odwagi i postanawiasz powiedzieć lub zrobić coś, przed czym dotąd się powstrzymywałeś RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Samuel McGonagall - 16.02.2024 tltr: rozmawia przy drinkbarze z Perseusem, Norą i Erikiem Komplement od Dory mile łechtał jego ego, ubranie czyniło go kimś innym i to było bardzo dziwne i bardzo przyjemne uczucie. Język zignorował, wina się napił, ale z ciekawości (i troszeczkę z desperacji) podpytał barmana o te zabawne kolorowe napitki, o których wspomniała Bee przed momentem. Udawana arystokracja budziła w nim prawdziwie arystokratyczną krew i pewną pazerność. Był jak misio, który dobrał się do ula – chciał spróbować wszystkiego. Perseus, który pojawił się w samym środku tego dziwnego głodu, wywołał ciepły uśmiech na wyprofilowanej równo przyciętym zarostem twarzy. Wielokrotnie dlań pracował, i tylużkrotnie odmawiał podjęcia leczenia. Przecież był absolutnie normalny, ale musiał przyznać, że bawiły go te próby ze strony zasuszonego pięknisia. Teraz, gdy oboje stali tacy eleganccy (gdyż ponieważ nawet w garniturze w kratę poziom eleganckości Samuela wywalił zdecydowanie poza skalę), stwierdził, że to nie jest kwestia zasuszoności, a intensywnością spojrzenia swoich czarnych oczu dorównałby z pewnością matce obecnie ukoronowanego księcia iluzorycznej kniei. – Zlecenia się sypią, ale pamiętam o tych szafkach we wschodnim skrzydle. Zajrzę do was w przyszłym tygodniu, obiecuję. A jak tam Twój ślub druhu? Czy mi się wydaje, czy to jutro? Czy teraz przypadkiem nie jest Twój.. kawalerski wieczór? Wypijmy za to! – zaproponował, wskazując barmanowi, że te kolorowe magiczne drinki, to dwa będą potrzebne. Tymczasem gdzieś niedaleko, ktoś chyba wypowiedział imię osoby, na którą czekał. Obrócił się, by wyłapać wzrokiem pośród rosnącego gąszczu ludzi charakterystyczny chód… ale nic nie zobaczył. Zapachy mieszały się ze sobą, głosy splatały w tańcu. Nic to, może mu się wydawało... Już zastanawiał się, czy nie przeprosić lekarza i nie sprawdzić tego, ale wryło go w ziemię. Oto przybył dziedzic ze swoją partnerką. Powinien – tak jak czynił to od czasu ich rozstania – natychmiast się ulotnić, udawać, że nigdy nie było go w tym miejscu. Wiedział jednak, że dla Perseusa to będzie jak woda na młyn, o jego aspołeczności i tonie mechanizmów obronnych, których nazw nie potrafił spamiętać. Obok nich stuknęły gotowe napitki i Sam od razu uniósł swój – Za ostatnie chwile wolności! – zaproponował i wypił do dna. A potem, mimo doskonałego samopoczucia na ciele, to jednak język zawiązał mu się w supeł. Co mógł powiedzieć, żeby nie zdradzić się znajomością listu? Wybrał nic, jako najbezpieczniejszą z możliwych opcję. Zatem skinął głową, uśmiechając się z mocno zaciśniętymi ustami, by w końcu wydusić z siebie: – Ładnie razem wyglądacie. – dobrze! neutralny początek wypowiedziany na powitanie Nory i Erika dobrze rokował. Teraz coś z palety tych małych głupiutkich zdań dla wypełnienie ciszy: – Co podoba Wam się najbardziej? Bo mi sufit. Lubię to, że udaje, że go nie ma. – nie zignorował Perseusa, pytanie było również do jego być-może-nigdy-terapeuty. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=JAUSJWT.png[/inny avek] szukam i nufczę za Morpheusem
[roll=N]!magicznydrink RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Pan Losu - 16.02.2024 Nagle czujesz się pełen energii, jeśli cierpisz na jakieś problemy zdrowotne, to mniej ci doskwierają i dużo wolniej się męczysz. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Perseus Black - 16.02.2024 Perseus bawi się świetnie przy barze z Samuelem, Norą i Erikiem. To nie był klimat, do którego przyzwyczajony był Perseus; stodoła, zapach lata, feerie barw i nieformalne stroje - wszystko to tak zupełnie różne od smokingów, przeraźliwie drogich sukni i ciężkiej biżuterii w akompaniamencie nudnych salonowych rozmówek (och tak, musiał mieć cokolwiek do powodzenia w kwestiach, o których się teraz mówiło, nawet jeśli te rzeczy nieszczególnie go interesowały i właściwie, to jedynie powtarzał zasłyszane opinie, które aprobowało tłumaczenie). Wszystko to było nowe i nieznane, a przez to bardziej ekscytujące i idealizowane, lecz przez moment, zaledwie krótką chwilę, Perseus pomyślał, że chciałby wieść proste wiejskie życie. Och, a mógł kupić dom w Dolinie, zamiast na obrzeżach Londynu! Nawet gdyby miał sposobność zwrócić uwagę na plączące się języki i tęskne spojrzenia, udałby, że tego nie widzi; nie przybył bowiem na potańcówkę po to, by nawet tu bawić się w lekarza i diagnozować swych przyjaciół z ich przypadłości — Dobrze to słyszeć! Szafkami się nie przejmuj, to nie jest znowu tak bardzo pilna sprawa, ale będziesz musiał pójść od razu do Tezeusa, bo ja będę na urlopie — odparł, opierając się o bar łokciem i pochylił się w stronę barmana, prosząc go o cokolwiek — Wszystko dopięte na ostatni guzik, chyba... Wiesz, to nie będzie moje pierwsze małżeństwo, ale czuję się jeszcze bardziej zestresowany — uśmiechnął się zakłopotany — No dobrze, dobrze, ale tylko jednego! Nie mogę jutro stawić się w kowenie wymięty... A później Perseus zdziwił się dwa razy. Po raz pierwszy, gdy zobaczył Erika w towarzystwie Nory, zamiast Elliotta. Przywitał się z nimi skinieniem głowy i serdecznym uśmiechem. Och, czy ona dalej rozpamiętywała sytuację z balu? Miał nadzieję, że nie; przecież nic wielkiego się nie stało! Pomijając oczywiście to, co wydarzyło się kilka tygodni później na Nokturnie, ale... to nie była opowieść na tamten moment... Drugi raz poczuł się zaskoczony, gdy Samuel zaproponował toast za ostatnie chwile wolności. On przecież wcale nie czuł, że poprzez ślub z Vesperą traci wolność, ale uniósł kieliszek do ust i wypił duszkiem przygotowany wcześniej drink. W rzeczy samej, ładnie wyglądają, pomyślał Perseus i zaraz potem przywołał w myślach sylwetkę Elliotta. Dlaczego go tu nie było? Czyżby jego relacja z Longbottomem nie była aż tak poważna, jak założył wcześniej? — Jest piękny. Przypomina mi sufit w Hogwarcie — zgodził się Perseus. !magicznydrink RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Pan Losu - 16.02.2024 Jesteś bardzo pewny siebie i przez trzy tury nic nie jest w stanie przekonać cię, że dziś nie uda ci się osiągnąć wszystkiego, na co akurat masz ochotę RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Samuel Carrow - 16.02.2024 Idziemy z Ulą coś zjeść - Tak, pani zachęca. - Powiedział do Uli z uśmiechem, ady dodać jej nieco odwagi. - Chyba nie standardowy, a tak naprawdę to się nie znam, rzadko bywam na imprezach. - Nie miał jakiegoś szczególnego doświadczenia, podejrzewał jednak, że takie imprezy z pompą odbywają się tylko, kiedy organizują je Longbottomi. Nie dało się zaprzeczyć, że wystrój sali robił ogromne wrażenie, zapierał dech w piersiach, wydawało mu się, że to nie będzie zwykła, wiejska potupajka, jak zakładał na samym początku. No nic, skoro już znalazł się już tutaj w towarzystwie tej uroczej dziewczyny, to będzie musiał się jakoś w tym odnaleźć. Samuel wylosował swój podarunek, po tym jak zrobiła to Ula. W jego dłonie wpadło lusterko, przejrzał się w nim i ku swemu zdzwieniu zobaczył tam twarz Danielle, o której chwilę wcześniej myślał, gwałtownie odsunął je od swojej twarzy, to było dziwne, bardzo dziwne. Nie chciał, żeby jego towarzyszka zauważyła, co tam widział, bo mogło to spowodować dyskomfort. Dopiero teraz zerknął na to, co udało się jej wylosować. - Piękna spinka, pasuje do tego nieba. - Skomentował jeszcze. Nie wypadało też tak torować przejścia, szybko rzucił okiem po wnętrzu. Może dobrze by było coś zjeść? - Pozwolisz? - Przesunął swoje ramię w stronę dziewczyny licząc na to, że złapie go pod ramię, aby mogli się razem udać do stoiska z jedzeniem. - Strasznie się postarali z tym wystrojem, nie widziałem jeszcze czegoś takiego. - Próbował zagaić rozmowę, jak najbardziej naturalnie, od czegoś trzeba było zacząć. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Erik Longbottom - 16.02.2024
Rozmawiam z Norą, Samuelem i Perseuszem przy barze. [inny avek]https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=wQw9kYn.png[/inny avek]
Pod wpływem magicznego drinka zaczynam latać i obecnie wiszę do góry nogami trzymając się Sama. Kryształowy wilk na blacie baru migocze na zielono-szaro, bo się od niego oddalam. Mówisz o tej imprezie, czy moim życiu?, rzucił markotnie w myślach Erik, skinąwszy jedynie głową na komentarz Nory. Wszystko się układało... Niedopowiedzenie kwartału. Starał się trzymać nadziei, że sama potańcówka rozkręci się bez jego większego udziału. Nie chciał ryzykować, że niestandardowy jak na jego standardy nastrój przyczyni się do tego, że zepsuje komuś humor. Bywało już gorzej, a trochę maskowania prawdziwego nastroju jeszcze nikomu wielkiej krzywdy nie zrobiło. Nie byłaby to pierwsza maska, jaką musiał przywdziać w życiu. — To prawda, ale jak ma się dobry gust, to ludzie to zauważają. I doceniają. A na marginesie, ładnemu we wszystkim ładnie, więc już nie musisz się tak przejmować — odparł dyplomatycznie, skoro chciała przerzucać się mądrościami ludowymi i przysłowiami. — Chodź, wypijemy jeden, dwa drinki i od razu zrobi nam się lepiej. Ostatnio zadzialalo. Zaśmiał się cicho, przekładając nerwowo kryształową figurkę z jednej dłoni do drugiej. Ich nocna popijawa nie była zła sama w sobie; pozwoliła im trochę zresetować baterię i chociaż na moment przestać przejmować się światem, który zdawał się na nich czyhać za progiem Warowni. Gorsze było to, że w przypadku Erika tamta gra w butelkę rozbudziła wspomnienia, jakie przez lata trzymał szczelnie zamknięte, a potem uległ własnej ciekawości i emocjom. Igrał z ogniem, chcąc sprawdzić, czy czas faktycznie wyleczył wszystkie rany. Niespodzianka, nie wyleczył. Może nawet wręcz przeciwnie. — To nie będzie to samo — zwrócił uwagę, głosem rozkapryszonego dziecka. Po upiciu kilku łyków drinka, poczuł się nieprawdopodobnie lekki, niemalże jakby ktoś ściągnął z jego pleców wielki ciężar. Zerknął do naczynia zdziwiony. Co Brenna tam dodała? Jakiś środek uspokajający. — Poza tym... Jak stoisz z transmutacją? Odwzajemnił posłane ku niemu skinięcie głowy Blacka. Cieszył się, że mimo natłoku pracy i osobistych zobowiązań udało mu się wyrwać na to lokalne wydarzenie. Nie połączył jednak kropek, że po takim czasie Nora dalej mogłaby czuć się niezręcznie w jego towarzystwie. Jakby się tak nad tym zastanowić, to Perseusz zaczął wnikać w tutejszą społeczność coraz mocniej i mocniej: znalazł się, chociażby na Beltane, a także Lithcie, kiedy to słońce i księżyc zagościły jednocześnie na niebie. Logiczne było, że ich ścieżki zaczną się przecinać coraz częściej. — Wy też wyglądacie całkiem znakomicie — odparł odruchowo, uśmiechając się krzywo do obu panów, gdy do nich podeszli. Dobrze, że nie powiedział ''smakowicie'', bo i to słowo tańczyło mu na języku. Przeniósł wzrok z Sama na Perseusza, aby zaraz wrócić do tego pierwszego. — Do twarzy ci w tym kolorze, Sam. Jeszcze raz otaksował nieco zazdrośnie wzrokiem jego komplet. Dobrze, że chociaż Perseusz też ubrał się nieco luźniej. Ach no tak, powinien pogratulować tego, że nie tylko trafił na imprezę, ale też dotrwał do ślubu, który miał się odbyć nazajutrz! — Martwiliśmy się, że Vespera nie wypuści cię z wieży, Percy. — Pokręcił głową w lekkim rozbawieniu. — Brenna była wręcz przekonana, że trzymają cię pod kluczem. Na jego ustach zagościł ślad szczerego uśmiechu, zapewne jednego z niewielu jakim w ostatnich dniach kogokolwiek obdarzył. Nie mógł się jednak powstrzymać; wizja ta wydawała się aż nazbyt komiczna. Zwłaszcza gdy dodało się do niej parę kapibar ruszających na odbicie swojego idola. Dopił resztki drinka i uniósł czoło w górę, zerkając ku sufitowi. — Tak, moja siostra przebiła samą siebie. Jak zwykle zresztą. Jest bardzo... uspokajający. — Może ta noc wcale nie będzie taka straszna? Erik radził sobie dobrze jak mało kto z komplementowaniem innych, więc jak utrzyma dotychczasową passę, to wystarczy, że będzie robił to, co mu najlepiej wychodzi. — Chociaż jezioro też jest bardzo ładne. Chociaż to może tylko ja. Lubię wodę. Westchnął cicho, wychylając się trochę w bok i stając na palcach, aby zerknąć ku parkietowi. Czy ktoś już zaczął tańczyć, czy mogli może tam podejść i... Erik wybałuszył oczy, gdy niespodziewanie zaczął unosić się w powietrze. Kryształowy golden retriever leżący na ladzie zaczął coraz intensywniej migotać wraz ze zwiększającym się dystansem od swojego właściciela. — Co tu się... — wymamrotał, nie wiedząc co zrobić, aby ponownie opaść. Pięć centymetrów, dziesięć centymetrów, piętnaście centymetrów... Jak tak dalej pójdzie, to obejrzy sobie sufit z bliska! Erik chwycił się pierwszej osoby, jaką dosięgnął. — Czy ktoś mógłby łaskawie mnie... Ooooo!!! Wypicie całego drinka w tak krótkim czasie zdecydowanie nie było dobrym pomysłem. Efekty zaklętego alkoholu były aż nazbyt mocne, bo nogi Erika dalej leciały ku górze, sprawiając, że mężczyzna wisiał w powietrzu do góry nogami, trzymając się kurczowo ręki Samuela, jakby od tego zależało jego życie. Cudowny początek imprezy. Absolutnie fenomenalny. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Morpheus Longbottom - 16.02.2024 Idę z Neilem w stronę drinków, witam Sama, Norę, Erika i Perseusa. Przedstawiam im Neila. Uśmiechnął się do Effimery, która wzięła go pod ramię, lekko przylegając do niej w bardzo swobodny, niezobowiązujący sposób, aby całość nie stała się niezręczna zarówno w stronę nadmiernej bliskości, jak i sztywności. Wykorzystał ruch dookoła siebie, aby lekko wspiąć się na palce, niby się poprawiając, rozglądając się po tłumie, ale nie utkwił wzorku na niczym konkretnym, więc zaraz powrócił naturalnie do reszty rozmówców. W jednej dłoni nadal trzymał kryształową kukułkę, którą wypuścił, pozwalając jej fruwać w okolicy jego ramienia. Uważał to za ironiczne, że jego zwierzęciem totemicznym był ptak, podczas gdy on panicznie bał się wysokości. Perfumę zakupił po wizycie służbowej na kilka dni we Włoszech, podczas której przez działanie dziwnego wina, zamienił się ciałami z Septimą. Nie planował, ale impulsywnie znalazł się w niedużej perfumiarnii w Aleii Horyzontalnej i spędził bardzo dużo czasu, w końcu rezygnując z tego, z czym zwykle eksperymentował, ku czemuś bardziej zmysłowemu. Dojrzałym owocom na skraju fermejtacji, opitym sierpniowym słońcem, z nutami rumu. Większość lekkości już wyparowała, tak samo jak pieprzne nuty głowy, — W takim razie wino i drinki, będziemy za chwilę, chodź Neil — odbił się biodrami swobodnie od stolika i wysupłał się z ujęcia wróżbitki i zażartował: — Jeszcze tutaj wrócimy, niech się panie nie martwią. Kiedy zaczęli już się kierować ku najbardziej obleganemu miejscu, w końcu nawet bogaci lubili pić za pieniądze innych (tak właśnie stawali się majętni), objął po przyjacielsku czarodzieja ramieniem i na chwilę przyciągnął do siebie i otulić zapachem. Trochę, jakby zaznaczał nieświadomie teren. Zauważył zbiorowisko oraz Erika wiszącego do góry nogami. Rozluźnił uchwyt na Neilu. — Erik, czy to dobrze się czujesz? — zapytał żartobliwie, patrząc w górę. — Zebrani, to mój znajomy, Neil, Neil, to... Po kolei u góry mój bratanek Erik, chyba że już go znasz z kawiarni, mój lekarz Perseus... Perseusu, drinki na odwagę przed jutrem? Oraz... — zawiesił się na chwilę. — Samuel! Wyglądasz niesamowicie. Niemal cię nie poznałem. Za ciosem przytulał wszystkich, zaczynając od Nory, przy Perseusu będąc nieco bardziej zdystansowany, z oczywistych względów nie mogąc powitać Erika. — Noro, wyglądasz pięknie... DWA DRINKI I DWA WINA! — próbował przekraczeć rozmowy. RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Neil Enfer - 16.02.2024 Razem z Morpheusem podchodzimy do drinków. No i poszli, na szczęście. Nie to, że nie lubił... kobiet... zapomniał ich imion, po prostu jakoś tak za dużo rzeczy na raz się zrobiło. Dopiero w połowie trasy po drinki zauważył, że zostawił pozytywkę na stole, ale raczej nie zginie, prawda? I tak mieli tam wracać. Milczał tę krótką drogę, z niezadowoleniem w głowie widząc do kogo się zbliżają. Ta impreza powoli zaczynała się dla niego zmieniać w grę ,,Jakiego znajomego jeszcze spotkam". Jednak objęcie Morpheusa przyciągnęło go do rzeczywistości, szarej i smutnej, ale grunt, że byli w niej razem. Poprawiło mu to humor, ale wprawiło w kolejną konsternację, bo jak to się tak przy ludziach zachowywać? W sumie to jego znajomi, to może wiedzą? Ale co wiedzą i ile wiedzą, ile im mówił? Nieważne, póki co cieszył się jego bliskością i zapachem, a uśmiech na twarzy wilkołaka dalej dzielnie trwał. To było błąd. Zawsze robił plany, a później jak dochodziły do skutku, to żałował. Chyba nigdy się nie nauczy. Spojrzał na Erika i cóż, w końcu uśmiechnął się szczerze, choć nieśmiało, bo jak to się tak śmiać z innych? Wzrok jednak zjechał w dół na osoby na ziemi. Perseus był... był jego lekarzem? A on przecież... Przecież? On gadał Perseusowi, jak to Morpheus mu serce złamał. Oczywiście imion nie używał ani nazwisk, ale jednak. Wszystko robiło się coraz bardziej skomplikowane. Do tego ten Samuel, oni wszyscy. Czuł się jak pięcioletni bratanek zabrany na ślub, bo opiekunka się pochorowała. Stał uśmiechał się miło, kiwał głową na powitanie... A wewnętrznie umierał. Ile czasu minęło? Dwadzieścia minut imprezy? Półgodziny? Nie miał przy sobie zegarka... RE: [04.08.72. Potańcówka] Can I have this dance? - Ula Brzęczyszczykiewicz - 16.02.2024 Idę z Samuelem jeść, reaguję cicho na latającego Erika i być może witam się z dystansu z Samuelem M. — Oh, rozumiem... Samuel dodał mi nadziei na to, że być może mój strój wpasowywał się w klimat... Może. Na pewno jeszcze przyjrzę się sukienkom innych czarownic, ale teraz czas na upominki. Wylosowałam bardzo ładną spinkę. Nie ukrywałam zdziwienia, ale i zauroczenia swoim łupem. Ozdoba była dobrej jakości, a jej motyw uniwersalnie pasował do każdej okazji... Chociaż niespecjalnie do mojego obecnego stroju. Postanowiłam wpiąć ją w dekolt sukienki, żeby posłużyła mi jako broszka. A skoro Samuel wspomniał o niebie, spojrzałam w górę. Niesamowite, jak piękne rzeczy można stworzyć za pomocą magii. Dlaczego takie sufity nie gościły w każdym czarodziejskim domostwie? — Babcia mówiła mi, że w Hogwarcie w Dużej Sali był taki zaczarowany sufit... Czy wyglądał podobnie jak tutaj? Bo... chyba chodziłeś do Hogwartu, prawda? Spojrzałam na lusterko, które wylosował. — [b]Jaki ładne! — Skomplementowałam, nie dostrzegając jego magicznych właściwości. "Pozwolisz" było tak wieloznaczne i zestresowało mnie, ale w porę dostrzegłam wystawione ramię, którego się delikatnie złapałam. — Tak mówisz? Czyli te zaklęcia pewnie nie należą do najprostszych... Wyobrażam sobie, że gdyby były łatwe, to każdy używałby ich na co dzień, bo jakby inaczej. Skupiłam się na podziwianiu wystroju. Od sufitu, przez dekoracje na wysokości wzroku, po parkiet. Przepiękna iluzja! Jakże bym chciała potrafić coś takiego wyczarować... A może udałoby mi się coś podobnego namalować? Samuel zaprowadził mnie do stołu z jedzeniem. Tutaj dopiero zaczęła się przygoda. Jaki wybór! Część potraw miało dedykowaną karteczkę. Jakie to urocze! Widać, że zebrało się tu ciepłe towarzystwo dobrze znających się osób. Ciekawe, czy to oznacza, że Samuel zapozna mnie z kimś nowym... Wtedy zauważyłam latającego Erika i zdusiłam w sobie okrzyk. — Co tu się dzieje? — Szepnęłam zaskoczona. — Czy tu ma się odbyć jakiś festiwal latania? Spojrzałam wtedy też na otaczającą unoszącą się osobę kobietę. To była chyba ta pani od pączków z Beltane. Miała cudowną sukienkę. Pasowała tutaj, jak nikt inny. A ja? Ale może to ona ubrała się nad wyraz? Ten latający czarodziej miał pomarańczową koszulę, co dodawało nieco luźniejszego tonu. Ale trzymał za rękę dość formalnie ubranego mężczyznę... Czy interpretacja dress code'u jest dowolna? Czy znajdę odpowiedź na to pytanie? Czy... czy tym elegancko ubranym mężczyzną nie jest Samuel Od Kóz? Rzeczywiście, to on. Jeśli istniała szansa, że mnie zauważył skinęłam mu głową i pomachałam z lekkim uśmiechem. |