Secrets of London
[10.08.72] Windermere. Las przesiąknięty znanym złem - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+---- Dział: Lake District (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=150)
+---- Wątek: [10.08.72] Windermere. Las przesiąknięty znanym złem (/showthread.php?tid=3277)

Strony: 1 2 3 4 5 6


RE: [10.08.72] Windermere. Las przesiąknięty znanym złem - Patrick Steward - 27.06.2024

Patrick spoglądał na zebranych czarodziejów w zamyśleniu. Jeśli o niego chodziło, gotów był czaszkę zanieść do Ministerstwa Magii zawiniętą w swoją koszulkę. Ale nie zamierzał się spierać z większymi od niego specjalistami w tej dziedzinie. Paradoksalnie również, choć w tym momencie naprawdę był zły na Sebastiana, nadal mu ufał. Ufał jako specjaliście i ufał jako człowiekowi. Tak, być może jakaś malutka część Stewarda miała ochotę złapać egzorcystę za chabety i nim potrząsnąć, ale zdawał sobie sprawę, że nawet w tej swojej złości, głównie przemawiało przez niego wycieńczenie.
Nie reagował, gdy Brenna wkroczyła do akcji i postanowiła publicznie obsztorcować Macmillana. Gdyby się teraz zaczął nad tym zastanawiać, uznałby, że częściowo miała rację a częściowo jej nie miała. Miała, bo faktycznie zachował się nieroztropnie. Nie miała, bo Sebastian był tylko egzorcystą, większość czasu spędzał w swojej malutkiej kanciapie i nie musiał się w ogóle zastanawiać nad tym co mówił, gdy był w stresie. Zresztą, Patrick też uprzedziłby współtowarzyszy, gdyby wiedział, że kierują się w stronę czarnomagicznego artefaktu. Tylko on pewnie zarzuciłby ich półprawdami.
Pokręcił głową na pytanie Sebastiana.
- Nie. Ale wtedy też nie było… nie było przeciwstawnej magii – odpowiedział. – To były po prostu Mgliste Mokradła. Zaburzenia w funkcjonowaniu magii. Staw. Nieumarli.
Na dobrą sprawę, przynajmniej w oczach Stewarda sporo rzeczy powieliło się i w tym przypadku. Znowu mieli nieumarłych broniących ukrytego w odludnym miejscu artefaktu. Znowu coś próbowało wpływać na magię, tylko tym razem natknęło się na opór. Dobrze, że czarnoksiężnik nie wrzucił czaszki na dno jeziora. Patrick nie był pewien, jak wtedy by ją odnaleźli.
- Dobrze. Zróbmy co uważacie. Jeśli chodzi o magię rozpraszającą to masz tutaj dwóch aurorów i brygadzistkę. Coś tam wiemy – w zmęczonym głosie pojawił się cień żartu.
Przynajmniej w jego oczach całą trójką posiadali jakieś umiejętności. Może żadne z nich nie było genialne, ale przy połączeniu trzech zaklęć i pod kierownictwem Sebastiana mogło się udać. No i zawsze pozostawał jeszcze Peregrinus. Patrick słabo go znał, ale nie wykluczał, że i ten czarodziej mógł się okazać przydatny.
Zawiesił dłużej spojrzenie na Trelawney’u. Wzruszył ramionami, decydując się mimo wszystko odpowiedzieć na jego pytanie.
- To zależy od tego jakie posiadasz umiejętności – przyznał wprost. Tak, może to brzmiało kontrowersyjnie, ale zdaniem Patricka łatwiej było angażować osoby, które już coś wiedziały o sprawie a nie kolejne.
I tak, Steward nadal uważał, że Sebastian będzie musiał w niedługiej przyszłości przeprowadzić kolejny egzorcyzm w piwnicach Ministerstwa Magii. Dlaczego? Bo już raz to zrobił i zrobił to dobrze. Może nawet znowu przyprowadzi tego swojego kuzyna z Egiptu czy tam skądś.
Przez chwilę wydawało mu się, że wszystko co powinno, zostało już powiedziane i ustalone – czary na czaszkę, potem aportacja z Atreusem do Ministerstwa Magii i powrót do Ośrodka Windermere, ale wtedy uderzyło w niego pytanie Brenny.
Było takie ludzkie. Miłe. Troskliwe, nawet jeśli nie zdawała sobie sprawy z tego, że wykazała troskę a w rzeczywistości miała się martwić jedynie o czaszkę. Chyba właśnie trochę potrzebował przyjacielskiej troski. Uśmiechnął się do niej blado.
- Hej, już wszystko z nami dobrze – odpowiedział lżejszym tonem.
A potem gotowy był wyjść z ruin kościoła do miejsca, które wybrali.

/Peregrinusie, możesz sobie uznać, że znalazłeś jakąś starą skrzynkę albo koszyk wiklinowy - przedmiot wygląda tak, jakby znajdował się w tym miejscu od kilku lat. Jest na nim trochę martwego mchu, drewno poczerniało ze starości, ale wygląda solidnie.


RE: [10.08.72] Windermere. Las przesiąknięty znanym złem - Peregrinus Trelawney - 29.06.2024

Słuchając, jak Brenna beszta Sebastiana, Peregrinus poczuł się poniekąd współodpowiedzialny, w końcu to on stał się powiernikiem sekretu nieprzeznaczonego dla jego uszu. To nie było tak zresztą, że Macmillan sam wyskoczył z tajemnicami Ministerstwa. Trelawney zobaczył najpierw przedmiot w swojej wizji, a egzorcysta wprowadził ich w temat artefaktu, dopiero gdy postanowili z Isaakiem udać się na jego poszukiwania. No właśnie, z Isaakiem. O ile szanse na to, że wróżbici w Prawach Czasu postanowią zabawić się w laboratorium małego nekromanty były raczej niewielkie, tak współpracujący z gazetami gadatliwy historyk mógł nieco bardziej realnie zagrozić poufnym informacjom.
Naprawdę, nie zamierzam puszczać w świat niczego, co tu widziałem i słyszałem — zapewnił czarodziej, tym razem nieco mniej mętnie niż wcześniej. Nie wchodził w szczegóły tego, jakie dokładnie były okoliczności poznania przez niego tych faktów; ginąć na wzgórzu obrony krewniaka nie było na ten moment sensu, ale chociaż tyle mógł zrobić, żeby poprawić sytuację.
W międzyczasie jego uwagę zdążyło już przykuć coś innego. Brenna wymieniła nazwiska tych, którzy pozostali w ośrodku. Pierwszy: Morpheus. Morpheus Longbottom, do którego wysłał niedawno list w imieniu Vakela, niemal wyprawiając tym szefa na tamten świat. Drugie, istotniejsze w tej sytuacji: Millie.
Millie Moody? — upewnił się, ale nie podejrzewał innej odpowiedzi.
Do tej pory trzymał się przekonania, że gdy tylko będzie ku temu okazja, ucieknie prosto do domu i wyjdzie dopiero następnego dnia rano. Rzucenie tego nazwiska dodało nowy przystanek na jego liście. Nagle i jemu zaczęło zależeć na czasie.
Nim zaczął rozglądać się za odpowiednim na czaszkę naczyniem, zdążył jeszcze zarejestrować zaskakująco niejednoznaczną odpowiedź Patricka. Brzmiało jak szansa, jednak nie był to czas ani miejsce na zastanawianie się nad tym, jak i czy próbować przy tej okazji otworzyć sobie drzwi do Ministerstwa Magii.
Co do zaś naczynia — wbrew wątpliwościom Atreusa, po krótkiej eksploracji ruin się znalazło. W czasie więc, gdy pozostali skupili się na ekranowaniu czaszki, Peregrinus podjął się wypalenia w poczerniałym pudełku run mających utworzyć barierę dla energii pochodzącej z czaski.
Jeśli więc wszystko w kwestii otoczenia artefaktu magią rozpraszającą poszło dobrze i nikt nie złożył protestu, skrzyneczka była gotowa do zapieczętowania w niej przedmiotu.


RE: [10.08.72] Windermere. Las przesiąknięty znanym złem - Norvel Twonk - 30.06.2024

Narzucenie zaklęć ochronnych na poczerniałe pudełko a potem umieszczenie w nim czaszki, okazało się zaskakujące proste. Jakby czaszka w ogóle nie zamierzała się bronić przed podjętymi przez nich działaniami. Ani zajmujący się zaekranowaniem czaszki Sebastian, ani niosący ją później Patrick i Atreus nie odczuwali żadnego wpływu, który miałaby na nich nieść.
Cała grupa rozdzieliła się zaraz po tym jak zabezpieczyli czarnomagiczny artefakt. Atreus Bulstrode razem z Patrickiem Stewardem ruszyli w stronę punktu aportacyjnego, by przenieść się do Ministerstwa Magii i odstawić tam czaszkę.
Brenna Longbottom, Peregrinus Trelawney i Sebastian Mcmillan ruszyli w drogę powrotną do Ośrodka Windermere. Kiedy znaleźli się na skraju lasu, nie było już śladów, które mogłyby wskazywać na to, że ten był czymś więcej niż zwykłym lasem.

Koniec sesji

@Brenna Longbottom @Peregrinus Trelawney @Sebastian Macmillan

/I tak to zakończyliście trzeci etap fabuły Windermere.
Jeśli macie takie chęci, możecie dalej rozgrywać sesje powiązane z Windermere, ale nie musicie. Gdyby zdarzyło się tak, że chcecie zrobić coś postaciami, co wymagałoby ingerencji ode mnie jako od Mistrza Gry - piszcie do mnie.