Secrets of London
[07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas (/showthread.php?tid=3652)

Strony: 1 2 3 4 5 6


RE: [07.07.1972] niezapowiedziana wizyta | Fiery & Thomas - The Beast - 04.09.2024

- Los się nad nami zlitował. - Dodała z uśmiechem, dobrze było wiedzieć, że nie tylko jej ten czas minął miło. Nie zdarzało się często, aby gdzieś przesiadywała aż tak długo. Całkiem przyjemna pogawędka towarzyszyła jej wizycie w tym miejscu, na pewno pokusi się jeszcze, aby tutaj wpaść, dopóki będą stacjonować w Londynie. Później pewnie nie będzie mogła sobie pozwolić na zbyt częste wizyty.

- Myślę, że z czasem się do tego przyzwyczaję. - Najwyraźniej zakładała, że to dopiero początek ich znajomości i że jeszcze będą mieli szansę spędzić ze sobą trochę czasu. Zresztą właśnie umówili się na spotkanie kolejnego dnia. Czuła, że już niedługo Thomas wcale nie będzie jej zaskakiwać tymi żartami, tylko się do nich przyzwyczai.

- Tak, teraz już rozumiem dlaczego czasem warto spróbować czegoś innego. - Uniosła kubek wyżej. - To najlepsza herbata, jaką piłam w swoim życiu, nie ściemniam. - Będzie musiała częściej sięgać po podobne trunki, bo najwyraźniej wiele traciła nie próbując ich wcześniej. Jak widać człowiek dowiadywał się nowych rzeczy codziennie, nawet w tak prozaicznej czynności jaką mogło się wydawać picie herbaty.

- Nie mogę nadużywać twojej uprzejmości. - Bardzo chętnie skorzystałaby z lekcji, jednak nie chciała być aż takim wrzodem na tyłku. Nie dość, że zamierzał pomóc jej z braćmi, to miałby poświęcić kolejny wolny czas na pomoc jej? Tego było trochę zbyt wiele. Fiery nie za bardzo dobrze czuła się z tym, kiedy ktoś proponował jej podobne przysługi, bo czuła, że nie ma za bardzo jak się za nie odpłacić.

Dopiła w końcu herbatę. Chcąc nie chcąc musiała ruszyć do siebie, bo próby same się nie odbędą. Chętnie by tutaj jeszcze została choć chwilę, ale wiedziała, że nie może sobie na to pozwolić. Czas najwyższy opuścić to miejsce. - Muszę już iść, jak wpadniecie jutro do cyrku to postaram się was zlokalizować, ktoś z mojej rodziny na pewno was do mnie przyprowadzi. - Zamierzała ich oprowadzić po swoim domu, wiedziała, że miejsca jak cyrk mogą być interesujące dla dzieciaków, a Thomas wspominał, że odwiedzi ich z siostrzenicą. Na pewno zrobi wszystko, aby dziewczynka bawiła się wyśmienicie. - Na razie.

Odpowiedziała jeszcze, gdy zaczęła zmierzać w kierunku wyjścia. Nim przekroczyła próg odwróciła się jeszcze na pięcie i pomachała na odchodne do Thomasa z uśmiechem na twarzy.

Już jutro podejmą kolejną próbę odczarowania jej braci, ciekawe co z tego wyjdzie. Pojawiła się mała nadzieja, że może tym razem uda się zdjąć klątwę. Zaczęła maszerować w stronę cyrku w bardzo dobrym humorze.


Koniec sesji