![]() |
|
Robert Mulciber - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +--- Wątek: Robert Mulciber (/showthread.php?tid=726) |
RE: Robert Mulciber - Lorraine Malfoy - 02.08.2024 Londyn, 05.08.1972 r.
Szacowny Robercie, Żałuję, że jestem zmuszona wysłać ten list, ale w obliczu ostatnich wydarzeń, stwierdziłam, iż nie pozostawiono mi innego wyboru. Proszę, aby treść tego listu pozostała między nami: to sprawa wysoce delikatna, wrażliwej natury. Pozwól, że przejdę do rzeczy. Otrzymałam przesyłkę, której nie zamawiałam. Jakież było moje zdziwienie, kiedy po odpakowaniu odkryłam jej zawartość: w środku znajdowała się charakterystyczna świeczka o fallicznym kształcie. Uznałabym to za niesmaczny żart, gdybym nie była świadoma wydarzeń na Lammas – tak, odwiedziłam kiermasz, Robercie, wieść o Twojej nowej linii produktów doszła także i do moich uszu, ale zamierzałam zignorować te doniesienia z obojętną godnością – jako że na paczce nie znalazłam adresu zwrotnego, a sama świeczka uległa autodestrukcji, zanim zdążyłam ją odesłać do twórcy – kieruję do Ciebie te słowa, licząc, że wyjaśnisz mi… W którym momencie powinnam się zaśmiać? Nie życzę sobie więcej podobnych psikusów. Nie licują one z powagą Twojego wieku, są wysoce niestosowne w kontekście łączącej nas relacji, a nade wszystko: uwłaczają mojej czci jako kobiety – młodej, niezamężnej, związanej z Twoją rodziną nie tylko więzami powinowactwa, ale szczerej sympatii, zwłaszcza względem Twojej córki, a mojej dawnej wychowanki – stanowią afront wobec mojej szacownej rodziny, wobec dobrego imienia mojego, a także mojego ojca, którego zawsze reprezentuję. Jestem zawiedziona Twoim postępowaniem, zwłaszcza, że zawsze widziałam w Tobie człowieka godnego szacunku. Jest mi niezwykle mi przykro, że tak strasznie się pomyliłam. Nie żywię wobec Ciebie urazy. Życzę Ci spokoju – kontemplacyjnego ukojenia ciszy – abyś mógł na chłodno rozważyć moje słowa i przemyśleć swoje dalsze postępowanie. Z poważaniem,
Lorraine Malfoy RE: Robert Mulciber - Stanley Andrew Borgin - 06.08.2024 Głębina, 6 sierpnia 1972
Jedno, fundamentalne pytanie. Jak się wysyła skrzaty do Francji? Stanley RE: Robert Mulciber - Stanley Andrew Borgin - 13.08.2024 Głębina, 6 sierpnia 1972
Staruszek, Wiesz co? Jesteś sprytną bestią, przyznaję. Ale na litość boską, dlaczego zostałem Twoją sekretarką? Nie było lepszych kandydatów? Stanley
PS. Rick się stęsknił, więc załączam list od niego W kopercie, po za listem od Stanleya, znajdował się również drugi list, który charakterem pisma wskazywał na Richarda. Londyn 6 sierpnia 1972r.
Robercie. Kochany bracie, Skoro Selar się pochorowała i potrzebujesz kogoś do pomocy przy obowiązkach codziennych, to zastanów się kurwa, Nie wiem, z jakiej racji zasłużyłem sobie na takie potraktowanie, że nie poinformowałeś mnie podczas naszej rozmowy o planie swojego wyjazdu. Nie zostawiając nawet informacji, GDZIE KURWA SIĘ ZATRZYMAŁEŚ. Zastanawiam się czy nadal masz swój mózg na swoim miejscu, czy zdążyłeś się zamienić z Alexandrem. Bo mam wątpliwości odnośnie Twojej propozycji z przeprosinami dla Lorraine do Proroka Codziennego. Nie za dużo o nas ostatnio w gazetach? Jeśli o Charlesa chodzi. Pracuję nad tym. Wiedz tylko, że Leonard i Sophie mają inne zdanie odnośnie jego wyprowadzki z kamiennicy. Richard
PS. Jak już siedzisz w tej cholernej Francji, to niech Lorien kupi Ci nowy fotel. Nie daję gwarancji, że ten naszego starego przetrwa do Twojego powrotu. RE: Robert Mulciber - Lorraine Malfoy - 14.08.2024 Londyn, 09.08.1972 r.
Szanowny Robercie, Dziękuję za Twoje zaangażowanie w wyjaśnienie całej sprawy, muszę jednak prosić, byś nie nalegał więcej na upublicznianie żadnych przeprosin. Choć obce są mi dylematy seniora rodu, potrafię zrozumieć Twoją frustrację, wynikającą, jak sądzę, z braku jakiejkolwiek kontroli nad poczynaniami członków rodziny. Nie życzę sobie, aby moje personalia znalazły się na łamach Proroka w jakiejkolwiek formie, a już zwłaszcza w zestawieniu z nazwiskiem Mulciber, które — jak pragnę zauważyć — nie cieszy się ostatnio przychylnością prasy. Nagłośnienie całej sprawy zaszkodziłoby mojej reputacji, a oficjalne przeprosiny wywołałyby niepotrzebne plotki godzące w to, na czym zależy mi najbardziej: dobro rodu Malfoy. W każdym innym przypadku zażądałabym publicznych przeprosin, ale z Tobą, Robercie, znam się wiele lat: zwróciłam się do Ciebie, ponieważ wierzę w moc słowa dżentelmena, skoro obiecujesz, że zadbasz, by taka sytuacja się nie powtórzyła. Rozumiem, że chcesz dać Charlesowi dobry przykład i nauczyć go, że czyny mają konsekwencje, obawiam się jednak, że działasz w typowo męskim zaślepieniu honorem, przedkładając rygor dyscypliny ponad zbawienny wpływ szczerej rozmowy — z ludźmi trzeba rozmawiać, Robercie, iluż przykrych nieporozumień uniknęliśmy dzięki wymienionej korespondencji. Bardzo chętnie usłyszę, co ma mi do powiedzenia Charles osobiście: takie przeprosiny znaczyłyby dla mnie o wiele więcej niż sucha wzmianka w Proroku. Zwłaszcza że, cóż, zna mój adres. W oczekiwaniu na list od mojego drogiego kuzyna, wspomnę go w modlitwach zanoszonych do Matki, licząc, że wyższa siła zdoła przywrócić tego chłopca na dobrą drogę. Łączę wyrazy szacunku,
Lorraine Malfoy Londyn, 09.08.1972 r.
Drogi Robercie, Co Ty byś zrobił bez moich danych wywiadowczych? Stanley kończy w tym roku 26 lat, a urodziny obchodzi 28 sierpnia. Jeżeli potrzebujesz pomocy w znalezieniu odpowiedniego prezentu — tudzież prezentów, biorąc pod uwagę 25 zaległych przyjęć urodzinowych — bardzo chętnie wspomogę Cię radą, bo przypuszczam, że przy takim natłoku zajęć, nowych projektów wyrobu świec i jeszcze współzarządzaniu rodzinną fundacją, trudno jest znaleźć czas na stosowne poszukiwania upominkowe. Tym bardziej cieszy mnie, że zdecydowałeś się wypocząć z dala od zgiełku wielkiego miasta, od nieustannego pędu z pieniądzem, licząc, że udało Ci się odnaleźć spokój gdzieś poza wnętrzem swojego gabinetu i wypełnionego oparami kadzideł Olibanum. Zakładam, że to droga Lorien zdołała Cię namówić na zasłużony urlop — cóż mężowie zrobiliby bez swoich żon, proszę, pozdrów ją ode mnie — a ja, drogi Robercie, zainspirowana jej przykładem, również pozwoliłam sobie pomyśleć o wszystkim za Ciebie. Zaufaj w tej sprawie mojej kobiecej wrażliwości i wyczuciu dobrego smaku. Otóż, Stanley od dziecka marzy o jachcie. Zasięgnęłam języka w dokach i znalazłam kilka bardzo przyzwoitych ofert, które przezornie spisałam, i teraz załączam do listu. Sugerowałabym rejestrację statku poza granicami Zjednoczonego Królestwa, pod zagraniczną banderą: zapewniłoby to jego przyszłemu właścicielowi większą anonimowość i mniejsze stawki podatkowe zarazem. Jeżeli życzysz sobie zapoznać się z tajnikami marynistycznych eskapad, polecam dalszą eksplorację Lazurowego Wybrzeża i wizytę w stoczni w La Seyne-sur-Mer nieopodal Tulonu. Myślę, że Stanley byłby zachwycony widząc Twój entuzjazm z współdzielenia pasji do żeglarstwa. Jak sam widzisz, Twoje kadzidła spisują się doskonale: nigdy nie czułam się lepiej. Ślę słoneczne pozdrowienia do Lourmarin,
Lorraine Malfoy Drugi z listów spłonął po przeczytaniu, postał po nim tylko jeden większy kawałek papieru (zawierający nie mniej, ni więcej, tylko podkreślony tekst). Do listu dołączono kompilację ofert sprzedaży ładnych jachtów. |