![]() |
|
Poczta Barda Beedle'a - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108) +--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36) +---- Dział: Skrzynki postaci niezależnych (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=112) +---- Wątek: Poczta Barda Beedle'a (/showthread.php?tid=880) |
RE: Poczta Barda Beedle'a - Umbriel Degenhardt - 22.03.2025 List pozostawiony w domu @Lavinia Degenhardt.
![]() Jaka szkoda, że przestałaś się do mnie odzywać, Pani Degenhardt. Dla Twojej wiadomości - żyję, wciąż żyję i wciąż nad Tobą czuwam. Nie dotkną Cię płomienie rewolucji, za którą nie chciałaś się wstawić. Potraktuj to jako podziękowanie za wspólne lata życia. Skoro taki jest Twój wybór, uszanuję go, ale nie myśl, że kiedykolwiek prawdziwie się ode mnie uwolnisz. RE: Poczta Barda Beedle'a - Robert Albert Crouch - 18.05.2025 List wysłany w niemal identycznej treści do trzech pań: Justine Steskovsky, Edith Gorniak i Mary Rodowicz Londyn, 4.09.72
Szanowna Pani, wielkim zaszczytem było otrzymanie listu od kobiety o tak wielkiej klasie. Pani pasja do muzyki stanowi dla mnie inspirację, uważam bowiem, że jest to sztuka najbliższa czystemu doświadczeniu. Sam raczę się często muzyką Chopina i Moniuszki, co sprawia, że moja trudna i często żmudna praca staje się o stokroć przyjemniejsza. Uważam zresztą, że funkcjonariusz państwowy powinien być odpowiednio obyty kulturowo. Teatr i znajomość największych kompozytorów to podstawa, uczą one przecież empatii i wrażliwości, jak nic innego. Z listu wnioskuję, że jest Pani wyjątkową osobą. Nie jestem ekspertem w sprawie gwiazdozbiorów i przepowiedni, lecz jako prawnik wiem, że mało co dzieje się przypadkiem. Tak samo jest z Pani listem. Kiedy go przeczytałem, zdałem sobie sprawę z tego, że to przeznaczenie we własnej osobie puka do moich drzwi. Tym samym, chciałbym pozytywnie odpowiedzieć na Pani propozycję. Proponuję nawet swego rodzaju niespodziankę. Spotkajmy się siódmego września w restauracji teatru The Globe. Krew Selwynów powoduje we mnie wielkie zamiłowanie do tego miejsca i jestem pewny, że spodoba się Pani ta niesamowita atmosfera. Przy takich właśnie okazjach powstają piękne relacje, a z takich rodzi się często najlepsza sztuka. Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością
Robert Albert Crouch RE: Poczta Barda Beedle'a - Romulus Potter - 01.06.2025 Odpowiedź na list. Londyn, 8 września 1972 roku
Szanowny Panie, Dziękuję za list – oryginalny, niepokojący, a zarazem poruszający w sposób, którego nie spodziewałem się przed poranną kawą. Nie zamierzam Pana oceniać. Sny bywają bardziej wymowne niż jawne myśli, a ogórki… no cóż, bywały gorsze przypadki. To, co Pan opisuje, może wskazywać na kilka możliwości – od zakłóceń snu po bardziej złożone kwestie natury magiczno-emocjonalnej. Zdecydowanie zalecam osobistą wizytę w Lecznicy Dusz. Nie tylko dlatego, że sytuacja wymaga fachowej analizy, ale też dlatego, że czasem rozmowa w cztery oczy potrafi więcej niż tuzin listów. Proszę powołać się na ten kontakt. Znajdziemy dogodny termin. I proszę nie martwić się spojrzeniami sąsiadów. Ich sny zapewne nie są wcale mniej dziwaczne. Po prostu lepiej udają. Z poważaniem,
Romulus Peter Potter
Magipsychiatra Lecznica Dusz – Zapraszamy bez lęku (i bez warzyw) RE: Poczta Barda Beedle'a - Alexander Mulciber - 26.06.2025 List do Percivala Bulstrode, głowy rodu Bulstrode, a zarazem jednego z współpracowników Alexandra w Departamencie Tajemnic, nadszedł – opatrzony stosowną pieczęcią – dnia 12 września 1972 r. West Yorkshire, 12 IX 1972 r.
Szanowny Percivalu, W imieniu swoim, jak i rodu Mulciber, składam Tobie i Twojej rodzinie najszczersze kondolencje z powodu utraty Córki. Niepowetowana jest to strata, straszliwe marnotrawstwo życia tej, która potrafiła patrzyć dalej, uważniej. Niech odnajdzie spokój między tymi samymi wyrokami losu, które były jej tak szczodrze objawiane. Łączę wyrazy szacunku,
Alexander Mulciber RE: Poczta Barda Beedle'a - William Lestrange - 01.07.2025 Londyn 1972
Tato, Wiem, że w domu zawsze stawialiśmy na poprawne adresowanie listów, na chłód, którego częścią w swój pokracznie introwertyczny sposób nie chce być. Oczywiście nie znaczy to, że mam zamiar porzucić czy ignorować rodzinę, wręcz przeciwnie. Czuję, że od dobrych paru miesięcy, jak mam w zwyczaju, unikam odpowiedzialności. Nie będę w to mieszał Eden, ale relacja z nią również wiele mnie uświadomiła. Uważam, że nie nadaję się na głowę rodu, dobrze o tym wiesz. Zdaję sobię sprawę, że mieliśmy tę rozmowę wiele razy, ale mam nadzieję, że w aktualnej sytuacji - kraj pogrążony w wojnie domowej - przyznasz mi rację. Moją pasją jest akademia, a nie jednoczenie ludzi, nie organizowanie i zapewnianie, że my oraz kolejne pokolenia nie będą musiały martwić się o status i dach nad głową. Nie rób tego dla mnie, ale dla nas wszystkich - rozważ Louvaina. Proszę, wiesz dobrze, że słowa i korespondencja przychodzą mi z trudem. William RE: Poczta Barda Beedle'a - Alexander Mulciber - 03.07.2025 List Alexandra do matki, Seliny Ayers, zamieszkującej samotnie w Mulciber Manor, tuż po wydarzeniach Spalonej Nocy, 9 IX 1972 r.
Mamo,
Nigdy nie przepadałem za wróżeniem z płomieni. Heraklit słusznie widział w ogniu arché wszechświata, a Ty lubiłaś zawsze cichym szeptem i śpiewem zachęcać dogasające na palenisku węgle, aby na nowo buchnęły żarem. Aby zagorzały ogniem, który odbijał się w Twoich oczach, gdy wieszczyłaś, pozwalając, aby jego języki lizaly Ci palce, jak posłuszne psy. Ile razy próbowałem Cię naśladować, a potem chodziłem z poparzonymi palcami? Włożyłem kiedyś całą dłoń do paleniska, chcąc schwycić wizję, którą dostrzegłem w płomieniach. Nie była tym, czego się spodziewałem. Przyszłość zapisana w płomieniach jest tak samo niestabilna jak te płomienie, stwarzające się i zanikające, tak jak wiatr zawieje. Wiatr zawiał, a ja znowu chodzę z poparzonymi palcami. A jednak nauczyłem się zaklinać ogień, aby tańczył dla mnie. Nie podobało mi się to, co mi pokazał. Znaki nie były precyzyjne. Gdy dostrzegałem sens pośród chaosu, przyszłość zmieniała się, płonąc przekorą. Zrozumiałem, czemu tak wielu piromantów zginęło, rzucając się na stosy, które sami wzniecili. W Londynie był pożar. Zacząłem się zastanawiać... Powiedziałabyś mi wcześniej, gdybyś zobaczyła coś w płomieniach? Powiedziałabyś mi, prawda, mamo? Nieważne, jak bardzo to byłoby złe? Jeżeli nie masz nic przeciwko, chciałbym na jakiś czas przenieść się do Mulciber Manor. Ogień nie sięgnął po wrzosowiska Yorkshire, ale będę czuł się spokojniejszy, wiedząc, że nie jesteś tam sama, bez żadnej protekcji. Poprosiłem też Lorien, aby z nami zamieszkała. Pamiętasz przecież Lorien Crouch. Piszę o tym, bo pomyślałem, że się ucieszysz, przypomnisz sobie lepsze czasy. Przypomnisz sobie, że jako chłopiec nigdy nie prosiłem Cię przecież o maść na oparzenia. Nie prosiłem nawet, abyś opowiedziała mi, co widzisz w płomieniach. Prosiłem, abyś pokazała mi jak patrzeć, żeby widzieć. Mam nadzieję, że czujesz się dobrze,
Alexander RE: Poczta Barda Beedle'a - Prudence Fenwick - 15.07.2025 Odpowiedź na list List dotarł 16.09.1972 roku. 13.09.1972
Najdroższa Effie! Żyję, a więc chyba nie mogło być lepiej, nie wszyscy mieli tyle szczęścia. W tym co mówili nie ma przesady, to wszystko wydarzyło się naprawdę, można było założyć, że kończy się świat. Nie potrafię sobie przypomnieć podobnej tragedii, która przydarzyłaby się temu miastu, a wiesz, że mam naprawdę ogromne zasoby, jeśli chodzi o przeszłość. Mam wrażenie, że chaos trwa nadal. Ludzie próbują wrócić do normalnego rytmu, jednak nie do końca jest to możliwe, nie po czymś takim. Pewnie sporo czasu minie nim wszystko wróci do normy, o ile w ogóle tak się stanie. Wydaje mi się, że dobrze się złożyło. Nie ma sensu tutaj wracać, w Danii będziecie bezpieczni, tak naprawdę aktualnie ciężko stwierdzić, jakie są nastroje w Wielkiej Brytanii, kto wie, czy to nie początek jawnej wojny. Korzystaj z wszystkiego, co masz pod ręką. Nie wszędzie ludzie są życzliwi, a materiały nie zawsze same się pojawiają. Wiesz, że jestem ogromną fanką Twojej twórczości i nie mogę doczekać się kolejnej księgi, która wpadnie w moje ręce, rzadko kiedy zdarza się mi czytać coś tak bardzo dopracowanego. To dobrze, że czuć już w powietrzu jesień. Muszę przyznać się do tego, że zawsze czekam na nią z niecierpliwością, przynosi spokój, który aktualnie może się przydać bardziej, niż może się nam wydawać. Czekam na to, aż będzie nam dane napić się grzanego wina i przedyskutować wszystko, czego udało Ci się dowiedzieć. Nie piszę tego jednak, by Was pospieszać z powrotem, podejrzewam, że w Danii będzie Wam dużo przyjemniej niż tutaj. Dbajcie o siebie.
Pozdrawiam i tęsknię,
Prue RE: Poczta Barda Beedle'a - Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.07.2025 Odpowiedź na ten list Londyn 12.09.1972
Drogi Ojcze, Cieszę się, że wszystko u Was dobrze i nic Wam nie jest. Jeśli o mnie chodzi, nie musicie porzucać Waszych zajęć, o ile nie potrzebujecie znaleźć się w domu. Jesteśmy w stanie poradzić sobie ze wszystkim, choć nie przeczę, że dobrze byłoby Was zobaczyć. Trudno powiedzieć, że wszystko z nami w porządku, jednak tu także obyło się bez ofiar pośród naszych najbliższych. Przynajmniej tych, o których wiemy na ten moment. Nie zaprzeczysz bowiem, że w sytuacjach takich jak ta, niektóre wieści mogą dotrzeć do nas z opóźnieniem. Jednakże na ten moment wygląda na to, że wszyscy wyszliśmy cali z tragedii, jaka wstrząsnęła miastem. Ze strat materialnych: mieszkanie przy Horyzontalnej doszczętnie spłonęło. Pożar strawił również wynajmowaną kawalerkę przy Pokątnej, choć to akurat ironicznie pozytywna sytuacja. Przynajmniej do pewnego stopnia. Jak już wiesz, dom w Dolinie nie ucierpiał bardziej niż większość innych budynków, choć zaczęły dziać się w nim niepokojące rzeczy. Mam jednak klątwołamacza, który obiecał spróbować zająć się tymi problemami. Liczę, że jak najszybciej udać nam się uporać z potencjalną klątwą. Do tego czasu mam gdzie się zatrzymać. Ursula tymczasowo przyjęła mnie, Geraldine i kilka innych osób (w tym Eliasa i Romulusa) pod swój dach. Jest to bez wątpienia duże ułatwienie, nawet logistycznie. Tym bardziej, że konieczność zajmowania się pacjentami pochłania znaczną część mojego czasu i mojej uwagi. Nie da się ukryć, że Matka czuwała nad nami. Ostatnie dni, jakie spędziłem na dyżurze były przepełnione znacznie gorszymi przypadkami niż zniszczone lub stracone mienie. Nasza sytuacja zdaje się być stabilniejsza od wielu innych, przynajmniej na ten moment. Dbajcie o siebie. Jeśli postanowicie wracać wcześniej, oczywiście, wybiorę się Wam na spotkanie. Z pozdrowieniami
Ambroise RE: Poczta Barda Beedle'a - Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.07.2025 Odpowiedź na ten list Londyn 13.09.1972
Droga Ursulo, Dziękuję za list. Jestem wdzięczny za Twoje słowa, jak i również za działanie w celu rozwiązania problemów. Zapewniam Cię, że sytuacja, jaka miała miejsce podczas ogniska nie ma żadnego związku z tym, w jaki sposób dbacie z Corneliusem o Waszych gości. Niestety, była także zupełnie poza kontrolą nas wszystkich, co biorę za własne niedopatrzenie. W przyszłości zamierzam rozważniej dobierać uczestników moich planów. Rad jestem, że czerpiesz satysfakcję z podejmowanych przeze mnie decyzji i wyrażasz aprobatę wobec nich. Oczywiście, biorę sobie do serca Twoją chęć wsparcia. Rzecz jasna, będę mieć ją na uwadze. Masz moje słowo: nie pozostaniesz niezaangażowana. Jak oboje wiemy, pełnisz istotną rolę w całym naszym życiu. Wiele Ci wszyscy zawdzięczamy. Na jeszcze więcej zasługujesz. Liczę, że w najbliższych dniach będziemy w stanie porozmawiać twarzą w twarz, nie tylko listownie. Z pozdrowieniami
Ambroise RE: Poczta Barda Beedle'a - Geraldine Greengrass-Yaxley - 18.07.2025 Odpowiedź na ten list Exmoor 13.09.1972
Droga Ursulo, dziękuję za te życzliwe słowa. Faktycznie to będzie dość pracowity czas, ale nie obawiam się go jakoś szczególnie. Wierzę w to, że uda mi się zorganizować wszystko bez zbędnych komplikacji. Nie mam żadnych planów na ten dzień, także bardzo chętnie się z Tobą spotkam i zapoznam z Twoimi zamiarami, nie ukrywam, że nieco mnie tym zaintrygowałaś. Nie spieszy mi się nigdzie, więc możemy przedłużyć spotkanie, spodziewam się, że jak zawsze Twoje plany będą warte uwagi. Do zobaczenia,
Geraldine |