RE: Kruk Elliotta - Anthony Shafiq - 26.06.2024
—10/06/72—
Koperta została dostarczona dłońmi posłańca, nieodmiennie eterycznej blondynki, która zwiastowała nadejście listu do brokatowego segregatora. Choć papier nosił insygnia ministerialne, był lepszej jakości niż to czym posługiwano się w Ministerstwie do pism urzędowych. Lekko kremowy dla wygody czytania, aksamitny pod palcami ciasno ułożonych włókien układających się pod opuszkami niemalże jak jedwabna materia, miał jednak słuszną gramaturę i nie ulatywał z palców.
Treść notki na tę okoliczność spisana została granatowym, lekko mieniącym się tuszem. Zgodnie ze zwyczajem, na awersie znajdował się wiersz opisujący sprawę, zaś na rewersie kilka detali, które wcześniej Malfoy musiałby wyłuszczać kolorowym zakreślaczem, niszcząc kompozycję otrzymanych wieści.
Londyn, 10.06.72
Gdy skarbiec złoty dla naszey sprawy prężnej,
Zatrzymać musim w ryzach wydatków pień,
Bo w handlu magicznym, gdzie świat jest potężny,
Budżetu strażnik nie może być cień.
Magiczne zaklęcia, eliksirów stoki,
Wszak każda cząstka ma swoją cenę,
A pracownik nasz, w swym sercu wysoki,
Potrzebuje środków na życie codzienne.
Niech mądrze rozdzielone będą te dary,
Co wsparcie przynoszą w pracy i bytności,
Bo tylko wtedy przetrwamy te czary,
Gdy finanse trzymane są w oszczędności.
Niech budżet nasz stanie się tarczą wieczystą,
A praca naszych rąk będzie przez to trwałą przystą.
Szef Organu Międzynarodowych
Standardów Handlu Magicznego
Anthony J. Shafiq
Budżet nowych pracowników i kosztów podjęcia umowy handlowej z Kambodżą zwróci się z końcem roku. We wrześniu podpisujemy umowę. Szczegóły delegatury do 15 sierpnia. Czy potrzebujemy spotkania w tej sprawie?
RE: Kruk Elliotta - Eden Lestrange - 09.09.2024
Londyn, 23 VIII 1972
Elliott,
Wszystkiego najlepszego. Życzę ci takich urodzin, na jakie zasługujesz.
Wyjątkowo z uściskami,
Eden
Dołączone do listu zostało ozdobne pudełko zawierające kulę śnieżną w tematyce Yule. W środku miniaturowe skrzaty ciężko pracują, aby zapakować świąteczne prezenty (oczywiście nie wbrew swojej woli; są to wysokiej klasy fachowcy zatrudnieni na umowę o dzieło). Jest to dokładnie ta sama kula, którą Elliott dostał od ojca jako prezent na święta, gdy mieli pięć lat.
RE: Kruk Elliotta - Lorraine Malfoy - 04.12.2024
—23/08/1972—
Lorraine, obsesyjnie strzegąca pamięci o wszystkich rodzinnych świętach, nigdy nie zapominała o urodzinach kuzynostwa, nieważne, że Elliott nigdy nie wydawał się za specjalnie cieszyć, kiedy nadchodził ten szczególny dzień urodzin jego i Eden.
Do listu z życzeniami dołączony został prezent. Kodeks czarodziejskiego prawa karnego stylizowany za pomocą skomplikowanej iluzji na średniowieczny brewiarz. Poszczególne przewinienia opatrzono fantazyjnymi ilustracjami, na których w mocno przesadzony sposób przedstawiono sceny z procesów... A także wymyślne kary, sugerowane za popełnione przewinienia. Nawet, gdyby Elliottowi nie spodobał się prezent, zawsze to kolejna cegła, która będzie ładnie prezentować się na regale w jego ministerialnym gabinecie.
Londyn, 23 VIII 1972 r.
Najdroższy Elliottcie,
Przyjmij, proszę, najserdeczniejsze życzenia z okazji urodzin. Niech łaska Matki zawsze Ci przyświeca, rozpraszając cienie na drodze życia. Nie martw się, wybrałeś dobrą drogę.
Z wyrazami szacunku i miłości,
Lorraine
RE: Kruk Elliotta - Perseus Black - 02.01.2025
Sowa przyniosła list w środku nocy. Koperta była pomięta, a na pergaminie znajdowało się mnóstwo kleksów i odcisków palców Perseusa; mimo to jego rozedrgane zazwyczaj pismo było niepokojąco czytelne.
4 września 1972
Ma moitié,
Nie mogę wyzbyć się wrażenia, że wyjeżdżając z Londynu zabrałeś ze sobą całe dobro i piękno. Kwiaty w moim ogrodzie zwiędły, a mój dom nigdy wcześniej nie był tak cichy, zimny i pusty - nawet wtedy, Eunice się wyprowadziła. Może dlatego, że płonąłem gniewem; teraz wszystko, co wtedy napędzało mnie do działania wygasło. Żałuję, że wtedy uniosłem się dumą i pozwoliłem jej odejść. Jednocześnie, nie żałuję niczego - od początku czułem się jej niegodny. Ostatnio znalazłem sukienkę, której zapomniała zabrać. Może celowo jej nie wzięła, bo dostała ją ode mnie. Pociąłem ją na kawałki, a później płakałem i próbowałem zszyć ją z powrotem. Chodzę tymi samymi ulicami, którymi jeszcze kilka miesięcy przechadzaliśmy się razem i widzę tylko szarość; szare kamienice, szary bruk pod stopami i szare twarze mijanych ludzi. Nie ma Ciebie, nie ma Vespery, a moja rodzina się ode mnie odwróciła.
Nie powinienem ich winić. Zebrałem to, co zasiałem. Ale utrata klucza do rodowego skarbca nie boli tak bardzo, jak brak Matki. Tej samej, której nienawidzę całym sobą za wszystko, co mi zrobiła. Jednak Ty, ma moitié, wiesz, że taki już mój mankament - pragnę, by ci, którzy najbardziej mnie skrzywdzili, przynieśli mi ukojenie. Pokazuję im swoje rany w nadziei, że otrzymam pomoc, a oni sypią sól. Och, zapewne uznasz za infantylne to, że dorosły mężczyzna potrzebuje matki, lecz ona zawsze potrafiła znaleźć jakieś remedium; rozmowę, modlitwę, albo... to głupie, ale filiżankę herbaty z mlekiem i te urocze ciastka w kształcie kwiatów z galaretką w środku.
Nie powiedziałem tego nikomu, ale przed ślubem zleciłem jubilerowi zaczarowanie obrączek tak, by ochładzały się, kiedy któremuś z nas grozi niebezpieczeństwo. Od blisko trzech tygodni moja obrączka jest zimna jak lód. Uzdrowiciele mnie pocieszają, że na pewno znajdą sposób, by wyleczyć Vesperę, ale ja już wiem to, co próbują ukryć za uciekającymi spojrzeniami i półsłówkami. Ludzie zapominają, że magipsychiatria to tylko specjalizacja, że też musiałem skończyć kurs uzdrowicielski jak wszyscy inni i wiem, co kryje się za tymi poważnie brzmiącymi określeniami. Kogoś innego być może by uspokoiły, ale we mnie budzą tylko niepokój.
Ja już wiem, że ona umrze. Nie wiedziałem za to, że można nosić żałobę po kimś, kto jeszcze żyje.
Wczoraj zaciąłem się przy goleniu i jak idiota wpatrywałem się w krew kapiącą do umywalki. Może to i trafne określenie, bo któż, jak nie idiota zakrywa wszystkie lustra w domu i goli się po omacku? Ale wierz mi, musiałem to zrobić, żeby nie musieć na siebie patrzeć. Kilka dni temu zrobiłem coś strasznego - i mógłbym tu napisać ckliwą opowieść o tym, jak alkohol pomieszał mi zmysły, ale nie byłem aż tak pijany, by nie zdawać sobie sprawy z tego, co robię. Wiesz dobrze, jak łatwo oddaję się rzeczom, które pozwalają mi zapomnieć o własnym istnieniu, a on miał tak ciepłe dłonie, miękkie usta i szeptał mi do ucha to, co chciałem usłyszeć.
Rano pójdę do pracy i z uśmiechem będę doradzał innym, jak powinni ułożyć sobie życie, podczas gdy sam nie umiem ułożyć swojego. Ironicznie, czyż nie?
Przepraszam, że zalewam Cię własnymi problemami, kiedy dość masz już własnych. Mam nadzieję, że nie przeraziłem Cię tym listem. Zarzekam się, że to nic poważnego, jedynie moja patetyczność daje o sobie znać, zaburzają percepcję i wmawiają mi, że byle próg jest górskim szczytem.
Trzymajcie się; Ty i mały Nicholas. Mam coś dla niego. Chciałem mu dać to przy naszym najbliższym spotkaniu, ale to - z racji mojego kiepskiego samopoczucia, sam zresztą widzisz - raczej nieprędko nastąpi.
Percy
P.S. Ufam, że wybaczysz mi to chaotyczne katharsis oraz że jego treść pozostanie między nami.
Do listu została dołączona mała kapibara zrobiona na drutach. Sam pergamin spłonął zaraz po przeczytaniu.
RE: Kruk Elliotta - Lorraine Malfoy - 14.01.2025
Londyn, 23 VIII 1972 r.
Drogi Elliottcie,
Chociaż słusznie zauważyłeś, że kodeks prawa karnego jest testamentem naszych grzechów, wolę myśleć, że jest drogowskazem naszych cnót, które lśnią w obliczu niegodziwości.
Jedynym Twoim grzechem jest to, że jesteś zbyt dobry, mój drogi kuzynie.
Do miłego zobaczenia i jeszcze raz wszystkiego najlepszego,
Lorraine Malfoy
RE: Kruk Elliotta - Erik Longbottom - 03.07.2025
—11/09/1972—
Elliott,
obawiam się, że lokalne gazety nie są zbyt zainteresowane tym, co się dzieje na prowincji, skoro Londyn zaledwie kilka dni temu stanął w ogniu. Chociaż nie wykluczam, że co bardziej poczytne gazety doniosłoby na temat mojej śmierci, żeby moje zdjęcie mogło po raz ostatni pojawić się na pierwszej stronie W każdym razie: tak, udało mi się przeżyć. Moim bliskim też, chociaż odnieśliśmy pewne... straty.
Podczas gdy ty odgruzowujesz posiadłość dziadka we Włoszech, ja skupiam się na doprowadzeniu Warowni do porządku. Ogień przedarł się przez nasze zabezpieczenia. Myślałby kto, że nasze słynne zaklęcia obronne i rytuały ochronne powinny nas ochronić przed podobną katastrofą. Nic bardziej mylnego. Rezydencja jest... w złym stanie. Delikatnie mówiąc. Szczerze mówiąc nie przypominam sobie, żebym widział ją w gorszych warunkach. Próbujemy coś na to zaradzić, ale nie mam pojęcia, ile nam to zajdzie. Nie spodziewaliśmy się, że cokolwiek przedrze się przez te blokady.
Wakacje to chyba teraz dobre rozwiązanie. Przynajmniej dopóki nie ustabilizuje się sytuacja w mieście. Wprawdzie Ministerstwo Magii powinno mieć już sytuację pod kontrolą, ale oczyszczenie ulic i uspokojenie ludzi raczej nie odbędzie się za pstryknięciem palcami czy machnięciem różdżką. Proszę, idź za moją radą: korzystaj z tego urlopu póki nikt cię tutaj jeszcze nie wezwał z powrotem. A podejrzewam, że stanie się to niedługo.
A i jeszcze jedno: jeśli w nadchodzących tygodniach ponownie doznasz podobnego przeczucia, to czułym się zobowiązany, gdybyś mnie o nim poinformował. Wszystkie znaki na niebie i ziemi sugerują, że rozwijasz w sobie dar jasnowidzenia, a wszczęcie alarmu odpowiednio przed katastrofą mogłoby nam wszystkim bardzo pomóc.
Erik
PS. Rozważ proszę konsultację u Vakela Dolohova. Niewykluczone, że zainteresuje się twoim przypadkiem. Rozwinięcie umiejętności jasnowidzenia w tym wieku to chyba spory ewenement.
RE: Kruk Elliotta - The Edge - 03.07.2025
słowo
czemu teraz ?
RE: Kruk Elliotta - Nora Figg - 04.07.2025
12.09.1972
Elliocie,
nie przejmuj się brakiem kurtuazji.
Nie ucierpieliśmy mocno, dziękuję, że pytasz. Być może miałbyś chęć wesprzeć pogorzelców? Będę organizować zbiórkę w cukierni, miło by było gdybyś się pokazał. (Wiem, że zapewne masz sporo na głowie, ale warto próbować)
Nora Figg
RE: Kruk Elliotta - Erik Longbottom - 04.07.2025
—11/09/1972—
Elliott,
Po dłuższej chwili namysłu muszę przyznać, że to brzmi przerażająco logicznie. Nie podejrzewałem naczelnych wywrotowców Wielkiej Brytanii o tak dalekosiężne myślenie, ale przecież to nie jest pierwszy atak jakiego doświadczyła nasza społeczność. Najpierw te pojedyncze ataki, porwania. Potem Beltane. Chyba nie powinienem być zaskoczony, jeśli w końcu okaże się, że celem zaprószenia ogniem był przekręt na skalę krajową w celu pozyskania środków od poszkodowanych. Świetny plan biznesowy, nie ma co.
Podzielam twoje zdziwienie. Nawet nie wiesz jak bardzo. Całe życie tkwiłem w przeświadczeniu, że zabezpieczenia Warowni są niemożliwe do złamania. To miała być gwarancja bezpieczeństwa dla mojej rodziny. Naszych gości. Przyjaciół. Sojuszników. A teraz wychodzi na to, że ktoś jednak znalazł sposób na ich złamanie lub sprytne obejście.
Martwi mnie to. Godryk nigdy mi się nie spowiadał z tego, jakie czary zastosowano przy tkaniu sieci obronnej, ale biorąc pod uwagę reputację rezydencji raczej nie były to pierwsze z brzegu zaklęcia, które można wpleść w fundamenty i ściany za garść galeonów. Nie mam bladego pojęcia, co mogło być na tyle silne, aby się przedrzeć.
Zwykły ogień złączony z jakimś eksperymentalnym składnikiem alchemicznym? Nowy wariant Szatańskiej Pożogi, który udało się ujarzmić na tyle, aby objęła konkretne miejsca na mapie kraju? Mam za mało informacji, aby stwierdzić cokolwiek ponad wszelką wątpliwość.
Jeśli jednak miałbym zgadywać, to stawiałbym na czarną magię... albo coś gorszego. Wedle doniesień z Londynu niektórzy ludzie widzieli w dymie widma przypominające te, które grasują od Beltane w Kniei Godryka. Nie miałem szansy zobaczyć ich osobiście, ale to zdecydowanie nie są dobre wieści. Zwłaszcza, że te tutaj też mają swoje... humory.
Pozdrawiam,
Erik
PS. Nie martwiłbym się obcą różdżką przy gardle. Zbieram na siebie wystarczająco dużo gromów, aby zwrócić na siebie uwagę absolutnie wszystkich wariatów w kraju. Mam wymalowaną na plecach tarczę strzelniczą. I to własnoręcznie.
RE: Kruk Elliotta - The Edge - 04.07.2025
slodkie♡♡. prubuje nie myslec o usa, zyje tu z kims,
brzmisz na samotnego
heavens nadal stoi, kurwy nie wiedzialy ze to miejsce tez wypadalos palic, czasem tam siedze
|