Secrets of London
[Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23)
+---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31)
+---- Wątek: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE (/showthread.php?tid=1076)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Brenna Longbottom - 13.03.2023

Już sama bójka przyciągnęła wzrok i wywołała w Brennie irytację, choć normalnie westchnęłaby tylko nad tym, traktując potyczkę jako normalną część sabatów. Ruszyła za Atreusem ku źródłu zamieszania, a potem sięgnęła po różdżkę, kiedy zdała sobie sprawę z tego, że nie, to nie jest zwykła bijatyka. Będąc siostrą wilkołaka aż za dobrze wiedziała, jak wyglądają pewne symptomy. I ktoś mógłby pomyśleć, że będzie wobec wilkołaków w związku z tym łagodniejsza. W tym przypadku jednak wściekła się tylko jeszcze bardziej. Wilkołak, do cholery, powinien wiedzieć, czym kończy się przemiana w tłumie.
Gdy Bulstrode postanowił załatwić sprawę polubownie, Brenna przesunęła się nieco. Tak, by znaleźć się za plecami wilkołaka. Nie chciała przeszkadzać Atreusowi, bo chociaż niezbyt wierzyła w polubowne załatwienie konfliktu, to może sam widok munduru aurora wystarczy, aby uświadomić tego wariata, że przemiana na środku sabatu jest dla niego prostą drogą do Azkabanu.
Sama nie próbowała się wtrącać, natomiast mocno zacisnęła palce na różdżce. Chwilowo nie rzucała czarów: skoro Atreus starał się załatwić sprawę pokojowo, z oszołomieniem chciała spróbować tylko, gdyby dostrzegła, że mężczyzna jednak zaczyna się przemieniać albo próbuje walnąć tym razem Bulstrodowi. Zerknęła na aurora dość krótko, po czym skupiła się na obserwacji wilkołaka... i jego niedoszłej ofiary, bo kto wie, co mogło przyjść do głowy i jemu.

Odkryj wiadomość pozafabularną

(Nie rzucam kością, bo Atreusowi wypadł sukces, ale gdyby się okazało, że jednak powinnam, to prośba o info, zedytuję)



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Castiel Flint - 13.03.2023

Odebrał rano Fergusa spod szpitala i opowiadając mu o Beltane prowadził go uliczkami do Doliny Godryka. Pełen entuzjazmu pokonywał krok za krokiem choć droga była daleka. Uszanował jego niechęć do teleportacji... co tylko trzykrotnie mu wypomniał ze śmiechem na ustach.
- To ognisko widać już z daleka. Chodź, chcę zatrzymać się przy każdym ze stoisk i wziąć ze sobą jak najwięcej pamiątek. Nie zgub mi się, obiecałem Cynthii, że będę mieć na ciebie oko. - entuzjazm aż z niego buchał. Ubrał się na dzisiaj w jedną z najlepszych ze swoich śnieżnobiałych koszul, które w promieniach słońca mogła i razić. Przy pasie doczepił różdżkę, a w kieszeni oprócz portfela i kluczy trzymał również eliksir wiggenowy. Po wczorajszym dniu wolał dmuchać na zimne.
Tłum ludzi utrudniał przemieszczanie się. Widział wiele znajomych twarzy, które jedynie mijał bo nie był w stanie się z nikim nawet przywitać. Do serca wziął sobie porady siostry aby na siebie uważali więc gdy przeciskali się przez tłum ludzi chwycił Fergusa za zdrowy nadgarstek. Korzystając z tej ciasnoty i harmidru musnął palcami wnętrze jego dłoni co było ich dyskretnym znakiem i okazaniem tych wszystkich uczuć, które musieli trzymać w zakątkach swojego umysłu.
Zatrzymali się przy stoisku z portretami.
- O, zobacz. Chcesz portret? Nawet jak nie chcesz to ja chcę twój mały portret. Tylko nie z taką miną... - uśmiechał się do niego od ucha do ucha próbując go zarazić swoim entuzjazmem.
- Dzień dobry, ja poproszę rycinę tego tutaj pana. Naprawdę da radę pani to w dziesięć minut? Jeśli mogę to będę liczył czas i jeśli faktycznie zmieści się pani w tym czasie to płacę nie jednego sykla a galeona. - położył dłonie na ramionach Fergusa i lekko popchnął go w kierunku Uli Brzęszczyszczykiewicz.


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Cathal Shafiq - 13.03.2023

- To nie rozpoznajesz ludzi po butach? Do ich obserwacji masz odpowiednią perspektywę – mruknął Cathal, choć bez jakiejś prawdziwej złośliwości w głosie. – Wspominałem, że Polana Ogni to magiczne miejsce, ale najwyraźniej powinienem dać cały wykład. Myślałem, że jako specjalista od duchów sam wie, że w Beltaine… granice są cienkie.
Najwyraźniej jednak, być może przez to, że Egipt miał nieco inne tradycje, Jamil nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Ewentualnie świetnie wiedział, ale ktoś zaproponował mu grę w karty. Albo po prostu chciał zobaczyć, jak wyglądają brytyjskie sabaty.
Shafiq obrócił w dłoniach pudełko z czekoladkami, a potem uniósł brwi, kiedy dostrzegł, że Alethea dostała dokładnie taką samą nagrodę. Obejrzał opakowanie podejrzliwie, ale nie znalazł na nim niczego, co świadczyłoby o tym, że z zawartością jest coś nie tak.
- Zastanawiam się, czy nie są przeterminowane – powiedział, wpychając je do torby. Czy je zje? Raczej nie wszystkie, bo nie szalał za słodyczami, ale istniała całkiem spora szansa, że wkrótce owszem, skonsumuje przynajmniej jedną czekoladkę, a potem jeszcze kogoś poczęstuje. Chwilowo pozostawał jednak nieświadom chaosu, jaki ku nim nadciągał. W różnych postaciach.
- Gdybym miał powiedzieć, gdzie będzie Jamil… to przy czymś, co jest związane z hazardem albo grami losowymi. Tu go nie ma, więc… - stwierdził Shafiq, rozglądając się ponownie. Potem ruszył dalej. Szedł nieco przed Letą, torując drogę w tłumie. Tym razem skierował się do straganu z biżuterią Viorici, bo mugolska maszyna losująca mogłaby pewnie Anwara zaintrygować… po drodze jeszcze obracając się za „człowiekiem” chlapiącym atramentem. – Takie rzeczy tylko w Anglii – skwitował, po czym ot tak, wrzucił sykla do maszyny. Potem mógł zawsze oddać pierścionek Lecie albo Nell.

!losowanie pierścionka


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 13.03.2023

Pierścionek z różowym oczkiem


Po włożeniu pierścionka na palec zaczynasz czuć, że unosi się wokół ciebie zapach twojego ulubionego deseru. Okazuje się, że każdy wyczuwa inną woń, kojarzoną z najsmaczniejszym według niego słodkościami. Kwarc stanowiący oczko pierścionka został wyrzeźbiony w kształt cukierka.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Stanley Andrew Borgin - 13.03.2023

Nie samą pracą człowiek żyje. Stanley pomimo faktu, że nie był wielkim fanem wszelkiej maści festynów, zgodził się przyjść na tegoroczne Beltane.

Zaczął żałować swojej decyzji w momencie, w którym minął pierwsze stoiska. Wydawało mu się, że wszyscy wokół z kimś tutaj przyszli i tylko on się kręcił po tym wydarzeniu sam jak palec. Na całe szczęście pracując w grupie uderzeniowej znał bądź kojarzył z widoku większość koronerów. Ucieszył się lekko widząc jakąś znajomą twarz.

- Cześć Cynthia. Też sama przyszłaś? - zapytał zrównując się z nią krokiem - Może byśmy połączyli swoje siły i ruszyli dalej razem? - zaproponował - W końcu w grupie raźniej, prawda? - dodał, a następnie rozejrzał się w koło w poszukiwaniu jakiejś aktywności, która przykułaby jego uwagę.

Zmrużył oczy przyglądając się kolejnym kramom. Po krótkiej chwili ujrzał jakiegoś goblina, który chyba kantuje ludzi... Trudno. Raz się żyje. Przyszedłeś się tutaj dobrze bawić powtórzył sobie.

- Patrz. Widzisz tego jegomościa? - zwrócił się do swojej kompanki, a następnie wskazał go palcem - Spróbujemy naszego szczęścia, a jeżeli nam się nie spodoba to wrócimy tutaj z nakazem aresztowania za oszustwa. Co ty na to? - zaśmiał się.

Podszedł do stoiska i ustawił się w kolejce - Ja też poproszę - powiedział po jakiejś kobiecie, uiszczając odpowiednią opłatę - Sprawdźmy co dla mnie los przygotował - dodał, a następnie włożył rękę i pomieszał chwil, próbując zwiększyć swoje szanse na coś fajniejszego.

Nie przedłużając nieuniknionego, wyciągnął swoją nagrodą - A to ciekawe... - skwitował i spojrzał na Cynthię, aby sprawdzić co jej się udało wylosować.




!goblin


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 13.03.2023

Loteria fantowa


Zakręciłeś wielkim kołem, licząc na to, że nie wylosujesz żadnego szmelcu. Kiedy zatrzymało się na kolorze czerwonym, a goblin uśmiechnął się z satysfakcją, szybko zrozumiałeś, że w tej loterii nie było wygranych. Sięgając do wielkiego worka, byłeś pewny tego, że wyciągniesz z niego to, co nie sprzedało się na innych stoiskach w zeszłym roku.

Wylosowałeś: Ruda peruka, do złudzenia przypominająca włosy Heather Wood.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Cynthia Flint - 13.03.2023

Wszyscy gadali o tym jarmarku, całe Ministerstwo, jak i nawet zwykli Czarodzieje z Ulicy Pokątnej, stawiając tym samym Flintówne w kropce. Wolałaby spędzić wieczór nad księgami, zagłębiać tajniki alchemii czy nekromancji, zostać po godzinach i wykonać dodatkową sekcję, ale wtedy jej wizerunek — tak skrupulatnie i pieczołowicie budowany, ległby w gruzach. Z wewnętrznie buzującą niechęcią więc, ale odrobinę przygłupim uśmiechem na ustach przemierzała więc festyn, przyglądając się stoiskom. Jasne pasma włosów zaplecione były w luźnego warkocza, opadającego leniwie na lewę ramię i uwieńczonego ciemnozieloną wstążką, która kontrastowała z materiałem eleganckiego, szarego płaszcza na dwa rzędy guzików. Co rusz widać było znajomą twarz, ktoś się witał lub jej machał, a ona, wcielając się w rolę, udawała, że bawi się doskonale. Kto wie, może spotka Castiela z Fergusem? Z zamyślenia wyrwał ją głos. Kobieta obróciła głowę w stronę jegomościa, obdarzając go pociągłym spojrzeniem stalowoniebieskich tęczówek.
- Stanley. Miło Cię widzieć. Tak, miałam nadzieję wpaść tu na Castiela, ale zapadł się pod ziemię. - odpowiedziała ze spokojem i wyuczoną łagodnością, by nie brzmieć aż tak chłodno, obojętnie, jak miała to w zwyczaju. Uśmiechnęła się nawet subtelnie, prostując jednak głowę i wracając wzrokiem na stoisko. Propozycja była dla niej zaskakująca, zważywszy na ilość obecnych tu osób i plotki, które mogłyby powstać. Mężczyzna pracował jednak w Ministerstwie, więc układ mógł być opłacalny. - Chętnie. Nie wiedziałam, że jesteś fanem jarmarków.
Zauważyła z nutą zaintrygowania w głosie, bo w jakiś sposób zupełnie nie pasował do rozbawionego, zapewne podchmielonego tłumu. Obróciła się przodem do niego, gdy zaczął mówić i słuchała, podążając spojrzeniem za jego słowami. Goblin. Paskudne i cwane kreatury, ale miały dostęp do ciekawych fantów, które mogłyby okazać się przydatne w dalszych badaniach. - Być może wtedy, rekwirując jego przybytek, znajdziemy coś ciekawego? Gdyby oczywiście nie wyszło.
Uśmiechnęła się, oczyma wyobraźni widząc już te wszystkie artefakty zza pazuchy. Idąc śladem swojego niespodziewanego towarzysza, również zakupiła los na loterię, a gdy nadeszła jej kolej, wsunęła dłoń do worka — zaraz po tym, gdy Borgin wyjął rude pasma włosów. Uniosła brew z rozbawieniem na twarzy, gryząc się w język, żeby nie palnąć jakąś kąśliwą uwagę. Zamieszała dłonią, łapiąc w palce ostatecznie przedmiot, po lewej stronię. - Nie jestem pewna, czy Cię przebiję ze swoim szczęściem. W końcu taki rudy rarytas.

!goblin


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 13.03.2023

Loteria fantowa


Zakręciłeś wielkim kołem, licząc na to, że nie wylosujesz żadnego szmelcu. Kiedy zatrzymało się na kolorze czerwonym, a goblin uśmiechnął się z satysfakcją, szybko zrozumiałeś, że w tej loterii nie było wygranych. Sięgając do wielkiego worka, byłeś pewny tego, że wyciągniesz z niego to, co nie sprzedało się na innych stoiskach w zeszłym roku.

Wylosowałeś: Plakat z Vasilijem Dolohovem trzymającym bukiet czerwonych róż. Co kilka sekund wróżbita mruga w twoją stronę.



RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Leta Crouch - 13.03.2023

- A ty zapamiętujesz, kto jakie buty nosi? Zresztą, hej, moja szafa w domu mieści co najmniej tuzin par, a jestem prawie pewna, że i więcej. Zapamiętywanie takich rzeczy całkowicie mija się z celem! – obruszyła się. Tak, tylko istniała pewna różnica między zasobną kieszenią Lety a kieszenią tych, którzy nie bardzo mogli rzucać galeonami na prawo i lewo. A co za tym idzie – raczej trzymali się jednej pary.
  Choć to też nie tak, że każdego dnia pomykała po obozie w innym obuwiu; aż tak na głowę nie upadła, żeby brać całą garderobę na wykopaliska. Jedna-dwie pary wtedy w zupełności wystarczały.
  - Może nie dość podkreśliłeś, jak bardzo magiczne to jest miejsce? Chyba że nie wiem, zaraz się okaże, że musimy go znowu ratować przed wierzycielami czy coś – sarknęła, kręcąc głową. Tak, szybko tego Anwarowi bynajmniej nie miała zamiaru zapomnieć.
  Zmarszczyła brwi, gdy okazało się, że wylosowała dokładnie to samo, co Cathal. Dziwne, to nie tak, że nagrody powinny się różnić czy coś w ten deseń? Podniosła nieco podejrzliwe spojrzenie na goblina, znowu zerknęła na czekoladki, oglądając je z każdej strony… hm, wyglądały całkiem normalnie.
  - Możemy dać mojemu skrzatowi, niech przetestuje – rzuciła dość beztrosko, samej również chowając czekoladki. Potem się nimi bliżej zainteresuje – co było całkiem pewne, biorąc pod uwagę, iż łakocie całkiem lubiła. Co kończyło się tak, że zdarzało się jeść talerz ciasteczek na śniadanie…
  - … więc losowałby sobie pierścionki? – w zasadzie zażartowała; jakoś nie widziała Egipcjanina pchającego się do stanowiska z biżuterią, żeby za wszelką cenę wylosować pierścionek. W momencie, gdy Cal interesował się maszyną, ona sama zerknęła na inne błyskotki. I…
  - Hej, Cal. Chcesz? – trudno powiedzieć, czy mówiła poważnie, gdy trzymała wisiorki, które złożone razem stanowiły całość, układając się w gwiazdę. Niezależnie od tego, czy Shafiq chciał czy nie, i tak zakupiła ozdobę oraz… ot tak, od niechcenia wręcz, również skusiła się na losowanie. Z czystej ciekawości.

312/642

!losowanie pierścionka


RE: [Wiosna 1972] Ogniska, wino i wianki - SABAT BELTANE - Pan Losu - 13.03.2023

Pierścionek z różowym oczkiem


Po włożeniu pierścionka na palec zaczynasz czuć, że unosi się wokół ciebie zapach twojego ulubionego deseru. Okazuje się, że każdy wyczuwa inną woń, kojarzoną z najsmaczniejszym według niego słodkościami. Kwarc stanowiący oczko pierścionka został wyrzeźbiony w kształt cukierka.