Secrets of London
Kruk Elliotta - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Czarodzieje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=108)
+--- Dział: Sowia Poczta (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=36)
+--- Wątek: Kruk Elliotta (/showthread.php?tid=316)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8


RE: Kruk Elliotta - Lorraine Malfoy - 04.07.2025

—09/09/1972—


Odpowiedź na ten list, zabezpieczona standardowym zaklęciem ochronnym.


Londyn, 9 IX 1972 r.

Drogi Elliottcie,

Wszystko jest w porządku. Zarówno ja, jak i nasz brat stryjeczny, Baldwin, przebywamy w bezpiecznym miejscu, a chociaż nie mogę powiedzieć, że wczorajsza noc nie pozostawiła po sobie żadnych strat, żyjemy i mamy się dobrze, dzięki niech będą Matce. Z Twojego tonu wnoszę, że również pozostajesz w zdrowiu, co oznacza, że i tych modlitw wysłuchała Bogini. Więcej opowiem Ci, gdy już się spotkamy: wolę nie przelewać na papier słów nieprzeznaczonych dla oczu innych niż Twoje.

Dziękuję, że napisałeś. Twój list zdjął z moich barków wielki ciężar. Nie zamierzam ukrywać, że byłeś dzisiaj w moich myślach. Martwiłam się, czy nie dotknęło Cię jakie nieszczęście, mój drogi, nie dostałam bowiem żadnej odpowiedzi na wysłany do Ciebie list, żadnej wiadomości zwrotnej... Wiem już, że nie powinno mnie dziwić opóźnienie w korespondencji. Razem z porannymi doniesieniami o ogromie zniszczeń w Londynie i okolicach, dotarła do mnie również wieść o tym, że sowi urząd pocztowy padł ofiarą wczorajszych ataków.

Wciąż czekam na odpowiedź od reszty naszego rodzeństwa stryjecznego, posłałam także listy do dalszej rodziny. Znając Ciebie, sam już to zrobiłeś: zapewne ucieszy Cię wieść, że większość nie ucierpiała w pożarach, jedynie kuzyn Renigald skarżył mi się na straty w zawartości szafy z ubraniami (sic!) i konieczność gruntownego remontu w mieszkaniu, które kupili mu rodzice. Stryj Abraxas narzekał, że ogień śmiertelnie wystraszyły pawie, które trzymał w przydomowym ogrodzie. Wiesz, jaki on jest... Ani słowa o żonie, ani o dzieciach, wspomniał tylko o tym, że szuka hodowli, która mogłaby mu sprzedać szlachetnej krwi pawia-albinosa. Niedługo ma urodziny, może mógłbyś mu sprawić nowego ptaka? Niewątpliwie spojrzy wtedy na Ciebie przychylniejszym okiem, a może i wesprze w chwili próby. Na bogów, obyśmy mieli tylko takie problemy, jak oni...

Elliottcie, mój drogi, nie wiesz, jak bardzo kusisz mnie perspektywą bezpiecznego wytchnienia od londyńskiego zgiełku u Twojego boku. Nie mogłabym jednak opuścić mych bliskich, których bezpieczeństwo jest mi teraz priorytetem. Tak wielu potrzebuje teraz pomocy. Nie chciałabym również zawieść Ciebie, po tym jak tyle razy przekonywałam Cię, że dla dobra naszej Rodziny trwać powinnam na nokturńskim posterunku, który przygotował mi mój Ojciec. Tu jest moje miejsce, tu leży moja lojalność. Przecież zawsze Ci mówię, że możesz na mnie polegać.

Proszę, wspomnij o mnie, patrząc na ten fortepian, i spotkajmy się w Twojej posiadłości najszybciej, jak to będzie możliwe.

Twoja kuzynka,
Lorraine



RE: Kruk Elliotta - Baldwin Malfoy - 04.07.2025

Z listem pozornie wszystko było w porządku, choć napisany był w pośpiechu. Adresat nie zauważył jednak że kartka skleiła się z... dziecięcym rysunkiem przedstawiającym wściekle zielony pałac, małą księżniczkę z długimi blond lokami w różowej sukience, ze smokiem na szczycie wieży i obowiązkowym uśmiechniętym słoneczkiem w rogu kartki. Dumny podpis w prawym dolnym rogu ogłaszał, że autorką jest niejaka ƑяidA.

Londyn, 10.09.72

Elliottcie,
to... Naprawdę piękny prezent. Jestem wdzięczny. Lorraine mówiła, że siedzisz teraz w Lotaryngii czy innej Laponii (wybacz nie słuchałem). Powinieneś tam zostać, póki nie ogarną tego całego syfu. Jeśli nie dla dobra swojego, to dla Nicholasa.
Anglia stała się nieco bardziej chuj.. smętnym miejscem ostatnio. Gdybyś jednak nie posłuchał i wrócił i zechciał się spotkać - rezyduję u Lorraine na Nokturnie. Nie mogę jej zostawić tu teraz całkiem samej, na pewno mnie rozumiesz.


Niech Cię Matka ma w opiece,
Baldwin G. Malfoy

xx



RE: Kruk Elliotta - Anthony Shafiq - 10.07.2025

—10/09/72—


Odpowiedź przyszła tym samym ptakiem, którym dostarczono list Malfoy'a


Drogi Eliocie!

Cieszę się niezmiernie, że uniknąłeś konsekwencji pożogi, a Ty i Twoi bliscy jesteście bezpieczni. Cieszę się również, że dopytujesz o mój stan. Fizycznie? Kilka siniaków. O psychice - jak przystało gentelmanom może nie rozmawiajmy wcale. Piekło, przez które przeszliśmy, niestety okazało się tylko początkiem chaosu, który drenuje społeczność i spędza sen z powiek. Brakuje nam Ciebie w Londynie, rozumiem powinności wobec familii, teraz jednak kraj Cię wzywa Eliocie. Twój zastępca ledwie daje radę, Ministerstwo huczy, szukając ofiarnych kozłów, a absentes iniuriam patiuntur. Długo walczyłeś o swoją pozycję, utrzymałeś ją po zmianie władzy. Jeśli potrzebujesz rady starego przyjaciela - zbierz siły i wracaj najszybciej jak możesz.
Anthony



RE: Kruk Elliotta - Lorien Mulciber - 02.09.2025

19. września w godzinach porannych do rąk własnych pana Malfoy’a trafił list wraz z podłużną paczuszką. List - sygnowany prywatną pieczęcią Lorki, na wyjątkowo jednak prostej papeterii, pachniał jak zwykle jaśminami. Szkoda tylko, że autorka bazgrała jak kura pazurem, co nieco psuło efekt.
W paczuszce, znalazło się pastelowo różowe, mieniące się złotem w słońcu pawie pióro ze złotą stalówką do pisania. Szalenie niepraktycznie, ale jakie piękne.
Wiadomość była zabezpieczona i spłonęła po przeczytaniu


Camden, Londyn, 19.09.1972 r.

Szanowny Panie Malfoy
Mój drogi Elliottcie,

Mały śliczny ptaszek ćwierknął mi na uszko, że wróciłeś do kraju. Przykro mi, że zapewne ściągnęły cię jakże… tragiczne okoliczności. Wierzę, że los oszczędził twoją rodzinę i dobytek.

Nie możemy pozwolić się zastraszyć. Poplecznicy tego, który lubi tytułować się Lordem (choć jak dla mnie określenie go mianem “terrorysty” jest wręcz nad wyraz i zapewne szalenie karmi jego ego) chcieliby, żebyśmy zamknęli się w domach i gabinetach, a ja z kolei bardzo nie chciałabym im dać tej satysfakcji.
Dlatego pomyślałam, że moglibyśmy się wspólnie wybrać na wystawę organizowaną w Ogrodach Królewskich w Kew. Zbierają na odbudowę oranżerii, która spłonęła 8. września.
Nie miałam jeszcze przyjemności zobaczyć ich jesiennej ekspozycji… Poza tym kupiłam już bilety. Co prawda są ważne do końca września, ale mam przeczucie, że przyda nam się obojgu odpoczynek po Mabon. Zjazdy rodzinne są zawsze… wymagające.

Spotkajmy się 23. września bliżej godzin popołudniowych pod kościołem św. Anny. To krótki spacer, a unikniemy ryzyka złamania Kodeksu Tajności i potencjalnej teleportacji w obecności mugoli.

Nie spiesz się z odpowiedzią, proszę. Wiem, iż powrót do kraju wymaga wielu obowiązków i spotkań, toteż pozostawiam Ci czas na spokojne rozważenie mojej propozycji. Myslę jednak, że w natłoku spraw - oboje potrzebujemy złapania chwili oddechu.

Z czułymi pozdrowieniami,
Lorien J. Mulciber

Ps. Wpłaty zapewne przyjmują jedynie w mugolskich funtach i dolarach.
PPs. Spojrzałam właśnie na blankiet - podobno w tym pakiecie, który kupiłam jest opcja pikniku. Nie wiem czy to stosowane, ale… ostatni raz byłam na takim chyba jeszcze w Hogwarcie!