Secrets of London
[1964, Hogwart, Boisko Quidditcha] Rekrutacja || Theodore & Ada - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29)
+--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25)
+--- Wątek: [1964, Hogwart, Boisko Quidditcha] Rekrutacja || Theodore & Ada (/showthread.php?tid=1045)



[1964, Hogwart, Boisko Quidditcha] Rekrutacja || Theodore & Ada - Theodore Lovegood - 02.03.2023

Od zawsze chciał być w zespole Quidditcha. Pragnął posiadać pomiędzy nudnymi lekcjami interesujące, pełne akcji zajęcie. W porównaniu z mieszaniem kociołków czy uczeniem się historii latanie na miotłach wydawało mu się najbardziej ekscytującą rzeczą w Hogwarcie, w którą można było się zaangażować. Stąd też dużo sobie obiecywał po tegorocznej rekrutacji do drużyny i ciężko trenował przez całe wakacje, by w końcu zdobyć upragnione miejsce w zespole.
Ubierał się długo i starannie. Ochraniacze na ramiona i kolana, grube, odporne na zamoczenie spodnie, jesienny, przynoszący szczęście sweter, wysokie buty, puchoński szal przewieszony przez szyję i lekko znoszone, zeszłoroczne rękawice. Trzy razy upewniał się, że niczego nie zapomniał i wszystko miał odpowiednio zapięte. Był spięty i skupianie się na swoim wyglądzie pomagało mu ze stresem. Denerwował się. Bo co, jeśli się wygłupi? Co, jeśli nagle miotła przestanie się go słuchać i zapikuje prosto w ziemię? Myśl, że jeśli to nastąpi, to chociaż będzie wyglądać przy tym świetnie, trochę mu pomagała.
W końcu nieubłaganie zaczął zbliżać się czas. Zabrał swoją miotłę, którą zostawił tego dnia przy łóżku, by o niej nie zapomnieć, i udał się na błonia. Na murawie oprócz niego zebrała się grupka puchonów. Część z nich kojarzył z zeszłego roku, gdy również próbował dostać się do drużyny (później usłyszał od jednego ze starszych graczy, że niewiele mu wtedy brakowało), zaś pozostali byli pierwszorocznymi, który liczyli na to, że zostaną przyjęci i staną się legendą szkoły, pierwszymi osobami w historii, którzy tuż po przyjęciu do Hogwartu zagrali w meczu Quidditcha. Nawet na nich Theodore patrzył przychylnym okiem – każdy miał prawo marzyć. Miał już jednak jedną rekrutację za sobą i z doświadczenia wiedział, że szanse na sukces mieli nikłe. Rywalizacja o miejsca w drużynie była zacięta i ciężko było o sukces.
Starał się sprawiać wrażenie nieprzejętego. Swój stres ukrywał pod uśmieszkiem. Nonszalancko przechadzał się po murawie, w oczekiwaniu na to, aż pojawią się członkowie drużyny wraz z nauczycielem.
- Hej, jak tam? Wielki dzień, prawda? Dużo trenowałaś? Denerwujesz się? - By trochę ochłonąć i nie myśleć za dużo o miotlarskim teście, jaki ich czekał, postanowił do kogoś zagadać i zanurzyć się w rozmowie. Padło na puchonkę z młodszego rocznika, którą nie tyle o coś zapytał, ale rzucił w jej kierunku całą serią pytań. Theodore uśmiechnął się do niej na znak, że nie miał złych zamiarów.