Secrets of London
30 kwietnia 1972 | Tacy jak on nie powinni być blisko Ciebie... | Nora & Salem - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: 30 kwietnia 1972 | Tacy jak on nie powinni być blisko Ciebie... | Nora & Salem (/showthread.php?tid=1107)



30 kwietnia 1972 | Tacy jak on nie powinni być blisko Ciebie... | Nora & Salem - Salem - 16.03.2023

Wieczór, część mieszkalna. Mabel spała grzecznie w swoim pokoju a oni tym razem znajdowali się w sypialni Nory. Siedział na podłokietniku i obserwował jak się krząta po dosyć ciężkim dniu. Nie musiała mu mówić, że miała urwanie głowy bo wyczuwał to każdą komórką swojego ciała. Znał ją bardzo dobrze więc wiedział, że te spięte mięśnie wokół ust oznaczają lekkie poirytowanie jakby spotkało ją dziś coś bardzo oburzającego. Nieułożona fryzura zdradzała, że była zaaferowana czymś na tyle, że zapomniała o całym świecie. Wiedział kiedy angażowała się w coś całą sobą. Oczyma wyobraźni widział jak za moment usiądzie, i prawdopodobnie z kubkiem herbaty wyciągnie stopy na podnóżek. Obserwował ją i czekał, powoli się niecierpliwiąc. Cały czas coś robiła, przekładała, chowała, wyjmowała...
- Możesz w końcu usiąść? Musimy porozmawiać. Mam dla ciebie dziwną ciekawostkę i złą wiadomość. Co chcesz jako pierwsze? -  gdy tylko spoczęła od razu usiadł tuż obok niej, przednie łapy opierając na jej udzie. Opuścił uszy bliżej czaszki i czekał na odpowiednie drapanie. Nie mógł czekać z tymi informacjami do jutra. Zwlekał dostatecznie długo. Nazajutrz czeka ich jeszcze cięższy dzień więc lepiej aby znała prawdę na wypadek gdyby Sauriel również się pojawił. Nie wiedział jeszcze, że wampiry płoną w słońcu. Prawdopodobnie Rookwood mu o tym wspominał lecz koci umysł nie zdołał tego zapamiętać. W ciągu ostatnich dwóch dni był milczący i zamiast spać w słońcu siedział na parapecie okiennym i wyglądał przez szybę jakby zza rogu miał ktoś wybiec. Dużo myślał i analizował lecz wnioski były cały czas identyczne - Nora musi poznać prawdę aby na przyszłość wyczuliła się względem potencjalnych pracowników.


RE: 30 kwietnia 1972 | Trafiamy na dziwnych (nie)ludzi | Nora & Salem - Nora Figg - 21.03.2023

Był to bardzo intensywny czas. Norka przygotowywała się do Beltane, jej stoisko musiało być idealne. Od rana do nocy piekła, dzisiaj zresztą była na polanie, gdzie przygotowywała swoje stoisko, było to dosyć pracochłonne. W między czasie przygotowywała eliksiry dla przyjaciół, którzy tego potrzebowali, brała udział w wyprawach po jakieś magiczne zioła, które miały ratować niewinnych. Dlaczego doba miała tylko 24 godziny? Zaczynało jej brakować czasu, a musiała przecież jeszcze gdzieś w tym wszystkim wychować Mabel na dobrego człowieka. Nie było to takie proste. Przez Salema także Erik ją nawiedził, zaczął wypytywać o sprawy z przeszłości, a że to wszystko ostatnio zaczęło do niej wracać, to podzieliła się z nim swoją historią. Czy było jej lżej? Może trochę. Wiedziała jednak, że jest to dopiero początek i będzie musiała zacząć mówić o tajemnicy większej ilości osób, zresztą ojcu Mabel chyba przede wszystkim wypadałoby powiedzieć, że te osiem lat temu zostawił po sobie trochę więcej, niż mogło się wydawać na pierwszy rzut oka. To wszystko ją przytłaczało, jednak nie miała za dużo czasu na to, żeby rozmyślać o tych sprawach - na całe szczęście, wtedy to by ją dopiero zjadły wyrzuty sumienia.

Nie mogła usiąść, gdyby to zrobiła miałaby wrażenie, że marnuje bardzo cenne minuty, które mogłaby wykorzystać na dokończenie pakowania wszystkiego, co miała zabrać na Beltane. Najchętniej zabrałby ze sobą całą cukiernię - jednak nie do końca było to możliwe. Usłyszała głos Salema, westchnęła ciężko, zastanawiała się, co się wydarzyło tym razem, jakby już nie miała wystarczająco problemów. Usiadła jednak, skoro tego chciał jej życiowy towarzysz. - Zacznij od złej wiadomości, może ta dziwna ciekawostka później mi to zrekompensuje. - Kocur się do niej zbliżył, oparł o jej udo, on również wymagał nieco czułości. Miała wrażenie, że ostatnio nie jest w stanie mu jej dać. Delikatnie więc zaczęła go smyrać za uszkiem, żeby tez miał coś z życia.




RE: 30 kwietnia 1972 | Tacy jak on nie powinni być blisko Ciebie... | Nora & Salem - Salem - 21.03.2023

Kiedy Nora zajmowała się pieczeniem Salem przejął pełen nadzór nad klubokawiarnią. Z racji wieku i natury potrzebował to solidnie odespać zwłaszcza, że nazajutrz czeka ich równie ciężki dzień. Z początku zastanawiał się czy powinien przekazać jej wieści po świecie Beltane jednak uznał, że woli ją uprzedzić gdyby spotkała tam wampira.
- Myślałem, że wolisz lżejszą informację. Ale no cóż. Rozmawiałem z Saurielem kilka dni temu. - nie zdołał zachwycić się mruczeniem od jej drapania bowiem samo wspomnienie tamtego dnia nastroszyło jego ogon. Choć pokazał mu, że terytorium klubokawiarni jest gorliwie pilnowane, tak czuł niedosyt spotkania. Coś mu wciąż przeszkadzało, czegoś brakowało w tamtej rozmowie… zupełnie jakby padło za dużo niedopowiedzeń.
- On jest dziwny. Wzbudził mój niepokój. Moja intuicja podpowiedziała mi, że mam do czynienia z kimś mocno dominującym… zbyt mocno jak na czarodziejskie standardy.- zsunął łapy z jej uda i usiadł, podnosząc pyszczek a kierunku zmęczonej twarzy Nory.
- Prosił żebym ci przekazał, że rozwiązuje waszą umowę pracy. Nie będzie już przychodził do klubokawiarni i bardzo się z tego cieszę. Ty też powinnaś, Nora. Zwłaszcza ty. Tacy jak on nie mogą być blisko ciebie. - w całym swoim kocim zamyśleniu nieumyślnie pominął nazwanie rzeczy..  istot po imieniu.


RE: 30 kwietnia 1972 | Tacy jak on nie powinni być blisko Ciebie... | Nora & Salem - Nora Figg - 22.03.2023

Figg wpatrywała się w kota. Gotowa usłyszeć, co ma jej do powiedzenia. Wiedziała, że mogą to być różne wieści, w końcu Salem był dosyć ważnym osobnikiem w jej życiu i ingerował w nie, chociaż nikt go o to nie prosił. Nawet w te sprawy, które nie powinny go obchodzić, chociażby odnalezienie ojca Mabel. To on podjudził Brennę, żeby zainteresowała się tematem, a Norka zdawała sobie z tego sprawę, nie wyciągnęła jeszcze wobec niego żadnych konsekwencji i pewnie tego nie zrobi, choć trochę ją to zabolało, że się w to wmieszał.

- Lżejszą lepiej zostawić na potem, w sensie, nie wiem, zawsze wolę zacząć od tych gorszych. - Było ich ostatnio dosyć sporo, więc pewnie nic ją już nie powinno zdziwić.

- Rozmawiałeś z Saurielem, widziałam że się trochę nie polubiliście. - Chodziło jej tutaj o reakcję kota na Sauriela, gdy siedzieli razem z Fergusem i dyskutowali. Miała się dopytać Salema o co chodziło, jednak jeszcze tego nie zrobiła - nie miała czasu.

Dostrzegła reakcję kota, która ją zdziwiła. Zesztywniał, a przecież zaczęła go smyrać za uszkiem, coś było nie tak.

- Sauriel zawsze taki był, nie wszyscy go akceptują, ale mogę Cię zapewnić, że naprawdę jest w porządku. - Norka znała go już długo, naprawdę mu ufała, no i nie miał nic przeciwko temu, żeby grywać w klubokawiarni, co tylko przyciągnęło nowych klientów. Idealnie się składało.

Gdy wypowiedział kolejne słowa otworzyła usta ze zdziwienia i zmrużyła oczy, spoglądała na kota, nie do końca wiedząc, co ma powiedzieć. - Powiedział to Tobie? - Chyba powinien jej, a nie Salemowi, Salem był tu tylko dodatkiem. Figg się trochę zirytowała, szkoda jej było, że straciła pracownika, ale zważając na to, że się też lubili trochę była zdziwiona. Odszedł bez słowa, dlaczego? Coś musiało być nie tak. - Jacy znowu, jak on? Salem, czemu Ty mi życie układasz, wiesz przecież, że był ogromną atrakcją i wiele osób przychodziło tutaj dla niego, czy maczałeś w tym swoje łapy? - Miała wrażenie, że tak.