Secrets of London
[01.05.1972] Nim wstanie dzień || Mabel, Salem i Nora - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5)
+--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19)
+--- Wątek: [01.05.1972] Nim wstanie dzień || Mabel, Salem i Nora (/showthread.php?tid=1162)



[01.05.1972] Nim wstanie dzień || Mabel, Salem i Nora - Nora Figg - 21.03.2023

Dzień przyszedł szybko. Dużo za szybko, Nora miała wrażenie, że spała ledwie godzinę, zresztą faktycznie mogło tak być, bo musiała skończyć przygotowania do Beltane. Obudziła się, kiedy pierwsze promienie słońca zaczęły dobijać się do szyby. Nie mogła sobie pozwolić na zmrużenie oka ani odrobinę dłużej.

Był to ważny dzień. Z wielu powodów. Po pierwsze i najważniejsze Mabel obchodziła dzisiaj siódme urodziny. Powinna spędzić ten dzień z nią, jednak obowiązki nie pozwalały jej na to. Miała wyrzuty sumienia, że musi pracować, jednak sama wybrała taką drogę. Kiedy bowiem mogła dotrzeć do nowych klientów, jeśli nie podczas Beltane. Miała zamiar wynagrodzić to córce już niedługo. Rozmawiała nawet z Brenną o małym przyjęciu niespodziance, ale to jak wszystko się uspokoi i będą miały Beltane za sobą.

Ten dzień zapowiadał się dosyć intensywnie, musiała przetransportować ostatnią partię słodkości do Doliny, do tego zabrać tam Salema i Mabel - która miała spędzić go u Longbottomów na zaproszenie Brenny. Wydawało się to być Norce całkiem dobrym pomysłem, więc podeszła do tego z aprobatą.

- Salem, tylko cicho, nie możemy jej obudzić. - Powiedziała jeszcze do kota, który kręcił się gdzieś przy niej. Nora musiała przygotować tort - nie pozwoliłaby, aby go zabrakło w tym ważnym dniu.

Przyniosła z kuchni, która należała do części cukierniczej niewielki tort, w kształcie czarnego kota. Dla niektórych mogło kojarzyć się to niezbyt dobrze - tutaj miała na myśli przede wszystkim ich kocich towarzyszy, jednak wiedziała, że córka lubi te zwierzęta więc motyw wydawał jej się być odpowiedni. Kiedy poszła po tort przyniosła również siedem balonów, w różnych kolorach.

Przygotowała świeczki, była gotowa, pozostawało czekać tylko, kiedy Mabel się obudzi, chciała jej dać trochę pospać, w końcu to były jej urodziny, miały jeszcze chwilę do wyjścia, więc nie zamierzała pospieszać, przynajmniej, jak na razie.




RE: [01.05.1972] Nim wstanie dzień || Mabel, Salem i Nora - Salem - 21.03.2023

Faktycznie ten dzień był ważny z wielu powodów. Każdy z nich zasługiwał na porządne przygotowanie swej aparycji. Spędził dobre czterdzieści pięć minut na wyczesywaniu językiem swej sierści i kolejne dwadzieścia na czynnościach stricte higienicznych. Pielęgnował się rzecz jasna na samym środku dywanu i nie widział nic dziwnego z tym, że Nora musiała go wymijać gdy się kręciła po mieszkaniu.
- Czyż w całym tym przygotowaniu nie chodzi właśnie o to, aby ją obudzić? Więc czemu musimy być cicho?- zapytał z przekąsem ale taktownie nie podnosił głosu. Był specem od bezszelestnego przemieszczania się więc hałas mogła stworzyć tutaj jedynie Nora. Przyniósł ze swojego legowiska bardzo malutkie puzderko (przez piętnaście minut męczył Danielle aby starannie spakowała upominek) zawiązane czerwoną wstążką. Wskoczył na stół i zajął miejsce obok tortu ale zanim mu się przyjrzał jego zmysły namierzyły wstążkę. To budziło w nim mord… nim się obejrzał to trzymał cienką wstążkę między kłami i gryzł ją, przytrzymywał pazurami i prostował aby zęby mogły ją przedziurawić. Nie byłoby to nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że wczorajszego poranka Danielle zmieniała wstążkę całe siedem razy. Nie potrafił się powstrzymać, mordował materiał po dwóch minutach opierania się pokusie. Dzisiejszy raz nie był wyjątkiem… Salem nie należał do osób czegokolwiek sobie odmawiających. Poczuł na sobie wzrok Nory.
- No co?- i bez mrugnięcia powieką kontynuował rytuał mordu. Nie żałował.