![]() |
|
1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +---- Dział: Knieja Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=31) +---- Wątek: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec (/showthread.php?tid=1184) |
1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec - Eutierria - 24.03.2023 po zmierzchu
Dramatyczny okrzyk zwiastujący kolejny z wielu ataków Lorda Voldemorta wzniósł się ponad panujący wokół was harmider. Krzyki, świsty różdżki przy rzucanych zaklęciach i przerażone miny w momentach, kiedy magia zawodziła, a czarodziejom uciekającym w gęstwinę wydawało się, że stali się w obliczu dziwacznego zakrzywienia magii kompletnie bezbronni. Czymkolwiek były wkopane w ziemię kamienie, to one musiały być źródłem tajemniczej anomalii, wszystkim wam było jednak ciężko iść to zbadać. Przerażeni imprezowicze przeciskali się między sobą, w pierwszym momencie tworząc kocioł, lecz później ich nogi skierowały się w stronę Kniei Godryka. Mogliście odetchnąć - tłum przestał na was napierać dosyć szybko, ale kilkoro z was oddzieliło się od grup, w których znajdowali się dotychczas. Erik rozdzielony z Elliottem mógł rozejrzeć się wokół, lecz w tłumie nie dostrzegał nikogo z reszty brygadzistów. Był jednak na tyle wysoki, że dostrzegła go z oddali Heather, ciągnąca ze sobą Charlesa Rookwooda, którego okrutnie porzuconego przez ojca Sary, cudem wyłapała spomiędzy biegnących. Tańczący razem Atreus i Brenna pozostali nierozdzieleni. Przetrwali wspólnie pierwszą falę paniki wśród tańczących, a wśród tych, którzy pozostali na polanie mogli wyłapać Alastora Moody'ego, który podnosił z ziemi Danielle Longbottom, omal niestratowaną przez spanikowany tłum. Moody wyłapanie spośród tłumu zagrożonej utratą życia uzdrowicielki przypłacił tym, że stracił z oczu Mavelle. Ta, przepchana przez piszczące kapłanki i naprawdę wysokiego bębniarza, wpadła na Patricka i Victorię, którzy wyłapawszy się w tłumie stali już obok siebie w pełnej gotowości. Wędrujący wspólnie Fergus i Castiel pozostali nierozłączni, chroniąc się przed tłumem pomiędzy stoiskami. Tam, nieopodal nawiedzonego przez duchy wozu, pojawił się również Giovanni, prowadzący pod rękę Amandę Lestrange, która ze względu na niedowagę poczuła się wyjątkowo słabo. Regina, Thomas, Pergerin i Nicholas znajdowali się na obrzeżach lasu, blisko drogi prowadzącej do Doliny Godryka. Tam, jak się miał okazać, czekała tam na nich przykra niespodzianka. I chociaż ten dramatyczny krzyk zwiastujący przybycie Czarnego Pana nie był do końca trafny, bo nigdzie go nie dostrzegaliście, to pomylił się ledwie o kilka krótkich w obliczu wszechobecnego chaosu minut. Kamienie rozbłysły jeszcze jaśniej, a ziemia pod waszymi stopami zaczęła pękać. Światło rozbłyskało spod niej, kierując się w stronę ognisk, pokrywając grunt siecią żył. W centrum tego wszystkiego zaczęła kształtować się zakapturzona sylwetka. Na odpis macie 48 godzin (nie wliczam w to osób ze zgłoszoną nieobecnością, jeżeli ktoś jeszcze ma problem z odpisaniem, proszę dać mi znać). Odpisują tylko osoby wymienione w poście, reszta dołączy w kolejnej turze. Następnie zostaniecie przeze mnie podzieleni na mniejsze wątki, które będą opowiadały różne, mniejsze historie. Proszę o trzymanie się górnego limitu 300 słów na post, a także podkreślanie akcji wykonywanych przez wasze postacie (to bardzo ułatwia mi ogarnianie dużej ilości osób). Na dole, w małej adnotacji, proszę o umieszczenie notatki o ekwipunku, jaki posiada postać. Nie chodzi oczywiście o ubrania, ale o dodatkowy sprzęt, jaki został przez was przyniesiony na miejsce, istotny z perspektywy prowadzenia wam sesji. Niniejszy wątek zagraża życiu i zdrowiu postaci - sugeruję nie rozpoczynać sesji majowych przed zakończeniem tej przygody, ponieważ jeżeli nie uwzględnicie czegoś ważnego, co wyjdzie dopiero później, to może posypać się wam chronologia. @Brenna Longbottom @Erik Longbottom @Heather Wood @Patrick Steward @Mavelle Bones @Charles Rookwood @Fergus Ollivander @Amanda Lestrange @Castiel Flint @Victoria Lestrange @Danielle Longbottom @Giovanni Urquart @Atreus Bulstrode @Regina Rowle @Thomas Hardwick @Nicholas Figg @Peregrin McGonagall Ustawiłam was po prześledzeniu waszych sesji i dobierając was w grupy. Jeżeli cokolwiek się nie zgadza, dajcie mi znać drogą prywatną. Inne pytania proszę kierować do tematu kontakt z mistrzem gry. RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec - Atreus Bulstrode - 24.03.2023 - Mam wrażenie, że uprzykrzanie życia rodzeństwu, to ogólnie domena tych młodszych - uśmiechnął się lekko, mając oczywiście na myśli siebie. Aż za często zachodził za skórę Oriona czy Florence, ale taka już była jego rola. Pociągnęła go w stronę ognisk, po ten jeden taniec, a on podążył za nią chętnie, podczas tych paru kroków szybko wypalając papierosa na tyle, na ile tylko mógł i przed samym tańcem pozbywając się go w końcu. Mieli też chyba trochę wspólnego, bo sztywne balowe tańce również nie należały do jego ulubionych, ale te przy ogniskach Beltane lubił już o wiele bardziej. Potem jednak bębny przestały wybijać miarowy rytm. Część muzyków pogubiła się, część zamarła, a wreszcie muzyka całkowicie ucichła, oddając miejsca panice. Masa ludzka zafalowała, kiedy większość zdała sobie sprawę z tego, że coś jest bardzo nie tak. Światło wydobywające się z ziemi otoczyło polanę, a Bulstrode w tym wszystkim starał się jednocześnie wypatrzeć zagrożenie i utrzymać Longbottom przy sobie, tak by nie zgubili się w tłumie. Udało się, a przynajmniej to drugie, bo gdy większość ludzi uciekła w knieję, oni wciąż stali razem. Atreus był też w stanie wypatrzeć sylwetkę Alastora, który pomagał wstać chyba innej Longbottomównie. Spojrzenie Bulstroda powędrowało za światłem i pękającą ziemią. Nie wiedział kiedy nawet sięgnął po różdżkę i teraz trzymał ją kurczowo w dłoni. - Bombarda - rzucił. Celował różdżką w snop światła, który znajdował się najbliżej niego. Chciał za pomocą wywołania niewielkiej eksplozji sprawdzić, czy może coś jest źródłem tego światła i uda mu się to zniszczyć, czy może problem leżał zupełnie gdzie indzieĵ. Słupy światła tworzyły wzór i cokolwiek miało zrobić dopełnienie go, próba zaburzenia go wydawała się dobrym pomysłem na rozpoczęcie. rzucam na kształtowanie na bombarde żeby wyrwać/wybuchnąć najbliższy kamień [roll=Z] EQ: różdżka, wosk na czole?? Edycja przyjęta przez MG. RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec - Heather Wood - 25.03.2023 Cameron pociągnął ją za rękę, aby podniosła się z trawy na nogi, trzymał za rękę, jeszcze sekundę temu czuła ciepło jego dłoni, jednak coś poszło nie tak. Poczuła, że jej się wymyka. - Kurwa. - Mruknęła pod nosem. Pomyślała jednak, że może to i lepiej, w końcu byli blisko lasu, tam będzie bezpieczniejszy, z dala od tego całego zamieszania. Wood wiedziała, że nie może stąd odejść. Obiecała Brennie swoje wsparcie, trzymała w ręku różdżkę, gotowa do ataku. Zwróciła uwagę na pięć snopów świateł, wydawały się być czymś nienaturalnym, przerażającym, ale nie były w stanie jej wystraszyć. Widziała ostatnio osiem trupów, w jednej sadzawce, czymże więc były przy tym jakieś światła? Kiedy zmierzała przez uciekający tłum dostrzegła znajomą twarz, może jeszcze nie, aż tak znajomą, jak wcześniejsza, jednak Charles Rookwood to był ktoś, na kogo zawsze mogła liczyć. Złapała go za rękę, nie chciała, żeby tłum niczym fala zabrał go ze sobą. - Julien, Merlinie, dobrze, że na Ciebie trafiłam. - Powiedziała do niego i pociągnęła go dalej ze sobą w kierunku snopó świateł - jednego z nich, który znajdował się najbliżej. Wydawało jej się, że to one mogą powodować zamieszanie, że to z nimi trzeba coś zrobić. - Wyjebało trochę to. - Pokazała głową Charliemu o co jej chodzi, wtedy też dostrzegła w tłumie znajomą sylwetkę. Nie dało się go nie zauważyć. - Tam jest Erik! Brat Brenny. - Charlie to wiedział, w końcu razem mieszkali. Może i Brennie ufała najbardziej na świecie, jako swojej partnerce, jednak jej brat wydawał się być równie dobrą alternatywą. Podbiegli do niego z Rookwoodem. - Jesteśmy! - Powiedziała jeszcze do Longbottoma. Zauważyła, że ziemia pod ich stopami zaczęła pękać, machnęła różdżką w stronę kamienia, który znajdował się najbliżej nich. - Expulso! - Mruknęła pod nosem - chciała rozwalić kamień. Zaklęcie miało być siłą ciśnienia, która zniszczy kamień od środka i rozwali go na małe części. rzucam na kształtowanie ekwipunek Heath: poza różdżką, ma kropkę na czole i miotłę ze swojej rodzinnej wytwórni, która jest zaparkowana na parkingu dla mioteł Edycja za zgodą MG.
RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec - Giovanni Urquart - 25.03.2023 Wszystko działo się tak szybko! Zbyt dobrze bawił się z Geraldine i stracił czujność. Gdy już udało mu się upewnić, że przyjaciółka bezpiecznie trafi do domu, zajął się resztą. Najrozsądniej byłoby uciec. Na miejscu znajdowali się brygadziści i inni członkowie Zakonu, znacznie bardziej wprawieni w rozwiązywaniu takich problemów. Ale nie potrafił uciec. Dostrzegł Danielle, ale na szczęście Moody był przy niej. Nie musiał się już o nią bać. Nie przerywał rozglądania się. Co tu się działo? Ludzie na szczęście opuszczali polanę. Deportowali się, dosiadali mioteł lub uciekali w las. Wtedy zauważył Amandę. Była sama i nie wyglądała najlepiej. Podbiegł do niej oferując swoje ramię. — Panno Lestrange, jak się pani czuje? Czy przybyła pani w towarzystwie? — spytał troskliwie. Nie widział wprawdzie jej rodziców, ale festyn był duży, może właśnie rozpaczliwie wyglądali córki. Sam również nie przestawał się rozglądać. Za potrzebującymi, za przyjaciółmi, za innymi członkami Zakonu... za wrogami. Dobrze wiedzieli, że na Beltane może dojść do czegoś strasznego, a jednak tak dobrze się bawił, że zupełnie stracił czujność. Robiło się bardzo niebezpiecznie, ale mogło być jeszcze gorzej. Nie puszczając Amandy, rzucił Bombardę na najbliższy kamień. [Kształtowanie - Bombarda na kamień] [roll=N] EDIT: [Rzucam zaklęcie Bombarda na magiczny kamień znajdujący się w zasięgu wzroku i różdżki Giovanniego, aby go wysadzić.] [Gio posiada ruszczkę i kajdanki z loterii.] Edycja za zgodą MG.
RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec - Alastor Moody - 25.03.2023 Taniec sprzed chwili stał się jedynie słodkim wspomnieniem, a chaos, jaki zapanował wokół, gorzko przypominał o tym, że nie żyli już w czasach lekkich. Mundur Aurora momentalnie stał się czymś ciężkim. Czymś, co wręcz dusiło. Dostrzegał w ludzkich oczach przerażenie, nie mógł jednak zareagować w dostatecznie solidny sposób - jasnym stało się, że nie może zostać tutaj sam, musi odnaleźć Mavelle, która zniknęła w tłumie, lub kogokolwiek innego, z kim będzie mógł się porozumieć, w imię niedziałania na własną rękę. Przeszukując tłum uważnym spojrzeniem, nie mógł nie dostrzec swojej uzdrowicielki. Chociaż sytuacja była gorąca, Longbottom wydawała się być w tym kotle naprawdę pechowa. Zbliżył się do niej, objął ją ramionami i ochronił przed biegnącymi ludźmi, zamykając w szczelnym uścisku. Jedną rękę wciąż trzymał na jej plecach, drugą zaciskał na rękojeści hikorowej różdżki. - Jesteś cała? - Zapytał, ale nie nawiązał z nią kontaktu wzrokowego. Rozglądał się na boki, próbując przeanalizować sytuację. Posiadając informacje od Zakonu, Alastor wiedział, że stoją za tym wszystkim Śmierciożercy. Nie znał jednak rytuału, jaki tutaj zastosowano, ani nie wiedział, co dokładnie było tego źródłem. Powinien to pewnie zbadać, w czym niewątpliwie pomoże mu Danielle, na razie starał się po prostu nie stawać na jaśniejących, magicznych żyłach i skierować się w stronę sojuszniczki - Brenny, którą dostrzegł w oddali. Nie dostrzegł żadnej flary wypuszczonej z różdżki Brygadzisty, być może nierozważnie założył więc, że w innych częściach ogniska nie wyglądało to aż tak dramatycznie. Poruszając się, unikał wchodzenia w drogę uciekającym. | Mam różdżkę. RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec - Brenna Longbottom - 25.03.2023 Zaczęło się. Serce Brenny przyspieszyło bieg. Pomyślała o tych wszystkich, którzy tu byli i których kochała. O tych, za których czuła się odpowiedzialna lub którzy byli jej bliscy, bo poznała ich w tych dawnych czasach, gdy wszystko było prostsze.. Tak bardzo was kocham. A potem liczyło się już tylko tu i teraz. Różdżka, na której zaciskała palce. Lewa ręka, odruchowo uniesiona, przedramieniem do przodu, by osłaniać twarz i nie pozwolić sobie wytrącić różdżki, bo wiedziała, że zaraz wybuchnie panika. Wyciągnęła rękę, próbując puścić w niebo pomarańczowe iskry, o których wspominała na ich małym zebraniu. - Opuścić teren sabatu!– krzyknęła, licząc, że może to pomoże komuś szybciej sobie uświadomić, że pora uciekać. Później pozostawało postarać się nie upaść i nie dać się pociągnąć gdzieś ku Kniei. Ku jej zdziwieniu, panika nie wynikała jednak z tego, że na polanę wpadli śmierciożercy. Było tylko światło, pękająca ziemia… rozejrzała się, próbując dostrzec, gdzie było najjaśniejsze i przy okazji nie wejść w nie. Widziała snop światła – nie miała jednak pojęcia, z czego promieniuje i rzucił się tam Atreus. Potrafi wchłaniać magię. Spróbuje posiąść moc ognisk. Czy jeśli zaatakują źródła to coś da? Czy jeśli się rozdzielą i spróbują rzucić rozproszenie ze wszystkich stron, uda się to przerwać? Machnęła różdżką – nie liczyła, że to wiele da, ale chciała sprawdzić, jak światło reaguje na magię rozpraszającą. - Moody! Będą czegoś próbowali przy ogniu! – zawołała, niepewna, czy Steward po zebraniu zdążył przekazać mu szczegóły. Być może było to samobójstwo, ale obejrzała się ku ognisku. Jeszcze nie zamierzała stąd uciekać. [roll=PO] kształtowanie, pomarańczowe iskry [roll=N] rozproszenie, próba sprawdzenia, jak światło wychodzące spod ziemi w pobliżu na to reaguje Ek: eliksir odporności na ogień (podwójna porcja + zapasowa), eliksir uzupełniający krewx3(od Nory), różdżka, pejcz goblina(XD), bandaże, różdżka. Na polanie: ukryte trzy świstokliki. RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec - Danielle Longbottom - 25.03.2023 Z każdym uderzeniem bębna uświadamiała sobie, że ich najgorsze obawy ziściły się - zaczęło się to, co tak naiwnie miała nadzieję, że było tylko groźbami rzucanymi na wiatr. Rzuciła się biegiem w stronę Erika, jednak kiedy to zrobiła, było już za późno. Tłum spanikowanych uciekających czarodziejów ruszył w jej kierunku, bez większego problemu tratując ją. Jej opór był bezcelowy - zdążyła tylko osłonić głowę, nim upadła na ziemię. Bohaterska śmierć, która nastąpiła jeszcze przed tym, jak stanęła oko w oko z prawdziwym zagrożeniem. Szybki koniec jej przygody z pomaganiem w słusznej sprawie... gdyby nie Moody, bohater dnia. - Alastor! - odezwała się z głosem pełnym ulgi. - Tak, wszystko okej. - odpowiedziała szybko. Jeżeli nawet miała jakieś uszkodzenia ciała, starała się nie zwracać na nie uwagi w tej chwili. Jedną ręką objęła go w pasie, starając się zmniejszyć ryzyko rozdzielenia ich, drugą z kolei wyciągęła różdżkę. Kiedy zrozumiała, że kroki stawiane przez Moody'ego są ostrożne i unikają bezpośredniego stawania na świetlnych liniach - zrobiła dokładnie to samo. [roll=Z] Na ilość wrogów [roll=Z] Na dostrzenie czegoś, co może pomóc w ogarnięciu sprawy kamieni [roll=PO] tarcza dla Atreusa RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec - Fergus Ollivander - 25.03.2023 Fergus miał wrażenie, że czas przeleciał mu między palcami niczym dym z ogniska, które było przecież symbolem Beltane. Przecież dopiero co stał naburmuszony przy stoisku pani Uli, która na szybko tworzyła jego portret. Nie lubił zarówno własnych zdjęć, jak i innych podobizn, ale w tym wypadku nie miał chyba większego wyboru, jak tylko na to przystać. Zresztą, nawet obrażony na cały świat, zrobiłby wszystko, byle Castiel był szczęśliwy. Obserwował razem z nim śmiałków wspinających się na pale i komentował to dość głośno, śmiejąc się przy tym i wywracając oczami. Sam nigdy nie zdecydowałby się na wspinaczkę, zbyt mocno stroniąc od sportu. Kręcenie się po tym miejscu sprawiało mu jednak sporą frajdę, nawet jeśli przez większość czasu musiał chować się przed Norą i uzdrowicielami, którzy nie byliby zachwyceni jego ucieczką ze szpitala. I myślał, że mają jeszcze sporo czasu na rozrywkę, ale najwyraźniej się pomylił. - Cas, co się dzieje? Widziałeś gdzieś Norę i Salema? Musimy ich znaleźć – mówił, ciągnąc mężczyznę za nadgarstek i rozglądając się wokół, choć przy wzroście Figg i rozmiarze jej zwierzaka raczej ciężko będzie ich znaleźć wśród panikujących czarodziejów. Castiela miał przy sobie, więc o niego nie musiał się martwić. Co innego jednak jego przyjaciółka. A co, jeśli kręciła się tu też Mabel? To właśnie troska o Norę sprawiła, że nie zdążyli się w porę ewakuować. Zwłaszcza gdy ziemia zaczęła pękać, a im oczom ukazała się sylwetka kogoś, kogo zdecydowanie trzeba było się bać. Pociągnął Castiela za jeden z wozów w pobliżu tego, przy którym wcześniej można było zagrać z duchami w gargulki, dopiero po chwili uświadamiając sobie, że coś jest nie tak z otaczającymi ich kamieniami. - Jak bardzo mamy przejebane? – zapytał cicho i sięgnął do kieszeni po różdżkę, trzymając ją w pogotowiu, gdy wciąż skrywali się za straganem. RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec - Amanda Lestrange - 25.03.2023 Wszystko działo się zbyt szybko. Jeszcze przed chwilą byłam razem z rodzicami, a teraz rozpętał się jeden wielki chaos. Spanikowany tłum uciekał, świst zaklęć przelatywał mi momentalnie nad głową lub obok, a ja nie mogłam już nigdzie dostrzec ojca i matki. Na domiar złego zaczęło kręcić mi się w głowie, a serce kołatało mi w piersi. Próbowałam zejść gdzieś na bok, próbując wymijać mijających mnie czarowników, żeby mnie nie staranowali. Gdy większość świętujących ulotniła się, ja z wielkim trudem zbliżyłam się do wozu nawiedzanego przez duchy. Obraz w tamtym momencie coraz bardziej mi się rozmywał, ale przed utratą równowagi uratował mnie Pan Urqurat, który zaoferował mi swoje ramię. - Dziękuję... bardzo zakręciło mi się w głowie... - Powiedziałam, oddychając przy tym ciężko i opierając się o mężczyznę. - Byłam z rodzicami, ale... zgubiłam ich w tamtym tłumie... - Miałam nadzieję, że udało im się bezpiecznie uciec do Doliny. Starałam się powoli zaczerpywać powietrza przez nos, co zaczęło mi niewątpliwie pomagać, ale wciąż trzymałam się zaoferowanego mi ramienia. Gdy ziemia zaczęła pękać pod naszymi nogami, ja ścisnęłam bardziej Giovanniego, a drugą dłonią złapałam za różdżkę. Byłam gotowa rzucić Protego, jeśli jakiekolwiek zaklęcie, które byłam w stanie zauważyć, zaczęło zmierzać w naszą stronę, pozwalając mężczyźnie skupić się na magicznym kamieniu Rzucam na ewentualne Protego (rozproszenie)
[roll=N]Ekwipunek: Różdżka RE: 1972, Wiosna - Beltane - W ogniu widzieli koniec - Patrick Steward - 26.03.2023 I wreszcie nadeszło to, co nieuniknione. W ferworze chaosu i paniki, Voldemort zaszczycił swoją obecnością Beltane. Patrick nie musiał nawet krzyczeć. Ludzie sami zaczęli uciekać. On tylko rozglądał się niespokojnie, próbując zobaczyć jak najwięcej i jak najwięcej zrozumieć. Był popychany, ale manewrował nogami jedynie na tyle, byle nie upaść i nie dać się stratować. Patrzył na wydobywające się spod ziemi cztery snopy światła, myśląc o tym, że śmierciożercom jednak się udało. W pierwszej sekundzie, nawet nie zrozumiał, że to była ich sprawka. To te piąte, krzywe, robiące zamieszanie, podpowiedziało mu, że maczali w tym palce. Posłał Victorii szybkie spojrzenie, które po chwili objęło również i przepchniętą ku nim Mavelle. W chwili, w której napierał na nich tłum uciekających, po prostu złapał obie kobiety za ręce, byle zatrzymać je przy sobie. - Nic wam nie jest? – zapytał odruchowo, puszczając je, gdy trochę się rozluźniło. – Voldemort będzie coś kombinował z ogniskiem. Biegniemy tam! – wskazał na miejsce, gdzie skrzyło się piąte, krzywe światło. Steward ruszył w tamtym kierunku. Biegnąc, starał się na nikogo nie wpaść. Jeśli trzeba było, lawirował. Nie miał czasu na zastanawianie się a nie znosił szybkiego podejmowania decyzji. Wiedział, że nie powinien narażać Victorii. Mavelle była członkiem Zakonu Feniksa. Znała zasady, ale Lestrange? Lestrange była aurorem. Nie widział jej aury. Nie wiedział, jakie miała poglądy i czy w ogóle chciała uczestniczyć w tym co się tutaj działo. Może powinien ją odesłać? - Kurwa, co to jest? – zapytał, ale nie oczekiwał odpowiedzi. – Spróbuję to odepchnąć. [roll=PO] Percepcja. Rzut na to, czy Patrick zobaczy ten kamień i ogarnie, jak go zneutralizować. Póki co, spróbował spleść zaklęcie, dzięki któremu mógłby przepchnąć świecące coś dalej od kręgu, które współtworzyło. Miał nadzieję, że to przerwie krąg. Nie podchodził do tego czegoś. [roll=N] Translokacja. Zaklęcie, które odepchnie świecący kamień dalej od kręgu, który współtworzył. [roll=N] Translokacja. Zaklęcie, które odepchnie świecący kamień dalej od kręgu, który współtworzył. Niezależnie od tego, czy mu się udało, czy nie udało, starał się po działaniu zachować czujność, by w razie czego ostrzec swoje towarzyszki przed niebezpieczeństwem i być gotowym do ucieczki. eq: różdżka, kastet w kieszeni munduru |