![]() |
|
[Pan Mruczkens] – Atreus & Chester – zaułek w pobliżu Nokturnu - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Ulica Pokątna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=19) +--- Wątek: [Pan Mruczkens] – Atreus & Chester – zaułek w pobliżu Nokturnu (/showthread.php?tid=1221) |
[Pan Mruczkens] – Atreus & Chester – zaułek w pobliżu Nokturnu - Chester Rookwood - 31.03.2023 adnotacja moderatora
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Piszę, więc jestem Rozliczono - Chester Rookwood - osiągnięcie Piszę, więc jestem Chesterowi przypadło dzisiaj patrolowanie części Ulicy Pokątnej. Jego partnerem na czas wykonywania tak niewdzięcznych obowiązków okazał się Atreus Bulstrode, czarodziej czystej krwi i, z tego co zdołał się dowiedzieć na jego temat, podchodzący obojętnie do mugoli. Obie te rzeczy mogą uczynić ten rutynowy patrol całkiem znośnym. Bo nie trafił tym razem na tę szlamę, Hardwicka, wobec którego odczuwał silną pogardę. Po służbie z tym obmierzłym mugolakiem nie tylko musiałby wytrzeć buty z błota, ale również ze szlamu. Nie zamierzał go wnosić do swojego domu. Różnica wieku pomiędzy nimi była znacząca, tak samo jak różnica w poziomie ich doświadczeń zawodowych i to sprawiało, że siłą rzeczy postrzegał go kogoś bliższego żółtodziobowi. Niespełna dwadzieścia pięć służby robi swoje. Tak samo jak swoje zrobiło to jak niegdyś podchodzili do niego doświadczeni Aurorzy. Nie pierwszy raz dał się poznać, jako służbista. Przystanął po kolejnym długim obchodzie nieopodal zaułka w pobliżu Nokturnu z prostego powodu. Potrzebował parę chwil na to aby dać odpocząć nogom i potrzebował zaspokoić nagły atak głodu nikotynowego. Wydobył z kieszeni czarnej marynarki będącej częścią aurorskiego munduru swoją srebrną papierośnicę i po otwarciu jej wyciągnął ku Bulstrode'owi dłoń z tym etui na papierosy. Kiedy samemu jest się nałogowym palaczem od dwudziestu pięciu lat to doskonale się wie, kto z Biura Aurorów wychodził podczas przerwy na szluga albo palił podczas pracy. — Bulstrode... wiem, że palisz — Wychrypiał w stronę tego czarodzieja, czekając przez krótką chwilę na to, aż sięgnie po papierosa lub nie. Wówczas schował papierośnicę do tej samej kieszeni marynarki. Sam zapalił swojego i wraz z kolejnym wdechem wypełnił płuca dymem tytoniowym. Ledwie zdążył strzepnąć pierwszy popiół z tlącego się papierosa na chodnik, gdy kątem oka zdołał dostrzec ruch nieopodal zaułka położonego blisko Śmiertelnego Nokturnu. W następnej chwwili ich uszu dobiegł pisk małego dziecka. — Słyszałeś to? Powinniśmy to sprawdzić — Zwrócił się do Atreusa z tym pytaniem tonem zdradzającym obojętność. Nie było mu w smak sprawdzanie tego, co się działo. Nie interesowało go to, jednak nie powinni tego ignorować. Jest służbistą. Ignorując część swoich obowiązków nie zostanie szefem Biura Aurorów. RE: [Pan Mruczkens] – Atreus & Chester – zaułek w pobliżu Nokturnu - Atreus Bulstrode - 09.04.2023 Niezbyt przepadał za prozaiczną czynnością, jaka były patrole. Wolał akcję, ten moment kiedy rzucano zaklęciami lub rzucano się w pościgi. Tak już miał, że siedzenie na biurku niepomiernie go męczyło, stosy papierów nużyły, a zwyczajny spacer po Pokątnej, ale w mundurze, wydawał mu się... cóż, mając za alternatywę siedzenie przy biurku, nie aż takim złym pomysłem, ale w ogólnym rozrachunku wciąż pozostawał czynnością raczej mdłą. Tak też się złożyło, że tego dnia patrol przyszło mu dzielić z Rookwoodem. Starszy stażem auror wydawał się całkiem dobrym partnerem, chociaż sam Bulstrode nie rozpatrywał go w kategoriach, w jakich sam Chester patrzył na swoich współpracowników. Atreus wszelkie podziały zostawiał za drzwiami Ministerstwa. Głównie dla wygody, ale też trochę z lenistwa, bo i tak większość osób traktował z góry przez własne, wybujałe do granic możliwości ego. Nie potrzebował tak głupiego powodu jak czystość krwi, by czuć się od kogoś lepszym. Zawsze jednak było miło przebywać w towarzystwie osób na podobnym poziomie społecznym, a jakby nie patrzeć - Rookwood był właśnie takim typem. Może nie tak bogatym jak on, przez co nie mogliby grać o nic do białego rana, ale nie można było mieć wszystkiego. - Oczywiście, że palę - odpowiedział, jakby była to najoczywistsza rzecz pod słońcem. Całe szczęście też, że jego partner postanowił o niego zadbać, bo powoli czuł jak ssie go gdzieś w środku. Papierosa odpalił więc z wyraźną ulgą, tym bardziej że zbliżanie się do Nokturnu sprzyjało wszelkim działaniom, które niektórzy mogliby wytknąć jakie niezbyt eleganckie kiedy nosiło się mundur. - W sumie... co lepszego mamy do roboty? - odpowiedział pytaniem na pytanie, wzruszając przy tym ramionami i ruszył z miejsca, kierując się w stronę zasłyszanego wrzasku dziewczynki. Kiedy skręcili w zaułek, zobaczyli sprawczynię całego zamieszania. Małą dziewczynkę, zapłakaną i od tej całej rozpaczy spuchniętą. Usilnie ganiała jakiegoś kocura, który skakał to tu, to tam, nie mogąc jej umknąć chyba tylko dlatego, że był to ślepy zaułek. Bulstrode zatrzymał się w jego wejściu, zaciągnął papierosem i patrzył na rozwój spraw, w tym momencie nagle podzielając obojętność Chestera w sprawie ewentualnej interwencji. RE: [Pan Mruczkens] – Atreus & Chester – zaułek w pobliżu Nokturnu - Chester Rookwood - 09.04.2023 On równie należał do grona Aurorów preferujących podejmowanie bardziej wymagających i niosących większe ryzyko działań. Podczas pisania rutynowych raportów co najwyżej mógł przeciąć sobie skórę na palcu o krawędź pergaminu i nabawić się bólu pleców. Istniał tu wyraźny konflikt interesów, jednak na ten moment nie miał wydarzyć się żaden zaplanowany atak ze strony Śmierciożerców. Zatem nie musiał się obawiać tego, że siłą rzeczy będzie sabotować plany Czarnego Pana. Z partnerem niepopierającym reżimu Lorda Voldemorta nie mógłby odwrócić wzroku i ot tak pozwolić im siać terror. Musiałby utrzymać pozory przeciwdziałania im. Aresztowanie Naśladowców przyszłoby mu znacznie łatwiej. Uznawał ich za pionków. Potrafili być przydatni, ale wielu z nich kierowało się prywatnymi pobudkami. Czarny Pan nie naznaczył ich Mrocznym Znakiem. — Paskudny nałóg, który zdaniem wielu może zabijać. Obowiązujący już w kilku barach zakaz palenia to kpina. Mamy paskudną pracę... wymiatamy z tych ulic czarnoksięskie łajno — Wyraził się stosunkowo niepochlebnie o takich stwierdzeniach, uparcie ignorując powracający do niego niczym niechybiający bumerang kaszel palacza. Palił naprawdę dużo, wydając też dużo na swój nałóg. Potępiał wprowadzony przez pierwsze lokale zakaz palenia. W swoim mniemaniu całkiem trafnie podsumował charakter wykonywanego przez nich zawodu, z którym trzeba było sobie jakoś radzić. Sam służył już dwadzieścia pięć lat, co dowodziło, że ulepiono go z naprawdę twardej gliny. Nie był dobrym człowiekiem. Odznaczał się wysoką skutecznością w oczyszczaniu ulic magicznego Londynu ze wszelkich szumowin, zwłaszcza jeśli nie chciał ich tam widzieć. Do grona jego ulubieńców należeli Fletcherowie. Wolał dbać o pozytywne stosunki z Borginami. — Poza przerwą na na papierosa? — Zapytał retorycznie. Niechętnie podążył za swoim partnerem. To, co ujrzał kiedy dotarli do tego zaułku, sprawiło że omal nie wypuścił papierosa z dłoni na swojego buta. Spodziewał się ujrzeć scenę, w której jakiś męt atakuje to dziecko zamiast tej, w której smarkula ugania się za kotem. Wydawał się być rozczarowany. Łapanie kocura było poniżej ich kompetencji. To robota dla Brygadzistów. — Wyjdź z tego zaułka! — Zakrzyknął do smarkacza, zupełnie ignorując rozgrywającą się na ich oczach dziecięcą tragedię. Zrobił to tylko dlatego, by nie uchybić obowiązkom Aurora. Od pilnowania, by dzieciaki i ich pupile nie pałętały się w pobliżu jakiegokolwiek fragmentu Śmiertelnego Nokturnu, byli ich rodzice. Nawet, jak to był ślepy zaułek. Jak trwoga to do Aurora. W rzeczywistości zupełnie nie obchodził go los tej dziewczynki. Szanował jednak swój czas i wolał go nie tracić na poszukiwanie gówniarza na Nokturnie, gdyby jakaś szumowina się napatoczyła zwabiona tym rabanem i połasiła się na łatwą ofiarę. — Złapanie tego kocura to zadanie dla Brygadzistów — Stwierdził obojętnie, nie zamierzając ruszyć się z miejsca i pochwycić tego futrzaka. Nie sięgnął też po różdżkę po to, aby zapanować nad tym kotem. On również zaciągnął się papierosem i na obserwacji kończyła się jego rola. Nie minęła jednak chwila i czworonóg odkrył nowy sposób na wydostanie się z tego ślepego zaułka. Zamiast skakać w tę i nazad, zręcznie opadł na cztery łapy i wysforował do przodu, wymijając swoją opiekunkę i gnając ku nim. Stanowiło to okazję do pochwycenia tego zwierzaka, czego niechętnie się podjął. Nie zależało mu na tym, dlatego też nie wykrzesał z siebie szybszej reakcji i pupil dziewczynki nie trafił w jego ręce. Prostując się z papierosem pomiędzy wargami wzruszył ramionami. Rzut na aktywność fizyczną na złapanie kocura [roll=N] RE: [Pan Mruczkens] – Atreus & Chester – zaułek w pobliżu Nokturnu - Atreus Bulstrode - 10.04.2023 - Chyba co najwyżej mugoli - wymruczał pod nosem, w krótkim zamyśleniu spoglądając na własny papieros. Zakaz palenia faktycznie był dość uciążliwy, na szczęście jednak, jeszcze nie aż tak popularny. Nie na tyle, by Prewettowie postanowili strzelić sobie w stopę i sami go zastosować. Bulstrode podchodził do osoby Rookwooda z pewnym zaciekawieniem, ale jednocześnie też pewnego rodzaju rozczarowaniem. Zdawał sobie sprrawe z tego, że Chester służył już kawał czasu - pewnie gdyby on sam urodził się odrobinę później, to Rookwood mógłby go raczyć frazesami mówiącymi o tym, że dłużej jest aurorem niż on chodzi po świecie. Z drugiej jednak strony, starszy auror zdawał się tkwić w miejscu i tego typu przypadki zawsze wydawały się Atreusowi wręcz... śmieszne. Sam był ambitny i łasy na wyższe stanowisko w departamencie, ale gdyby miał już na karku ponad 50 lat i ze swoimi aspiracjami tkwił wciąż na pozycji zwykłego aurora, to poważnie zastanawiałby się co nie tak zrobił ze swoim życiem. Wzruszył tylko znowu ramionami w odpowiedzi na słowa Rookwooda. Przerwa na papierosa była miłym urozmaiceniem dnia, ale obydwoje nie wyglądali, jakby właśnie mieli zapełnić czymś ciekawym ciszę. Atreus więc wybrał za nich i kiedy stanął w tym zaułku, faktycznie zaczął się zastanawiać nad tym, czy podjął właściwą decyzję. Dziewczynka próbowała złapać sierściucha, który bił chyba sprinterskie rekordy, próbując uniknąć pochwycenia. Bulstrode spojrzał kątem oka na swojego partnera, strzepując od niechcenia popiół, a potem znowu przyglądając się dziewczynce, której zostało wydane polecenie. Smarkula zatrzymała się, trochę chyba zaskoczona, a trochę wystraszona, że ktoś odpowiedział na jej rzewne płakanie i że tym kimś okazali się aurorzy. Rookwood miał rację i Atreus zgadzał się z nim całkowicie, ze ta sytuacja to była robota BUMowców. Spisywanie źle zaparkowanych mioteł i ganianie za niesfornymi kocurami nie wydawało się aż tak różnym od siebie zadaniem. W pierwszej chwili miał ochotę się odsunąć i przepuścić Mruczkensa, który rzucił się w ich stronę. Nie spodziewał się jednak, że kot będzie aż tak szybki, nie mówiąc już o tym, że postanowi lecieć na czołowe. Zwinnie umknął przed rękoma Rookwooda i w sumie Bulstrode tylko w odruchu wyciągnął własne, próbując zwierzę złapać za cokolwiek, nawet za ten cholerny ogon, ale jedyne na czym zacisnął palce, to powietrze. Zaklął w tym wszystkim, ściskając papierosa w zębach i tylko jeszcze oglądając się za futrzakiem znikającym za rogiem. - Wybacz mała, ale następnym razem powinnaś lepiej pilnować swojego pupila. Zwierzę to nie zabawka - rzucił w stronę dziewczynki, która przez moment jeszcze patrzyła to na niego, to na Chestera, to pomiędzy nich, aż w końcu się rozpłakała. Bulstrode nigdy nie przepadał za dziećmi, nie mówiąc o tym że nie miał bladego pojęcia co w takiej sytuacji powinien zrobić. Spojrzał na Rookwooda. - Dalej na Nokturn czy odbijamy na Horyzontalną? - zapytał jeszcze, jakby nigdy nic odwracając się do bachora tyłem, gotowy iść dalej jakby nigdy nic. mruczkens już ja cię dopadnę [roll=N] RE: [Pan Mruczkens] – Atreus & Chester – zaułek w pobliżu Nokturnu - Chester Rookwood - 01.05.2023 Stwierdzenie, które padło z ust młodego Bulstrode'a, nie uszło jego uwadze. Nie zamierzał posyłać temu Aurorowi potępiającego spojrzenia ani wyrażać głośno swojego oburzenia. W konserwatywnych rodzinach, takich jak jego własna wygłaszanie antymugolskich też było na porządku dziennym. Nie przebierali w słowach i nie szczędzili swojej pogardy względem mugoli i szlam, które pełzały po ziemi. — W istocie. Mugole są przecież słabsi od nas, czarodziejów czystej krwi — Przytaknął temu stwierdzeniu, sprowadzając tę zależność do tego, co miało dla niego niebagatelne znaczenie – ideologii czystości krwi. Podług niej dzielił czarodziejów na lepszych i gorszych, odnosząc się do tych drugich z pogardą. Nawet teraz ona wybrzmiała w jego głosie, gdy wypowiadał te słowa. Na tym się skończyło. Nie powinno to nikogo dziwić. Nie było to wyrażenie poparcia dla reżimu Czarnego Pana. Nie był taki głupi aby robić to jawnie, bez czarnej szaty i maski chroniącej jego tożsamość maski. Chester w podobny sposób postrzegałby ustanowienie zakazu palenia w Dziurawym Kotle. To nie spodobałoby większości stałych bywalców tego pubu. Nie mówiąc już o tym pubie "Biały Wiwern", pełnym szemranej klienteli. Czasami przekraczał jego próg, głównie w sprawach służbowych. Rookwood rzadko wdawał się w rozmowy podczas służby, zwłaszcza jeśli nie było ku temu powodu. Nie bez znaczenia była różnica wieku pomiędzy nimi. Z partnerem będącym w zbliżonym wieku albo z takim, z którym często patrolował dany rewir o wiele łatwiej było o sposobność do prowadzenia rozmowy. Atreus mógłby być jego synem, co już sprawiało, że znacznie łatwiej dogadałby się ze swoimi rówieśnikami, nawet z jego dziećmi. To co powiedział na temat mugoli mogło okazać się wstępem do rozmowy na ten temat. Ten incydent z kotem wielce go rozczarował jako Aurora. Czasy, w których podejmował się takich interwencji miał dawno za sobą i wolał aby tak pozostało. Sytuacja wyglądała tak jakby wszystkie szumowiny z magicznego Londynu postanowiły się zmówić i wziąć wolne od praktykowania wszelkiej niegodziwości. Natomiast on w obecnej sytuacji miał związane ręce i nie mógł nic zrobić temu dzieciakowi. Po podjętej próbie pochwycenia kocura i spostrzeżeniu, że Bulstrode sam spróbował tego dokonać, uznał że tutaj kończy się ich rola. — Możesz zgłosić się o pomoc do Brygadzistów — Poinstruował to dziecko od niechcenia. Jeśli zastosuje się do tej instrukcji to dobrze. Jeśli nie, cóż... trudno. Może jeśli opuści ten zaułek to jakiś BUMowiec się napatoczy i temu zaradzi. Płacz tego dziecka nie poruszył jego sumienia. Jako ojciec dwójki dorosłych już dzieci mniej więcej wiedział, że rozpłakane dzieci należy uspokoić, ale gdy Vespera i Ulysses byli w podobnym wieku co ta dziewczynka to tym zajmowała się jego zmarła żona i zatrudniona niania. Nie był też rodzicem ani opiekunem tego smarkacza i nie zamierzał zniżać się do roli opiekunki do cudzych dzieci. — Na Nokturn — Odpowiedział bez wahania, podobnie jak jego towarzysz odwracając się do smarkuli plecami. Jako pierwszy skierował swoje kroki w stronę Ulicy Śmiertelnego Nokturnu. Może gdy przekroczą próg tej ulicy okaże się, że typy spod ciemnej gwiazdy nie zrobiły sobie dnia wolnego i czeka na nich sprawa bardziej odpowiednia do posiadanych przez nich kwalifikacji. RE: [Pan Mruczkens] – Atreus & Chester – zaułek w pobliżu Nokturnu - Atreus Bulstrode - 03.05.2023 Atreus posiadał dość niesprecyzowany stosunek do kwestii czystości krwi. Wynikało to głównie z jego wychowania, bo przecież jego właśni rodzice, jeśli posiadali jakiekolwiek poglądy na ten temat, to trzymali ze dla siebie. Ojciec był emerytowanym aurorem, który o wiele chętniej prawił na temat konieczności zachowywania porządku niż tego, kto właściwie powinien zostać pociągany do odpowiedzialności. Dla niego szlama i czystokrwisty czarodziej popełniający morderstwo byli tak samo winni. I trochę z tego gadania przeszło i na jego młodszego syna. Nie brzydziła go sama zbrodnia czy akt łamania prawa - raczej ciekawiła i sprawiała, że czuł się zobowiązany by pokazać wszystkim, którzy próbowali stać ponad prawem, że akurat prawu w jego wykonaniu ciężko było uciec. Niekoniecznie też wynikało to ze szlachetnych pobudek, bo młody Bulstrode zwyczajnie uwielbiał zaciągać się zapachem zwycięstwa, a to też potrafił osiągać za wszelką cenę, nawet jeśli należało do niej wliczyć zagrania niskich lotów lub te zwyczajnie nieczyste lub brutalne. Na słowa Chestera, nie powiedział więc nic, nawet jeśli przez myśl przemknęło mu, że kropkę równie dobrze mógłby postawić po samych czarodziejach. Ciężko by było, by mugol okazał się silniejsi od jakiegokolwiek użytkownika magii, bo wystarczyło machnąć ręką albo różdżką, by skutecznie takiego niemagicznego człowieka nie tylko rozbroić, co zwyczajnie unicestwić. Rookwood też, tak prawdę powiedziawszy, nie głosił właśnie wstrząsających światem rewelacji. Czarodzieje byli różni, a Chester wyraźnie gustował w wyższości rasowej - a to prze4cież jeszcze nie była zbrodnia. Tego typu perory były nawet częste u czarodziei chwalących się czystą krwią, a przez to i Bulstrode zdążył się ich nasłuchać i zwyczajnie nie zwracać na nie uwagi. Przynajmniej kiedy był na służbie i nosił mundur. Panująca między nimi, szeroko pojęta cisza, niekoniecznie mu przeszkadzała. Po prawdzie nie oczekiwał od Rookwooda, że ten spróbuje nawiązywać z nim jakiekolwiek głębsze relacje czy urządzać sobie mało znaczące pogawędki. Różnica wieku, ale też i stażu, robiła tutaj swoje. W porównaniu z Chesterem, Atreus był jeszcze szczeniakiem i po chwili zastanowienia doszedł do wniosku, że jego dzisiejszy partner był pewnie w takim wieku, że równie dobrze mógłby mu robić za ojca. W pewien sposób było to zabawne, a z drugiej strony Bulstrode mimowolnie zaczął się zastanawiać, ile jeszcze mogło mu zostać do emerytury. Będzie próbował bić rekordy, czy może w jakimś rozsądnym wieku uderzy jeszcze w Wizengamot, żeby zająć wygodną i ciepłą posadę sędziego? Ostatnia opcja nie wydawała się samemu Atreusowi aż taka zła, biorąc pod uwagę, że w ten sposób zostawało się niejako panem życia i śmierci, oceniając czy popełnione przez kogoś grzechy były wystarczające, by wysłać go do więzienia na resztę życia. Wątpił trochę, by dziewczynka w pełni zrozumiała, czego właściwie się od niej wymagało. Ewidentnie potrzebowała pomocy tu i teraz, ale oni ani nie chcieli jej udzielić, ani nie mogli, bo sierściuch zdawał się wręcz urodzony do wszelkiego rodzaju nadkocich akrobacji. Powinien go złapać jakiś cyrk i zaprząc do roboty, bo w zaułkach Pokątnej się ewidentnie marnował, tym bardziej jako wyleniały pupil smarkatych dziewczynek. Pokiwał głową w odpowiedzi na ostateczną decyzję Rookwooda. Nokturn niech będzie - jemu też chyba o wiele bardziej odpowiadały ciemne, brudne alejki tej ulicy, niż o wiele porządniejsza Horyzontalna. Ulica Śmiertelnego Nokturnu była, przynajmniej dla niego, pewnego rodzaju obietnicą, że patrol mógł okazać się o wiele ciekawszy, a nie tylko skończyć się na zwykłym spacerze, podczas którego nie udało im się złapać kota. Typy spod ciemnej gwiazdy raczej nigdy nie urządzały sobie dnia wolnego - nie mogli sobie na to pozwolić ani ci będący zwykłymi popychadłami, ani ci, którzy stali gdzieś wyżej i pociągali za liczne sznurki. Wreszcie wkroczyli w cień pierwszych budynków. Młodszy z patrolujących miał zawsze wrażenie, że już budowle za samym winklem wydawały się o wiele bardziej mniej przystępne. Może nieco bardziej krzywe, albo jakieś takie bardziej ponure i przysiągłby też, że ich pociągnięte farbą ściany były też jakby ciemniejsze. Nie znaczyło jednak, że czuł się z tym gorzej. No, może jedynym elementem otoczenia, który nieco bardziej mu przeszkadzał, był zapach. Nieco cięższy w jego odczuciu i bardziej wyrazisty. Świadczący o obecności mało legalnych palarni czy samej czarnej magii. Całokształt jednak, wyraźnie polepszył mu nieco humor, a on sam po paru krokach wzdłuż pierwszej uliczki sięgnął za pazuchę i wyciągnął własną paczkę papierosów, wyciągając z nich jednego, a potem oferując tez Chesterowi. RE: [Pan Mruczkens] – Atreus & Chester – zaułek w pobliżu Nokturnu - Chester Rookwood - 03.05.2023 Pomimo posiadania już bardzo zradykalizowanych poglądów nie uchybił swoim zawodowym obowiązkom. Nie zmieniało to faktu, że czystokrwisty czarodziej, który dopuściłby się przestępstwa mógłby liczyć na pewne formy łagodniejszego traktowania podczas dokonywanego przez niego aresztowania w szczególności przy dobrowolnej współpracy i wywodzeniu się z wielce szanowanego rodu czarodziejów czystej krwi. Gdyby nie był służbistą i gdyby miał taką możliwość to puszczałby ich wolno. Na tym jednak nie zbudowałby swojej kariery. Aresztowane przez niego szlamy nie cieszyłyby się nawet taką odrobiną przywilejów. Uważał, że skazywanie mugolaków na Azkaban stanowiło zbyt łagodną karę. Nie każda osadzona tam szlama kwalifikowała się do Pocałunku Dementora i mogła w murach więzienia spędzić kilka albo kilkanaście lat, nawet dokonując tam żywota. Czarna magia okazywała się skuteczniejsza, co też wiedział z własnych doświadczeń zdobytych na bezlitosnym mordowaniu mugoli s imię ideologii i na rozkaz Czarnego Pana. Pozostałe szumowiny z Nokturnu mogły liczyć wyłącznie na to, aby miał dobry dzień, papierosy pod ręką oraz już kilka wypalonych szlugów. Posada w Wizengamocie będzie na niego zawsze czekać, jeśli tylko dożyje tego momentu. Jako Aurorowi prędzej czy później zapuka do drzwi emerytura. Taka specyfika tego zawodu, że można zostać emerytowanym Aurorem z przyczyn zdrowotnych, jeśli nie zostanie się zabitym podczas wykonywania rutynowych obowiązków. Sam widział siebie jako szefa Biura Aurorów i ostatecznie szefa całego departamentu. Musiał brać poprawkę na to, że bycie Śmierciożercą zaprowadzić również i go do Azkabanu. Nieszczególnie interesowało go to, czy ta dziewczynka zrozumiała to, czego od niej oczekiwano. Pozostawał nieprzejednany w swojej decyzji. Śmiertelny Nokturn na nich czekał i być może odsłoni przed nimi jedną ze swoich mrocznych tajemnic. Ramię w ramię z Bulstrodem pewnym krokiem zagłębił w mroczne alejki Nokturnu, pełne posępnych budowli i podejrzanych mieszkańców. Znany mu aż nazbyt dobrze zapach dotarł do jego nozdrzy. Nie wydawał mu się drażniący. Zwłaszcza jeśli chodzi o czarną magię, którą było przesiąknięte to miejsce. Pod wieloma względami pasował tutaj znacznie lepiej, niż na Pokątną. Gdy Atreus postanowił poczęstować papierosem, nie odmówił i chętnie po niego sięgnął. Od razu zapalił. Koniec sesji
|