![]() |
|
[27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya (/showthread.php?tid=1425) Strony:
1
2
|
[27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya - Desmond Malfoy - 26.05.2023 Pokój życzeń, Hogwart 27. maja 1968 r. Desmond Malfoy & Maya Chang Przyszła po niego między Numerologią a Eliksirami, kiedy podczas przerwy obiadowej snuł się samotnie między piętrami. Rano zdążył zostać poddany uroczystemu odśpiewaniu "Wesołych Urodzin" przez Oleandra i jego kolegów, nie miał już siły widzieć się dzisiaj z nikim. Z nikim, poza nią. Słyszał jej miękki krok z drugiego końca korytarza, od razu go rozpoznał, ale wciąż kroczył przed siebie i czekał cierpliwie, aż zbliży się do niego z tą butelką ciemnego rumu w rękach i ujawni się sama, na własnych warunkach. Gdy wyjaśniła mu swój plan, entuzjastycznie skinął głową. O ile dobrze się orientował, to niestety zapomniał się do niej wtedy uśmiechnąć, ale nawet mimo to dziewczyna zdawała się dobrze rozumieć jego odczucia wobec propozycji sielankowych wagarów. Nie spodziewał się, że postanowi sama się z nim spotkaćl mimo wszystko bardzo go to cieszyło. Ostatnio zaczynał mieć coraz większe nadzieje co do znajomości z nią. Maya nie była, co prawda, czystej krwi, więc nie mógł zaprosić jej do swojej kilki, ale istniały przecież inne aktywności, do których wystarczyłoby tylko ich dwoje. - Znam dobre miejsce chodź - powiedział sucho i ruszył w kierunku schodów. Prowadził ją w górę, na siódme piętro. Na szczęście sam zawędrował już na szóste, więc droga nie była daleka. ***
Krążył wzdłuż ściany, mamrocząc coś pod nosem. Pokój Życzeń, szukał Pokoju Życzeń. Pierwszy raz był tu z Bellatrix i resztą paczki na początku października, ale nie przyszli tam wcale pić alkoholu. Miał nadzieję, że da radę samodzielnie wywołać pojawienie się drzwi, jeśli jego oczekiwania okażą się znacznie prostsze, niż były ich wtedy. - Ma być tam cicho spokojnie wygodnie. Ma być tam alkohol i woda. I sok. Mogę tam wejść tylko ja i Maya - recytował szeptem, część swoich wymagań profilaktycznie definiując jedynie w swoich myślach. - Niech godzina wewnątrz to będzie minuta na zewnątrz. Uważnie przesunął dłonią po murze, po kilkunastu sekundach natykając się wreszcie na klamkę. Pociągnął za nią, otwierając przejście. Zajrzał do środka, później spojrzał na Mayę. Nie mógł uwierzyć, jak słodko jej ciemne oczy uśmiechały się do niego, a jednak - to było przeznaczenie, żeby razem spędzili dzisiejsze święto. Na osobności. RE: [27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya - Maya Chang - 29.05.2023 Maya widziała rano jak Oleander śpiewał Desmondowi na urodziny, więc domyśliła się jaki był dzisiaj dzień. W wolnej chwili zaproponowała mu, że mogą razem poświętować przy alkoholu, który sama załatwi. Chciała mu odrobinę zaimponować. Chłopak wydawał się jej być tajemniczą osobą i dosyć nieznaną, odległą, starszą od niej, więc nic dziwnego, że miała z nim mało do czynienia, a mimo to Malfoy zwrócił na nią uwagę. Dziewczyna była jeszcze naiwna, czasami nie rozumiała ludzkich zamiarów, ale zdecydowanie wiedziała, że musi być ostrożna. Desmond mimo swojej urody był mężczyzną, a Maya od dziecka była uczona sceptycyzmu względem tej płci. W ramach prezentu na jego urodziny wykradła od woźnego butelkę ciemnego rumu, a była w tym dobra. Lubiła ryzyko, lubiła dreszczyk emocji i to, że mogła testować swoją umiejętność, która była nadal czasami dla niej zmorą. Nie lubiła, gdy ludzie czytali z niej jak z księgi, a przez metamorfomagie jej emocje pojawiały się często na włosach. Starała się nad tym panować, ale to wymagało od niej dużej dawki skupienia i wysiłku. Gdy się spotkali obdarzyła go delikatnym, acz stonowanym uśmiechem. Pełnym profesjonalizmu jak była uczona w domu. Starała się nie wyrażać emocji, a też z jej drobnych obserwacji zauważyła, że Desmond był człowiekiem praktycznym, ale zawsze mogła się mylić. Ludzie często karmili innych pozorami. Na jego wypowiedź nic nie odpowiedziała, a jedynie skinęła głową chowając butelkę pod szatą. Ruszyła za nim będąc ciekawą, gdzie chłopak ją zaprowadzi. Szła delikatnie za nim, aby pozwolić mu czuć się osobą decyzyjną, dominującą. Obserwowała jego posturę, aby móc ją zapamiętać. Stanęła delikatnie obok nie spuszczając z niego wzroku. Ciekawił ją ten rytuał, ciekawiło ją to, czy chłopak nie zwariował krążąc wokół pustej ściany i mamrocząc jakieś słowa pod nosem. Po chwili zadziała się magia i w miejscu, gdzie przed chwilą nie było nic pojawiły się drzwi, zwykłe drewniane. Zapomniała się i uśmiechnęła na ten widok. Czyżby to był ten dziwny pokój, który pojawiał się tylko nielicznym? Słyszała kiedyś o nim, ale nigdy nie potrafiła go znaleźć. — Czy to jest…? – nie dokończyła tylko weszła do środka. Pomieszczenie to wyglądało jak przytulny salon z mnóstwem pólek, które były wypełnione książkami, na ścianie naprzeciwko był kominek, który płonął. Na niektórych półkach był alkohol, ale wyglądało to tak jakby ktoś kiedyś był w tym miejscu i go tu zostawił. Na środku stała wygodna kanapa i fotele ze stoliczkiem. W suficie były okna przez które wpadało światło księżyca i gwiazd. W jednym rogu była fontanna z ławkami, która nie pasowała do pomieszczenia, ale jednocześnie dodawała uroku. RE: [27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya - Desmond Malfoy - 06.06.2023 Wstąpił za próg dopiero po dokładnym przyjrzeniu się onirycznie skonstruowanemu pomieszczeniu, chcąc nie chcąc puścił Mayę przodem. Gdy patrzył na kontrast między jej drobną, rachityczną sywletką a wielkimi, sięgającymi sufitu regałami, przez jego głowę przemknęła zaskakująca myśl - żałował, że nie zażyczył sobie, aby mogła wyjść z pokoju wyłącznie za jego pozwoleniem. Wszedłszy, ruszył w kierunku kanapy, lecz nie usiadł na niej. Stanął przy stoliku i przyjrzał się szklankom stojącym na blacie. Nie był pewien, które były używane, więc nie ufał żadnej z nich. - Czy wzięłaś może jakieś szkło - zapytał sucho, przyglądając się tłustym odciskom warg na krawędzi najbliżej stojącego naczynia. Czuł nieprzyjemne mrowienie w dłoniach na samą myśl, że mógłby go dotknąć. RE: [27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya - Maya Chang - 06.06.2023 Maya miała cześć włosów rozpuszczone, a kilka upięte w małego warkoczyka na tyle głowy, aby nie przeszkadzały jej w obserwowaniu otoczenia. Na prawym boku miała wpięte spinkę z niebieskim kwiatem. Lubiła takie dodatki zwłaszcza w okresie dorastania, gdy jeszcze szukała swojego prawdziwego ja. Ubrana była w szkolny mundurek, ponieważ zerwała się z zajęć, aby móc załatwić potrzebny im trunek. Przez ramię miała zarzuconą torbę na książki, w której zaczęła natychmiast grzebać na pytanie Desmonda, po krótkiej chwili wyjęła dwie szklanki na alkohol z dumnym uśmiechem. — Jestem zawsze przygotowana. – odpowiedziała mu z lekkim zadziorem w oku. Ściągnęła torbę, którą położyła obok fotela, na który rzuciła również szatę szkolną, aby czuć się bardziej swobodnie. Odrobinę stresowała się tym spotkaniem. Desmond wydawał się być bardzo oschły i zdystansowany, ale to było dla niej również dobre, ponieważ mężczyzna nie był nachalny. Również dostrzegła brudne szklanki na stoliku, więc jednym sprawnym ruchem różdżki usunęła je z niego przenosząc gdzieś na wyższą półkę, aby nie psuły klimatu. Postawiła na stolik alkohol i szklanki, aby Desmond mógł zająć się częstowaniem ich. W końcu to on miał dzisiaj urodziny. Usiadła na kanapie i nałożyła jedną nogę na drugą przyglądając się mu uważnie. — Tak w ogóle to wszystkiego najlepszego. Śpiewać nie będę, bo już dzisiaj zostało to zrobione przez Oleandra. – zauważyła i pochyliła się do przodu stawiając na powrót stopy na podłodze. – Jakie masz życzenie na swoje urodziny? Nie mam prezentu dla ciebie, bo nie sądziłam, że będziesz chciał spędzić ten dzień ze mną, ale może jest coś co mogę dla ciebie zrobić oprócz przyniesienia trunku dla dorosłych. – uśmiechnęła się do niego zdawkowo. Sama starała panować nad swoimi emocjami, aby żadne z nich nie pojawiły się na jej włosach, aby nie mógł z niej czytać. Nie lubiła odkrywać siebie przed innymi tak szybko. RE: [27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya - Desmond Malfoy - 16.07.2023 Rozluźnił się nieznacznie, gdy nieprzyjemnie brudny obiekt zwyczajnie rozpłynął się w powietrzu. Jego znudzony wzrok wrócił do ciemnych oczu Mayi, acz jego twarz pozostała beznamiętna jeszcze przez kilka dłużących się sekund; później uśmiechął się uprzejmie. Zapomniał usiąść, na stojąco wodził wzrokiem za młodszą dziewczyną. Dłuższą chwilę śledził jej ruchy w zupełnej ciszy, jego skupienie wydawało się niepokojąco przesadne. Poruszył się dopiero, gdy Maya postawiła na stoliku szkło i trunek. Znał ten schemat i wiedział dobrze, jak powinien zareagować. Pewnym ruchem otworzył butelkę i rozlał im po kolejce, gorliwie dbając o to, aby żadna nie była większa ani mniejsza. – Lubię pić rum chociaż wolę whisky – skomentował cicho. Mocny, ciężki i rażący w smaku alkohol był dla niego istotnym symbolem męskości; kojarzył mu się z Ojcem. Na samą myśl o nim, wyprostował się mocniej i zmarszczył groźnie brwi. Później ze sztywną manierą zasiadł na kanapie obok koleżanki, oczywiście zachowując bezpieczny dystans od niej. Pytanie zadane przez Mayę było... trudne. Nie był w stanie wybiec poza ponurą rzeczywistość na tyle, aby zacząć marzyć. Słuchał o życzeniach innych, słuchał o ich nierozsądnych planach, przyjemnych majakach, rojeniach ułudy - częstokroć były imponujące, intensywne, pyszne i szalone. Czy potrafił zdobyć się na coś takiego? Nie chciał wyjść na nudnego człowieka. Milczał dłuższą chwilę, uważnie obserwując mimikę dziewczyny i starając się odgadnąć, czego tak naprawdę od niego oczekuje. Stresował się, ale gdzieś na skraju świadomości wciąż rozważał myśli o tym, jak łatwo byłoby mu ją fizycznie zdominować. Bardzo lubił w sobie to, że dzięki dobrym genom tak szybko nabrał słusznych rozmiarów. – To tajemnica – odpowiedział nareszcie. – Może następne kilka szotów przekona mnie żeby ci ją zdradzić. Wypił rum duszkiem, skrzywił się i odkaszlnął. Potrzebował dobrej minuty, żeby dojść do siebie. – Nie spodziewałem się że będziesz chciała się ze mną dzisiaj spotkać – zaczął sucho, nalewając sobie więcej trunku. – Co cię do tego skłoniło. Czy ktoś ją podpuścił? Czy czegoś od niego chciała? W życiu nigdy nie zdarzało się nic jednoznacznie dobrego, Desmond nie wierzył w coś takiego. RE: [27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya - Maya Chang - 16.07.2023 Czuła jak ją obserwował, ale próbowała nie zwracać na to uwagi. Rozluźniła się dopiero, gdy zabrał się za nalewanie trunku. Dziwnie jej było w towarzystwie starszego kolegi i to jeszcze na samotności. Rozmowy społeczne wydawały jej się czasami ciężkie, ponieważ wiedziała, że łatwo jest urazić innych ludzi, a nie chciała tracić punktów w rozmowie z nim. Chciała je zyskać, dopiąć swojego jak uczyły ją ciotki. Siła kobiet była w manipulacji, więc starła się grać w tę grę, ale na jej wiek było to cholernie trudne, bo jeszcze nawet nie wiedziała, co od niego chciała. Był fascynujący i inteligentny – w przeciwieństwie do Oleandra zwrócił na nią uwagę, dopuścił do swojej osoby na tyle blisko, że mogła spędzić z nim urodziny w Pokoju Życzeń. – To następnym razem postaram się załatwić whisky – odpowiedziała i popatrzyła na równo nalane szklanki z alkoholem. Dziwnie czuła się z myślą, że zaraz wypije ten trunek – jeśli będzie następny raz – sięgnęła po szklankę i usiadła wygodniej na sofie; nie upiła jednak jeszcze łyka. Czekała, aż on pierwszy się napije. Obserwowała jak trunek znika z jego szklanki, jak marszczy twarz od jego smaku, wypił go szybko. Ciekawe czy miał w tym doświadczenie? Sama w końcu zdecydowała się napić trunku smakując go z delikatną ostrożnością. Kobiety w jej domu miały mocną głowę do takich rzeczy, więc była ciekawa, czy sama też takową miała. Skrzywiła się upijając sporego łyka, a potem wypijając zawartość do dna. Paliło ją w gardle, cicho chrząknęła wzdrygając się nieznacznie. Nie poczuła jednak żadnej różnicy. Jedynie smak był nieprzyjemny. – W takim razie nie próżnujmy – uśmiechnęła się. – Upiłeś się już kiedyś? – zapytała. Była ciekawa ile razy łapał za butelkę, ile razy doprowadził się do nieprzyjemnego stanu upojenia i jaki był, gdy wypił za dużo? Chciała to wiedzieć, aby mieć pewność, że ten nie będzie agresywny. Widziała różne rodzaje upojenia alkoholowego, odurzenia środkami, które palono w rodzinnej palarni. Mężczyźni różnie się zachowywali, a najbardziej przerażał ją widok tych agresywnych, żądających posłuszeństwa, bo sama nigdy nie chciała okazywać uległości. Była na to zbyt silna. – Ciekawość… – odpowiedziała bez zastanowienia. – I masz urodziny, więc potrzebowałeś czegoś dobrego – wskazała alkohol z uśmiechem. RE: [27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya - Desmond Malfoy - 21.11.2023 Po pierwszej wypowiedzi Mayi nastała dziwna pauza, jakby w pierwszej chwili Desmond nie zrozumiał, co dziewczyna miała na myśli. Istotnie, musiał się zastanowić, czy próbowała mu zadać właśnie pytanie. Ostatecznie orzekł, że właśnie tak musiało być. - Haha - zaśmiał się w nienaturalny sposób. - Tak będzie. Następny raz. Przeniósł wzrok na swoje buty. Czuł, jak z sekundy na sekundę ogarnia go niepokojące, odurzające ciepło. Zdziwiło go to, że jego ciało tak szybko zareagowało na alkohol. Następnym razem, gdy podniósł oczy na Mayę, jego spojrzenie było dziwnie mętne. Z lekkim zaskoczeniem przyjrzał się szklance, którą trzymała - była zupełnie pusta. Jakim cudem ktoś o tak rachitycznej posturze był w stanie pochłonąć ponad ćwierć pinty rumu w tak krótkim czasie? - Chyba nie tyle razy aż ile razy ty - wymamrotał, próbując wcześniej oblizać odrętwienie ze swoich warg. - Czy chcesz więcej. Już teraz nalał sobie następną kolejkę, na krótki moment zapominając, że nie powinien tego robić. To było nieuprzejme i tylko pokazywało, że chciał tego rumu odrobinę za mocno. Zganił się w myślach za to, że pragnął już być pijany. - Ale tak to. Dobry prezent - mówił sucho. - Chociaż myślę że mogłabyś. Mogłabyś. Dać mi. Coś. Nawet lepszego. RE: [27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya - Maya Chang - 26.11.2023 Jej ciemne oczy wpatrywały się w chłopaka z zaciekawieniem. Nie miała zbyt wiele doświadczenia w rozmawianiu z nastolatkami pijącymi alkohol. Raczej unikała hucznych spotkań przy ognisku, a gdy robiło się zbyt gorąco umykała, zmieniała się w kogoś innego, aby nie dostać żadnego szlabanu. Swój czas głównie spędzała w bibliotece lub z Peppą, a w nocy sprzedawała drobne używki zainteresowanym nie ujawniając jednak swojej prawdziwej twarzy. Czasami miała zakrzywione poczucie tego kim była, nie wiedziała, czy jest z natury taka mała, drobna, czy sama za pomocą swojej genetyki obrała swój wygląd w ten sposób. Jakby chciała zwodzić oczy innych, udając, że jest niewinna, drobna, taka bezbronna. Uśmiechnęła się enigmatycznie, gdy chłopak potwierdził, że będzie następny raz. Ona doskonale wiedziała, że będzie jeśli spełni jej oczekiwania, jeśli okaże się być inny, że będzie taki jakich ona lubi, ale sama też nie wiedziała, co lubiła. Przed nią była zdecydowanie dłuższa droga w poznawaniu świata i przyszłość miała to zweryfikować. Jego mętne spojrzenie wydało się jej dziwne, ale jeszcze zbyt mocno ufała ludziom, nie? Spojrzała na swoja pustą szklankę, zrobiła to, bo on też tak zrobił, a nie chciała odstawać, wydawać się mu dziwna? Czy może zrobiła źle? – Nie pijam alkoholu zbyt często – wyznała szczerze i podsunęła do niego szklankę, aby jej nalał. Nie powinna tego pić za szybko, aby może faktycznie nie wzbudzać podejrzeń. Czyżby to, że to na nią nie zadziałało nie było odpowiednie? Widziała jak Desmond się zmienił, jak jego wzrok stał się dziwnie odległy. – Co takiego byś chciał? – zapytała – Może w przyszłym roku lepiej się postaram – uśmiechnęła się, ale już na niego nie patrzyła. Jedynie na szklankę z trunkiem. RE: [27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya - Desmond Malfoy - 11.12.2023 Jak dobrze, że nie patrzyła na niego akurat wtedy, kiedy przez jego głowę przemknęła myśl o tym, jak mogłoby być przyjemnie, gdyby tylko podniósł na nią rękę — dziwne spięcie na parę sekund wykrzywiło jego twarz w coś na kształt zbolałego uśmiechu. Wyobrażał sobie jej przerażone spojrzenie, ten elektryzujący szok i beznadziejną rozpacz, które poczułby głęboko, głęboko w całym swoim ciele. Ale to były zwykłe mrzonki, nie pozwoliłby sobie na zrobienie czegoś tak głupiego. – Nie. Nie w przyszłym roku – odparł sucho, nalewając jej rumu do szklanki. – Gdybyś chciała czekać do przyszłego roku. To. W tym byś do mnie nie przyszła. Skupił się na konsumpcji swojego drinka, podejrzanie szybko osuszając go do dna, kaszląc mniej obficie niż wcześniej. Nieobecnym wzrokiem wodził wpierw po zapełnionych książkami półkach, później gdzieś po ziemi, ostatecznie natrafiając na lśniące, malutkie buciki Mayi. Z pewnym zaskoczeniem zauważył, że Chang była odziana w długą spódnicę, chociaż według wszelkich przesłanek powinien się orientować, że takowa wchodziła w skład standardowego dziewczęcego mundurku. Minęło parę cichych sekund, nim oderwał wzrok od jej nóg. Spojrzał w jej ciemne oczy na krótką chwilę, później chwiejną ręką nalał sobie następną kolejkę i natychmiast zaczął pić. Miał wrażenie, że nareszcie zaczynał rozumieć, co się dzieje. Nie cierpiał, kiedy inni wodzili go za nos. – Peppa – zaczął nagle i urwał nagle. Ściągnął brwi. Nie dokończył już tej myśli. – Jesteśmy tutaj dlatego że chcesz zbliżyć się do. Oleandra. Po jego sztywnym tonie ciężko było zgadnąć, czy pytał ją, czy zwyczajnie orzekał fakt. RE: [27/05/1968] Ostatni raz - Desmond & Maya - Maya Chang - 11.12.2023 Uniosła głowę, gdy odezwał się w ten suchy sposób. Zmarszczyła brwi i obserwowała go uważnie. Niewiele o nim wiedziała, ale był zawsze blisko Oleandra, więc nie mógł być głupi. Upiła małego łyka ze swojej szklanki, a potem odstawiła ją na stoliczek. Podniosła się powoli, odrobinę zbyt ostrożnie, ale Maya od zawsze była ostrożna w relacjach z ludźmi. Może i zbyt szybko ufała innym, ale w tej szkole raczej nic złego jej nie groziło, prawda? Było tu bezpiecznie jak w dmuchany, gumowym zamku na urodzinach pięciolatki, nie? Szumowiny powstawały dopiero jak opuszczały mury tej szkoły. Widząc jak nalewa kolejną kolejkę sobie odruchowo chciała mu powiedzieć, że wystarczy, ale nie zrobiła tego. Jakby bała się, że uzyska od niego śmiech, albo nazwie ją tchórzem. Nie odpowiedziała mu na to pierwsze sformułowanie, bo nie wiedziała co powiedzieć, a Maya uznawała jedną zasadę w rozmowach. Nie wiesz, co mówić to zamilcz. W końcu zdecydowała się przejść po pomieszczeniu, bo zaczynała się nudzić siedząc tak na kanapie i pozwalając mu nad nią górować. Choć niezależnie od tego, czy będzie stać, czy siedzieć on i tak będzie od niej wyższy to jednak stojąc czuła się bardziej pewnie. Odwróciła się od niego, gdy wspomniał o Peppie, ale nie dokończył. Drgnęła, gdy wspomniał o Oleandrze. – Nie potrzebuję ciebie, aby zbliżyć się do Oleandra – odparła i podeszła teraz do niego zachowując jednak odpowiednią odległość jednego stolika wyczarowanego przez Pokój Życzeń – Już jestem blisko z nim – dodała, bo to była prawda, ale nie wiedziała, czy powinna mówić to właśnie do Desmonda. Nie widziała jednak w tym nic złego. Przyjaźniła się z Oleandrem, grała z nim w szkolnym kole muzycznym i robiła zapachowe olejki, ale nigdy nie potrafiła go oczarować w taki sposób w jaki chciała. |