![]() |
|
[01/04/1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Aleja horyzontalna (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=20) +--- Wątek: [01/04/1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel (/showthread.php?tid=1464) Strony:
1
2
|
[01/04/1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel - Orion Fletcher - 04.06.2023 Orionek siedział na murku niedaleko sklepu ze słodyczami. Był na tyle niski, że usiadwszy na nim, nogi zwisały mu luźno, nie dotykając ziemi. Dzisiaj jego rodzice wyjechali na cały dzień. Mieli ponoć jakiąś dobrą okazję na biznes. Ojciec często tak mówi, "dobra okazja na biznes", a potem nie ma nikogo w domu przez 3 dni. Chłopiec bardzo lubi "okazje na biznes". Lodówka jest wtedy zawsze pełna, a gdy zje wszystko pierwszego dnia, napełnia sie od nowa. Dostaje też kilka drobniaków, które wydaje na słodycze. Zawsze jednak część odkłada, może to przez wzorce jakie dostaje w domu, ale w jego główce po mału rodzi sie przekonanie, że lepsze od wydawania pieniędzy jest ich posiadanie. Pół dnia bawił się pod domem, ale kiedy jego sąsiadka zaczęła na niego krzyczeć i grozić że poda jego rodziców do odpowiednich służb, a go dadzą do domu dziecka, postanowił przenieść się w inne miejsce. I tak siedział sobie na murku, zajadał się kupionymi przed chwilą fasolkami wszystkich smaków, że aż uszy się trzęsły (dosłownie, na właśnie taką fasolkę trafił przed chwilą). Robił teraz coś co wychodziło mu najlepiej, obserwował czarodziei w ich codziennym życiu i nieświadomie wyciągał lekcje z każdej sceny jaką widział. RE: [.../.../1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel - Samuel Carrow - 05.06.2023 Samuel przemierzał Aleję Horyzontalną. Spieszył się, on zawsze się gdzieś spieszył. W ustach miał typowo dla siebie papierosa - nałóg okropna rzecz, jednak jakoś nigdy nie wpadł na to, aby z nim walczyć. Pogodził się już z tym, że część jego wypłaty zostaje puszczona z dymem (jakby zarabiał kokosy, może i nie byłoby się czym przejmować, jednak należał do tej bardziej ubogiej części społeczeństwa). Chciał jednak mieć coś z życia i tak większą część wypłaty ze swoich dwóch prac oddawał ojcu - aby to jemu żyło się jakoś lepiej. To, że Flynn wolał przepijać większą część jego pieniędzy - to zupełnie inna sprawa. Szedł przed siebie szybkim tempem, właściwie to wracał z ministerstwa, chciał zahaczyć jeszcze o jeden ze sklepów ze starociami, zawsze kiedy był w Londynie tam wpadał, bo można tam było znaleźć najróżniejsze skarby, które przydawały się mu podczas tworzenia. Lubił majsterkować, w zasadzie to było jego główne źródło utrzymania. Dlatego też zamierzał tam wejść i pogrzebać w tej górze rzeczy, a nuż coś mu wpadnie w oko. Gdy tak szedł przed siebie zwrócił uwagę na chłopca, który to siedział na okolicznym murku. Stało się tak dlatego, że dosłownie uszy mu się trzęsły. Zatrzymał się na chwilę i obserwował go uważnie. Warto chyba się zainteresować, tak stwierdził. Podszedł więc do młodzieńca, stanął tuż przed nim - Wszystko w porządku, kolego? - Zaciągnął się jeszcze ostatni raz dymem, po czym rzucił niedopałek na ziemię i przygasił go swoim butem. Nie odrywał wzroku od chłopca. RE: [.../.../1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel - Orion Fletcher - 05.06.2023 Orion od małego miał dużo swobody, czyli od jakiś dobrych kilku lat. Chodził gdzie chciał, wracał kiedy chciał. To nie tak, że rodzice o niego nie dbali. Kiedy był młodszy, chodził do magicznego przedszkola. Tam nabył umiejętności interpersonalnych, aby nie być zupełnie wyobcowanym, jednak większość swojego życia spędzał w gronie dorosłych. Nie bliskich dorosłych, jak mama czy tata, ale wśród obcych dorosłych. Wałęsając się po ulicach magicznego Lodnynu i odkrywając jego zakamarki zdążył poznać wiele interesujących postaci. Tak więc nie czuł sie skrempowany, kiedy to obcy czarodziej zapytał o jego samopoczucie. Co więcej, bardzo był uradowany z faktu, że w końcu jakiś dorosły poświęcił mu trochę uwagi. -To fasolki wszystkich smaków, edycja limitowana! Kilka z nich ma specjalne właściwości, słyszałem plotkę, że jedna może sprawić, że będziesz niewidzialny i nikt Cię nie zobaczy!- Powiedział z ekscytacją w głosie, nie wiedział jeszcze że czarodzieje nie potrzebują fasolek aby stać się niewidzialnym. -Chcesz jedną?- zapytał wyciagając małą rączkę z paczką fasolek ku obcemu. Będąc w przedszkolu, słyszał nie raz, aby nie brać słodyczy od nieznajomych. Dlatego też, zamiast brać, wolał dawać. Mały samarytanin. RE: [.../.../1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel - Samuel Carrow - 06.06.2023 Samuel niezbyt mocno przejął się tym, że chłopiec był tutaj sam i nie było widać w okolicy jego rodziców. Kiedy był młodszy często spędzał czas w podobny sposób. Jego ojciec dawał mu bardzo dużo wolności... Spowodowane było to raczej tym, że zajmował się głównie spożywaniem wyskokowych trunków, jednak ta wolność była naprawdę wygodna. mógł szlajać się po ulicach do późnych godzin, obserwować i podsłuchiwać ludzi, sprawiało mu to naprawdę ogromną frajdę. Wiele się wtedy nauczył. - Edycja limitowana? - Odparł z nieukrywanym entuzjazmem. Sam był trochę, jak mały chłopiec, potrafił się cieszyć z naprawdę drobnych rzeczy. - Ciekawe, jak długo trwa taki efekt. Niewidzialność może być bardzo interesującym doświadczeniem, aczkolwiek nie chciałbym pozostać niedziwialny na dłużej. - Skomentował jeszcze. - Było tam coś napisane o czasie działania? - Zapytał jeszcze chłopca. - Chciałbyś trafić na taką fasolkę? - Był ciekawy jego zdania. - Chętnie, chociaż trochę obawiam się na jaką trafię. Czy trafiłeś już na coś niespotykanego? - Mogło mu to trochę opowiedzieć więcej o tym, czego mógł się spodziewać. Skoro już chłopiec wyciągnął w jego stronę rękę z paczką fasolek to pokusił się o wylosowanie jednej. Od razu wsadził ją sobie do paszczy i zaczął gryźć. Był ciekawy efektów, jakie się pojawią po jej spożyciu. RE: [.../.../1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel - Orion Fletcher - 06.06.2023 Orion nie mógł znać dzieciństwa mężczyzny, ale czuł, że pomimo różnicy wieku mają dużo wspólnego. Chłopiec ma przyjacielskie usposobienie, ale to nie znaczy że spoufala się z każdym. Nie dzieli się swoimi przemyśleniami z dorosłymi, którzy patrzą na niego z góry. W tym przypadku czuł się swobodnie, ponieważ Samuel rozmawiał z nim jak równy z równym. Mógł co prawda urabiać chłopca, aby zdobyć jego zaufanie i później zrobić mu krzywdę, ale dopóki nie zapraszał go do oglądania kotków w piwnicy, Orion nie odczuwał zagrożenia. -Nie czytam ulotek, ale umiem czytać!- pochwalił się. Ulotki były dla niego zbyt skomplikowane, w dodatku napisane małym drukiem. Orion nauczył się czytać 4 lata temu i do tamtego czasu chętnie sięga po lektury, jednak są to książki dla dzieci, bez skomplikowanego słownictwa. -Chciałbym, są rzeczy które chce zrobić, tak aby nikt nie zauważył. Ale nie mogę więcej powiedzieć, to tajemnica. - Młody Fletcher nie zamierzał wyjawiać swojego planu podboju świata czarodziejskiego dopiero co poznanemu mężczyźnie. Jeszcze by stwierdził, że ambicje chłopca są niepokojące i trzeba zgasić ten płomień, nim przerodzi się w pożar. -Przed chwilą trzęsły mi sie uszy, trwało to może minutę i łaskotało, a tak to nuda, same owocowe smaki. Ale może Ci się poszczęści i trafisz na smak wymiocin, albo zgniłych jajek- Powiedział, uśmiechając się beztrosko. Orionek nie jadł tych fasolek dla słodkich smaków. Uwielbiał ten mały przypływ adrenaliny chwilę przed wrzuceniem fasolki do ust, kiedy nie wiedział na jakie paskudztwo trafią jego kubki smakowe. -I jak?- zapytał z ekscytacją, wyczekując reakcji mężczyzny na wylosowaną fasolkę. RE: [01/04/1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel - Samuel Carrow - 12.06.2023 Samuel nie miał uprzedzeń. W zasadzie to uważał, że od każdej osoby napotkanej na swojej drodze mógł nauczyć się czegoś ciekawego. Dzieciaki zawsze wzbudzały w nim pozytywne emocje, w przeciwieństwie do dorosłych miały bardzo otwarte umysły i ogromne pokłady kreatywności, a były to cechy, które ogromnie sobie cenił. Dlatego też nie miał problemu z tym, aby wdać się w dyskusję z tym młodym gentlemanem. - Nawet przez moment nie wątpiłem w to, że potrafisz czytać! - Nie chciał, żeby chłopiec odebrał to jako jakiś zarzut. Wcześniej właściwie nie zakładał, że ten umie czytać. Nie miał wśród swoich bliskich dzieciaków, nie pamiętał też zbytnio kiedy nauczył się czytać. Także nie do końca rozeznawał się w temacie. - Ulotki są zawsze mało interesujące. - Dodał jeszcze, żeby nie było, że nie rozumie dlaczego jego towarzysz tego nie zrobił. Zresztą nie widział w tym nic złego, gwarantowało to przy okazji niespodzianki, bowiem mógł się po prostu zdać na los i na własnej skórze przekonać, co ciekawego oferował im Bertie Bott i jego nowy produkt. - Oczywiście, bez sensu, abyś mi zdradzał swoje tajemnice. Zachowaj element zaskoczenia. - Uśmiechnął się do Oriona. Uważał, że to bardzo dobry nawyk, żeby nie zdradzać swoich planów obcym ludziom. Sam nie dzielił się praktycznie z nikim przemyśleniami dotyczącymi jego nowych wynalazków. - Nie wiem, czy zgniłe jajka i wymiociny można uznać jako szczęście. - Zdecydowanie wolałby uniknąć takich niespodzianek, chociaż z jego szczęściem zapewne trafi na coś podobnego. Ugryzł fasolkę, którą wylosował. Przeżuwał ją powoli, trochę się przy tym skrzywił, bo smak wcale nie był owocowy. Smakowała raczej jak mydło. Próbował się odezwać do Fletchera, jednak kiedy chciał to zrobić z jego ust zamiast głosu wydostał się mydlany bąbelek. RE: [01/04/1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel - Orion Fletcher - 13.06.2023 Orion spojrzał na mężczyznę unosząc brwi, gdy ten zadeklarował że nie wątpił w umiejętności literackie chłopca. Nie wiedział na ile jest to szczere, a na ile nie ma to całkowicie większego znaczenia w tej rozmowie. -Nic nie szkodzi, nie wszyscy potrafią czytać. Każdy kwiat kwitnie we własnym czasie.- Wypowiedział z takim spokojem, że możnaby pomyśleć że chłopiec to reinkarnacja samego Gandhiego, lub że w ciele ośmiolatka ktoś uwięzil starszego mężczyznę. Tak naprawdę, Orion powtarzał powiedzenia zasłyszane u dorosłych. Te o głębokim znaczeniu, jak również przekleństwa i wyzwiska. Im dłużej tak gawędzili, tym chlopak czuł coraz większą więź z nowo poznanym. Nie zamierzał mu o tym mówić, bo w końcu prawdziwi mężczyźni nie rozmawiają o swoich uczuciach, prawda? -Zależy co jest dla Ciebie pechem- rzucił beztrosko. Orion na pewno nie uwarzał za pech, trafienie na obrzydliwe fasolki. Kupując te smakołyki akceptuje taką możliwość, a nawet trochę ich wyczekuje. Chłopiec zniecierpliwieniem czekał na relację mężczyzny. Obserwował jego mimikę twarzy, próbując odgadnąć w myślach, na jaki smak trafi. Roześmiał się szczerze, kiedy z jego ust wyleciał mydlany bąbelek. -Jesteś chodzącą bańką mydlaną!- Zawołał wesoło, nie mogąc powstrzymać się od śmiechu. Prawie spadając z murku na którym siedział. RE: [01/04/1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel - Samuel Carrow - 15.06.2023 Samuel nie zamierzał kwestionować umiejętności chłopca, właściwie po co miał to robić? Uwierzył w jego szczerość, zresztą miał to do siebie, że darzył zaufaniem większość osób, które spotykał na swej drodze, może było to i nieco głupie, ale taki już był. - Całkiem rezolutne rozmyślenia. Są tacy, którzy nigdy nie nauczyli się czytać, nie uważam, żeby im to umniejszało. - W końcu byli i tacy, którzy nie mieli możliwości, aby szlifować tę umiejętność - nie zawsze ze swojej winy, jednak również mogli być wartościowymi ludźmi. Sammy nie uważał tego, jako jakiejś niezbędnej zdolności, faktycznie mocno pomagała w życiu, jednak była jeszcze praktyka - która często przynosiła dużo lepsze efekty. - W sumie racja, to co dla jednych jest pechem dla innych może być pełnią szczęścia. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. - Nie spodziewał się, że rozmowa z chłopcem okaże się być taka interesująca. Może i dobrze, że się nim zainteresował, bo był ciekawy, czego jeszcze może się od niego dowiedzieć. Mógł zobaczyć, jak widzi świat taki młody człowiek, co było naprawdę interesującym doświadczeniem. Sam nie do końca twierdził, że miał szczęście kiedy wylosował fasolkę. Jej smak nie należał do przyjemnych i zdecydowanie wolałaby nie powtórzyć tego doświadczenia. Przez jakąś minutę z jego ust nie wydobywało się nic więcej niż bańki mydlane. Efekt zaczął się robić jednak coraz mniej widoczny, aż wreszcie zniknął. - Czuję, że do jutra będzie mi się odbijać tymi mydlinami. - Odparł uśmiechając się przy tym do chłopca. RE: [01/04/1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel - Orion Fletcher - 24.06.2023 Widok mężczyzny, który stał się maszyną do baniek mydlanych, był naprawdę komiczny. Oriona aż rozbolał brzuch od śmiechu. Potrzebował chwili aby się uspokoić. Kiedy już złapał oddech, otarł oczy od łez i spojrzał uhahany na nieznajomego. -Jesteś wporządku, jak na dorosłego. Jestem Orion- powiedział, wyciągając rękę do mężczyzny. Wymienili już wystarczająco dużo zdań, aby chłopiec mógł poznać imię swojego rozmówcy. -Dokąd zmierzałeś?- zapytał, ze szczerym zaciekawieniem. Chłopiec wiedzial, że mężczyzna miał tutaj jakiś konkretny cel. Dorośli rzadko kiedy pojawiali się na tych ulicach bez celu. Oni zawsze gdzieś pędzili, załatwiali sprawy. Dlatego też, Orion tym bardziej był zdziwiony, że ktoś zechciał mu poświęcić uwagę. RE: [01/04/1972] Fasolki wszystkich smaków Orion&Samuel - Samuel Carrow - 26.06.2023 Na całe szczęście efekt nie utrzymywał się w nieskończoność, po krótkiej chwili Samuel przestał produkować bańki. Widział, że rozbawił chłopca, bardzo dobrze - sam zapewne by się śmiał w głos, gdyby zobaczył coś takiego. - Ta edycja limitowana rzeczywiście jest bardzo interesująca. - Skomentował jeszcze z uznaniem, bo naprawdę efekt był zaskakujący, nie przeszkadzało mu wcale to, że będzie mu się pewnie do końca dnia odbijało zapachem i smakiem baniek. Uśmiechnął się, kiedy usłyszał słowa wypowiedziane w swoim kierunku, był to naprawdę bardzo konkretny komplement. Uznanie młodego człowieka... no nie spodziewał się tego, że dzisiaj spotka go coś takiego. - Samule. - Powiedział spokojnym tonem i wyciągnął rękę w kierunku chłopca, uścisnął jego drobną dłoń dosyć delikatnie - nie chciał zrobić mu krzywdy. - Miło mi cię poznać. - Dodał jeszcze. - Wracałem do domu, tylko jest tu niedaleko, całkiem niedaleko taki sklepik, wiesz? - Nie mógł wiedzieć, bo nie podał mu żadnego szczegółu związanego z miejscem, do którego zmierzał. - Taki sklep, z rupieciami, rzeczami, które wydają się dla większości niepotrzebne. - Jednak nie dla niego. Sam potrafił stworzyć coś z niczego, uwielbiał miejsca pełne gratów, bo można było tam znaleźć prawdziwe, nieoszlifowane diamenty. Postać opuszcza sesję
|