![]() |
|
[ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus (/showthread.php?tid=1546) |
[ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Avelina Paxton - 03.07.2023 10.10.1959
Jęcząca MartaWojna, którą właśnie przeżywamy, nie rozpoczęła się wcale dwa lata temu. Rozpoczęła się w 1942 roku, kiedy Tom Marvolo Riddle okazał się być dziedzicem samego Salazara Slytherina. O przeklętej krwi Gauntów, utrzymywanej w czystości wszelkim kosztem mówiło się już w świecie czarodziejów, ale nikt nie podejrzewał, że może kryć się w tym aż tak wielka moc. To właśnie w 1942 roku Tom Marvolo Riddle, rówieśnik niektórych postaci, otworzył Komnatę Tajemnic. Uwolniony z niej bazyliszek, pod jego komendą, spetryfikował kilkoro uczniów, a następnie zabił Martę Warren, która dla następnych pokoleń jest już jedynie wspomnieniem - duchem opłakującym swój los w szkolnej toalecie. Wydarzenie to omal nie doprowadziło do zamknięcia Hogwartu, a Riddle nigdy nie został zdemaskowany, więc nie poniósł konsekwencji swoich czynów. Wszędzie tłumy ludzi, wszędzie ktoś gada, śmieje się i atakuje głosami. Avelina miała zdecydowanie dosyć tych wszystkich osób, nie mogła się w spokoju uczyć, czytać książek. W domu miała więcej spokoju, a jej rodzice byli ekstrawertykami, którym usta się praktycznie nigdy nie zamykały. Wzięła wielką księgę pod pachę i zaczęła przechadzać się po szkolnych korytarzach szukając sobie miejsca bardziej spokojnego niż biblioteka. Kto by pomyślał, że dla młodej Paxton nawet w bibliotece będzie za dużo hałasu. W końcu dotarła do jakiejś łazienki. Słyszała, że jedna z nich jest opuszczona, bo siedzi tam jakiś duch, a duch przecież nie powinien być groźny i jakoś szczególnie hałaśliwy, prawda? Weszła do środka i pierwsze, co się jej rzuciło w oczy to – to, że na ziemi było pełno wody. Nie każde miejsce takie było, ale wybrała jeden dogodny plac i machnęła różdżką, aby to miejsce osuszyć. Usiadła na swojej torbę, nogi skrzyżowała ze sobą i położyła na swoich drobnych kolanach książkę otwierając ją z hukiem w odpowiednim miejscu. Była to Historia Hogwartu. Właśnie czytała o tym jak został stworzony ten zamek i ile było w nim zaklęć, aby chronić uczniów przed niebezpieczeństwami. Czuła podekscytowanie, gdy przeskakiwała wzrokiem z literki na literkę. Miała wręcz wypieki na policzkach z podniecenia i szeroki uśmiech. Uwielbiała czytać takie książki. Jak się jej znudzi czytanie historii, miała w swojej torbie książkę z eliksirami, które chciała również przeczytać. RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Augustus Rookwood - 03.07.2023 Byłem wzburzony, wściekły. Byłem falą tsunami, która była w stanie zmiażdżyć i pozbawić życia wszystko, co w tej chwili napotkałaby na swojej drodze, a t o wszystko za sprawą mojej głupiej, wielce przuroczej siostry bliźniaczki Vesperki. Wtryniała nos tam, gdzie miała go nie wkładać. Obiecała mi to, a zamiast tego znowu to robiła, znowu się migdaliła do mojego najlepszego kumpla. Kochałem ją, ale jeszcze bardziej ją nienawidziłem. Zalewdwie od miesiąca byłem Prefektem Slytherinu, a już prosiłem się o degradację. Skłaniała mnie ku temu własna siostra, moja druga połówka. Suka. Wpadłem rozwścieczony do czerwoności do szkolnej toalety. Tej opuszczonej, do której wpadali tylko zdesperowani nieszczęśnicy. Ponoć straszyła tu jakaś brzydula, która zginęła w czasach nauki w szkole. W dupie ją miałem. Jeśli zamierzała mnie straszyć, to się spóźniła, bo ja postanowiłem pierwszy postraszyć ją, ciskając swoją torbą z książkami w przeciwległe drzwi do toalety. Ze starości wypadły z zawiasów i gruchnęły o ceramiczny kibel. Nawet obsługa szkoły miała w głębokim poważaniu to miejsce, więc poczułem się nieco swobodniej, kiedy zamknęły się za mną drzwi. Stanąłem naprzeciw jednej z umywalek i przepłukałem twarz zimną wodę. Nie chciałem patrzeć w swoje odbicie, więc po prostu oparłem dłonie o krawędzie zlewu i czekałem na ukojenie. Wszystko we mnie drgało na myśl o siostrze. Myślałem, że jesteśmy zawsze razem. Na dobre i na złe. Że mogę na nią liczyć... A na myśl, że on dotykał ją... Aż robiło mi się mdło. RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Avelina Paxton - 03.07.2023 Wchodząc do opuszczonej toalety dziewczyna była w stu procentach pewna, że będzie miała tu święty spokój i będzie mogła poczytać sobie na spokojnie książkę, ale była w wielkim błędzie, a przekonała się o tym, gdy sięgnęła po książkę z eliksirami. Chciała się przyjemnie rozluźnić i poczytać o ciekawych miksturach. Jej spokój został jednak zakłócony przez wzburzone morze, które wpadło do łazienki jak tajfun. Podskoczyła nieznacznie, a nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Była w tym świetna. Obserwowała jak chłopak miota się po łazience rzucając swoim plecakiem. Gdyby mogła to zapewne zobaczyłaby wokół niego gniew w czystej postaci. Ciekawe, co go tak zdenerwowało? Avelina jednak nie była typem osoby, która się za często odzywała, więc milczała patrząc na to jak opiera się o umywalkę. Serce zdecydowanie szybciej jej biło, gdy jego wściekłość docierała do jej kruchej duszy. Chłopiec wydawał się z postury przystojny, ale to nie było najważniejsze spostrzeżenie. Był Ślizgonem, a to mogło oznaczać kłopoty. Poruszyła się niespokojnie siedząc na swojej torbie. Uświadomiła sobie, że ma spódniczkę i chłopiec mógłby zobaczyć, coś czego nie powinien, więc zaczęła niezgrabnie podnosić się z miejsca z cichym westchnięciem. Zapadła tutaj cisza, a więc mógł ją bez problemu usłyszeć, aby potem zobaczyć jak stała w swoim krukońskim mundurku z grubą księgą w rękach. – Nie powinieneś niszczyć mienia szkoły. – odezwała się totalnie nie wiedząc, co powiedzieć. Nigdy nie miała do czynienia z wściekłym uczniem. RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Augustus Rookwood - 03.07.2023 Moje myśli wirowały wokół Vespery i jej nowego kochasia. Byłem pewien, że nic sobie nie zrobili z mojej chwilowej obecności i kontynuowali to, co tak niepotrzebnie im przerwałem, czyż nie? Czy ja się w ogóle w jakimkolwiek stopniu liczyłem? Czy może byłem duchem? Właśnie, gdzie była ta suka Marta? Nie miałem okazji jej poznać. Zawsze jej nie było, kiedy z chłopakami próbowaliśmy ją wywołać by pokazała nam cyca, hah. Bleh. Wyobraziłem sobie właśnie, jak kumpel obmacuje cycki mojej siostry... Ewidentnie się skrzywiłem, odbijając się rękoma od umywalki. Wyprostowałem się dumnie, przez co chcąc nie chcąc spojrzałem w lustro. Zobaczyłem to, czego nie chciałem widzieć. Ujrzałem swoją twarz. Brzydką, we wściekłym grymasie. Zmęczoną, siną w okolicach oczu. Nie przepadałem za momentami, kiedy traciłem nad sobą kontrolę. To było słabe, poniżej mojej godności. Zacisnąłem wargi i wtedy coś usłyszałem. Nie powiem, przestraszyłem się. Obróciłem się napięcie, niezadowolony. Nawet nie pomyślałem, że mogła to być ta głupia Marta. Sam nie wiem, czego się spodziewałem, ale to nieistotne, bo miałem przed sobą delikwentkę zakłócającą mój spokój. Krukonka... Niemalże splunąłem na tę myśl. Nie wiedzieć kiedy, wyciągnąłem swoją różdżkę z kieszeni i właśnie celowałem w jej kierunku. Zapewne to instynkt. Uczyłem się tego w Klubie Pojedynków - zwarty i gotowy o każdej porze. - Nie powinnaś być taka przemądrzała... - zawtórowałem za nią niezbyt przyjemnym tonem. Naśladowałem ją. Ile ona mogła mieć lat? Smarkula. I już taki zadarty nos. - Stworzyłaś z Martą klub dziwaków? - zapytałem, kiwając na nią. Wyglądała żałośnie. Wymemłana spódniczka, panicznie ściśnięta stara książka. Brakowało jeszcze pryszczy na twarzy. Jakoś tak wyszło, że tej różdżki wciąż nie opuściłem. RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Avelina Paxton - 03.07.2023 Jego oczy nie wyglądały na zdrowe. Jakby nie spał, wiedziała, że są eliksiry na bezsenność. Wyczytała to w tej książce. Nawet miała tam przepis na taki eliksir, ale nie skomentowała tej informacji głośno. Jej badawczy wzrok dalej obserwował jego nerwowe ruchy. Cofnęła się o krok, gdy wyciągnął różdżkę i zacisnęła mocniej książkę jakby chciała się od niego odciąć. Nie sięgnęła po różdżkę. Nie miała jeszcze wyrobione w sobie tego nawyku, ale nawet jeśli to w pojedynkach była naprawdę beznadziejna. Zawsze przegrywała. Wolała stymulacje umysłowe niż te siłowe. Jej twarz nie wyrażała za bardzo emocji. Po prostu się na niego patrzyła, a w oczach tliła się obawa przed nim i ciekawość. Posturę miał dumną, więc wywnioskowała, że uważał się za tego lepszego. Avelina też nie była mu dłużna, również się wyprostowała nieświadomie papugując jego ruchy. Niczym ciekawski kot powtarzający ruchy człowieka. Zmarszczyła brwi na jego komentarz dotyczący klubu dziwaków. – Jesteś strasznie nerwowy – zignorowała jego słowa – powinieneś zaparzyć sobie melisy – dodała wpatrując się już w koniec jego różdżki. Nie może jej nic zrobić, prawda? Dostrzegła na jego szacie symbol prefekta, więc powinien być odpowiedzialny, tak? Dyrektor nie wybrałby do tej roli kogoś nieodpowiedniego. RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Augustus Rookwood - 03.07.2023 Nie wierzył w to, co widziały jego oczy. Szlamiara się wyprostowała, naśladując ewidentnie moją osobę, aczkolwiek nijak nie poprawiło to jej wizerunku. Może nawet pogorszyło. Podkreślało jedynie, w jak beznadziejnej pozycji się znajdowała. Co ona robiła w Hogwarcie? Czytała książki? Z biblioteki? Machnąłem różdżką, przyzywając książkę, którą trzymała w rękach, krótkim zaklęciem: - Accio! Usilne jej ściskanie i tak na nic miało się zdać, poza tym to nie była tarcza. Eliksiry... Nie miałem głowy do eliksirów, gdyż z reguły charakteryzowały się długim i monotonnym procesem. Ja chciałem widzieć rezultaty tu i teraz. Dało się szczyptę za dużo i już wychodziła z tego kupa. Gorzej, kiedy ta kupa dawała jeszcze po twarzy jakimś kwasem. Meh. - Melisa to głupi mit mugoli. Jesteś szlamą? - zapytałem, choć nie potrzebowałem odpowiedzi. Ociekała rynsztokiem. Otworzyłem księgę i od razu stwierdziłem, że to były trochę za bardzo zaawansowane przepisy jak na takiego smarka. Jeden z przepisów szczególnie mnie zainteresował, ale nie było opcji bym to sam uwarzył. Mała też nie miała szans. Żałosne. Porywała się z motyką na słońce. Uniosłem na nią pogardliwe spojrzenie. - O, coś takiego by pomogło na moją wściekłość. Eliksir uspokajający... Ale takie pisklę jak ty może zapomnieć o byciu wielką alechmiczką - stwierdziłem, poniekąd podpuszczając dziewczynę. Kto wie...? Krukoni byli bystrzy do nauki, najbystrzejsi w całej szkole. Może dawała sobie z warzeniem eliksirów lepiej niż ja? Ja miałem smykałkę do pojedynków, inni mieli do ruchania się z moimi przyjaciółmi, a jeszcze inni do eliksirów. Może to krucze pisklę było moją nadzieję... Nah. Powinienem poszukać sieroty w wyższych klasach albo złożyć dyskretne zamówienie przez matkę. Może w końcu by się na coś przydała, choć szczerze w to wątpiłem. Wypaplałaby wszystko ojcu. Zrobiłem kilka kroków w kierunku dziewczynki, ciskając w jej kierunku książkę. Za chwilę zamierzałem ją stąd przepędzić. Potrzebowałem się wyciszyć, a nie wkurwiać. RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Avelina Paxton - 03.07.2023 Gdy przywołał jej książkę dała krok do przodu próbując ją przy sobie zatrzymać. Nie udało się. Spojrzała na niego gniewnie. Nie wiedziała co powinna zrobić z rękami, więc dobyła swojej różdżkę, ale nie mierzyła nią w niego. Avelina była raczej pacyfistką i walczyła jedynie ciętym językiem, a nie zaklęciami. Była typem osoby, która prędzej otruje wroga w nocy eliksirem niż rzuci śmiercionośną klątwę. Wzdrygnęła się na słowo szlama. Niewychowany, opryskliwy buc – to były jej pierwsze słowa, które do niego przypisała. – Nie jestem. – uniosła podbródek patrząc na niego w dosyć pogardliwy sposób. Była młoda i głupia, ale jednocześnie dumna z tego, że jest Aveliną Paxton, a nie tym typem przed sobą, który miał zapewne od cholery problemów. – Ale zaskoczę twój prosty umysł. Melisa ma działania uspokajające, ale nie są one na tyle mocne jak eliksiry, które możemy uwarzyć. Wiedziałbyś to, gdybyś potrafił czytać. – podeszła do niego o krok przyglądając mu się z młodzieńczym buntem w oczach. Czuła jak w niej wyzwalał negatywne emocje, których nigdy wcześniej nie doświadczała. Nie otaczała się ludźmi z negatywną aurą. Zawsze miała do czynienia z ludźmi szczęśliwymi, wesołymi i dobrymi. Od niego takich emocji nie czuła, a to było intrygujące. W ostatniej chwili złapała książkę, którą jej rzucił. Otworzyła bez słowa książkę na odpowiedniej stronie i przeczytała kilka słów oraz składników pod nosem. Przepis wydawał się być prosty. – Skąd wiesz? – podeszła bliżej niego zadzierając lekko głowę, aby móc cały czas go obserwować. – Ten przepis jest prosty jak twoje zachowanie – odpowiedziała mu mrużąc lekko oczy. RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Augustus Rookwood - 03.07.2023 Skoro nie byla szlamą, to z pewnością była półkrwi. Nieistotne. Miałem ją w głębokim poważaniu, niezależnie od tego, co tam zamierzała papla... Chwila, czy ona śmiała mnie właśnie obrażać? Mnie!? Również zrobiłem krok w jej kierunku, całkiem spory, więc teraz mogłem jej swobodnie przystawić różdżkę do gardła. Oparłem jej końcówkę na jej podbródku i nawet nieprzyjemnie nacisnąłem by poczuła dosadnie, że tam jest i że nie zawaham się jej użyć. - Waż się ze słowami, smarkulo - warknąłem do niej, a wściekłość, która towarzyszyła mi przed chwilą, ponownie rozgorzała. Przez głowę przechodziły mi zaklęcia, które mógłbym właśnie teraz wykorzystać. Nie przebierałem wśród nich, choć diablik z tyłu głowymi mówił mi bym to zrobił, a ręka wibrowała mi od nadmiaru magii niemiłosiernie. Pewnie tak naprawde to były nerwy, a nie chęć niesienia pogromu. - Nie masz pojęcia, z kim masz do czynienia - warknąłem, jeszcze raz wbijając się w jej podbródek. Zaciskałem wkurwiony wargi. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że zaczynam drżeć z nerwów. - Już jedna zmarła w tej toalecie... Jakieś ostatnie słowa? - zapytałem by najeść ją strachu. Była zbyt pewna siebie, zbyt butna jak na smarka. Mierzyła się z siłą, z którą nie miała szans wygrać. Nie byłem typem mordercy. Nawet nie widziałem się jako jeden z nich, ale miałem problemy z panowaniem nad sobą, więc zdawałem sobie sprawę z tego, że prędzej czy później pęknie bańka i pogrążę się bezpowrotnie. Kto wie? Może to właśnie ta chwila. I tak sobie myślę, że jak pójdę siedzieć, to wyprze się mnie rodzina i w końcu będę miał święty spokój. Krukonka mogła ujrzeć w moich oczach... obłęd? Szaleństwo? A może nadzieję? RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Avelina Paxton - 03.07.2023 Usta drgnęły delikatnie jakby chciała się uśmiechnąć, ale powstrzymała się. Mężczyzna emanował czystą złością i Avelina czuła obawę w sercu, które biło jej coraz szybciej i szybciej. Nigdy nie doświadczyła takiego spotkania i nie wiedziała jak się zachować. Była też odrobinę głupia ufając temu, że w tym miejscu było bezpiecznie. Nawet jeśli zmarły tu osoby to teraz było inaczej, prawda? Nic jej nie groziło, a ten prefekt chciał tylko ją nastraszyć. Nic jej nie mógł zrobić, przecież nie znał zabójczych zaklęć. Był tylko uczniem piątej klasy. – Pierwszy zacząłeś, bucu. – nadal mrużyła oczy zagryzając z nerwów wargę jak miała w zwyczaju. Już nawet nie pamiętała kiedy zaczęła to robić, ale często miała usta popękane i poranione od tego brzydkiego nawyku. Nacisnęła nawet sama na jego różdżkę patrząc mu wyzywająco w oczy. On mógł w nich zobaczyć strach i obawę, ale twarz się nie zmieniała. Jakby chciała pokazać mu, że się go nie boi, że jest nadal słaby, ale nie chciała mu mówić tego głośno. – Nie mam pojęcia, bo się nie przedstawiłeś, ale podejrzewam w takim razie, że nie pochodzisz z rodziny, która stawia na odpowiednie wychowanie. – przekrzywiła lekko głowę zaciskając dłoń na swojej własnej różdżce tak mocno, że zaczęła jej drżeć. – Naprawdę chcesz mierzyć się z konsekwencjami zabicia kogoś? – zapytała drżącym głosem. Traciła nad nim kontrolę, ale nadal stała twardo przyciskając się do jego różdżki. – Jeśli chcesz mogę spróbować uwarzyć dla ciebie ten eliksir. – dodała jakby próbowała załagodzić jego gniew. Nie chciała zginąć na drugim roku nauki, więc musiała jednak coś wymyślić. RE: [ Jęcząca Marta 1959 ] – Avelina & Augustus - Augustus Rookwood - 03.07.2023 Moja sytuacja wydawała mi się w tej chwili tak beznadziejna, że faktycznie zacząłem rozważać tę opcję z zabiciem uczennicy. Nie dość, że w pewien pokrętny sposób stałbym się wolnym czarodziejem, to na dodatek zyskałbym szybką i niezbyt pracochłonną sławę. Cyk, wystarczyło jedno sprytne zaklęcie. Mogła chociażby udławić się wodą. - Rozważam to - odparłem na jej pytanie o konsekwencje. Bywałem zagubiony, owszem, i zapewne teraz przemawiał przeze mnie obłęd wraz ze zmęczeniem, ale... Czemu by nie? Cyk, jedno zaklęcie i następną noc spędzę już w więzieniu. Ale... Niestety, nie mogłem tego zrobić. Może i ojca miałem gdzieś, ale ta zdradliwa suka... Vespera mnie potrzebowała. Wzajemnie się potrzebowaliśmy. Nie rozumiałem jak mogła mi to zrobić. Opuściłem rekę z różdżką. Czułem się bezsilny, wściekły i bezsilny, zmęczony i naładowany negatywnymi emocjami. Znowu nie wiedziałem, co ze sobą zrobić, a nie mogłem iść z tym do Vespery skoro była dzisiejszym prowodyrem moich demonów. Cofnąłem się o krok, zaraz o dwa kolejne. Miałem pustkę w głowie, dłonie zaciśnięte w pięści. Cały byłem spięty. Nie znosiłem tego uczucia. Dominowało mnie. - Myślisz, że dałabyś radę z tym eliksirem? - zapytałem naiwnie. Patrzyłem jej w oczy i widziałem tylko małą, bezbronną dziewczynkę. Mówiła, że to proste, ale zapewne były to czcze przechwałki. A nawet jeśli potrafiła coś takiego uwarzyć, to niby czemu miałaby mi pomagać? Miała mnie za niewychowanego buca i zapewne gardziła Ślizgonami jak wszyscy w tej szkole. To mi przypomniało o jej słowach odnośnie wychowania. - Jestem Augustus Rookwood - przedstawiłem się, robiąc ten jeden krok w jej kierunku i wyciągając dłoń na przywitanie. Nie zdziwiłbym się, gdyby nie odwzajemniła gestu. Jeszcze chwilę temu jej groziłem. - Mam problemy... Przydałoby mi się coś takiego jak ten eliksir - przyznałem. Pomyślałem, że może nawet sypiałbym lepiej. Nie mogłem nocami liczyć na niezmącony sen, wieczorami z kolei rzadko zasypiałem od razu. Do późna z reguły czytałem książki. A właśnie, w plecaku miałem książki. Niezależnie od tego, czy dziewczyna odwzajemniła, czy też nie powitanie, ruszyłem w kierunku jednej z kabin by zabrać z niego swoje ruchomości. Miałem tam książkę o zaklęciach pojedynkowych. Chciałem przyszykować coś specjalnego na najbliższe spotkanie klubu i wyszło jak wyszło. |