![]() |
|
[2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah (/showthread.php?tid=1589) Strony:
1
2
|
[2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Xenophilius Lovegood - 17.07.2023 2 maja 1972r.
Nikt nie spodziewał się, jak tragicznie zakończy się święto Beltame. Xenophilius miał się na nim pojawić ze swoją narzeczoną, lecz zmienili plany. Właściwie, to ona zasugerowała mu spędzić ten czas we dwoje. W miłości odnaleźli się jeszcze w szkole. Nie potrzebowali dodatkowych wróżb. Również to święto mogli spędzić w jego rodzinnych terenach. Jego dom znajdował się daleko od Londynu. Daleko od Doliny Godryka. Kiedy do jego uszu doszła wieść, co wydarzyło, zaniemówił. W Dolinie Godryka miał tam kogoś mu bliskiego. Koleżankę od eliksirów. Chciał mieć pewność, że nic jej nie jest. Kiedy ogłoszono nabór na wolontariat, bez zastanowienia zebrał swoje zioła lecznicze i udał się na miotle do Doliny Godryka. Latając na tyle wysoko, aby mugolskie oczy nie mogły go dostrzec. Teleportacja była jego słabą stroną, kominek nie chciał działać na tamte rejony. Została mu miotła, bądź tradycyjny środek transportu. Na miotle powinien dolecieć szybciej, jeżeli nie złapie po drodze jakiegoś ptasiego stopa. Gdy tylko zjawił się na miejscu, od razu skierował do odpowiedniego namiotu, stając przed czarownicą, która przyjmowała zapisy na wolontariat. O ile z budowy wydawał się być męski, to jednak zaznaczył, że nie pomoże w poszukiwaniach fizycznie w terenie, ale może oferować inną pomoc. Nawet medykom przekazał zioła lecznicze, które mogłyby się przydać jako dodatkowy zapas. RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Sarah Macmillan - 05.08.2023 Sarah nie miała już siły płakać. Wciąż bolały ją dłonie po tym, jak razem z Effimery próbowały wydostać się z posiadłości Macmillanów, ale ten ból nie był na tyle silny aby zagłuszyć to, jak bardzo ucierpiała jej dusza. Rozumiała dlaczego ojciec zabrał ją z sabatu przed najgorszym, ale wciąż... Nie potrafiła wybaczyć sobie tego, że nie było jej przy Charlesie. Magiczny rytuał, który ich połączył, namieszał w głowie kapłanki jeszcze bardziej. Lubiła go od zawsze, nawet jeżeli nie chciała tego przed sobą przyznawać, ale teraz... Nazwanie tego niezdrowym było mocnym uproszczeniem. To było szalone. Ta silna potrzeba bliskości, która sprawiła, że próbowała wybić okno i poraniła sobie palce, była dla niej jasnym dowodem na to, że coś z nią było nie tak. Czy w takiej sytuacji powinna przyjeżdżać tutaj, do Doliny i pomagać w czymkolwiek? Pewnie nie. Kilka osób powiedziało jej nawet żeby usiadła i przestała się wygłupiać, ale Sarah była w tej kwestii bardzo uparta – chciała pomóc i już. Bez dyskusji. Rozkładając rękę, kapłanki uznały, że mogą jej przynajmniej załatwić kogoś do pomocy. – Ty jesteś Lovegood? – Niska dziewczyna, której włosy i szyja były zakryte wzorzystą chustą położyła mu dłoń na ramieniu. – Chodź, skoro nie możesz iść do Kniei, to pomożesz naszej kuzynce. Tą kuzynką była oczywiście Sarah. Macmillan stała przy jednym ze stołów, krojąc składniki na kanapki dla uzdrowicieli i płacząc. Pozaklejane plastrami palce wyglądały trochę tak, jakby się pozacinała tym nożem, ale w rzeczywistości były efektem wcześniejszych działań, mających wydostać ją i Trelawney z pułapki, w jakiej się znalazły. Widząc, że zbliża się do niej Agatha z jakimś mężczyzną, szybko wytarła twarz rękawem. – Dz-dzień dobly... – Jak ten dzień mógł być dobry? RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Xenophilius Lovegood - 07.08.2023 Znaczna większość czarodziei, udała się na przeszukiwania lasów i innych miejsc, gdzie mogli pozostać ranni. Xenophilius też mógłby dołączyć, ale wiedząc, że jeżeli będzie musiał kogoś gonić, albo spieszyć, nie dotrze na czas i sam padnie, dostając zadyszki. Mógł pomóc inaczej, zatem przyszedł tutaj pod namioty, zapisując się i dostarczając przy okazji lecznicze zioła. Rozglądając się, nie dostrzegł nigdzie swojej znajomej przyjaciółki. Westchnął trochę zawiedziony, ale też z ulgą. Być może nie była ranna, ale też nie udzielała tutaj pomocy. Mógł być spokojny. Wtem usłyszał swoje nazwisko, oraz poczuł dotknięcie na ramieniu. Spojrzał na kobietę, która do niego zwróciła się. - Tak. Potwierdził swoje dane osobowe i podążył w kierunku innej części namiotu, gdzie miał pomóc pewnej dziewczynie. Kiedy tylko znalazł się na miejscu, zwrócił na nią uwagę. Wydawała się być zapłakana, ale przecież nie kroiła cebuli. Rzucił okiem na deskę i nóż, by spojrzeć na to co robiła. Zauważył plastry na dłoniach, ale pytań w tym kierunku nie zadawał. - Witaj. Przywitał ją uprzejmie, posłał nawet lekki uśmiech, jakby chciał rozświetlić ponurą atmosferę. Chcąc rozsyłać pozytywną energię, mimo tragedii jaka w tych rejonach zapanowała. - Mam w czymś pomóc? Zapytał kobiety, która go tutaj przyprowadziła. Zgadując, że ona tutaj pewnie będzie go instruować. Chyba, że został przydzielony do pomocy tej drugiej? Młodej zapłakanej duszyczki? Pomimo wytarcia łez z oczu, widać było na jej twarzy ślady, charakterystyczne dla płaczu. Xenophilius w przeciwieństwie do wielu tutejszych osób, wyróżniał się kolorystyką swojej szaty. Mieszany turkus z zielenią, kolory nadziei. RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Sarah Macmillan - 11.08.2023 Ten dzień nie mógł być dobry. Po prostu nie mógł być. Absolutnie nic a nic w tym dniu nie kleiło się tak, jak powinno i nie będzie się kleiło. Świadomość tego sprawiała, że Sarah nie mogła powstrzymać tych łez nawet na widok swojej kuzynki i nieznajomego mężczyzny. Agatha lubiła ją krytykować i teraz również coś cisnęło jej się na usta – widać było po mimice twarzy, że powstrzymała jakiś niewybredny komentarz, zanim ten opuścił jej usta. – Wracam do reszty, poradzicie sobie – rzuciła, po czym odeszła od nich. Młodsza panna Macmillan otarła z twarzy łzy już trzy razy, ale wciąż pojawiały się na niej nowe. Rozżalona tym, że nie potrafiła powstrzymać własnych emocji, odsunęła się na krok od stołu i próbowała oddychać głębiej. – Pszeplaszam – powiedziała, nie wyjaśniając oczywiście, za co właściwie przepraszała. Drżącymi rękoma machała w stronę swoich oczu i policzków, próbując się ochłodzić, a tym samym uspokoić. Fala gorąca zalewająca jej ciało niebywale męczyła. – Pan z wolontaliatu – faktycznie prosiła kogoś o pomoc, ale spodziewała się kogoś... drobniejszego, jakiejś kobiety pewnie. Z drugiej strony nie mogła oczekiwać, że wszyscy mężczyźni tak po prostu pójdą do lasu. Pociągnęła nosem. – Pomosze mi pan w noszeniu i lozdawaniu jedzenia, w pakowaniu tesz – wyjaśniła, wyciągając chusteczkę z kieszeni swojego fartucha. Wydmuchała nos, odchodząc tak daleko od żywności jak tylko mogła. Głos jej się chwiał, do tego mówiła bardzo niewyraźnie i nie wymawiała dobrze wyrazów, które „drżały”. RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Xenophilius Lovegood - 12.08.2023 Przykro było patrzeć na zapłakaną dziewczynę, która z oceny sytuacji, mogła kogoś stracić i próbuje tutaj pomagać. Xenophilius odprowadził wzrokiem tę, która go tutaj przyprowadziła, zauważając iż obie musiały mieć przeciwne do siebie charaktery. Sama mowa ciała, potrafi powiedzieć wiele. - Nie przepraszaj. Uspokoił podchodząc bliżej. Nie widział powodu, aby go przepraszała. Za co? Nic przecież nie zrobiła. Jest w takim stanie, że chyba nie radziła sobie z emocjami. - Tak. Potwierdził jej słowa. Rozejrzał się po wnętrzu pomieszczenia i temu, co dziewczyna miała przygotowane lub była w trakcie robienia. Wtem się odezwała, odchodząc jeszcze dalej od stołu z żywnością. Spojrzał na nią ze spokojem, wysłuchawszy jej prośby i obserwując jej zachowanie. - Pomogę. Ale pozwól że zapytam. Czy potrzebujesz porozmawiać? Czasami tłumienie w sobie emocji nie pomaga się skoncentrować na wykonywaniu pracy. Xenophilius Lovegood. Możesz mi mówić Xenio. Zaoferował jej swoją pomoc, ale też zapytał, czy może potrzebuje porozmawiać, zanim zaczną poważniej pracować. Mężczyzna przedstawił się, wyciągając w jej kierunku swoją otwartą dłoń chcąc, aby mu podała swoją. Jak na zapoznanie. Uśmiechnął się także lekko, jakby chciał swoją obecnością odsunąć od niej złe wspomnienia czy smutne chwile. W tej części pomieszczenia namiotowego byli sami. Jeżeli dziewczyna potrzebowała wyrzucić z siebie te emocje, mogła to uczynić przy nim. Lovegood rozumiał, że mało kto obcemu będzie chciał się żalić z problemów. Niektórzy jednak nie wytrzymując i korzystają z tej pomocy. Może ulżyć sobie, wypłakując się i wyrzucając z siebie co ciąży na duszy. Mężczyzna sprawiał wrażenie spokojnego, opanowanego i wyrozumiałego człowieka. Nie miał jej za złe, że płakała podczas przygotowywania posiłku dla pewnej grup poszukiwawczych. Przydzielono go tutaj nie tylko do pomocy przy pakowaniu jedzenia, ale widocznie i dla towarzystwa. RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Sarah Macmillan - 25.09.2023 - Panie Xenio, gdybym ja jeszcze umiała te emocje w sobie stłumić... A przecież nie umiała wcale. Widać po niej było od razu, jaka była załamana i rozdarta. - Wszyscy tutaj potszebują 'omowy, bo ledwie pół godziny temu na rękach medyków umarł mały chłopiec. To, że mogę pophracować i coś dla nich zlobić to jedyne ukojenie nelwów. A wszystkich zerhwali z łóżek w ś'odku nocy, więc taka pomoc się przyda. W sumie może gdyby się wyspała, to by się czuła lepiej, ale nie wyspała się ani trochę. Przed sabatem była niesamowicie szczęśliwa, że będzie mogła wziąć w nim udział, poza tym przygotowywała swoje stoisko. Na sabacie się nie zdrzemnęła, bo kto by robił drzemki podczas Beltane, a zmęczyła się ogromnie tańcem i... rzeczami, o których ciężko mówiło się głośno bez rumieńca na ustach. Później - atak. No i tata je zabrał na Whitecroft Street, gdzie niby były z Effimery bezpieczne, ale co im z tego było, jak całą noc skomlały jak psy, chcąc wrócić na Polanę Ognisk i dowiedzieć się, czy najważniejsze osoby w ich życiu jeszcze żyły. - Umiesz zawijać w takie papierki? Pokazała mu na kanapkę, którą ułożyła na woskowanym papierze śniadaniowym. RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Xenophilius Lovegood - 08.10.2023 Nie każdy potrafił tłumić swoje emocje i chociażby powstrzymywać łzy, kiedy miało się wrażliwą duszę. Ta tutaj dziewczyna jedynie wspomniała, nie tylko o sobie, ale i wszystkich. Reagowanie na atak, ratowanie siebie i udzielanie pomocy potrzebującym. Dodatkowo bycie świadkiem umierających w różnym wieku. Tutaj przytoczyła wątek dziecka. Przykre, gdyby pozwoliła, zapewne przytuliłby ją. Wyglądała na zmęczoną i potrzebowała odpoczynku. - Weź parę oddechów i wydechów, to może na chwilę coś pomoże.Polecił. Nic więcej nie dodawał, gdyż mogłoby to wymuszać u niej ponowny powrót wspomnieniami do tragicznych wydarzeń. A nie do końca wiedział, czy widziała to wszystko na własne oczy, czy dopiero tutaj, widząc tylu rannych i umierających, wrażliwość duszy się u niej uaktualniła. - Jeżeli pokażesz jak to robić, to się nauczę. Odparł z lekkim uśmiechem, wykazując chęć pomocy. Mogłaby przygotowywać kanapki, a on będzie zawijał w papier. Gdyby zrobiłby to po swojemu, może nie wyglądałoby to źle, ale lepiej aby kobieta była zadowolona, jeżeli stawiała też na estetykę przygotowania zapakowanego posiłku dla pracujących ciężko aurorów. RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Sarah Macmillan - 09.10.2023 Macmillan faktycznie odetchnęła, ale nie był to oddech mający ją uspokoić, wręcz przeciwnie, nazbierało się w niej już tyle żalu i irytacji, że nie potrzebowała szeptającego jej do ucha Salazara Slytherina, żeby robić i mówić rzeczy moralnie złe, ani żeby tak po prostu, po ludzku wybuchnąć. I wbrew wszelkim pozorom wcale nie wybuchnęła jeszcze głębszym płaczem, a wysyczała ofensywę przez niemalże zaciśnięte zęby. - Myślisz, że jak pooddycham głęboko, to ten dzieciak wstanie w ma'twych? Jak ty niby zachowujesz tutaj spokój?! To mówiąc, schowała chusteczkę do kieszeni i wbiła czubek noża w drewnianą deskę. Nie trzeba było być specjalistą, żeby wiedzieć, że nawet pomimo jego ostrości wymagało to dużo siły. Ale to był tylko pokaz. Nawet nie dla niego, a dla samej siebie. Nigdy by przecież nikogo nie skrzywdziła, złożyła lata temu śluby czystości od przemocy. - Pszepraszam. To zdecydowanie nie jest mój dzień... Ale tak na poważnie - czy to był kogokolwiek dzień? Można było podejrzewać, że Voldemort cieszy się z tego wszystkiego gdzieś w swojej jaskini, ale na tym etapie Sarah była całkowicie pewna, że byli spokrewnieni, a co za tym szło, to wszystko, co robił przez ostatnie lata, nie musiało być jego osobistym wyborem. - Zawijasz to w taki sposób. Nie potszebujesz do tego noża. Jak gdyby nigdy nic, pokazała mu sposób zawijania tych kanapek, a po tem skinęła głową na stos papierów i kanapek leżących tuż obok. RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Xenophilius Lovegood - 25.10.2023 Nie takiej reakcji się spodziewał. W dziewczynie nastąpił wybuch niekontrolowanych emocji, który doprowadził do użycia słów, nie pomagających w niczym. Xenophilius chciał jej pomóc, aby uspokoiła swoją duszę, swoje wnętrze. Otrzymał tego negatywny skutek, gdzie Sarah myślała błędnie, że w ten sposób dzieciak wstanie z martwych. Może gdyby odprawili rytuał nad jego ciałem a ona pooddycha głęboko, to stanie się cud? Milczał, obserwując i czekając aż panna Macmilan się uspokoi. W momencie, kiedy wbiła nóż w deskę, cofnął się o krok dla własnego bezpieczeństwa. Był zaręczony z Pandorą to nie chciał już być trupem, gdyby negatywne emocje i energia jej aury w tym momencie miała skierować się z bronią na niego. Wyjaśnił, ale nie był pewny czy dziewczyna zrozumiała. Zmiana tematu dobrze powinna dziewczynie zrobić, przechodząc od razu do części praktycznej. Xenophilius uważnie obserwował jej ruchy pracowitych dłoni, jak zawijała przygotowaną kanapkę w przeznaczony do tego papier. - Rozumiem. Przyjął do wiadomości, kierując się po chwili wzrokiem na miejsce na stole, gdzie czekały na zawinięcie w papier kanapki. Skierował się tam, podwinął rękawy swojej szaty, które i tak zjechały do nadgarstków, wziął kanapkę, położył na papier i zaczął zawijać tak jak pokazywała mu towarzyszka. Nie wyglądało to idealnie, ale starał się. RE: [2 maja 1972r.] Posiłek dla aurorów - Xenio i Sarah - Sarah Macmillan - 05.11.2023 Sarah jednocześnie chciała i nie chciała pomocy. Chciała, bo brakowało jej teraz oparcia najbliższych, którym pewnie wypłakałaby się teraz w ramię. Nie chciała, bo ten cały Xenio to był przecież obcy facet, który jej tu prawił jakieś rzeczy o spokoju... Co jeszcze zamierzał dodać?! Może każe jej się pomodlić jak Pops?! Modliła się o ten cholerny sabat dzień w dzień, wszyscy mieli być bezpieczni mimo tych wielkich napięć i co... i nic... - Czy ty siebie czasem słyszysz, czy tylko tak gadasz dla samego gadania? Brzmisz jak ja kiedy miałam piętnaście lat i byłam całkowicie pewna, że najgorhszym co mnie w życiu spotka są owutemy. Teraz przynajmniej wiedziała, jak czuli się źli ludzie, którym biadoliła o dobrze i pokoju. Murtagh pewnie chciał od tego zwymiotować, bo i w niej się teraz zbierało wiele. Ah, jak proste i przyjemne byłoby życie budowane na jej opiniach kiedy była w dobrym nastroju i tego całego Xenia kiedy... eh, był sobą? Ta zła część jej charakteru zastanawiała się, czy gdyby go dźgnęła tym nożem, to czy by zachował ten spokój i odszedł w ciszy, czy jednak darłby się na całe gardło i olał skupianie się na tym co jest tu i teraz? Ale ona przecież tych złych myśli nie słuchała. Nigdy-przenigdy. - Emocjom nie można dać gnieździć się głęboko w duszy - takie były nauki kowenu - bo zamiast dać im ujść kłębem paly, doprhowadzisz do erupcji wulkanu. - A ten gniew nazbierany latami, wypływających z nas nagle, tryskający jak lawa, prowadził ludzi za rękę w stronę rzeczy najbardziej niegodziwych - to był pierwszy krok do utonięcia w Czarnej Magii. Nie krytykowała tego, jak pracował. Szczerze wątpiła w to, żeby ktokolwiek zwrócił na to uwagę. Głodni ludzie zwykle nie pytali o to, z czym te kanapki były. Może z drobnymi wyjątkami w postaci alergików. |