Secrets of London
[Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24)
+--- Wątek: [Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester (/showthread.php?tid=1746)



[Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester - Chester Rookwood - 18.08.2023

adnotacja moderatora
Rozliczono - Chester Rookwood - osiągnięcie Piszę, więc jestem

Przynajmniej raz w życiu ojca nadchodzi taki moment, w którym musi odbyć z synem męską rozmowę. W jego właśnie nadszedł jeden z takich momentów. Pomimo nieubłaganego biegu lat jego pierworodny przez cały ten czas nie przedstawił mu swojej narzeczonej. Przyszła pani Rookwood powinna mieć przede wszystkim czystą krew oraz posiadać odpowiednie poglądy - antymugolskie, choć neutralną w swych osądach prawdopodobnie byłby skłonny zaakceptować jako swoją synową. Ulysses przez cały ten czas mógł się cieszyć swobodą kawalerskiego życia.

Dla porównania jego siostra miała już dwóch mężów, a jej brat bliźniak ma żonę. Ta dysproporcja spędzała mu sens z powiek. Owszem, jednym z wyjaśnień tego stanu mogło być to, że Ulysses nie poznał odpowiedniej kandydatki na żonę, spełniającej dodatkowo stawiane przez ojca kryteria. Przez myśl mu także przeszło to, że jego synowi nie podobają się kobiety, tylko mężczyźni. Nie było ku temu żadnych przesłanek, dlatego starał się oddalić od siebie te ponure przypuszczenia. Możliwe, że zwyczajnie odpowiadał mu kawalerski stan i przygodne związki z kobietami, jednak o tym również nic nie wiedział.

Niezależnie of faktycznej przyczyny tego stanu, doszedł do wniosku, że jego pierworodny powinien wypełnić swoją powinność poprzez przedłużenie rodu i podtrzymanie linii czarodziejów czystej krwi. W pierwszej kolejności zamierzał porozmawiać z synem, a dopiero potem rozpuścić wici pośród członków rodzin konserwatywnych czarodziejów czystej krwi, zwłaszcza o antymugolskich poglądach o poszukiwaniach odpowiedniej kandydatki na żonę dla syna. Wielu z nich posiadało córki na wydaniu. Istotne dla niego było zawarcie korzystnego dla obu rodów mariażu.

Zaaranżowana przez niego rozmowa miała odbywać się nie w należącym do niego gabinecie, a salonie posiadłości. W oczekiwaniu na przybycie syna siedział w fotelu przy dogasającym kominku, ze szklanką ognistej whisky w dłoni. Było to dobre miejsce do odbywania tego typu rozmów. Zdawał sobie sprawę z tego, że może ona nie należeć do tych łatwych przez wzgląd na podejście jego syna. Oby nie starał mu się sprzeciwić. Działał też dla jego dobra.




RE: [Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester - Ulysses Rookwood - 20.08.2023

Ulysses nie wiedział, że ojciec chce z nim porozmawiać akurat o ożenku. To nie tak, że nie spodziewał się, że taka rozmowa kiedyś będzie miała miejsce, ale w jego oczach nie był to temat szczególnie pilny. Nie, bo skoro Augustus miał dzieci (a wśród nich syna) to ród Rookwoodów miał swoje bezpośrednie przedłużenie. A on nie uważał siebie za szczególnie dobrą partię. Owszem, w jego żyłach płynęła czysta krew. Owszem, pochodził z szanowanego rodu. Owszem, pracował w Ministerstwie Magii.
Ale był Ulyssesem. Był obciążony dość ciężką, choć nie śmiertelną, przypadłością genetyczną. Był szkolnym pośmiewiskiem przez siedem lat Hogwartu. A teraz jako dorosły człowiek miał dosłownie: j e d n e g o  przyjaciela. Nie brylował na przyjęciach (ba, właściwie to unikał przyjęć, bo było na nich głośno, hałaśliwie i działo się zbyt wiele rzeczy, których nie warto było pamiętać). Nigdy nie był typem mężczyzny, do którego kobiety ustawiały się w kolejce. Jakże mogłoby być inaczej, skoro rzadko potrafił do nich w ogóle zagadać? A już zagadać w taki sposób, by rozmowa była ciekawa? O, to przekraczało jego możliwości. W dodatku nie żartował. Praktycznie się nie uśmiechał. Być może nie podnosił głosu, ale rzadko na jego twarzy gościł przyjazny wyraz twarzy (nawet jeśli bardzo starał się być przyjazny).
Tamtego dnia wszedł do salonu, gdy był już po pracy, ale wyglądał dokładnie tak samo, jak wyglądałby niemal każdego poranka, gdy schodził na śniadanie. Miał na sobie schludny, ciemny garnitur, białą koszulę, idealnie związany krawat i doskonale obojętny na rzeczywistość wyraz twarzy.
- Ojcze? – zapytał uprzejmie, stając w drzwiach. Skierował poważny wzrok na Chestera, czekając aż ten powie mu, czemu właściwie go wzywał, a potem odruchowo podążył dalej ku dogasającemu na kominku ogniowi.
Spodziewał się raczej luźniejszej rozmowy niż jakiegoś szczególnie poważnego tematu. W przeciwnym wypadku ojciec wybrałby gabinet. Salon był… bardziej osobisty, rodzinny.


RE: [Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester - Chester Rookwood - 28.08.2023

Chesterowi bardzo zależało na tym, aby wszystkie jego dzieci założyły rodziny (oczywiście ze wskazanym przez niego kandydatem lub kandydatką), przedłużając ich ród oraz podtrzymując linię czarodziejów czystej krwi. Jak dotąd udało się to osiągnąć w przypadku Augustusa. Dwa poprzednie małżeństwa Vespery okazały się wyjątkowo niefortunne i nie przyczyniły się do spełnienia tych dwóch warunków.

Jako ojciec musiał znać wady i zalety wszystkich swoich dzieci. Pozostawał świadom ułomności Ulyssesa. Za takową w pierwszej kolejności postrzegał chorobę genetyczną, z którą przyszedł na świat. To, co początkowo było powodem do dumy (wyjątkowa pojętność jego syna), z czasem zaczęło spędzać mu sen z powiek i trwało to do dzisiaj. Każdy rodzic chce aby jego dziecko było zdrowe i dobrze radziłoby sobie w świecie. Oczywiście, istniały znacznie gorsze przypadłości genetyczne - chociażby nocna mara, na którą zmarła jego żona. Na szczęście nie odziedziczyła tej choroby ich jedyna córka.

Podniósł spojrzenie na wchodzącego do salonu pierworodnego. Przywykł do tego, że nie musiał upominać go w sprawie nieschludnego wyglądu w myśl zasady jak cię widzą, tak cię piszą. Zdołał przywyknąć do obojętnego wyrazu twarzy potomka, choć jak się można spodziewać, rzadko kiedy chciał go oglądać przez bycie swoistym przypomnieniem o przypadłości syna. Pozostawał z niego dumny przez to oddanie syna oraz jego osiągnięcia, ale ta przypadłość naprawdę spędzała mu sen z powiek. Głównie na polu towarzyskim. Każdy kto nie wiedział o przypadłości Ulyssesa mógł mieć go za nietowarzyskiego.

Usiądź, proszę. — Wskazał mu drugi wolny fotel.

Synu, przez długi czas cieszyłeś się wyjątkową swobodą kawalerskiego życia. Przez ten czas nie przedstawiłeś mi odpowiedniej kandydatki na żonę. Nadszedł czas aby się ożenił. Rozpuściłem jakiś czas temu wici i otrzymałem już pierwsze propozycje. Co więcej, jedną z nich zgodziłem się wstępnie przyjąć. Razem z Fortinbrasem Malfoyem doszliśmy do porozumienia, że Twój ślub z będącą jego córką Eunice, okazałby się bardzo korzystny dla naszych rodzin. Zanim podejmę ostateczną decyzję, powiedz mi... czy spotykasz się z jakąś kobietą z zaprzyjaźnionych rodów czarodziejów czystej krwi? — Chrząknął cicho, od razu przechodząc do meritum tego spotkania. Postawił swojego pierworodnego przed faktem dokonanym. Przynajmniej w chwili obecnej. Zawsze dbał o to, aby z rodziną Malfoyów łączyły ich przyjazne stosunki. Fortinbras Malfoy pozostawał jego przyjacielem. Razem też służyli Czarnemu Panu.

Postanowił dać Ulyssesowi ostatnią szansę na zawarcie ślubu z miłości, oczywiście, jeśli spotykał się z kobietą wywodzącą się z rodziny czarodziejów czystej krwi o odpowiednich poglądach - antymugolskich. Nie przewidywał dopuszczenia do jakiegokolwiek ślubu swojego syna z kobietą czystej krwi o promogulskich poglądach.




RE: [Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester - Ulysses Rookwood - 31.08.2023

Ulysses podszedł do wskazanego przez ojca fotela. Usiadł na nim sztywno a potem podniósł wzrok na Chestera, najwyraźniej zainteresowany tym, dlaczego ten go do siebie wezwał.
I chyba nie spodziewał się rozmowy o potencjalnym małżeństwie. To znaczy, to nie tak, że nie domyślał się, że taka rozmowa może mieć kiedyś miejsce, ale właściwie nie potrafił sobie wyobrazić odpowiedniego na nią momentu. Pewnie nigdy by nie nadszedł w jego oczach, więc równie dobrze mógł się przydarzyć i tego dnia.
Młody Rookwood nie potraktował słów ojca jak swoistej zdrady, choć pewnie dla kogoś innego, jakiegoś krnąbrniejszego syna z ostrzejszym charakterem, ta rozmowa z miejsca zaczęłaby zmierzać ku awanturze i trzaskaniu drzwiami. Zamiast tego on po prostu westchnął głęboko i zamrugał.
Pewnie zabrzmiałoby to okrutnie, gdyby Ulysses wypowiedział własne myśli na głos, ale tak naprawdę niespecjalnie obchodziło go kim będzie jego przyszła żona. Tak, wiedział jakim musiała sprostać wymaganiom i wiedział, że właściwie jedyna kobieta, która go interesowała ich nie spełniała. Nazwisko matki Danielle nie figurowało w spisie rodów czystokrwistych, więc nawet gdyby podniósł jej kandydaturę, ojciec by jej nie zaakceptował. Krew była zresztą pewnie główną różnicą, która dzieliła ich na dwie różne frakcje. Chester wierzył w czystość krwi, a Ulysses wprost przeciwnie. Sądził, że albo zaczną się wreszcie mieszać ze świeżą krwią, albo coraz więcej czystokrwistych dzieci będzie obarczonych chorobami genetycznymi. To była prosta matematyka a on, ze swoją genialną pamięcią, był doskonałym matematykiem.
Ale imię Eunice trochę go zaskoczyło. I to zaskoczenie chyba nawet odbiło się w pustych oczach Ulyssesa. Wbrew wszystkiemu, gdy o tym pomyślał, sam uważał, że Eunice nie była najgorszą możliwą opcją. Lubił ją. Zdawała się go trochę rozumieć. Była śliczna, nawet jeśli chwilami wydawała się tak samo dziwna jak on (któż normalny stroi się w szpilki i krwistoczerwoną sukienkę, gdy idzie obejrzeć dom do remontu?). Była prawie jego przyjaciółką.
Eunice i Danielle różniły się między sobą jak ogień i woda. Jedna była spokojna, opanowana, mroźnie piękna jak lodowa królowa. Druga była samym życiem, jej śmiech dźwięczał w uszach a spojrzenie miała tak ciepłe, że potrafiła nim roztopić nawet niezmącony spokój takiego gbura jak Ulysses. Eunice nie podejmowała spontanicznych decyzji, nie wybuchała śmiechem a zanim się odezwała, zawsze analizowała co chce powiedzieć. Danielle była spontanicznością. Przy Eunice Ulysses mógł pozostać sobą, siedzieć przez całe życie w swojej skorupie, kamienieć jeszcze bardziej i nigdy się nie zmieniać. Z wiekiem może byłby tylko jeszcze bardziej zimny, jeszcze bardziej niezainteresowany światem, jeszcze bardziej poukładany. Przy Danielle musiał się zmieniać, musiał działać i albo w końcu by spłonął, albo odrodziłby się jak feniks z popiołów.
- Lubię Eunice. Niedawno pomagałem jej w wyborze domu, który chciała kupić – odpowiedział uprzejmie. – Czy ona już wie?


RE: [Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester - Chester Rookwood - 03.09.2023

Chester dobrze znał swojego najstarszego syna, jednak nie potrafił przewidzieć jego reakcji na przekazaną mu wiadomość. Mogła przybrać naprawdę różnorakie formy. Po ciężkim dniu spędzonym w pracy ostatnie czego chciał to awantura z synem o powinność, którą musiał wypełnić jako jego dziedzic. Nie ma znaczenia to, że za takowego mógłby z powodzeniem uznać Augustusa przez to, że młodszy mężczyzna zdążył już wypełnić swoją powinność i przedłużyć ród o kolejne pokolenie czarodziejów czystej krwi.

Prawda była taka, że wszelkie awantury na wiele by się nie zdały. Wszyscy mieli do wykonania swoje obowiązki. Wiele lat temu to jego ojciec postawił go przed podobnym faktem dokonanym. Jego synowie nie musieli kochać swoich żon. Mogli mieć kochanki. Jedynym wymogiem było to, aby owocem ich romansu nie były bękarty. Vespera również nie kochała swoich mężów i formalnie nie powinna mieć kochanków, aby nie zostać z nieślubnym dzieckiem. Gdyby do tego doszło to musiałby poszukiwać dla niej męża po to, aby ukryć skandal.

Spostrzegł to zaskoczenie na twarzy swojego syna po tym jak przedstawił mu propozycję odpowiedniej kandydatki. Eunice Malfoy spełniała wszystkie kryteria, którymi kierował się przy wyborze potencjalnej narzeczonej dla swojego syna. Nie była też szpetna, przez co jego syn mógłby się bez problemu pokazywać w odpowiednim towarzystwie.

Skoro ją lubisz to nawet dobrze się składa. Miło z Twojej strony, synu. — Chester pozwolił sobie na moment zadowolenia, bo wszystko wskazywało na to, że wielcy prawdopodobny mariaż pomiędzy ich rodzinami dojdzie do skutku i najwyraźniej nie będzie taką katorgą dla Ulyssesa i Eunice. — Z pewnością. Jej ojciec poinformował mnie, że porozmawia z córką. — Dodał.




RE: [Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester - Ulysses Rookwood - 05.09.2023

Ulysses zmarszczył brwi, dochodząc do wniosku, że miło z jego strony było raczej słabą rekomendacją do sformalizowanego związku. Odwrócił wzrok w stronę kominka, myśląc o tym, że Eunice zasługiwała na dużo więcej. Na pewno na kogoś, kto jeśli by jej nawet nie kochał to byłby nią przynajmniej szczerze oczarowany. Była mądra, miała lotny umysł i chociaż wydawała się chłodna i niedostępna to potrafiła również słuchać.
I tak naprawdę to do chwili, sprzed której dowiedział się o tym, że ich ojcowie doszli do porozumienia, szczerze życzył jej by ktoś taki się w jej życiu znalazł. Ktoś kochający, ktoś czuły, ktoś kto wynagrodziłby jej poprzednie nieudane małżeństwo i naprawił złe wspomnienia, które musiało za sobą pozostawić.
Tyle, że on chyba nie potrafił. Raz, dlatego że jej nie kochał. Dwa, bo chociaż miał absolutną pamięć, wyraźnie brakowało mu empatii a subtelności wychwytywał dopiero po czasie i najlepiej wtedy, gdy ktoś wprost tknąłby go w nie nosem.
Ale mógł się postarać być przyzwoitym narzeczonym i przyzwoitym mężem. Jak sama powiedziała? Nie ignoruj żony w noc poślubną. Nie pozwól żeby rodzice, twoi czy jej, wtrącali się w jakikolwiek sposób w wasze życie. I nie uciszaj jej za wszelką cenę, zwłaszcza gdy próbuje ci coś powiedzieć. Przynajmniej wiedział, czego właściwie od niego oczekiwała. Zawsze to był jakiś start.
- Powinienem się z nią jak najszybciej spotkać – zauważył, ubierając własne myśli w coś, co dało się wypowiedzieć na głos.
Czuł uścisk w żołądku. Nieprzyjemny i raczej nie taki, który powinien towarzyszyć myślom o narzeczonej. Przypomniał sobie jak zaledwie kilka tygodni wcześniej towarzyszył jej w poszukiwaniu domu, który chciała kupić.
Czyżby więc kupowała dom dla nich? Na to by wychodziło. Ba, paradoksalnie, wyszłoby na to, że obydwoje wybierali dom dla własnej, przyszłej rodziny. Więc teraz jeszcze powinien wspomnieć jej jakie kolory lubił i jakich nie lubił a co absolutnie go drażniło. Ale chyba nie potrafiłby jej tego zrobić. Za bardzo chciał jej dać wybór, wolną rękę we wszystkich kwestiach, na które tylko mogła mieć wpływ.
- Jest coś jeszcze, o czym chciałbyś porozmawiać, ojcze? – zapytał uprzejmie. – Jakieś rady? Albo nie rady?
Ulysses zabębnił palcami o własne udo. Z jednej strony zdawał sobie sprawę, że będzie musiał to wszystko jeszcze jakoś przemyśleć. Ułożyć sobie w głowie od początku do samego końca. Zmienić swój sposób myślenia o świecie, porozmawiać z Danielle – nawet jeśli nigdy niczego sobie nie obiecali tak naprawdę, to czuł że był to jej winien.
No i powinien napisać do Eunice. Wysłać jej wiadomość, porozmawiać, okazać wsparcie.
Im dłużej o tym myślał, tym bardziej czuł jak po jego karku wędrowały niewidzialnej mrówki. Nie znosił tego stanu, gdy jednocześnie wydawało mu się, że panuje nad sytuacją a coś w jego środku próbowało wydostać się na zewnątrz. To było coś na tyle silnego, że sam się w sobie dziwił, że jeszcze nad tym panował.
- Może zabiorę ją na obiad? – zaryzykował. – Albo odwiedzę ją w Świętym Mungo?
Obie propozycje wydawały mu się formalne, ale chyba pasowały.


RE: [Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester - Chester Rookwood - 07.09.2023

Chestera jak dotąd bardzo zadowalało to, jak jego syn podchodził do zmiany swojego stanu kawalerskiego - nie awanturował się z nim i przekazał mu, że lubi wstępnie wybraną przez niego kandydatkę. Co więcej, chciał się z nią spotkać i to jak najszybciej. Było to pożądane, w przeciwieństwie do zapierania się rękami i nogami przed nogami przed jakimkolwiek kontaktem z potencjalną narzeczoną. I może dla niego prawdziwy powód tego spotkania, o którym wspomniał jego syn, mógł być niejasny, jednak chciał myśleć, że ono będzie miało miejsce po to, aby porozmawiali o tym wszystkim, co ich czekało. Nie musieli sobie tego utrudniać.

Takie spotkanie byłoby w dobrym tonie, synu. — Chester nie zamierzał temu przeciwdziałać w żaden sposób. Wręcz przeciwnie, zdawał się zachęcać do tego swojego syna. Nie musiał mu tego nakazywać.

Przypadkowo otrzymałem dodatkową propozycję, o której muszę porozmawiać z twoją siostrą. Zgodziłem się ją rozważyć. Rabastan Lestrange mógłby przypaść jej do gustu bardziej, niż dwaj poprzedni kandydaci, za których ją wydałem. — Poruszenie tego tematu było z tego względu o tyle istotne, że w ich rodzinie może odbyć się więcej, niż jeden ślub, skoro nadarzała się ku temu taka możliwość.

Trwanie w małżeństwie zawartym z prawdziwych uczuć nie jest proste, w zaaranżowanym jest to jeszcze trudniejsze, jeśli nie czujesz nic do swojej narzeczonej, a następnie żony. Nie utrudniaj sobie tego w żaden sposób, by twoje małżeństwo nie było drogą przez mękę. Zwłaszcza, jak sam twierdzisz, że lubisz Eunice i dlatego powinieneś pozostawać z nią w przyjaźni. Nie musicie być dla siebie wrogami. Starajcie się rozmawiać ze sobą. Moje małżeństwo z twoją matką również zostało zaaranżowane, jednak należało do wyjątkowo udanych pod tym względem i tego chciałbym dla Ciebie, synu. Zawsze możesz przyjść do mnie po jakąkolwiek radę, jeśli będziesz tego potrzebować w trakcie swojego małżeństwa. — Chester mógłby dać swojemu synowi naprawdę sporo rad, jednak na to brakło mu życia. Przekazał mu jednak podstawy, na podstawie rad, które otrzymał od swojego ojca. I zawsze będzie służyć swojemu pierworodnemu radą na każdym etapie swojego życia. Zdołał obdarzyć Chalice czymś więcej, niż swoją przyjaźnią i to z wzajemnością, co uchodziłoby za ewenement biorąc pod uwagę to, że nie jest dobrym człowiekiem, tylko tym którego dusza została przeżarta przez czarną magię. Wychowali razem trójkę wspaniałych dzieci.

Jeśli będziesz szukać szczęścia poza swoim małżeństwem i mieć kochankę to staraj się tak się z tym nie obnosić, aby nie być na ustach wszystkich i nie spłodzić bękarta niezależnie od tego, która kobieta wydałaby go na świat. — Druga rada, której udzielił swojemu synowi, była powiązana z pierwszą. Jeśli im się nie ułożyłoby i każde z nich żyłoby obok siebie niczym obcy ludzie to bardzo często pojawia się ktoś trzeci, kochanek albo kochanka i bardzo często pojawiają się nieślubne dzieci, będące symbolem zdrady i ujmą dla obu rodzin małżonków. Czystość krwi lub jej brak w przypadku bękartów nie miała znaczenia. Nieślubne dziecko zawsze pozostanie nieślubnym dzieckiem. Chester przykładał do tego sporą wagę, jak postrzegają członków ich rodziny.

Chcesz jeszcze o coś zapytać? — Zwrócił się do Ulyssesa.

Lepiej zaproś ją na obiad. — Zasugerował swojemu synowi. Ta opcja wydawała mu się znacznie lepsza od wizyty w trakcie pracy.




RE: [Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester - Ulysses Rookwood - 08.09.2023

Ulysses uniósł rękę by dotknąć palcami nasady nosa. Potarł ją, myślami wybiegając już w przód, ku spotkaniu z Eunice. Gdyby tylko był chociaż odrobinę lepszy w takich rozmowach, może potrafiłby sobie teraz ułożyć w głowie co powinien (albo czego nie powinien) jej powiedzieć. Ale w jego głowie ziała w tym momencie ogromna pustka. Po prostu wiedział, że musiał się z nią spotkać, by… by okazać jej wsparcie? Pokazać, że nie będzie jej wrogiem?
Temat Vespery i Rabastana był o wiele prostszy.
- Czy on nie jest od niej sporo młodszy? – zapytał wreszcie. Nie podobało mu się, że ojciec znowu chciał zaaranżować dla siostry małżeństwo. Dwa poprzednie okazały się katastrofalne w skutkach. Obydwa zakończyły się śmiercią małżonków. Gdyby i z Rabastanem Lestrangem miało się to skończyć podobnie… czy wreszcie nie zaczną skupiać na sobie zbyt wielu nieprzychylnych spojrzeń? O Vesperze i tak krążyły już nieprzyjazne jej plotki.
Gdzieś tam Ulysses zdawał sobie sprawę, że ojciec nie odpuści jego siostrze, ale jednocześnie wolał by za trzecim razem ona sama podjęła decyzję o tym, kogo zechce poślubić. Przez chwilę w jego umyśle pojawiła się dziwna myśl, która paliła jego zmysły i prosiła by powiedział ojcu o tym, że Otton próbował zamordować Vesperę, że Otton nie utopił się po pijaku w morzu, że sam zaprowadził go nad jezioro a utopiła go właśnie Vespera, ale pozostała jedynie dziwną myślą, którą zdusił w zarodku. To byłoby nie na miejscu, gdyby obarczył ojca takim sekretem.
- Kiedy rozmawiałem z Eunice o jej nieudanym małżeństwie, powiedziała mi coś podobnego – zauważył cicho, gdy wysłuchał rad Chestera. – Że trzeba ze sobą rozmawiać i słuchać.  Zresztą, przecież jej nie skrzywdzę celowo. Po co miałbym to robić?
By sobie ulżyć z inną kobietą i upokorzyć żonę? Może gdyby Ulysses nie był obarczony chorobą, która kazała mu pamiętać wszystko, może wtedy podchodziłby do seksu dużo bardziej pobłażliwie, ale nie potrafił. Nie chciał pamiętać przypadkowego, spoconego, kobiecego ciała. Po czasie pamięć przywoływała wszystko to, czego pamiętać nie należało, co normalni ludzie usuwali ze swojej świadomości. A nieprzypadkowe? Lubił Danielle. Podobała mu się. Chętnie rozpamiętywał każdy szczegół jej fizjonomii, przypadkowy gest, który zrobiła, uścisk dłoni i uśmiech, który mu posłała. Wciąż pamiętał ciepło jej ciała, gdy tuliła się do niego na polanie podczas Beltane. To dla niej przygarnął psa, chociaż pies był zwierzęciem brudnym i o niszczycielskich zapędach. Miałby ją potraktować jak beznamiętny worek na spermę?
- Jeśli będę szukać… - zaczął i urwał, bo to jednak był krępujący temat a on nie czuł się na siłach by dyskutować o nim akurat z ojcem. – Nigdy nikt się nie dowie – zakończył dość machinalnie. Z zażenowania lekko poczerwieniały mu policzki. – Myślałem, że kochałeś mamę – dodał jeszcze, teraz już pewnie kompletnie nie na miejscu, bo nie powinien zestawiać małżeństwa rodziców ze zdaniem dotyczącym seksu pozamałżeńskiego. Nie o to mu chodziło, by wyciągać od ojca szczegóły pożycia. Po prostu, wbrew wszystkiemu, wydawało mu się zawsze, że rodzice się kochali. Może nie okazywali sobie publicznie zbyt wielu uczuć, ale jednak kochali.
- Więc pewnie zaproszę ją na obiad – zgodził się odruchowo, a potem podniósł się z fotela. – Czy mogę już iść? Im szybciej do niej napiszę, tym lepiej.


RE: [Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester - Chester Rookwood - 14.09.2023

Jako ojciec Chester potrafił rozpoznać kiedy coś zaprzątało jego myśli, jak teraz właśnie. Pomagał mu w tym, na ile mógł, jednak nie był w stanie usunąć mu spod nóg wielu przeszkód. Dosłownie i przenośni. Drugi człowiek także mógł być przeszkodą, którą należało usunąć. Mógł zaplanować korzystny dla nich mariaż, jednak nie będzie dla nich pośrednikiem. Jego syn, jak i Eunice to dorośli ludzie.

Jest od niej sporo młodszy, jednak dwukrotna wdowa nieszczególnie może przebierać w kandydatach na męża, nawet jeśli nosi moje nazwisko. — Chester niechętnie to przyznawał, jednak taka właśnie była prawda - będąca po dwóch małżeństwach Vespera, w których trakcie nie zostały poczęte dzieci, na rynku matrymonialnym nie stanowiła pożądanego materiału na przyszłą żonę. O takiej rodzinie, jak ich, zawsze znajdą się ludzie, którzy będą niepochlebnie się wypowiadać na ich temat. W kręgach promugolskich nie cieszyli się poważaniem.

Mądra z niej kobieta w takim razie, co ma znaczenie w obecnej sytuacji. Dobrze, że to nie będzie twoim zamiarem, synu, jednak to bardziej złożona kwestia... pewne rzeczy po prostu się dzieją. — Nie stanowiło to żadnej tajemnicy, że Chester rzadko wypowiadał się o kobietach w względnie pozytywny sposób. Nie podejrzewał swojego syna o gotowość do celowego podejmowania się jakichkolwiek działań mających na celu skrzywdzenie swojej przyszłej żony, jednak chciał uświadomić go co do tego, że posiadanie szczerych zamiarów nie jest równoznaczna z rzeczywistością. Bo są rzeczy, na które nie mają wpływu. Za taką właśnie można uznać to, że osoby trwające w nieudanym, zaaranżowanym małżeństwie szukają namiastki szczęścia poza nim. Jak również taką, że jedna ze stron dopuszcza się morderstwa.

Jeśli jednak do tego dojdzie i spłodzisz bękarta to nie ukrywaj tego przede mną, synu. Wolałbym nie dowiedzieć się o tym z drugiej ręki. — Zadowoliło go to, co usłyszał choć musiał wpleść to jeden wyjątek od reguły. Posiadanie takowej wiedzy pozwoli mu odpowiednią reakcję, za którą można uznać chociażby kupienie milczenia kochanki syna albo rozwiązanie tego w sposób daleki od ugodowego. Spojrzenie na siedzącego z zaczerwienionymi policzkami Ulyssesa przypomniało kolejną rozmowę ojca z synem, którą odbywali przed laty - dotyczącą prokreacji.

Kochałem twoją matkę. — Nie zamierzał temu zaprzeczać. W tej sferze Chester nie należał do zbyt wylewnych mężczyzn, jednak spędził z tą kobietą większość swojego życia, a ich małżeństwo należało do nad wyraz udanych. Jego owocem była córka i dwóch synów. Nie zmieniał tego fakt, że z biegiem czasu zatracał się w czarnej magii. Dla swojej najbliższej rodziny jest inny, niż dla reszty świata. Ten ostatni chciał pogrążyć w chaosie, zburzyć jego fundamenty i zagwarantować swoim dzieciom oraz wnukom świat czarodziejów bez szlam i powiązanych z nimi mugolami.

Możesz. Proszę abyś poinformował mnie o ogólnym przebiegu tego spotkania z Eunice. — Nie zamierzał zatrzymywać już dłużej swojego pierworodnego. Nie chodziło mu o to, aby Ulysses opowiedział mu wszystko ze szczegółami, tylko o towarzyszący temu spotkaniu nastrój, przekazanie mu informacji czy wszystko poszło tak jak należy. Więcej nie potrzebował wiedzieć.




RE: [Maj 1972] Musimy porozmawiać o twojej przyszłości - Ulysses & Chester - Ulysses Rookwood - 28.09.2023

Ulysses milczał, gdy ojciec próbował przekuć różnicę wieku między Vesperą a Rabastanem w coś, co nie miało większego znaczenia. Obawiał się, że to nie było aż tak proste i jego siostra po raz kolejny utkwiłaby w małżeństwie, które by ją więziło i sprawiało, że czułaby się w nim jak ptak w klatce. W dwóch poprzednich tak się czuła i jak się zakończyły? Ale nic nie powiedział, bo może Chester miał rację – a skoro matka Rabastana próbowała znaleźć mu żonę, to była świadoma różnicy wieku między obydwojgiem. Może też istniał jakiś szczególny powód, dla którego próbowała go swatać w tak młodym wieku.
- Nie w moim przypadku – sprostował cicho. W jego przypadku było gorzej, bo u niego nie działo się po prostu, a działo się, bo chociaż pamiętał wszystko, nie wszystko potrafił przekuć na emocje. Ba, właściwie to gubił się w świecie emocji i to nie tylko tych cudzych, ale także tych własnych, które dla zwykłych ludzi byłyby oczywiste. Zawieszał się i robił z siebie durnia, bo próbował zdobyć przychylność drugiej strony.
Nie kochał Eunice, więc nie musiał zastanawiać się nad każdym jej gestem, słowem i wyrazem twarzy. Nie kochał Eunice, więc mógł traktować ją dobrze i uczciwie, bo na to obiektywnie zasługiwała a nie dlatego, żeby emocjonalnie zależało mu na jej dobrym samopoczuciu. A przy tym wszystkim było to… podszyte chłodnymi kalkulacjami.
Kiwnął głową.
- Oczywiście, zrobię to.Nigdy. Jeśli spłodzę bękarta, będzie to tylko mój sekret i nie spocznę, póki nie zapewnię bezpieczeństwa jemu i jego matce.
Ale nie zamierzał płodzić bękartów. Seks był zbyt osobisty, by rozmieniać się na drobne. Nie, gdy pamiętało się wszystko, każde stęknięcie, każdy mars na czole, każdą kroplę potu. Później dla niego to byłaby katorga pozbawionych znaczenia wspomnień, których nie mógłby wyrzucić z głowy, a z których, z czasem nic by nie zniknęło.
Podszedł do kominka. Wyciągnął ręce ku dogasającym węglom.
- Dobrze, ojcze – powiedział jeszcze a potem wyszedł z pokoju, pozostawiając Chestera zatopionego we własnych myślach.
Koniec sesji