Secrets of London
[09.06.72] Mów mi "zięciu" | Perseus & Chester - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24)
+--- Wątek: [09.06.72] Mów mi "zięciu" | Perseus & Chester (/showthread.php?tid=1789)



[09.06.72] Mów mi "zięciu" | Perseus & Chester - Perseus Black - 26.08.2023

adnotacja moderatora
Rozliczono - Chester Rookwood - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Perseus Black - osiągnięcie Piszę, więc jestem

9 czerwca 1972 roku, rezydencja rodu Rookwood


Nawet na myśl o spotkaniu z Fortinbrasem Malfoy jego nogi nie drżały tak bardzo (być może wynikało to z tego, że Fortinbrasem w duchu gardził za krzywdy, jakie wyrządził Elliottowi, a swojego dzisiejszego gospodarza zwyczajnie nie znał, przez co żywił do niego niejaki szacunek przemieszany z lękiem), jak tamtego wieczora, gdy zjawił się przed rezydencją Rookwoodów. To tu dorastała Vespera, przemknęło mu przez myśl, gdy jego wzrok ślizgał się po okazałym budynku i jego okolicy. Nagle to miejsce wydało się Perseusowi niezwykle przygnębiające, jakby w ciepłym późnowiosennym wietrze, liliowym świetle zapadającego zmierzchu i koncercie świerszczy - zwiastunach lata - kryło się coś złowrogiego.
Udzielał mu się stres.
Nerwowo przeczesał włosy palcami i spojrzał na zegarek na swoim nadgarstku. Miał jeszcze trzy minuty. Powoli pokuśtykał w stronę drzwi, ściskając pod pachą butelkę szkockiej whisky; na początku chciał wybrać wytworne wino, lecz wtajemniczony już w sprawę Pollux stanowczo mu tego odradził. Przejrzał się jeszcze prędko w najbliższej szybie - miał na sobie jeden ze swoich najlepszych garniturów, uszyty na miarę jeszcze we Francji, śnieżnobiałą bawełnianą koszulę oraz świeżo wypastowane przez skrzata buty. Dłoń zaciskał na trzonku laski, tej eleganckiej i wyjściowej, trzymanej w jego gabinecie na specjalne okazje.
Wdech, wydech, wyuczony uśmiech.
Wraz z wybiciem umówionej godziny zapukał do drzwi. Nie czekał długo, co oznaczało, że albo się go spodziewano, albo skrzaty Rookwoodów zawsze czekały w pogotowiu.
Perseus Black. Byłem umówiony z panem domu... — przedstawił się stworzeniu, które wpuściło go do środka i dało znak, aby podążał za nim pogrążonymi w półmroku korytarzami rezydencji. Och, gdyby tylko był świadomy, że piętro niżej, pod uginającymi się pod jego ciężarem wiekowymi deskami, ukrywał się ten, którego nazywają Lordem Voldemortem... to co? Co zrobiłby on, kaleki i bezbronny, który niespełna dwa miesiące temu został pobity? Nic. Nie mógł zrobić zupełnie niczego.
Wreszcie zatrzymali się przed ciężkimi drzwiami, do którego jako pierwszy wszedł skrzat, by zaanonsować przybycie Perseusa gospodarzowi, po czym się ulotnił. Zaraz za nim do pokoju wszedł Black, który skłonił lekko głowę w stronę mężczyzny na powitanie.
Dobry wieczór, panie Rookwood. Dziękuję, że zechciał się pan ze mną spotkać.


RE: [09.06.72] Mów mi "zięciu" | Perseus & Chester - Chester Rookwood - 30.08.2023

Chester zgodził się przyjąć Perseusa Blacka z dwóch powodów. Mężczyzna poprosił go o spotkanie w związku z jego jedyną córką, Vesperą. Drugim powodem było to, że pozostał w przyjacielskich stosunkach z jego ojcem, Polluxem, wyrażającym swoje poparcie dla idei krzewionych przez Czarnego Pana i jego popleczników. A Chester do nich należał.

Bycie synem jego przyjaciela nie zwalniało Perseusa z zasad dobrego wychowania i oczekiwał, że nie przyjdzie spóźniony na rozmowę z nim. Przywiązywał również wielką wagę do odpowiedniej prezencji i ceremoniału. Perseus miał być jednym z nielicznych gości, których przybycia spodziewał się i dlatego poinformował skrzaty domowe o tym, aby wpuściły Blacka do środka i zaprowadziły go do jego gabinetu. Uważał, że to pomieszczenie stanowiło odpowiednie miejsce do odbycia oficjalnej rozmowy z synem swojego przyjaciela.

Ściany gabinetu zostały obite ciemnozieloną boazerią, zestawioną z ciężkością hebanowych mebli, czarnych obić foteli ustawionych po obu stronach uporządkowanego biurka, w którego centrum stała niedawno opróżniona popielniczka, i ciemnych kotar oraz bieli marmurowego kominka. W powietrzu unosił się wyraźny, drażniący zapach dymu tytoniowego.

Czekał tam na swojego gościa, a kiedy on został wprowadzony do środka w asyście skrzata domowego, otaksował go oceniającym spojrzeniem. W ubiorze Blacka nie zdołał znaleźć niczego, co wzbudziło jego zastrzeżenia. Z racji, że to spotkanie odbywało się po jego pracy, to musiał się przebrać. Zamiast noszonego munduru Aurora, przywdział śnieżnobiałą koszulę oraz czarny garnitur. Odpowiedniej prezencji wymagał również od siebie. Spostrzegł również i to, że Black przyszedł z podarkiem i że nie rozstawał się z drewnianą laską.

Dzień dobry, panie Black. Proszę spocząć. Napije się pan czegoś czy woli pan przejść do meritum? — Powitał tego mężczyznę, wyciągając ku niemu dłoń. Nie wypadało dawać kalece stać przez całą rozmowę, dlatego zaproponował mu miejsce siedzące. Mógł zaoferować mu kawę, herbatę albo alkohol.




RE: [09.06.72] Mów mi "zięciu" | Perseus & Chester - Perseus Black - 10.09.2023

Ciężar ciemnych barw, w jakich urządzono gabinet, był dla Perseusa przytłaczający, obdzierał go z i tak nikłej pewności siebie oraz sprawiał, że czuł się zwyczajnie mały; co gorsza, wystrój przypominał pokoje na Grimmauld Place, przez co w pierwszej chwili, w tym żałosnym atawistycznym odruchu zapragnął się skulić, pochylić głowę i nie krzyżować spojrzenia ze swoim rozmówcą. Nawet jako dorosły mężczyzna drżał wciąż przez gniewem Polluxa, a wspomnienia jego bolesnych ciosów wylewały się z pamięci w najmniej oczekiwanych momentach - choćby teraz, gdy przekroczył próg gabinetu tak bardzo podobnego do ojcowskiego. Nawet zapach unoszący się w powietrzu wydawał się niemalże taki sam; w siedzibie rodowej Blacków migotała w nim jeszcze słodka woń stęchlizny, charakterystyczna dla starych kamienic.
Przełknął ślinę, po czym wysilił się na uśmiech. Nie mógł pozwolić, by strach porwał go w swoje szpony; nie teraz, gdy niebawem sam miał zostać ojcem, wziąć na siebie odpowiedzialność za Vesperę i rozwijające się w niej życie - dwa życia, ale o tym jeszcze nie wiedziało żadne z nich - i przestać się bać.
Uścisnął dłoń Chestera, a uścisk ten był zaskakująco mocny i pewny.
Dziękuję. Z chęcią napiję się czegoś mocniejszego — odpowiedział — Właściwie, to sam przynoszę panu coś dobrego. Mam nadzieję, że trafiłem w pańskie gusta.
Mam nadzieję, że ojciec trafił, poprawił się w myślach. Ale Pollux wiedział, co robi - w końcu niejeden kieliszek wychylił z tym człowiekiem. Tak więc Perseus postawił na biurku butelkę złocistej whisky, po czym sam zajął wskazane mu miejsce. Fotel był przyjemnie miękki, czego nie spodziewał się po tak ponurym wystroju.
Proszę wybaczyć mi bezpośredniość, ale nie chcę marnować pańskiego cennego czasu — zaczął, zaciskając mocniej dłoń na główce laski — Jakiś czas temu Vespera i ja zbliżyliśmy się do siebie, a w trakcie Beltane... Cóż, sam pan wie, jak działa magia Beltane — uśmiechnął się nerwowo — Nie chcę, aby pan zrozumiał mnie źle. Któregoś dnia i tak zjawiłbym się u pana z tym pytaniem, jednak teraz gonią nas pewne okoliczności, przez które konieczne jest jak najszybsze podjęcie dalszych kroków — sam Perseus musiał przyznać, było to chyba najbardziej niezręczne oznajmienie komuś, że zostanie dziadkiem w historii, ale kontynuował — W związku z tym chciałem prosić o rękę pańskiej córki.


RE: [09.06.72] Mów mi "zięciu" | Perseus & Chester - Chester Rookwood - 14.09.2023

Przyglądając się swojemu rozmówcy Chester w dalszym ciągu poszukiwał u niego mimowolnych oznak słabości, choć samo przyjście tutaj mogło uchodzić za przejaw odwagi albo głupoty. W zależności od przebiegu rozmowy, którą mieli właśnie odbyć. Vespera pod wieloma względami była jego oczkiem w głowie, to jednak nie stało w sprzeczności z dwukrotnym wydaniem ją za mąż i planowaniem właśnie trzeciego mariażu, skoro przypadkowo otrzymał kandydaturę Rabastana Lestrange'a. Jako dwukrotna wdowa, Vespera nie mogła przebierać w kandydatach na męża. Zamierzał również dopiąć na ostatni guzik mariaż swojego syna z córką Malfoya.

Może uśmiech z jego strony również nie zaszkodziłby, pozwoliłby na przełamanie pierwszych lodów, jednak Chester podchodził do tego z pełnią uwagi i powagą. Nie mógł pozwolić aby utrzymywanie przyjacielskich stosunków z Polluxem bardziej wpłynęło na charakter tego spotkania, dopuszczając do tego, że Perseus mógłby poczuć się zbyt pewnie podczas jego trwania. Zbytnia poufałość nie była mile widziana.

Zatem naleję whisky. — Jako gospodarz mógłby jeszcze zaoferować swojemu gościowi wybór konkretnego alkoholu, jednak to wymagałoby przywołania skrzata domowego. Whisky natomiast stanowiła trunek, po który sięgał najczęściej i nie mogło go również zabraknąć w tym pomieszczeniu. Napełnione przez niego szklaneczki spoczęły na blacie biurka, będąc na wyciągnięcie ręki. Udzielona odpowiedź co do wyboru czegoś do picia także była źródłem informacji o danym człowieku. Jednak wybiła odpowiednia godzina na to aby napić się czegoś mocniejszego.

Dziękuję, panie Black. Nie musi pan się obawiać, że pan nie trafił w moje gusta. — Wypowiadając te słowa, przesunął na przeciwległy koniec biurka butelkę alkoholu. Nie zamierzał otwierać jej w tym momencie, skoro w tym gabinecie na stałe rezydowała karafka na whisky i była zawsze pełna. Nie dał po sobie poznać, że dostrzega w tym podarku rękę swojego przyjaciela. Dopiero teraz postanowił zająć stojący po drugiej stronie biurka fotel.

Doceniam to, że zechciał pan przejść do meritum. — Zapewnił mężczyznę, który zdawał się naprawdę rozumieć to, że jego czas jest naprawdę cenny i nie lubił go tracić na nic nie wnoszące dyskusje. Zamierzał wysłuchać co do powiedzenia ma mu młodszy Black, odpowiednio się do tego ustosunkować i zakończyć to spotkanie... taki przyświecał mu cel do momentu, w którym poznał prawdziwy powód wizyty Perseusa. Vespera była główną przyczyną tego spotkania i już samo to oznaczało, że ono się przedłuży.

Pozwalał mu mówić i na razie nie zamierzał mu przerywać, poświęcając ten czas na przeanalizowanie wszystkich wypowiedzianych przez młodszego Blacka słów. Twarz mu stężała, zacisnął również mocniej palce na podłokietnikach fotela, opierając się sztywnymi plecami o jego oparcie. To, o co poprosił go Black zdawało się w jednej chwili pokrzyżować jego plany względem rozważanego ponownego zamążpójścia Vespery i ożenku Ulyssesa z byłą żoną siedzącego tu mężczyzny.

Drugą kwestią, jeszcze istotniejszą od pierwszej, było to, co zostało powiedziane między wierszami - jego córka spodziewała się dziecka z tym mężczyzną, który miał tyle przyzwoitości, że chciał pojąć ją za żonę. Tym, co musiał rozważyć (zaraz po tym czy i w jaki sposób go zabić), było to, czy rozwodnik nadawał się na męża dla jego córki, nawet jak się zbliżyli do siebie i byli widywani razem (o czym wiedział, pomimo snucia swoich planów względem Vespery. Po przemyśleniu całej sprawy to mogło stanowić znacznie lepszą alternatywę niż wybranie młokosa od Lestrange'ów). Po potencjalnym ślubie z Blackiem, Vespera przyjęłaby nazwisko męża i opuściłaby ten dom. Nie zmieniało to faktu, że on, jako ojciec tej czarownicy nie uznawał rozwodów. Dopóki śmierć nas nie rozłączy, nawet jeśli trzeba jej czasem dopomóc.

Zanim podejmę decyzję co do tego, czy pozwolę panu poślubić moją jedyną córkę, nawet jeśli spodziewa się pańskiego dziecka, zamierzam porozmawiać z panem i z Vesperą. — Chrząknął zanim zabrał głos. Jeśli Perseus spodziewał się tego, że zbliżenie się do jego córki i spłodzenie dziecka sprawi, że od razu powie "tak" dla tego ślubu, to pozostawał w błędzie. Pomimo utrzymywania przyjaznych stosunków z Polluxem, o jego synu nie wiedział wszystkiego. Natomiast to, co wiedział, wolałby usłyszeć prosto z jego ust.

Co może pan powiedzieć mi o swoim wykształceniu i doświadczeniu zawodowym? — Zadał mu pierwsze pytanie. Blackowie nie należeli do biednych rodów czarodziejów czystej krwi, jednak chciał przekonać się czy ma do czynienia z przedsiębiorczym czarodziejem, który osiągnął sukces zawodowy. Jego córce nie mogło niczego zabraknąć.




RE: [09.06.72] Mów mi "zięciu" | Perseus & Chester - Perseus Black - 14.09.2023

Gdyby wiedział, że rozmowa z potencjalnym przyszłym teściem będzie miała charakter rozmowy o pracę, przygotowałby wcześniej Curriculum vitae (koniecznie napisane czcionką Times New Roman rozmiar 12, interlinia 1,5) oraz listy polecające od co najmniej trzech poprzednich kochanek, swojej mamy i kapłana kowenu. Niestety, Perseus w swej (już nie tak młodzieńczej) naiwności pomyślał, że człowiek, który regularnie spotyka się z jego ojcem, wie chociaż czym się zajmuje. A tu taki psikus! No, ale nie można mieć tego Rookwoodowi za złe, w końcu zajmuje bardzo ważne stanowisko w Ministerstwie i ma na głowie tak wiele spraw, że łatwo przeoczyć niuanse z życia ludzi, których uznawało się za swoich przyjaciół.
Już rozchylił wargi, by opowiedzieć, że tak właściwie, to jego wizyta ma jedynie charakter grzecznościowy, ponieważ Vespera przyjęła już jego niezgrabne oświadczyny, jednak ze względu na szacunek do swojego ojca oraz swojej narzeczonej postanowił milczeć. Zamiast tego wyprostował się i spojrzał swojemu rozmówcy prosto w oczy.
Moim domem w Hogwarcie był Slytherin. Po ukończeniu szkoły magii uczęszczałem na kursy uzdrowicielskie w Świętym Mungu, a następnie w Lecznicy Dusz. Po otrzymaniu magisterium z magipsychiatrii wyjechałem do Paryża, gdzie przez pięć lat pracowałem w tamtejszym szpitalu magipsychiatrcznym. Do Londynu wróciłem dwa lata temu i od tego czasu pracuję w Dolinie Godryka. Stale się doszkalam, od czasu do czasu sam prowadzę wykłady poświęcone magipsychiatrii, piszę artykuły naukowe oraz kilka razy występowałem w roli biegłego specjalisty w sprawach prowadzonych przez pański wydział — odparł rzeczowo, niezbyt rozumiejąc, co ma na celu to pytanie. Czyżby Chester obawiał się, że Perseus nie będzie wystarczająco wykształconym partnerem dla Vespery? Może wykonywał za mało prestiżowy zawód? Cóż, na pewno to, co robił było pożyteczne, choć dla wielu wciąż stanowiło temat tabu. Och, może pytanie o doświadczenie zawodowe miało drugie dno? Zaskoczony tym pytaniem w ogóle na to nie wpadł...
Jeśli chodzi o kwestie finansowe, jestem w stanie zapewnić Vesperze i dziecku jak największy komfort życia. Mam mieszkanie w Alei Horyzontalnej, niedawno kupiłem dom pod Londynem, zarabiam przyzwoicie, a ponadto dziedziczę jedną piątą fortuny Blacków.


RE: [09.06.72] Mów mi "zięciu" | Perseus & Chester - Chester Rookwood - 19.09.2023

Jeśli przychodzi do niego potencjalnie przyszły zięć, a nie jego ojciec, z którym pozostaje w przyjaźni, to wydawało się oczywiste, że nie sięgnie po wszystkie posiadane informacje na jego temat, tylko będzie oczekiwać dokonania odpowiedniej autoprezentacji. Jego przychylność temu małżeństwu zależała od przebiegu rozmowy z nim, a następnie od rozmowy z Vesperą.

Z pewnością młodszy Black należał do ludzi dostatecznie dobrze usytuowanych aby utrzymać żonę i matką swojego dziecka, jednak jego córce przysługiwał stosowny posag. Podwójne wdowieństwo nie miało nic do rzeczy. Jednakże Vespera mogła wnieść w to małżeństwo posag, jeśli uzna kolejnego kandydata za odpowiedniego dla niej.

Zapatrzona w swojego wybranka mogłaby to nawet odrzucić, jednak to odbiłoby się negatywnie na niej w konserwatywnych środowiskach czarodziejów czystej krwi. Czystokrwiści zaraz dopowiedzieliby sobie, że to ona uciekła z domu na wieść o swojej ciąży albo że to on ją wyrzucił z domu po tym jak dowiedział się o nieślubnej ciąży swojej jedynej córki, dbając tym samym o dobre imię rodu. Nie spotkałoby się to ze społecznym oburzeniem w kręgach konserwatywnych rodów czystej krwi. Blackowie również znaleźliby się na językach.

Slytherin... znakomicie. Z pańskich słów wynika, że jest pan młodym, przyzwoicie wykształconym i zarazem zaradnym człowiekiem. To dobrze o panu świadczy. — Odpowiedział rzeczowo, starannie dawkowanym uznaniem, bez przesadnych zachwytów aby ten mężczyzna nie obrósł za bardzo w piórka. Przydział do Slytherinu go nie zaskoczył i nie okazał się rozczarowaniem. Uzdrowiciele, podobnie jak Aurorzy, byli powszechnie szanowani przez społeczeństwo przez to, że pełnili zawód użyteczności publicznej. Kariera Perseusza wyglądała nad wyraz obiecująco.

Jedynym zastrzeżeniem, którego istnienie stwierdził, była specjalizacja tego mężczyzny, stojąca w jego mniemaniu znacznie niżej od wszystkich innych gałęzi uzdrowicielstwa. Jako Auror znacznie bardziej doceniał kogoś, kto będzie w stanie poskładać go po potyczce z jakimś czarnoksiężnikiem, zwłaszcza jeśli samemu musiał się powstrzymać od sięgnięcia po czarną magię aby takiego delikwenta pokonać jego własną bronią. Jako Śmierciożerca również wolałby skorzystać z usług uzdrowiciela, który nie zadaje zbędnych pytań.

O kwestiach finansowych jeszcze porozmawiamy. W późniejszym czasie. — Odezwał się po wysłuchaniu tego, co miał mu do powiedzenia syn przyjaciela. O to, że jego córce i jego wnukowi albo wnuczce niczego nie zabraknie, nie musiał się martwić. Blackowie do najbiedniejszych nie należy. Nie powierzyłby mu córki z pustymi rękami, tylko z hojnym posagiem.

Pozwoli pan, że zapytam... dlaczego pan chciał zostać magipsychiatrą? — Zapytał dla uzyskania pełnego obrazu swojego rozmówcy, który zdawać by się mogło, że mógłby osiągnąć podobny sukces w każdej innej dziedzinie magomedycyny.

Jest pan rozwodnikiem. Ma pan za sobą nieudane małżeństwo z córką pana Fortinbrasa Malfoya. Jak mniemam, jest pan świadomy, że moja córka jest podwójną wdową. Nie może mi pan zagwarantować tego, za pięć czy dziesięć lat nie zechce się pan rozwieść z Vesperą. Jednak chciałbym uświadomić pana, że po stronie naszej rodziny rozwody nie są mile widziane. — Tak jak wcześniej chciał posłuchać o edukacji i karierze Perseusa, tak teraz na razie nie zamierzał zadawać mu pytań. Po prostu postawił sprawę jasno, przez posiadanie wiedzy o zakończonym rozwodem małżeństwie młodszego Blacka. Zagwarantowanie mu tego, że on i jego córka będą ze sobą do końca życia nie było możliwe, jednak konieczne było zapoznanie tego mężczyzny z jego poglądami na ten temat. Tym bardziej, że chodziło o jego jedyną córkę. Na szczęście wychował Vesperę w ten sposób, aby umiała o siebie zadbać.




RE: [09.06.72] Mów mi "zięciu" | Perseus & Chester - Perseus Black - 27.09.2023

Uśmiechnął się nerwowo, coraz mocniej utwierdzając się w przekonaniu, że oto bierze udział w rozmowie o pracę, aniżeli w spotkaniu ze swoim przyszłym teściem; skoro jednak taki model spotkania został narzucony przez Chestera, postanowił się do niego dostosować, choć musiał przyznać sam przed sobą, że czuł się z tym co najmniej niekomfortowo.
Głównym powodem, dla którego zdecydowałem się na magipsychiatrię jest to — pochylił się lekko do przodu, by spojrzeć Rookwoodowi prosto w oczy — że posiadam zdolność aurowidzenia. Poza tym, jest to stale rozwijająca się dziedzina magimedycyny, a ja należę do ludzi, którzy lubią przecierać nowe szlaki.
Chciał nawet zaprezentować swoje Trzecie Oko, ale w porę się powstrzymał; jego ojciec był świetnym oklumentą - przez trzy dekady życia nie udało mu się zobaczyć jego aury i za każdym razem wiedział, gdy Perseus próbował to zrobić - zatem ostrożnie uznał, że Chester musi skrywać podobnego asa w rękawie i lepiej będzie go nie drażnić. Wszakże pracując w Biurze Aurorów musiał znać techniki, o jakich mu się nawet nie śniło. A przynajmniej tak to sobie wyobrażał.
Nie dało się jednak nie zauważyć cienia, jaki przemknął przez twarz Blacka, gdy pojawił się temat jego nieudanego małżeństwa. Zaraz potem wzdłuż jego kręgosłupa przebiegły ciarki niepokoju - czyżby śmierć poprzednich mężów Vespery wcale nie była przypadkowa? Czyżby stała za nimi ingerencja z zewnątrz...?
Przełknął ślinę, przypominając sobie znak na jej przedramieniu.
Zarówno za aranżacją, jak i późniejszym rozwiązaniem tego małżeństwa stoją prywatne interesy rodów Black oraz Malfoy, o których związany wolą ojca rozmawiać nie mogę. Zapewniam jednak, że nie zamierzam rozwodzić się z kobietą, która nosi pod sercem moje dziecko i jest gotowa je urodzić —  odparł najbardziej dyplomatycznie, jak tylko mógł w ogarniającym go wzburzeniu. Czy nie powiedział za dużo? Czy nie zdradził prawdziwego powodu rozpadu swojego poprzedniego związku? Nie miało to dla niego najmniejszego znaczenia. Fotel, w którym siedział, stał się nagle niewygodny, stopa mimowolnie poruszyła się niespokojnie, jakby szykował się do wyjścia, zaś myśli krążyły wokół tego, że musi jak najszybciej porozmawiać z Vesperą, zapytać ją o to, co stało się z jej poprzednimi mężami i jaki udział miał w tym jej ojciec.


RE: [09.06.72] Mów mi "zięciu" | Perseus & Chester - Chester Rookwood - 16.10.2023

Dostrzegał nerwowy uśmiech swojego przyszłego zięcia. Dla niego to były pytania, które każdy ojciec powinien zadać potencjalnemu zięciowi. Zwłaszcza, jeśli w grę nie wchodziło zaaranżowane małżeństwo. Chester dopuszczał do świadomości miłość racjonalną, gdyż samo to uczucie nie zapewni stabilnej przyszłości jego córce. Nie interesowało go to, jaki kolor lubił Perseus, jakie było jego ulubione danie, to czy wolał psy albo koty. To były pytania, które mogłaby zadawać temu mężczyźnie jego córka podczas ich wspólnych randek. Znaczenie miało to, czego chciał się dowiedzieć od tego czarodzieja, co stanowiło formę jego autoprezentacji.

Nie był on pierwszą osobą, która czuła się niekomfortowo w jego obecności, choć tak naprawdę nie groziło mu nic więcej poza siedzeniem w obecności niezadowolonego albo nawet zirytowanego Chestera i standardowo chłodne traktowanie z jego strony. Nie musiał się jednak obawiać, że on zacznie na niego krzyczeć. Nie zamierzał go też zaatakować. Nie zamierzał również na niego nasyłać opłaconych przez siebie typów spod ciemnej gwiazdy.

Z pewnością aurowidzenie okazuje się bardzo przydatne w pańskiej pracy. Dobrze to o Panu świadczy, że pragnie się Pan przyczynić do rozwoju tej gałęzi magomedycyny — Postanowił docenić użyteczność aurowidzenia, nie oznaczało że interesowało go zastosowanie tego talentu w medycynie. Nie zamierzał zastanawiać się nad tym, siedzący przed nim mężczyzna kieruje się szlachetnymi pobudkami jak chęć niesienia specjalistycznej pomocy chorym. Zdarzali się uzdrowiciele z powołania. Na pierwszy rzut oka nie miał do czynienia z takowym. W jego oczach Perseus uchodził za człowieka dążącego do rozwoju tej dziedziny magomedycyny dla zaspokojenia własnych ambicji i osiągnięć zawodowych na tym polu.

Poprzednie związki nigdy nie stanowiły miłego tematu, dlatego zazwyczaj nie poruszano tego typu tematów podczas jakichkolwiek rozmów. Spostrzegając przemykający przez twarz Blacka cień jedynie uniósł nieznacznie brwi. Powinien się spodziewać poruszenia niewygodnych dla niego kwestii i nie powinien unikać udzielenia odpowiedzi na zadawane przez niego pytania. Jako jego przyszły teść powinien uświadomić go o swoich oczekiwaniach jakie powinien posiadać ojciec przyszłej panny młodej. Będzie kładł na to większy nacisk, skoro jego jedyna córka sama wybrała sobie Blacka. Owdowienie było czymś zupełnie innym, niż rozwiedzenie się i w jego odczuciu było znacznie gorsze.

Jak mniemam interesy obu rodzin nie okazały się zbieżne w ogólnym rozrachunku. Jako ojciec tego właśnie chciałbym dla swojej jedynej córki, jednak wiem że trwałość każdej przysięgi zweryfikuje czas. — Pozwolił sobie na udzielenie jak najbardziej dyplomatycznej odpowiedzi. Młodym łatwo wygłaszało tego typu deklaracje, które zawsze weryfikowało życie. Jeśli Perseus i Vespera będą ze sobą osiemnaście lat do osiągnięcia pełnoletności ich dzieci to już będzie zadowolony. Black mógł okazać się naprawdę dobrym zięciem. O ile nie będzie stać mu na przeszkodzie w kwestii kontaktów z córką i wnukami.

Na tym na razie zakończymy nasze rozmowy. Skontaktuję się z Panem w sprawie omówienia kwestii finansowych. Proszę przekazać mojej córce, że chciałbym z nią porozmawiać w dogodnej dla niej chwili. Odprowadzę Pana do drzwi — Zwrócił się do Perseusa, podnosząc się ze swojego fotela. Zamierzał dołożyć do wesela oraz zapewnić córce przyzwoity posag. Dobór użytych przez niego słów wskazywał na to, że szanuje czas swojej córki, jednak w dogodnej dla niej chwili oznaczało tak naprawdę jak najszybciej. Postanowił osobiście odprowadzić tego mężczyznę do drzwi zamiast polecić to skrzatowi domowemu i tam go pożegnać uściskiem dłoni.




RE: [09.06.72] Mów mi "zięciu" | Perseus & Chester - Perseus Black - 28.10.2023

Och, gdyby tylko Chester wiedział, jaka była prawdziwa motywacja Perseusa przy wybieraniu swej ścieżki zawodowej — wówczas przede wszystkim należałoby mu przyznać, że nieszczególnie pomylił się przy wyborze kariery. Black kierował się przede wszystkim własnymi korzyściami; koszmarami wybudzającymi ze snu jasnowłosego chłopca, z którym dzielił dormitorium, a później, gdy dorośli, również łóżko. Chęcią chronienia go przed ponownym znalezieniem się w chłodnych murach Lecznicy i brutalnym zmuszaniem do zmiany swego jestestwa, czy wreszcie osobistą vendettą przeciwko wszystkim, którzy nie potrafią zaakceptować tego, że ich dzieci żyją po swojemu i kochają, kogo chcą.
Sam był przecież jednym z nich; znienawidzonych przez tych, którzy winni ich kochać bezgranicznie. Czarnych owiec, które ośmieliły się iść pod prąd.
Dziękuję — odparł z wymuszonym uśmiechem. Chciał jeszcze dodać, że Blackowie posiadają niezwykłą rodową przypadłość, jaką jest krew czarna jak smoła, mogąca służyć za składnik trucizny oraz narkotyk, lecz w porę ugryzł się w język. Jeśli czegoś nauczyło go paryskie życie, to tego, aby nie odkrywać asów w rękawie zbyt szybko. A także, aby unikać romansów z mężczyznami z niższych warstw, bowiem nie mają skrupułów, ani nic do stracenia i za garść galeonów są w stanie zniszczyć czyjeś życie. Dżentelmeni z magicznej socjety są natomiast bardziej powściągliwi, dyskretni i im również zależy na dochowaniu tajemnicy.
Nie brał nawet pod uwagę rozwodu; nie w sytuacji, gdy trafił na kobietę swojego życia. A przynajmniej tak sądził. Był zakochany i naiwnie szczęśliwy, choć jeszcze nie potrafił nazwać swoich uczuć. Zjawiłby się z prośbą o rękę Vespery nawet gdyby w jej żyłach nie krążyła czysta krew, zaś jej posagiem były dwie poszewki i dziurawy garnek. A gdyby sytuacja była odwrotna, pracowałby dzień i noc, by być godnym jej ręki.
Lecz czy ten, kto nie zaznał prawdziwej miłości, mógł ją zrozumieć i nie patrzeć na związek w kategorii zysków i strat. Oczywiście, że chciał zapewnić jej godne życie, co najmniej na takim samym poziomie, jakie wiodła dotychczas, lecz finanse wydawały się kwestią drugoplanową. Zbędną. Nie potrzebuję jej posagu, cisnęło się na usta.
Ulżyło mu, gdy spotkanie się zakończyło, lecz - na nieszczęście - to nie oznaczało końca jego trosk. Miał wrażenie, że w rezydencji Rookwoodów pojawiło się ich coraz więcej, że osiadły na nim i próbowały swym ciężarem rzucić go na kolana.
Gdyby tylko wiedział, co czaiło się pod podłogą...

Koniec sesji