![]() |
|
[24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris (/showthread.php?tid=1809) Strony:
1
2
|
[24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris - Bellatrix Black - 31.08.2023 Nadeszło wydarzenie na które czekali wszyscy czystokrwiści. Mogli się pokazać, prześcigać w tym, którego córka i syn wyglądają najpiękniej, którzy mają najlepszą posadę i najlepsze nieruchomości. Idealny moment, żeby pochwalić się swoimi życiowymi osiągnięciami. Każda panna chciała lśnić, ważne było, aby oczy wszystkich było skierowane właśnie ku nim. Bellatrix Black zdarzało się już bywać na podobnych wydarzeniach, jednak nigdy nie był to zimowy bal. Rodzice mówili, że jak skończy szkołę, będzie mogła się oficjalnie na nim pokazać. Jakby miała być to jakaś inicjacja. Jej siostry zostały tego wieczora w domu. Pomagały się jej przygotować. Spędziły na tym niemalże pół dnia. Panna Black musiała wyglądać idealnie. Zależało jej na tym, aby pokazać się w ten sposób. Chciała, żeby mówiono tylko o niej. Co istotne - udało jej się znaleźć wyjątkową suknię. To nie tak, że ją znalazła, trochę spadła jej z nieba, a może bardziej wyglądała jakby opuściła piekło? Christopher Rosier zadbał o to, żeby suknia była naprawdę doskonała. Pojawiła się u niego kilka razy na poprawkach, dzięki czemu była idealnie skrojona. Aksamit wydawał się być materiałem trafionym w dziesiątkę, a kolor, a kolor pasował do jej duszy. Te różne odcienie czerwieni wyglądały naprawdę zjawiskowo. Suknia była niesamowita. Trixie pamiętała o tym, żeby nie przesadzić z biżuterią. Zwrócił jej na to uwagę Rosier także dołożyła do tego jedynie srebrne kolczyki z rubinowym oczkiem, dosyć dużym. Włosy upięła wysoko, tak, że żaden kosmyk się nie wymykał. Andromeda i Narcyza były zachwycone. Wiedziała, że jej zazdroszczą. Teleportowała się z rodzicami na miejsce przyjęcia. Sporo postaci było tam obecnych - tak jak się spodziewała. Zaliczyła już nawet rozmowy chyba z każdym z ich znajomych. Nie spodziewała się, że to będzie taki pracowity wieczór. Czuła jednak, co chwile na sobie spojrzenia. Czyli wszystko poszło po jej myśli. Spoglądali właśnie na nią - tak jak chciała. Wpatrywała się w tłum, aby znaleźć znajome twarze. Dobrze było mieć jakiegoś partnera w zbrodni podczas takich wydarzeń. RE: [24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris - Christopher Rosier - 31.08.2023 Christopher Rosier lubił bale. Było na nich wszystko to, co lubił – alkohol, piękne stroje, piękne kobiety i dobre jedzenie. O ile oczywiście był to odpowiedni bal, ale on na innych się nie pojawiał. Były także doskonałą okazją do zaprezentowania jego kreacji, i wysłuchania komplementów na ich temat – a Christopher lubił także pochwały pod swoim adresem. Tego dnia, na balu z okazji Yule, miały znaleźć się trzy kobiety, noszące jego nowe suknie. Tylko trzy, bo Christopher nie chciał, by każda kobieta mogła na takim wydarzeniu pochwalić się strojem jego projektu, by rywalizowały ze sobą i nie przyciągały należnej im uwagi. Nie projektował masówek, a jak sam wierzył: wyjątkowe suknie dla wyjątkowych kobiet. Stał w rogu sali, u boku kuzyna i jednego z współpracowników ojca, z kieliszkiem szampana w ręku. Leniwe spojrzenie jasnych oczu przesuwało się po zgromadzonych, oceniając zarówno ich wygląd, jak i ubrania, które mieli na sobie. Na dłużej zatrzymał wzrok na swojej kuzynce, jakże pięknej w sukni, którą swego czasu – niedokończoną jeszcze – widziała Bellatrix. Teraz była już dziełem sztuki, błękitem skrzącym się jak od lodu na gorsecie i rękawach, a granatem usianym gwiazdami na spódnicy, doskonale dopasowanym do chłodnej urody panny Rosier. - …ciekawe, czy wróci do pracy, teraz, gdy Leacha już nie ma. – Głos współpracownika ojca odzywał się za uchem Christophera niby natrętna mucha. Co go obchodziła jakaś szlama, teraz, gdy jej kariera przeminęła? – Kto? – spytał nieuważnie, wzrok skupiając na wejściu, i na rodzinie Black. Jego usta powoli wygięły się w pełnym satysfakcji uśmiechu, gdy spojrzenie skupił na Bellatrix, kompletnie ignorując jej rodziców, w jego oczach wprawdzie czystokrwistych i wpływowych, ale na pewno niegodnych tego, aby poświęcać im szczególnie dużo uwagi. – Pan Burke! Dzisiejszy gospodarz – zirytował się mężczyzna, wyraźnie niezadowolony, że Christopher słuchał go jednym uchem. – Porzucił pracę w Ministerstwie, bo nie chciał pracować ze szlamą. – Tak, praca w Ministerstwie ma tę wadę, że czasem wymaga obracania się w nieprzyjemnym towarzystwie. Przepraszam panów… – rzucił Christopher, odstawiając na wpół opróżniony kieliszek na tacę kelnera. Ruszył prosto ku Bellatrix, bez wahania czy zastanowienia. Oczy się mu śmiały, kiedy do niej podszedł i wyciągnął rękę, kłaniając się lekko. Wyglądała idealnie, ale nie wątpił, że tak będzie. – Jesteś mi winna dwa tańce, Piękna – powiedział, przypominając jej o obietnicy, jaką mu złożyła. – Chcę zatańczyć z jedną z najpiękniejszych kobiet na tej sali. A poza tym muszę jakoś uciec przed panem Traversem. Polityka staja się jeszcze bardziej nudna w jego ustach. RE: [24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris - Bellatrix Black - 31.08.2023 Miała szczęście. Znalazł się w końcu i jej wybawiciel. Nim jeszcze do niej podszedł przeprosiła rodziców i rozmawiającą z nimi pannę Selwyn. Nieco podstarzałą aktorkę, która lata świetności miała już dawno za sobą, a nadal zachowywała się jak młódka. Nie przestawała chichotać, chyba wypiła już trochę za dużo wina, a bal przecież całkiem niedawno się rozpoczął. Zdecydowanie nie chciała skończyć, jak ta kobieta. Nie dziwiła się wcale, że była starą panną. To w jaki sposób się zachowywała niezbyt specjalnie przekonywało do nawiązania z nią bliższej relacji. Na całe szczęście mogła zgrabnie się wycofać. Nie zniosłaby dłużej zapachu jej perfum, który był tak mocny, że uderzał w nozdrza i zaczynał przeszkadzać Trixie, jeszcze moment i zaczęłaby się dusić. Oczy jej błyszczały, była zadowolona, że udało im się tutaj spotkać. Było tak jak mówił. Znalazł ją na balu, mogła mu zaprezentować jego dzieło w całej okazałości. Zastanawiała się, czy uda jej się zobaczyć jego kuzynkę, bo suknia, którą dla niej przygotował zrobiła na niej ogromne wrażenie, gdy znalazła się w jego pracowni. Póki co jednak, nie dostrzegła jej jeszcze w tłumie. Na pewno się to zmieni. Dygnęła na przywitanie, a następnie podała mu swoją dłoń. - Z tego, co pamiętam umawialiśmy się na jeden taniec. - Może jej się wydawało. Zdecydowanie nie. Miała odwdzięczyć się jednym tańcem, za to, że wybrał ją, aby stworzyć dla niej to dzieło sztuki, w którym pojawiła się na balu. - Ach, wszystko jasne, kimże bym była, gdybym nie pomogła w takiej naglącej potrzebie. - Ten argument nawet do niej przemawiał. Wiedziała, jak nudne potrafią być niektóre z rozmów. - Myślę, że nie jest to wina polityki. Wszystko zależy od rozmówcy. Są tacy, których wcale nie da się słuchać. Nie wiem, czy do nich należy pan Travers, ale podejrzewam, że może tak być. - Tylko zakładała, nie miała pojęcia, jak jest w rzeczywistości. - Uciekajmy więc przed niewygodnym rozmówcą. - Dodała jeszcze, po czym pozwoliła się zaprowadzić na parkiet. W zasadzie to nawet przepadała za tańcem, więc dobrze się składało. RE: [24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris - Christopher Rosier - 01.09.2023 - „Mogę być winna i dwa tańce” – zacytował ją Christopher z uśmiechem, błąkającym się po wąskich wargach. – Dlaczego mam zadowalać się jednym, skoro zaoferowałaś dwa? Czyżbyś miała nadzieję, że zapomniałem? Może nie miał pamięci absolutnej, ale na pewno zapamiętywał to, co mu pasowało. Rosier ujął jej dłoń i ruszył na parkiet. Kiedy muzyka rozbrzmiała, jedną dłoń oparł na talii Bellatrix, a drugą uniósł jej rękę na odpowiednią wysokość. Nie było w tych gestach nachalności: Christopher był kobieciarzem i flirtował nader chętnie, ale w swej pracy z konieczności spędzał sporo czasu z kobietami. I chociaż przywykł uważać, że każda, którą zaszczyci swoją uwagą, powinna czuć się z tego powodu wyjątkowa, to wiedział też, że kontakt fizyczny większość z nich peszył, a nie każda miała odwagę zasugerować, że sobie go nie życzy. Bellatrix zapewne by to powiedziała, ale ot kierowało nim przyzwyczajenie. Zmierzył ją spojrzeniem, na dłużej wzrok zatrzymując na kolczykach. Z zadowoleniem stwierdził, że Blackówna dobrała biżuterię idealnie pasującą do sukni i nawet mimowolnie kiwnął głową, z aprobatą wobec takiego wyboru. Byłby niezmiernie rozczarowany, gdyby postanowiła obwiesić się za dużą ilością ozdób czy sięgnąć po złoto. Nie tylko zepsułaby efekt, ale też w jego mniemaniu oznaczałoby to, że popełnił błąd, przygotowując dla niej ten projekt. A nie lubił popełniać błędów. – Jesteś dzisiaj prawdziwą różą i ozdobą tej sali – skomplementował ją, a komplementy wygłaszał tylko wtedy, kiedy szczerze w nie wierzył. Nie był człowiekiem, który próbowałby przypochlebić się komuś fałszywymi, słodkimi słówkami. Może robiłby to, gdyby przyszedł na świat w innej rodzinie, ale był uprzywilejowany pod tym względem. Rosierowie może kiedyś klepali biedę, od wielu lat byli jednak częścią śmietanki towarzyskiej. – Naprawdę? – spytał, obracając się w tańcu, tak, by zawirowały poły spódnicy, ciemniejsze znacznie niż gorset, tu i ówdzie ozdobione sztucznymi różami. – W takim razie co ty, Piękna, powiesz o naszym drogim, byłym Ministrze, Nobym Leachu? Jeżeli zdołasz uczynić ten temat, o którym już tak wiele nudnych rzeczy słyszałem, interesującym, dam ci prawo do jednego życzenia. Co ty na to? – rzucił, chwytając ją znów w talii i prowadząc dalej w rytm muzyki. Mogłoby się wydawać, że propozycja była niezbyt mądra, ale Christopher niezbyt się obawiał, że Blackówna poprosi o coś, co mogłoby się mu bardzo nie spodobać, a poza tym – był człowiekiem, który rzadko zastanawiał się głęboko nad swoim postępowaniem. Robił to, na co akurat miał ochotę. RE: [24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris - Bellatrix Black - 04.09.2023 - Czyli nie zapomniałeś. - Posłała mu uśmiech, najwyraźniej Rosier słuchał tego, co miała do powiedzenia, a nie tylko tworzył spoglądając na jej ciało. Doskonale. Dobrze to o nim świadczyło. - Ależ skąd, żadną nadzieję, wręcz przeciwnie. Dla mnie to będzie przyjemność. - Wreszcie będzie mogła spędzić czas z kimś w podobnym wieku, a nie z osobami które młodość zdecydowanie dawno już miały za sobą. Taniec z Rosierem naprawdę był dla niej atrakcją. Przetańczyła w swoim życiu sporo tańców. Nie było dla niej w tym nic specjalnie obcesowego. Wiadomo, że wiele zależało od partnera, niektórzy próbowali przekraczać granice - jednak Trixie nie miała problemu z tym, żeby im pokazać, że przesadzają. Widać było, że Chris jest wprawiony w tańcu, musiał bywać na wielu balach, potrafił także zachować klasę i zapewnić partnerce komfort. Poczuła mierzące ją spojrzenie. Miała nadzieję, że doceni to, że posłuchała jego rad. Nie miała z tym najmniejszego problemu. To on był przecież specjalistą od mody, a jej zależało na tym, żeby wyglądać doskonale. - Dziękuję, częściowo to twoja zasługa. - Uśmiechnęła się jeszcze. Nie była skromna. Wiedziała, że sporo zrobiła jej aparycja. W połączeniu z suknią Rosiera tworzyły naprawdę niesamowity duet, od którego mało kto chciał odrywać dzisiaj oczy. Założenia zostały spełnione, co ogromnie ją cieszyło. Uwielbiała być w centrum zainteresowania. - Naprawdę. - Powiedziała, kiedy zakończyła obrót. Bellatrix uważała, że każdy temat był interesujący jeśli mówca był osobą, której chciało się słuchać. Wiele zależało od charyzmy, niekoniecznie wiedzy, bo przecież zawsze można było nieco podkoloryzować to, o czym się mówiło. - Jedno życzenie brzmi uczciwie. Co jeśli jednak będzie przeciwnie, wtedy ja powinnam spełnić twoje? - Wolała się upewnić jak wygląda sytuacja w drugą stronę nim zacznie działać. Jako, że słowo było dla niej zawsze bardzo istotne to wolała wiedzieć, w co dokładnie się pakuje. RE: [24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris - Christopher Rosier - 04.09.2023 - Zawsze pamiętam to, co jest warte zapamiętania - stwierdził Christopher, uśmiechając się nieznacznie. Wyrzucał z pamięci to, co nudne, i gdyby uznał teraz, że Bella jest nudna – zostawiłby ją na parkiecie bez chwili wahania. Ale w domu mody Rosierów nie zaprosiłby jej do swojej pracowni, gdyby uznał, że jest nużąca. Czy to zainteresowanie miało się utrzymać? Nie wiedział. Zwykł podążać za chwilowymi impulsami. Zaiste, bywał na balach często. I nawet się na nich nie nudził, jak bez wątpienia nudziło się wiele osób w jego wieku. Lubił tańczyć, lubił obserwować, co noszą członkowie socjety, lubił dobre alkohole i piękne kobiety - pod warunkiem, że były czystej krwi, absolutnie ostatecznie półkrwi, z tych bardziej prominentnych rodzin. Lubił nawet słuchać rozmów, toczących się wkoło, bo choć większość była bez znaczenia, niekiedy dało się z nich wyłuskać więcej niż wydawałoby się na pierwszy rzut oka. I lubił szukać rzeczy, które mogły zaintrygować - choćby na krótką chwilę. - Tylko częściowo? Cios prosto w serce, panno Black - westchnął, przybierając teatralną minę, jakby Bellatrix faktycznie właśnie dogłębnie go zraniła. Choć w istocie serce Christophera było zranić znacznie trudniej niż jego ego. Kilka kolejnych kroków, w nieśpiesznym walcu, pośród innych par. Wszystko tu było swego rodzaju grą, pokazem i to też Rosier lubił. – Nie jestem pewien, czy ja zdołam sprostać takiemu zadaniu – stwierdził, prowadząc ją tak, by przypadkiem nie wpadli na tańczącą w pobliżu parę. – Noby Leach zdaje mi się rozpaczliwie wręcz nudny, więc masz tu nade mną przewagę. Ale jak tu nie podjąć się wyzwania, gdy nagroda jest tak ciekawa? – Obrócił ją znowu, a potem schwycił nieco mocniej, choć mogło to wynikać z tego, że nie chciał, by straciła równowagi. – Jedno życzenie, oczywiście tylko takie, które nie naruszy honoru damy – dodał, a oczy się mu śmiały, gdy umilkła muzyka i pierwszy utwór się zakończył. Ujął jej rękę i pochylił się nieco, by musnąć czubki palców ustami, w podziękowaniu za wspólny taniec. RE: [24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris - Bellatrix Black - 11.09.2023 - To bardzo rozsądne zachowanie. - Skomentowała jeszcze. Trixie czasem nie do końca skupiała się na tym, co ważne przez co niepotrzebnie jej niektóre rzeczy umykały. Powinna być bardziej uważna, zdecydowanie, mogła przez to sporo stracić. Bella była zadowolona, że Rosier zainteresował się jej osobą, wiedziała, że nie spojrzałby na byle kogo. Ona przepadała za uczuciem wyjątkowości, towarzyszyło jej również ono tego wieczora. Nie była może jedyną kobietą, dla której uszył suknię na ten wieczór, jednak miała świadomość, że wyróżnia się na tle całej reszty pięknych dam. Suknia dodawała jej blasku, a może to ona dodawała blasku sukni? Niech każdy wybierze sobie to, co uważa za słuszne. Bale były dla Bellatrix miejscem, w którym mogli pochwalić się nią rodzice. Nie do końca dobrze czuła się w takiej roli, jednak spełniała ich oczekiwania, widziała jacy są dumni. Dlatego też starała się zachowywać pozory, przytakiwać kiedy tego od niej oczekiwano i dobrze się prowadzać - przynajmniej na oczach wszystkich. To wystarczało, dzięki temu mieli do niej zaufanie i dawali jej wolną rękę w wielu sprawach. Nie mieszali się w to, co robiła w wolnym czasie, chociaż pewnie podejrzewali, ale nie zadali nigdy pytania wprost. - Nie chciałam cię zranić, miałam dobre zamiary! - Próbowała się bronić, jednak szło jej to raczej średnio. Na jej twarzy pojawił się spory uśmiech. Naprawdę dobrze bawiła się w jego towarzystwie. Nie czuła nawet kija w dupie, którego można było znaleźć u większości czystokrwistych czarodziejów w każdym wieku. Mknęli dalej po sali, chociaż mknęli to trochę za dużo powiedziane. Poruszali się powoli przed siebie w rytm muzyki. Walc nie był jej ulubionym tańcem, jednak nie chciała, żeby to zauważył. - Myślę, że kto jak kto, ale ty byś sobie poradził nawet z takim tematem. - Wyglądał on jej na całkiem interesującą osobę, miała wrażenie, że trochę przesadza i nawet o polityce może mówić w ciekawy sposób. - To teraz nie ma odwrotu. - Dodała jeszcze nim nią obrócił. Musiała poradzić sobie z tym wyzwaniem, chociaż wiedziała, że może być dosyć ciężko, nie należała jednak do osób, które poddawały się już na starcie. Dygnęła jeszcze, kiedy zakończyli ten pierwszy taniec. Gotowa była na kolejny. - Mówią, że Nobby Leach oszukiwał podczas jakichś mugolskich zawodów sportowych, zdajesz sobie sprawę, że minister magii odczuwał taką potrzebę? - Postanowiła zacząć od tego, co wydawało jej się bardzo zabawne. - Jakby tamten świat był nadal dla niego bardzo istotny, to tylko potwierdza, że mugol zawsze zostanie mugolem. RE: [24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris - Christopher Rosier - 12.09.2023 Christopher, znając jej myśli, powiedziałby, że dodawały sobie blasku nawzajem. Kobieta w jego oczach wymagała właściwej oprawy, ale suknię powinna nosić też właściwa kobieta. Źle dobrany krój, materiał, kolor, psuły efekt. A brak pewnej iskry u damy sprawiał, że suknia stawała się tylko kawałkiem materiału. – Nie chciałaś? A zdajesz się kim, kto kocha zadawać takie rany i potem śmiać się, gdy leje się krew – powiedział, a uśmiech wciąż błąkał się po jego wąskich wargach. – Dobrze, że masz dziś na sobie szkarłatną suknię, Piękna. Nie będzie widać czerwonych plam. Do pewnego stopnia Christopher był sztywny, przynajmniej wedle kryteriów półkrwi czy mugolaków. Ale był też młody, chętny do podążania za instynktem, do szukania przyjemności i rozrywek, bardzo pewny siebie, a konwenanse interesowały go o tyle, o ile wprowadzały pewien porządek i odróżniały ich od mieszańców. Nie był na pewno jedynym, który do pewnego stopnia je łamał, chociaż balansował jeszcze na tej linii, gdzie uznawano go po prostu za ekscentrycznego artystę, wybaczając większość grzeszków. – Droga bez odwrotu, panno Black? Doskonale – oświadczył, ujmując znowu jej dłoń, tym razem w inny sposób, bo zagrała melodia znacznie szybszego tańca. Wykonał pierwsze kroki z wprawą kogoś, kto na takie bankiety chadzał często, a jako nastolatek w wakacje odbierał regularne lekcje. – [b] A kogóż obchodzą nudne zawody w piłce mugoli, czy to że Minister machał na nich różdżką? To przecież tylko mugole, jeżeli miałby ochotę, niech i sprawi, że wygrają je kanarki – skomentował, trochę wyzywająco, jakby chciał, aby Bellatrix zaczęła się kłócić. Obrócił ją, raz, drugi, w tym tańcu, znacznie bardziej dynamicznym od wcześniejszego, klasycznego walca. – Wiesz, w czym tkwi problem, Piękna? Że pozwolił, aby rozeszły się plotki o jego poczynaniach. Właśnie to doskonale dowodzi jego niekompetencji – dodał, przechylając ją w kolejnej figurze. Może na moment ich twarze znalazły się nieco bliżej niż taniec tego wymagał, ale była to ledwo sekunda czy dwie. Równie dobrze mógł być to przypadek, jak swego rodzaju gra, jaką Christopher po prawdzie podejmował dość często, bo… zwyczajnie był kimś, kto chętnie flirtował ze swoimi klientkami. Przynajmniej tymi młodszymi. W końcu, gdyby się mu nie spodobały, nie zapraszałby ich do pracowni. RE: [24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris - Bellatrix Black - 20.09.2023 Trixie nie sądziła, że tak wiele cech składa się na to, jak może się prezentować. Podchodziła do strojów, jako dodatku, nigdy nie były dla niej one specjalnie istotne. Lubiła ładnie wyglądać, jednak jakoś nigdy głębiej się nad tym wszystkim nie zastanawiała. Christopher trochę otworzył jej oczy, może doceni ile kunsztu to wszystko wymaga. W jej oczach pojawił się błysk, gdy usłyszała jego kolejne słowa. Nie sądziła, że to po niej widać, miała wrażenie, że dobrze się kamufluje, jednak najwyraźniej wcale tak nie było. Szkoda. - Bolesne są to dla mnie słowa. Któż bowiem czerpie przyjemność z ranienia innych? - Ona, ale na to pytanie nie odpowiedziała. Rosier znał prawdę, dobrze dla niego. - Idealnie nadaje się kamuflażu, nie połączyłam wcześniej faktów. Widać, że byłeś krok przede mną. - Czy to dobrze? Pewnie nie, ale nie miała zamiaru się tym teraz przejmować. Trixie w przeciwieństwie do Chrisa nie miała problemu z tym, aby przekraczać granice. Robiła to jednak w tych momentach, kiedy wiedziała, że nie są na nią skierowane oczy gapiów. Wszystko miało swój czas i miejsce. Idealnie odnajdywała się w całości. Umiała balansować na krawędzi. Kiedy wymagała tego sytuacja była sztywna i bardzo tradycyjna, w innych okolicznościach jej oblicze się zmieniało. Nie przy wszystkich, tylko przy tych najbardziej zaufanych. - Dopiero okaże się, czy doskonale. - Miała nadzieję, że właśnie tak będzie. Przynajmniej zrobi wszystko, aby okazało się to być doskonałe. Muzyka zaczęła grać szybciej, zmienił się też sposób jej poruszania. Zdecydowanie lepiej czuła się w tym tańcu. Chris rzucił jej wyzwanie, bardzo dobrze, to tylko ją nakręcało i powodowało, że chciała kontynuować. - Najwyraźniej interesowały naszego ministra. - Jej zdaniem osoba postawiona tak wysoko w hierarchii powinna się zajmować istotnymi sprawami, a nie tymi nic nie znaczącymi. - Ministra, który pełnił najważniejszą funkcję w świcie czarodziejów. - Jakby nie miał jakichś większych priorytetów. - Do tego dopuścił, żeby słyszeli o jego romansach, gdyby był choć trochę kompetentny to by to ukrył. Tak wszyscy mogli o tym dyskutować. Ministrowi magii nie przystoi mieć takiej opinii. - Mógł mieć kochanek na pęczki, jednak wypadało, żeby w opinii publicznej był wierny żonie. - Jak ktokolwiek mógł darzyć go zaufaniem, jeśli pozwalał sobie na takie postępowanie? - Zdaniem Bellatrix to się wykluczało. Zupełnie nie przeszkadzało jej to, że znalazł się zbyt blisko niej, jakby wcale tego nie zauważyła, tak bardzo była zaabsorbowana ich konwersacją. RE: [24.12.1969] bal z okazji Yule - Nobby Leach do piachu | Trixie & Chris - Christopher Rosier - 23.09.2023 Może Christopher faktycznie dostrzegł coś takiego w jej zachowaniu i słowach, jakie do niego kierowała. A może mówił tylko to, co jego zdaniem Bellatrix Black pragnęła usłyszeć. Żył w głębokim przekonaniu, że każda kobieta chce być wyjątkowa i pragnie, by tę wyjątkowość inni dostrzegali. Może dlatego taka Jane Potter szczerze go nie lubiła, ale nie sądził, by akurat Blackównie jego zachowanie się nie spodobało. Zresztą – gdyby nie uważał szczerze, że coś w sobie ta czarnulka ma, na pewno nie nosiłaby na sobie tej sukni. – Może nie chodzi o ranienie innych, a o władzę, jaką masz wtedy nad nimi? – podsunął, obracając ją w tańcu, muskając lekko materiał sukienki na talii, zadowolony i z tego tańca, i z tego, jak pięknie wirowała spódnica podczas obrotu. Czy domyślał się, że Bella mogła inaczej zachowywać się poza oczyma ludzi? Pewnie tak. Większość czystokrwistych dzielił na cztery kategorie. Ją samą wrzuciłby do tej panien, które doskonale odnajdują się na publicznych uroczystościach i znają dobre maniery, ale traktują to jako gierkę, poza wzrokiem rodziców szukając rozrywek. Mógł się mylić, oczywiście, sprawiała jednak na nim właśnie takie wrażenie – i zastanawiał się mimowolnie, w jaką stronę pójdzie w przyszłości. Teraz była przecież jeszcze bardzo młoda, niemalże dziecko, nawet w oczach Christophera, który wcale nie był od niej dużo starszy. – Czyż nie postąpił po prostu jak typowy mężczyzna, Piękna? Czy zgadniesz, który z mężczyzn stojących z żonami w tamtym kącie, kupował u Rosierów przed miesiącem suknię, w kolorze i rozmiarze nie pasującym do jego żony? – spytał, na moment przyciągając ją nieco do siebie by obrócić się tak, aby mogła zerknąć w kąt pokoju, gdzie rozmawiały ze sobą trzy pary, wszystkie w średnim wieku. – Spójrz, tuż obok nas tańczy Selwyn i pożera wzrokiem dekolt partnerki, kiedy jego żona dyskutuje z kuzynką – kontynuował, puszczając ją i rozdzielając się w kolejnej figurze. Spoglądał na nią z rozbawieniem, iskrzącym w jasnych oczach, jakby wbrew temu, co mówił o tym, że straszliwie nudzą go rozmowy o polityce, ta jednak zdołała go rozbawić. A może nie bawił go temat, a prowokowanie Belllatrix Lestrange. Dostrzegał takie rzeczy. Christopher mógł myśleć głównie o sobie, ale obserwował świat, obserwował ludzi i lubił wszystkie małe sekrety. Lubił znać zasady tej gry wyższych sfer, które przypominały mu nieco kroki skomplikowanego tańca. – Noby Leach zrobił to samo, co wielu mężczyzn, mugolaków i czystokrwistych. Widać jego żona nie była dość ciekawa, aby zachować go przy sobie. I zabrakło jej odwagi, aby postawić granicę. Ot o nim plotkuje się częściej niż o Selwynie, bo kogo obchodzi jego kolejna kochanka? Nawiasem mówiąc, dziewczyna naprawdę źle dobrała suknię. Nie do twarzy jej w żółtym. |