Secrets of London
1972, Wiosna | 14 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24)
+--- Wątek: 1972, Wiosna | 14 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści (/showthread.php?tid=1926)

Strony: 1 2


1972, Wiosna | 14 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - The Edge - 20.09.2023

adnotacja moderatora
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

14 maja 1972 / Obrzeża Little Hangleton
Flynn Bell & @Atreus Bulstrode

Flynn nocował już w najdziwniejszych miejscach, jakie widział Londyn, ale żadne z nich nie posiadało w sobie tyle grama upiorności co Little Hangleton. Ludzie, których poznał w Londynie, lubili mówić, że nawet jeżeli bogowie kiedyś istnieli, to opuścili ich już dawno temu i dla Bella było to zawsze bardzo głupie, bo nigdy nie wierzył w brednie o wyższych bytach, ale kiedy przechadzał się krętymi, upiornymi uliczkami tego miejsca, momentalnie to do niego wróciło. Może coś jednak w tym było - nawet jeżeli bogowie nie istnieli, to Little Hangleton musiało coś opuścić, wszechświat musiał przestać nad nim czuwać, bo odkąd tylko rozbili się na jego obrzeżach, mężczyzna odczuwał permanentny niepokój. Nie pomogło w tym napotkanie nieopodal swojego wozu kobiety, która nie omieszkała przepowiedzieć mu dzisiaj rano okropnego nieszczęścia i chociaż zbył ją tekstem, że „największym nieszczęściem, jakie go dzisiaj spotka, jest zobaczenie jej chwilę po przebudzeniu i niech spierdala”, to...

Nigdy by się do tego nie przyznał, ale naprawdę go to wystraszyło.

Nie zamierzał odchodzić dzisiaj od wozów szczególnie daleko, ale to jak zawsze skończyło się zaczepianiem go przez rodzinę przy każdej możliwej okazji. Przyzwyczaili się już przecież do tego, że Flynn zawsze gdzieś sobie szedł - choćby i leżeć na polu, byleby nikt mu nie przeszkadzał, bo nie lubił przebywać cały czas wśród innych. No to kiedy tylko zostawał przy nich na dłużej, niż wymagała od niego sytuacja... wszyscy zadawali mu niezręczne pytania, a on przecież nie mógł im tak po prostu powiedzieć o tym, że dzisiaj rano widział lelka wróżebnika i totalnie nie wierzy w jakieś idiotycznie przepowiednie, ALE... Wolał po prostu zmierzyć się z własnym strachem i iść na spacer po najbardziej upiornym miejscu na mapie Wielkiej Brytanii.

Jeżeli ktoś spodziewał się w tej historii czegoś o upiorach, zawiedzie się pewnie, bo historia, jaką zgotował mu los, nie miała związku z tym jak przerażające miejsce to było - to jest historia o wielkim nieporozumieniu i pięściach, które nie miały sobie równych po tej stronie Tamizy.

Wszystko zaczęło się od tego, że kiedy palił papierosa na jednym z martwych drzew, zaczepiła go grupa dzieci. Rzucały czymś w niego, śmiały się i dokazywały, jak to dzieciaki - odpłacił im więc pięknym za nadobne i kilka zaczarowanych, papierowych ptaków później, wszystkie te dzieciaki biegały wokół niego i skrzeczały wesołe „teraz ja!!” kiedy trzymał jedno z nich za ręce i kręcił się z nimi w kółko. Flynn nie miał pojęcia, dlaczego wszystkie dzieciaki uwielbiały kiedy się je obłąkańczo podrzucało do góry, ale każde spotkanie z nimi utwierdzało go w przekonaniu, że była to radość uniwersalna wśród wszystkich dzieci. Może ta koncepcja docierałaby do niego nieco lepiej, gdyby nie był porzuconą na ulicy sierotą.




RE: 1972, Wiosna | 27 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - Atreus Bulstrode - 22.09.2023

Bulstrode wciąż miał w pamięci te cholernie gówniaki, które czaiły w zaułku nieopodal domu ciotki. Prawdę powiedziawszy, to trochę o nich zapomniał, ale zmuszony odbyć kolejną miłą wizytę u Lavinii i mijając tę zakichaną uliczkę, mimowolnie złapał się na głowę w miejscu, gdzie oberwał cegłówką. Kiedy jednak wychylił się zza winkla, w ponurej przestrzeni między budynkami panowała cisza, a smarków nigdzie nie było widać. Zamiast jednak iść dalej, prosto do punktu sieci Fiuu, zakręcił w zaułek, czujnie przemierzając go i nadstawiając uszu.
Cholera, chyba za dużo czasu spędzał z Florence, bo przyszło mu do głowy, że faktycznie ktoś powinien zwymyślać rodziców tych dzieciaków od góry do dołu. Na całe szczęście jednak, po chwili zastanowienia doszedł do wniosku, że on to może gówniarzerii co najwyżej pourywać uszy, kiedy je za nie wytarga.
Ciężko było mu powiedzieć, co było takiego w atmosferze tego miasteczka, albo za każdym razem kiedy w nim bywał, czuł się zwyczajnie nieswojo. Czasem nawet, mniej lub bardziej żartobliwie, proponował ciotce żeby wyniosła się stąd w cholerę, byleby tylko mogli rodzinnie wpadać na obiadki w jakimś przyjemniejszym miejscu, ale ta z uporem maniaka odmawiała, twierdząc że tu jest jej dom.

Szedł uliczkami, powoli dochodząc do wniosku, że nikogo nie znajdzie na swojej drodze, a przynajmniej nikogo, z kim miałby ochotę uciąć sobie chociaż krótką pogawędkę, aż wreszcie do jego uszu doszły jakieś dziecięce śmiechy. W jego mniemaniu wszystkie dzieciaki śmiały się tak samo, ale biorąc pod uwagę atmosferę całego miasteczka, dźwięk ten zwyczajnie przyciągał i sprawiał, ze mimowolnie Bulstrode cały się w sobie gotował, bo znowu myślami wracał do tej cegłówki i lejącej się przez palce krwi.
Wyszedł zza budynku, zaciągając się palonym papierosem i patrząc, co się w ogóle tutaj działo. Jakiś facet bawił się z grupką gówniarzy, jak gdyby nigdy nic i cała ta scena była całkiem sielankowa, gdyby któryś z knypków nie zatrzymał się, żeby spojrzeć kto się zbliża, a kiedy tylko jego spojrzenie trafiło na aurora, pobladł lekko, jakby zobaczył ducha.
O ty gnoju, przeszło tylko przez myśl Atreusowi, kiedy rzucił papierosa na ziemię i zadeptał go butem, zaraz wyciągając kroki w kierunku faceta.
- Ej, to twoje bachory? - zapytał, ale zwyczajnie nie czekał na odpowiedź, bo pięści zadziałały same, kiedy zamachnął się by uderzyć typa prosto w twarz.

[roll=Z]


RE: 1972, Wiosna | 27 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - The Edge - 22.09.2023

Kiedy kolejne dziecko przecisnęło się przez inne, żeby wymusić pierwszeństwo w kolejce bycia podrzuconym do góry, Flynn uznał, że to miejsce nie było takie złe, jak pierwotnie myślał. Okej, gdyby gdzieś miał zagryźć go wampir, to pewnie stałoby się to tutaj, ale skoro wciąż mieszkały tu wesołe i chętne do zabawy dzieciaki, to przecież nie mogło tu być aż tak źle, co nie? Hop do góry, raz i dwa, a potem... dzieciak zaczął się wyrywać. Edge postawił go na ziemi od razu kiedy wyczuł opór, bo przecież nie chciał nigdy zrobić im krzywdy, po prostu (na ich własne życzenie) majtał nimi jak workiem ziemniaków...

Uciekały w popłochu, okej. To był ten moment, w którym odwracasz się do tyłu, żeby zobaczyć, kto stoi za twoimi plecami. Spodziewał się tam wielu osób, w tych ułamkach sekund przeznaczonych na obrót nabrał nawet tyle rozumu, żeby zacisnąć pięść, chcąc przygotować się do rzucenia jakiejś inkantacji, a potem...

Nikt mu w to nie uwierzy. Jeżeli to przeżyje i nie zabiorą go gdzieś, to jakaś Arya zszywając mu brew, pewnie go wyśmieje mówiąc, że to najgorsza historia, jaką wymyślił aby ukryć to jak się znowu spił i przewrócił na chodnik. Magiczny policjant, o którym ostatnio pierdolili w Proroku tak dużo, jakby z całą tą grupą pojebów ukradli w księżyc, zdzielił go w mordę tak mocno, że Edge nie zdążył nawet stęknąć, ani zapytać „czemu”, po prostu zatańczył pijacki piruet i upadł na ziemię, nie mogąc zebrać żadnej sensownej myśli, ani jakichkolwiek sił na utrzymanie równowagi. Jego bandycka przeszłość musiała go kiedyś dopaść, ale że tutaj? Przez kilka sekund leżał nieruchomo z zamkniętymi oczami. Potem drgnął kilka razy, otworzył oczy i nawet spróbował się podnieść, ale rzeczywistość szybko sprowadziła go do pozycji leżącej.

- Kur... awrgh... - wyjęczał inteligentnie, zataczając się po ziemi. Szumiało mu w uszach tak mocno, że nawet jeżeli Bulstrode coś dodał, przez pierwszych kilka sekund Edge nie był w stanie usłyszeć jego głosu. Z płytkich kieszeni skórzanych spodni wypadła mu paczka cukierków, poza tym nie miał przy sobie absolutnie nic. Nic oprócz chęci rozszarpania tego durnego Aurora na strzępy. Just you wait. Ale to były tylko żałosne myśli na zasadzie: ty kurwo, kiedy tylko przestaniesz być taki rozmyty...




RE: 1972, Wiosna | 27 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - Atreus Bulstrode - 24.09.2023

Kiedy jego cios dopadł celu, Atreus aż sam się zdziwił. Nie spodziewał się zwyczajnie, że niesiony chyba mocą samej bogini, zajebie typowi tak bardzo, że ten natychmiast traci kontakt z rzeczywistością. Bulstrode stał przez chwilę oniemiały, pośród oddalających się krzyków dzieciaków, które jeszcze przed chwilą bawiły sie z tym typem. Potem spojrzał na swoją dłoń, jakby nagle uświadamiając sobie, że w sumie to go boli, ale poruszywszy nią doszedl do wniosku, że nic mu nie będzie. Potem natomiast sięgnął do kieszeni marynarki, wyciągając papierosa i zapalniczkę, przez cały ten czas wpatrujac sie w leżącego nieruchawo typa, zastanawiając się, czy go nie zabił. Cholera, nawet jeśli, to nikt nie mógł go za to winić, albo chociaż nie sądzić jak za człowieka, bo ta przybłęda ledwo zdawała się łapać do tej kategorii. Nie z taką twarzą, która zdawała się zapraszać do trenowania na nim ciosów. W końcu jednak typ drgnął, a Atreus z pewną ulgą odpalił wreszcie papierosa, zaciągając się dymem, kiedy tak marszczył brwi i patrzył.
- Nawet się kurwa nie podnoś - powiedział głośno, kiedy Flynn próbował coś tam przez zęby wycedzić, ale szło mi to naprawdę średnio.
Kiedy tak na niego patrzył, to zaczął się zastanawiać, czy może to nie on był taki mocny, a jego przeciwnik zwyczajnie zapomniał co to znaczy sprawność fizyczna, jak na prawdziwego czarodzieja przystało. Ostatni raz kiedy widział, żeby ktoś złożył sie tak szybko, to kiedy przydzwonił pałką jakiemuś gnojkowi pod szkolnymi trybunami.
Spojrzał na te żałosne cukierki, które wypadły mu z kieszeni, przez moment zaczynając rozważać, czy w sumie dopadł dobrego typa, bo dzieciarnia rozwiała sie na wszystkie strony zaułka, niknąc między budynkami, jakby leżący teraz u jego stóp facet był dla nich absolutnie zamiennym elementem.


RE: 1972, Wiosna | 27 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - The Edge - 24.09.2023

Flynn się nie podniósł. Trzeźwość umysłu powoli do niego wracała, ale porażka sprzed chwili zmusiła go do tego, żeby nieco rozsądniej zaplanował kolejne działania. Z tego też powodu postanowił wpierw odwrócić się na plecy i z dołu przyjrzeć się twarzy swojego napastnika. Na początku widział trzech Atreusów, później skleili się w jednego. Na moment było ich dwóch, później znowu jeden... i ten jeden już pozostał jednym.

Flynn podparł się łokciami o ziemię i spojrzał na niego dziwacznie. Leżąc na piachu po tym, jak koleś złożył cię jednym ciosem pięści, powinien się pewnie wstrzymać, ale do diabła z tym frajerem, przyszedł tutaj chuj wie po co, uderzył go i teraz co? Będzie tak nad nim stał i się pastwił?

- Oh kurwa, co jeszcze - dał wyraz zmęczeniu tematem teatralnym wywróceniem oczami - dobij mnie albo stąd spierdalaj, ale ostrzegam z góry, że jak mnie tu zostawisz bez wyjaśnienia o chuj ci chodziło, to uważaj jak tańczysz, bo życiowy parkiet bywa śliski.

Gdyby zabrał ze sobą noże, ta sytuacja skończyłaby się pewnie o wiele dramatycznej, ale nie zabrał ze sobą absolutnie nic przydatnego. Może to i lepiej - bo to wciąż był Auror, lepiej niech go nie kojarzy z podejrzanie często używanym na Nokturnie narzędziem zbrodni... no bo skoro go jeszcze nie zakuł, to go nie skojarzył, tak?

Przysłała go Madame...?

Jakby się nad tym zastanowić, to ten cały Bulstrode był całkiem przystojny, nieszczególnie by go zdziwiło gdyby stał się jej kolejnym obiektem westchnień, ale to nie miało sensu, bo czego niby szukałby przy niej ktoś z dobrej rodziny.




RE: 1972, Wiosna | 27 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - Atreus Bulstrode - 25.09.2023

Było coś satysfakcjonującego w tym, że typ leżał i nie wyglądało na to, żeby się miał jakoś szybko podnieść. W sumie jakby Bulstrode wiedział, że ma taką parę w łapach, to może i zacząłby się bić za pieniądze bo i sprawiało mu to przyjemność i jeszcze mógłby pewnie całkiem dobrze zarobić. Krytycznym spojrzeniem przypatrywał się, jak facet odwraca się wreszcie na plecy, a potem podpiera ręką i na niego patrzy. Dobrze, niech się kurwa napatrzy.
- Ah, widzę, że trafiła mi się życiowa primabalerina - rzucił, unosząc lekko brwi, rozglądając się dookoła nieco teatralnie. - Szkoda, że na takiej chujowej scenie. Ale zakładam, ze liczysz na wyjątkowe tragiczne zejście ze sceny - zaciągnął się papierosem, mrużąc oczy i delikatnie przekrzywiając głowę na jedną stronę. Przez moment wyraźnie się nad czymś zastanawiał, albo zwyczajnie bardzo dobrze sprawiał takie wrażenie, zwyczajnie nie śpiesząc się, jakby na złość Flynnowi.
- To twoje gówniarze? - zapytał, kciukiem wskazując za siebie, na jedną z alejek, gdzie rozpierzchły się uciekają bachory. Odpowiedź na to pytanie niewiele w sumie aktualnie zmieniała w jego życiu, ale w sumie chciał wiedzieć czy w razie czego strzelił w ryj zupełnie przypadkowego typa, czy może czeka ich runda druga. W sumie to nawet nieszczególnie przeszkadzało mu kopanie leżącego, jeśli okazałoby się, że Bell chciałby się jakoś szczególnie stawia, bo i kto ich tu niby zobaczy? Jakaś babcia, która wyjdzie wyrzucić śmieci, albo wytrzepać dywan na trzepaku, który stał w sumie nie tak daleko? Szczerze wątpił.


RE: 1972, Wiosna | 27 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - The Edge - 25.09.2023

- O chuj ci w ogóle chodzi z tą sceną? Nie jesteś w formie, czy zawsze miałeś takie słabe teksty?

A może po prostu przyzwyczaił się już do Layli na tyle, że od każdego oczekiwał identycznych przepychanek? Nie wiedział, nie miał też siły się nad tym zastanawiać. Musiał jakoś wrócić do cyrku, ale jeszcze trochę dzwoniło mu w głowie, a poza tym... Ten typ był strasznie irytujący. I to Flynna niesamowicie denerwowało. Upadek na ziemię po jednym ciosie był frajerski, więc koleś od razu poczuł nad nim wyższość, ale przecież w rzeczywistości trafił na równego sobie.

Równego pod względem siły, ale nierównego społecznie.

Jakby się z nim tu pobił, istniało ryzyko, że skończy się to dla niego źle pod względem prawnym, a przecież miał teraz gdzie wracać, ktoś tam na niego czekał i nie chciał mieć na głowie policji przez kolejny jego wybryk. Cierpliwość jego rodziny kiedyś się wyczerpie.

- I zlituj się, nawet ja mam tyle oleju w głowie, żeby wiedzieć, że żadna kobieta o zdrowych zmysłach nie narobiłaby sobie ze mną tyle dzieciaków. Przecież to jest jakaś lokalna dzieciarnia. - Samoświadomość tej wypowiedzi była już na tyle wysoka, że nie dodał nic o tym (bo nie musiał), że większość osób mijając go, zdzieliłaby go raczej za bycie „pedałem”, niż za bycie potencjalnym ojcem gromady losowych bachorów. Ba, jego ubiór sprowokował już niejednego obrońcę dobrego smaku - pomijając to, że się ubierał jak mugol, to obcisłe, opuszczone nisko, skórzane spodnie, jakie zwykł nosić, odejmowały mu więcej męskości niż chwilowe omdlenie po ciosie pięścią.

- I co, mam tak leżeć, panie władzo?




RE: 1972, Wiosna | 27 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - Atreus Bulstrode - 16.10.2023

Atreus patrzył przez moment na rozłożonego na ziemi menela, który najwyraźniej czuł się już na tyle dobrze, żeby zacząć pyskować. Niesmak całej sytuacji podbijał dodatkowo fakt, że typ sam w ogóle zaczął to bezsensowne gadanie o scenie. Pytanie tylko, czy on tak zawsze miał, że zaczynał konwersacje najchujowszym tekstem swojego życia, a kiedy przeciwnik odpowiadał tym samym tonie, chcąc dostosować się poziomem idiotyzmu, żeby rzeczony kretyn na pewno zrozumiał, to ten wykonywał zwrot o 180 stopni, obrażając w sumie samego siebie. Może go matka nie kochała, albo stary go kopnął w głowę za dzieciaka, zaraz po tym jak upuścił go na ziemię, a może jakaś inna szmata przyzwyczaiła go do tego, że obrażanie samego siebie było najlepszą drogą do wygrania rozmowy, według logiki jeśli sam nie wiesz co robisz, to twój przeciwnik tym bardziej.
Ale dobrze, skoro chciał się bawić w głupie gierki słowne, to Atreus nie zamierzał mu przecież odmawiać. Inna sprawa, że jego odpowiedź nie sprowadzała się do tej słownej. Złapał papierosa w zęby, łapiąc faceta za koszulę czy cokolwiek tam miał na sobie i ponownie zwijając dłoń w pięść. Pewnie mu przy okazji nasypał popiołu na ryj, ale w tym momencie tylko dodawało to uroku całej sytuacji, szczególnie że zaraz złożona do ciosu ręka poszła w ruch, chcąc ponownie obić twarz pyskatej przybłędy.
Nawet w sumie lepiej, że nie zadawał więcej pytań, to ta wzmianka o dzieciakach nie bedących jego niezbyt mu się podobała. Bo to znaczyło, że raczył się pomylić i obić gębę bogu ducha winnemu człowiekowi. Wyglądającemu podejrzanie, owszem, ale wciąż takiemu, który tylko wyszedł sobie na spacer.
- Leżeć i nie wstawać - poprawił go łaskawie i w słowie i w pięści.

[roll=Z]
[roll=Z]


RE: 1972, Wiosna | 27 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - The Edge - 16.10.2023

Bell zaśmiałby się wielce, gdyby wiedział, jak gęste procesy myślowe wywołał w tym pustym łbie. Kolejny stróż prawa, który nie ogarniał podstawowych zasad życia na ulicy - u nich się nie próbowało wynosić na wyżyny intelektualne w rozmowach o niczym, tak jak na tych ich bankietach i bankiecikach, u nich się sprowadzało każdego rozmówcę do poziomu rynsztoka, a potem pokonywało doświadczeniem.

Bulstrode odkopał z czeluści jego wspomnień tego idiotę, Perseusa Blacka, który go za kompletnie nic próbował pobić w jednej z gorszych dzielnic Londynu. Te bogate paniczyki miały to chyba do siebie, że tatusiowie zmuszali ich do robienia rzeczy, których nie lubili, a potem wyżywali się na kimkolwiek, ale problem Atreusa był o tyle głębszy, że kulawy frajer Perseus uderzając w kogoś, łamał własny knykieć, a uderzenia Aurora... bolały.

- Ty idioto, zdajesz sobie sprawę z tego, że gdyby to był ktoś inny, to byś go zabił takim ciosem w potylicę - warknął, kiedy ten bufon się nad nim pochylał. Flynn spróbował go w tym momencie pchnąć całym ciężarem swojego ciała i przewalić na plecy,

[roll=PO]
a później przygnieść mu ręce, żeby przytrzymać go w miejscu.

[roll=PO]
Najgorsze w tym wszystkim było to, że on miał się już tak nie bić, obiecał wszystkim, których kochał, że skończy z życiem w tej ciemnej strefie, ale przecież ten typ kompletnie oszalał i zamierzał okładać po gębie kogoś, kto leżał na ziemi. Co to w ogóle o nim mówiło, że przestępca mający na koncie tyle zabójstw, aby samemu nie być pewnym, ilu ludzi pozbawił ostatniego tchnienia, dostrzegał w Atreusie kompletne zezwierzęcenie?

Jeśli mu się to udało, to powiedział mu jeszcze: ocknij się, panie z gazetek, zanim będzie za późno.




RE: 1972, Wiosna | 27 maja | Twarz, która sama przyciąga pięści - Atreus Bulstrode - 22.10.2023

- Zatem oboje powinniśmy się cieszyć, że nie trafiło na kogoś innego - rzucił z dzikim błyskiem w oku, kiedy Edge próbował go, co właściwie? Pouczyć? Prawda była jednak taka, że Flynn wyglądał jak wyglądał i patrząc na niego Bulstrode nie musiał zastanawiać się dwa razy nad tym czy chciał mu tego ryja obić lub czy dostanie w odpowiedzi to samo, bo obie odpowiedzi brzmiały w jego głowie twierdząco i to tym bardziej go nakręcało. Chciał się bić i chciał, żeby ktoś mu dodatkowo przyłożył bo był w podłym nastroju, a bitka zawsze jakoś go otrzeźwiała w przyjemny sposób.
Na całe jego nieszczęście, jego przeciwnik już nieco otrzeźwiał po tym pierwszym ciosie, na tyle przynajmniej żeby zacząć działać nieco bardziej. Złapał go za fraki i pchnął z taką siłą, że Atreus zwyczajnie runął na ziemię, zbyt zaskoczony tym nagłym obrotem spraw, żeby się jakkolwiek próbować stawiać w tym momencie. Przygniótł mu dodatkowo ręce, no po prostu kurwa świetnie, ale auror nie miał zamiaru teraz leżeć jak ta kłoda i czekać, aż Pan Wyciągnięty z Rynsztoka zaraz znowu zaserwuje mu jakieś lotne myśli obtoczone w gównie.

Zaczął się więc szarpać, chcąc oswobodzić ręce.
[roll=Z]

A kiedy już mu się to udało, złapał Bella za ubranie na klacie, żeby go przytrzymać i spróbował trzasnąć mu z główki w baniak.
[roll=Z]

A jeśli mu się to udało, zwyczajnie zaśmiał się typowi w twarz. I co mu niby zrobi? Naskarży brygadzistom, że go auror pobił? Pewnie go zawiną do aresztu na noc, za sam wygląd albo krzywe spojrzenie. Pobije? Nawet nie musiał prosić Atreusa o pozwolenie.