![]() |
|
[20.05.1972] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6) +--- Dział: Dolina Godryka (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=23) +--- Wątek: [20.05.1972] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam (/showthread.php?tid=1976) Strony:
1
2
|
[20.05.1972] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam - Ula Brzęczyszczykiewicz - 30.09.2023 Lato nie zapowiadało się upalnie, ale podobno tak to już było na wyspach. Nie przeszkadzało mi to, przynajmniej nie muszę się martwić, że się spalę. Nie, żebym była za mało spalona... Przez Beltane wszystko robiło się... dziwne. I to w najdziwniejszym tego słowa znaczeniu. Na początku była to oczywiście wielka tragedia... i wciąż jest! Wiele osób straciło życie lub zostało rannych. Nie wspominając o zbiorowej traumie, jaka dotknęła społeczeństwo. Nawet osoby, które nie brały bezpośrednio udziału w wydarzeniach, miały koszmary. No i zagrożenie wciąż trwa, bo potwory krążą po Kniei. Absolutnie nie mam zamiaru się tam zbliżać. Tak się cieszę, że Ariel nie mieszka aż tak blisko lasu. Mieszkam na uboczu, ale nie przeszkadza mi to zaznajomić się z okoliczną społecznością. Absolutnie nie jestem dobra w poszerzaniu listy kontaktów. Tym razem był to czysty przypadek, który spowodował reakcję łańcuchową. Rysowałam sobie w ogrodzie, gdy zaobserwowałam pewną staruszkę zbierającą truskawki. Tak, staruszkę! Wiem, na ile mogą sobie pozwolić takie panie, ale zawsze nieprzyjemnie się na to patrzy. Czyżby nie miała nikogo do pomocy? Po kilku minutach zebrałam się w sobie i nieśmiało podbiegłam te kilkanaście (kilkadziesiąt?) metrów do jej ogrodu. Szybciutko pomogłam z truskawkami, potem z czymś jeszcze... A potem przez kolejny tydzień wynajmowali mnie wszyscy jej znajomi. Okazało się, że w okolicy jest całkiem sporo starszych mugoli, których dzieci i wnuki wyprowadziły się do dużych miast i przed wakacjami nie mieli co liczyć na ich pomoc. Dwudziestego czerwca jechałam traktorem. Jakże cudownie było poczuć to przyjemne turkotanie. Olbrzymie koła zostawiały za sobą głębokie ślady w ziemi. Czułam jej zapach. Byłam w swoim żywiole. Przypadkowa koszulka, przypadkowe spodnie i byle jakie buty — typowy ubiór rolnika. Miało być przewiewnie i wygodnie. Włosy związałam w dwa warkocze i schowałam pod słomkowym kapeluszem. Na nosie standardowo duże okulary. Latem trudniej było mi zasłonić całe ciało, ale teraz przynajmniej mogłam nosić robocze rękawiczki i nikt nie posyłał mi dziwnych spojrzeń. Odkryte miałam tylko przedramiona — nawet kark osłoniłam chustką, co było moją standardową praktyką, by uniknąć spalonego karku. Przejeżdżałam właśnie obok jakiegoś gospodarstwa, które z jakiegoś powodu, nie wydawało mi się być mugolskie. RE: [20.05.2023] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam - Samuel Carrow - 01.10.2023 W Dolinie działy się cuda. Przez to Beltane, podczas którego zaatakowali Śmierciożercy Samuel nie rozpoznawał miejsca w którym mieszkał całe swoje życie. Nic nie było takie samo. Miał wrażenie, że zrobiło się dużo bardziej niebezpiecznie. Jako, że znał chyba wszystkich mieszkańców wioski angażował się we wszystkie bieżące sprawy. Uruchomił usługi taksówkarskie, żeby pomóc sąsiadom dostawać się do Londynu. Nie działała tu teleportacja, co go bardzo dziwiło. Próbował więc badać ten temat, była to jego ulubiona dziedzina magii, znał się na translokacji jak mało kto, nie znalazł jednak odpowiedzi na nurtujące go pytania. Po kilku dniach wszystko wróciło do normy. Jakby ktoś nacisnął jakiś przycisk i wszystko zaczęło działać, jak dawniej. Dziwna sprawa. Carrow spędzał czas w swoim warsztacie. Miał wiele pracy. Sąsiedzi prosili go o pomoc z naprawami przedmiotów uszkodzonych podczas Beltane. Nie miał z tym problemu, nie brał od nich pieniędzy, przecież wszyscy tutaj w Dolinie byli niczym wielka rodzina. Musieli sobie pomagać. Dłubał właśnie przy drzwiach, które zostały wyrwane z framugą przez silny wiatr, kiedy usłyszał dziwny dźwięk. Nie był mu on znany. Brzmiało trochę, jak samochód, tyle, że głośniejszy. To wystarczyło, aby wywabić go z warsztatu. Carrow wyglądał, jak zawsze podczas pracy. Nie miał na sobie koszulki, bo wreszcie zrobiło się ciepło, jeszcze chwila, a wiosnę zastąpi długo wyczekiwane przez wszystkich lato. Do tego ubrany był w mugolskie jeansy - które były brudne, miały na sobie plamy z farby, oleju. Za uchem miał papierosa, nałóg niestety bardzo zła rzecz, ale nie można być idealnym. Zmierzwił włosy ręką i zaczął się rozglądać w poszukiwaniu tego, co wydawało te nieznane mu dźwięki. Nie trwało to długo, kiedy dostrzegł traktor. Zrobił na nim wrażenie, jako pasjonat wszelkich pojazdów postanowił zbliżyć się do niego. Dopiero kiedy podszedł bliżej, zauważył, że prowadzi go jakaś kobieta - nieznana mu wcale. Zrobiło to na nim ogromne wrażenie, że takie dziewczę potrafi prowadzić taką maszynę. On niby specjalista, a radził sobie tylko z samochodem. RE: [20.05.2023] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam - Ula Brzęczyszczykiewicz - 01.10.2023 Jechałam od państwa Seaworth do państwa Freetree, by pożyczyć pług. Pole państwa Seaworth nie było używane od dawna, a szkoda marnować zdatnego do użytku kawałka ziemi. Chciałam się tym zająć. Nuciłam sobie pod nosem Trubadurów i kątem oka spoglądałam na pobliskie gospodarstwo. Ktoś się z niego wynurzył i zaczął iść w moją stronę. Oho, pewnie jakiś kolejny staruszek poszukujący pomocy. Niestety nie mogłam przyspieszyć na obecnej trasie, więc tylko wbiłam wzrok przed siebie. Ale gdy przez kilka dobrych chwil nie słyszałam żadnego wołania w swoją stronę, znów rzuciłam spojrzeniem na gospodarstwo. Idąca w moją stronę osoba była widoczna już w pełnej krasie. I to nie był staruszek. Moim oczom ukazał się chłopak w zbliżonym wieku. Bez koszulki. Jego ubiór i ręce odznaczały się plamami wykonywanej pracy. Zza ucha nonszalancko wyglądał papieros. Włosy ułożone przez przypadek mieniły się w promieniach słońca. Wtedy traktor w coś uderzył i szybko zaciągnęłam ręczny. Drżąc nieco z przerażenia, zeskoczyłam z pojazdu, by obejrzeć straty. Zderzyłam się z niewielkim pieńkiem, którego ktoś z jakiegoś powodu jeszcze nie wyjął z ziemi po ścięciu drzewka. Traktor był cały, oprócz widocznego wygięcia blachy. Ale to się szybko naprawi. Ale emocje nie ustały. Wciąż byłam w szoku, że spowodowałam taką stłuczkę. Że na tak długi czas spuściłam drogę z oczu. Czy już tak bardzo odwykłam od widoku pracującego mężczyzny? Czy wszyscy ci brytyjscy dżentelmeni tak bardzo wyparli mi z pamięci wiejskich chłopaków, że teraz jeden z nich doprowadził mnie do takiego stanu? RE: [20.05.2023] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam - Samuel Carrow - 01.10.2023 Samuel nie wpadłby zapewne na to, że to on mógł zostać uznany za sprawcę tego całego zamieszania. Nie chciał stwarzać zagrożenia, nie miał złych zamiarów. Tyle, że no właśnie. Wyszedł przed siebie i chciał zobaczyć, co się dzieje. Miał już tak, że był całkiem ciekawski, więc nie usiedziałby w warsztacie słysząc takie dźwięki, które zwiastowały, że w okolicy znajduje się jakiś ciekawy pojazd. Do tego dobrze zrobiłaby mu przerwa. Wyjście na chwilę z ciemnej jaskini, oczy mogły odpocząć od mroku i chociaż przez moment popatrzeć na słońce. Niestety, na jego oczach coś się wydarzyło. To urządzenie przygrzmociło w coś całkiem mocno. Miał nadzieję, że nic poważnego się nie stało. Ruszył pędem przed siebie, aby sprawdzić, czy wszystko jest w porządku z kierowcą tej maszyny. Miał nadzieję, że tak. Pędził przed siebie, kiedy znalazł się na tyle blisko pojazdu, aby kobieta go usłyszała krzyknął dosyć głośno - Czy wszystko z panią w porządku? - Wolał się upewnić. Stawiał raczej na to, że jest ona mugolką, całkiem sporo mieszkało ich w okolicy. Nie przeszkadzało mu to wcale. Samuel darzył ich ogromnym podziwem i był zafascynowany tym, jak wyśmienicie radzili sobie w życiu bez magii. Nie przestawał jednak dalej biec, tylko dotarł wreszcie do traktora, wtedy kobieta z niego wysiadła. Była całkiem młoda, nie zakładał nawet, że może być taka młoda. Zatrzymał się tuż przed nią. - Pani się nie przejmuje, jak coś to się wyklepie. - Nie bez powodu był mechanikiem, na pewno sobie z tym poradzi, szczególnie, że wiele razy doglądał swojego przyjaciela Franka przy pracy, to nie powinno być dużo trudniejsze od naprawy samochodów, szczególnie, że nie było to uszkodzenie wewnątrz, tylko bardziej blacha na zewnątrz. !pęknięcia RE: [20.05.2023] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam - Pan Losu - 01.10.2023 Koszmar HarperBiegł w waszym kierunku. Tak szybko, że ciężko wam było zareagować. Mężczyzna pozbawiony głowy szarżował w was całą swoją mocą, a kiedy zetknął się z wami... okazał się niematerialny. Pozostawił po sobie dziwne uczucie chłodu, które nie opuściło was do końca dnia, ale nie zrobił wam krzywdy. Wbiegł pomiędzy drzewa i nie mogliście go już odnaleźć. To było tylko wrażenie, ale nie opuszczało was na krok - zdawało wam się, że czegoś lub kogoś szukał. RE: [20.05.2023] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam - Ula Brzęczyszczykiewicz - 02.10.2023 Zapewne mruknęłam jakieś polskie przekleństwa pod nosem nawet o tym nie myśląc. Po obejrzeniu traktora po raz drugi uspokoiłam się. Tylko wgniecenie i nic więcej. Wyjrzałam zza traktora. Ten chłopak podbiegł aż tutaj. A ja taka odkryta z tymi wszystkimi bliznami na wierzchu! Tylko czemu mnie to w ogóle interesowało? Przy staruszkach powinnam się bardziej okrywać, bo tylko lamentowali, że ojej, jaka biedna panienka, cała w bliznach. — Uhm, żadna pani — machnęłam ręką. Nawet w Polsce od razu byśmy przeszli na ty w takiej sytuacji. — Tak, tak, ja się tym zajmę, proszę się nie martwić. Wrzątkiem się poleje, uderzy i zrobione. Zmniejszałam istotność sytuacji, żeby tylko chłopak już sobie podszedł. Nie potrafiłam na niego patrzeć, na szczęście okulary przeciwsłoneczne ratowały mnie od niezręczności spojrzeń. Wtedy też dostrzegłam kogoś biegnącego za nim. Czy to jakiś jego brat? Wydawał się niższy. — Oho, zaraz cała wieś się tu zleci — skomentowałam, po czym zamarłam. Wsunęłam palce pod okulary, by przetrzeć oczy. Ale ten widok wciąż tu był. Zbladłam momentalnie, co nie było aż tak widoczne przez róż blizn, a kręgosłup przeszedł mi dreszcz. Stojący przede mną chłopak mógł widzieć moje przerażenie. Ale musiał się obejrzeć, by dostrzec bezgłowego człowieka biegnącego w naszą stronę. Nie zdążyłam się schować za chłopakiem. Potwór był za szybki. Wbiegł w nas... Ale nic się nie stało. Być może zniknął. Być może zatrzymał się w ostatniej chwili. Z zaciśniętymi oczami zrobiłam krok w tył, odbiłam się od traktora i zsunęłam pupą na ziemię. Ducha już nie było, gdy ukryłam głowę w kolanach, ale nie wiedziałam tego. Cały czas miałam zamknięte oczy. Być może krzyknęłam w którymś momencie, ale nie zwróciłam na to uwagi. RE: [20.05.2023] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam - Samuel Carrow - 02.10.2023 Samuel był tak zapatrzony w traktor, że dopiero po dłuższej chwili przeniósł swoje spojrzenie na Ulę. Nie dostrzegł jednak żadnych blizn, o co się tak martwiła. Skupił się na jej uroczych piegach i oczach. Zupełnie nie pasowała do tego pojazdu, co bardzo go zaciekawiło. Taka delikatna i krucha istota i ta wielka maszyna. Nie do końca mu się to zgrywało, ale był gotów się dowiedzieć, jak właściwie doszło do tego, że przyjechała tutaj tym czymś. Uśmiechnął się do niej promiennie. Nie chciała być panią, nawet lepiej. Musiała być mu podobna wiekiem, a może nawet nieco młodsza. - Sama się tym zajmiesz, jesteś pewna? - Teraz spoglądał na nią, jakby nie mógł w to uwierzyć. Nie, żeby coś, ale nie wyglądała na osobę kompetentną w tej dziedzinie. Może to były pozory i Carrow nie powinien oceniać książki po okładce? Już miał zamiar wyciągnąć do niej rękę i się przestawić, żeby nie mówiła na niego ej ty następnym razem, kiedy się spotkają, tyle, że zwróciła uwagę, że nie są tutaj sami. Ktoś jeszcze musiał zostać wyciągnięty z domu przez te dźwięki. Nie dziwił się wcale, nie zdarzało się to często, aby w tej okolicy pojawiały się takie pojazdy. Zauważył zmianę jej nastroju, przerażenie zaczęło malować się na twarzy dziewczyny. Czego się przestraszyła? Nie zwlekał, odwrócił się, aby zobaczyć co ją tak zlękło. Coś biegło w ich stronę. Tyle, że nie miało głowy, nie był to więc żaden sąsiad, jak im się na początku wydawało. - JA PIERDOLE - Mruknął pod nosem. Jednak nie uciekał, nie chciał zostawić młodej damy samej. Zresztą nie zdążyłby. Zbyt późno zauważył zagrożenie. Przechylił jedynie głowę w prawo, czekając aż to coś w nich wbiegnie. Tyle, że nic nie poczuł. Rozejrzał się wokół, a ta istota zniknęła. Pojawiła się i zniknęła, to było kilka sekund. Nie miał zielonego pojęcia dlaczego i po co. Odetchnął głęboko, odwrócił się za siebie, żeby zobaczyć, gdzie jest Ula. Cofnęła się w stronę traktora i osunęła na ziemię. Powolnym krokiem do niej podszedł, bo nie chciał jeszcze bardziej wystraszyć kobiety. Przykucnął i odezwał się cicho. - Już dobrze. To zniknęło, przepadło. Nie musisz się bać. RE: [20.05.2023] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam - Ula Brzęczyszczykiewicz - 06.10.2023 Moje serce biło jak oszalałe. Czułam tętno w każdym centymetrze swojego ciała. Monstrum zniknęło, ale strach pozostał. Obecność tego chłopaka była wielce pomocna. Dzięki niemu mam pewność, że nic mi się nie przewidziało. — Co to było!? Nie wiedziałam, że w Dolinie są duchy... Bo... to był duch, prawda? Nigdy nie widziałam ducha, ale pamiętam z opisów, że one chyba były takie przejrzyste. Ten, którego widziałam, był jak najbardziej stuprocentowo materialny... A jednak zniknął, jak gdyby nie istniał. — Może jednak z traktorem jest gorzej niż myślę i nawdychaliśmy się jakichś zatrutych spalin i mamy zbiorowe halucynacje? — spytałam absolutnie poważna. Dopiero teraz zauważyłam, że kapelusz spadł mi z głowy, a okulary zsuwały się w dół. Poprawiłam je automatycznym gestem. Miałam nadzieję, że chłopak był zbyt przejęty tym co się działo, by zwrócić uwagę na moje blizny. RE: [20.05.2023] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam - Samuel Carrow - 06.10.2023 Doszły do niego słuchy, że Dolina nie była jak dawniej. Ponoć nie było tu już tak bezpiecznie jak wcześniej, wszystko przez tych popleczników Voldemorta, którzy pojawili się w tym miejscu podczas Beltane. Igrali z czymś, o czym nie mieli pojęcia, a mieszkańcy musieli się mierzyć z konsekwencjami. Tyle, że Samuel jak na razie tego nie doświadczył, to była wyjątkowa sytuacja, na którą nie był przygotowany. Coś w nich wbiegło - to było niezaprzeczalne, nim jednak zdążył zareagować to zniknęło. Nie umiał tego wytłumaczyć, czy był to jakiś duch który szukał swojej głowy? Kto to wiedział - na pewno nie on. - Chyba tak. - Starał się mówić, jak najspokojniej potrafił. Jak dla niego, to był duch, zniknął gdzieś w eterze, ale pozostawił po tej wizycie nie do końca przyjemne ślady. Dziewczyna wydawała się być bardzo roztrzęsiona, ale przynajmniej wiedział, że nie jest mugolem. Gdyby była, to pewnie nie mówiłaby o duchach. Tak sobie to tłumaczył. - Nie wydaje mi się, żeby to były halucynacje. - Nadal kucał przed nią. Bał się wykonać jakikolwiek gest, aby się nie speszyła. Wystarczająco dużo przeżyła tego dnia. - Dolina nie jest bezpieczna od kiedy oni pojawili się na Beltane, myślę, że on nie chciał nam zrobić krzywdy. - Dodał jeszcze, żeby w jakiś sposób usprawiedliwić istotę. - Wyglądał na takiego, co czegoś szukał, może swojej głowy. - Próbował być zabawny, chociaż wiedział, że te żarty nie są do końca śmieszne, ale Sam na stres reagował głupotą. RE: [20.05.2023] Pęknięcie pod traktorem | Ula & Sam - Ula Brzęczyszczykiewicz - 09.10.2023 Moja budowa ciała nie wyróżniała się niczym. Byłam taka o, zwyczajna. Chociaż nie, bardziej, jednak jakieś mięśnie miałam. I mama mi mówiła, że powinnam więcej jeść, bo jestem za chuda jak na kogoś, kto chce pracować na gospodarstwie. Gdybym miała się bić z kimś, dałabym radę. Może nie z jakimś mięśniakiem, czy ekspertem walki, ale tak. W pojedynku czarodziejskim? Być może. Zapewne nie. Starcie z duchem? Absolutnie odpadałam. Im mniej materialna sprawa, tym gorsze stawały się moje zdolności. Dlatego spotkanie tej dziwnej zjawy wywróciło moje wnętrzności do góry nogami. — Ale duchy nie powinny być takie... bardziej przejrzyste? Wiesz o co mi chodzi, co nie? Nigdy nie widziałam żadnego, ale ten... ten wyglądał jakby naprawdę tu był... tak z ciałem... Przetarłam oczy pod okularami, bo czułam zbierające się tam łzy. Byłam wciąż przerażona. — Masz na myśli... te potwory? — Spytałam ściszając głos, bo co jeśli samo mówienie o nich je przywołuje? Wolałam nie ryzykować. Otworzyłam szerzej oczy, gdy powiedział, że być może zjawa szukała swojej głowy. — Myślisz... że ta głowa wciąż gdzieś tu leży? Może... Może powinniśmy ją znaleźć dla niego to opuści Dolinę? |