![]() |
|
[ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Poza schematem (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=29) +--- Dział: Retrospekcje (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=25) +--- Wątek: [ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending (/showthread.php?tid=2028) |
[ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending - Avelina Paxton - 09.10.2023 The Loft i jego okolice. @The Edge i Avelina Paxton
Kariera w Eliksirach Ravena rozkwitała. Jej szef szybko poznał się na jej skrupulatności, szybko zauważył, że dziewczyna czasami aż za bardzo angażowała się w pracę. Avelina nie miała życia przed, ani po pracy. Wolała zatracić się w pracoholizm, bo nie chciała myśleć o Augustusie. Napisałam ogrom listów, które chowała w pudełku pod obluzowaną deską w swoim pokoju, a każdy był skierowany do tego jednego idioty, który piął się na szczeblach kariery, który założył rodzinę i o niej zapomniał. O to go w końcu prosiła, tak? Chciała, aby jej nie pamiętał, aby dał sobie z nią spokój, ale czemu to tak bolało? Zatracenie się w pracy przyniosło efekt, który chciała. Przestała mieć czas na pisanie listów do niego i nie wysyłanie ich, miała czas na rozwijanie wiedzy w zakresie eliksirów, lepiej wychodziło jej pamiętanie przepisów i połowę z nich była w stanie uwarzyć bez pomocy książek. Sielanka jednak nie trwała długo. Pod koniec października do jej pracy wpadło kilku podejrzanych mężczyzn. Domagali się pieniędzy i darmowych eliksirów w zamian za ochronę. Avelinie się to nie podobało, bo grozili jej szefowi, ale nie wtrąciła się w to wtedy, bo za bardzo się wystraszyła. Przychodzili nawet dwa trzy razy w miesiącu i powoli rujnowali ten biznes. Przychodzili w takich godzinach, gdzie apteka była już zamykana, gdy na ulicach nie było zbyt wielu ludzi, a ona i Raven obawiali się iść z tym do Brygady, bo bali się, że może to skutkować czymś gorszym. W końcu odważyła się odwiedzić The Loft, o którym wspominał tamten małpiszon z zaułka. Był wieczór, a ona owinięta w grubą kurtkę wkroczyła na teren baru. Podeszła do baru i zapytała o Crowa. Miała nadzieję, że dobrze zapamiętała to co jej powiedział. RE: [ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending - The Edge - 14.10.2023 The Loft było jednym z miejsc, które uspokajały jego duszę. Przychodzili tutaj właściwie tylko mugole, widok czarodzieja był niebywałą rzadkością, a nawet kiedy jakiś się trafił, to i tak całkiem świadomie wtapiał się w tłum i nie denerwował go swoją osobą. Lubił muzykę, którą tu grali. Nie miał może jakiegoś szczególnie dobrego poczucia rytmu, ale lubił tańczyć i wychodziło mu to na tyle dobrze, aby urósł do miana stałego bywalca i Patrick, jeden z barmanów, przekazywał mu przy okazji kupowania kolejnych drinków wiadomości zostawiane mu przez znajomych. Bell nie korzystał z sów, nie rozumiał do końca, jak działał ten ich magiczny instynkt i trochę się ich bał, niegdyś nawet pozwolił rzucić na siebie klątwę, żeby nie mogły odnaleźć do niego drogi i większość z nich faktycznie gubiła się gdzieś w okolicy. Nie można więc było osiągnąć go w łatwy sposób i... to mu się podobało. Kartka wręczana mu razem ze szklanką, razem z tekstem, że to nie jego lokal, żeby robili mu za usługi pocztowe, ale zawsze przekazywano mu to z uśmiechem sugerującym, że tak naprawdę nie miał się czym przejmować. - Crow? - Zapytał jej Patrick, pocierając ścierką i tak już od dawna czystą szklankę. - Chyba jest gdzieś na sali, nie wiem gdzie. Coś tam jeszcze mówił, chyba o tym, że mógł już wyjść, bo nigdy nie siedział po nocach. I pewnie nie powinien o tym mówić, bo on nie lubi, jak się o tym mówi, ale... Ale co? Widocznie łatwo mówiło się takie rzeczy osobom pokroju Aveliny - drobnym, młodym, o zagubionym spojrzeniu, bo jakaś taka zestresowana tu przyszła... Ale Avelina wcale nie musiała go słuchać, bo w tłumie tańczących ludzi znajdował się on. Niewiele się różnił od ich ostatniego spotkania. Wciąż ubrany cały na czarno, ewidentnie zmęczony tym, cokolwiek robił, wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i zapalniczkę, zmierzając w stronę bocznego wyjścia. Poszedł pewnie zapalić w bocznej alejce. Nie towarzyszył mu nikt, a spojrzenie miał jakby przygnębione. Był tutaj, ale jednocześnie wydawał się być taki oderwany od całości, jakby wcale nie chciał tu być, a jedynie zmuszał się do udawania. RE: [ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending - Avelina Paxton - 14.10.2023 Jej wzrok krążył po rozbawionych i roztańczonych ludziach w tym miejscu. Szukała w tłumie tego jedynego, po którego tu przyszła. Źle się czuła, że sięga po pomoc do przestępcy, ale czuła się przyparta do muru, bo nie chciała nikomu robić problemów, ale nie potrafiła znieść strachu jaki miał w sobie jej szef, gdy tylko przychodziła konkretna godzina w każdy dzień. Jego nerwowe spojrzenia na drzwi, jego wypraszanie jej z apteki, aby nie musiała być też zagrożona. Podziwiała te wszystkie osoby pląsające do muzyki. Sama lubiła tańczyć, ale raczej w zaciszu swojego domu nić w takich miejscach. Czasami chciałaby wyjść do klubu i się pobawić, ale nigdy nie miała z kim. Zawsze się wstydziła za bardzo. I tak, wiedziała, że powinna nabrać trochę pewności siebie, ale nie teraz – może kiedyś. Może zacznie czuć się pewniej w otoczeniu dorosłego świata? Teraz ledwo skończyła szkołę, wyszła z ciepłej, bezpiecznej bańki, gdzie jedynymi problemami były oceny. Gdy Patrick mówił Avelina chwilę słuchała, ale przestała, gdy dostrzegła Crowa. Rzuciła do barmana krótkie dziękuję i odeszła od baru kierując się za mężczyzną. Nie była nadal pewna tego, co chciała od niego. Nie była pewna, czy chciała mu zawracać głowę. Wyglądał jakby miał sporo własnych problemów i bała się, że zamiast uzyskać pomoc będzie ją mu oferować. Wiedziała, że nie zostawi go z pustymi rękami, wiedziała, że w życiu nie ma nic za darmo. Nawet oceny w szkole nie były rzucane jak okruchy gołębią – tutaj zapewne było zdecydowanie bardziej brutalnie. W końcu wyszła krótką chwilę po nim w boczną alejkę, gdzie mężczyzna palił papierosa. Nie odezwała się tylko patrzyła na niego chowając dłonie w zimowym płaszczu. Włosy miała rozpuszczone, usta pomalowane na czerwono. Na nogach miała ciepłe buty, które jej matka wysłała w ramach prezentu urodzinowego parę miesięcy temu. @The Edge RE: [ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending - The Edge - 16.10.2023 Crow stał oparty plecami o ścianę, lekko pochylony w tył. Pasował do scenerii, w jakiej go zastała, o wiele bardziej niż do tego tętniącego życiem klubu - kiedy wokół panowała cisza, a jego oblicze skryte było w wieczornym półmroku, mężczyzna wydawał się być spokojny. Oczy miał skupione na trzymanym papierosie, chociaż było w nich coś nieobecnego, jakby utonął we własnej wyobraźni i odpłynął gdzieś daleko poza to co było widzialne dla osób postronnych. Nim się do niego zbliżyła, zaciągnął się jeszcze raz. Pewnie powinno mu być zimno w tej skórzanej kurtce, którą miał na sobie, ale nawet jeżeli, to nie dawał tego po sobie poznać. Albo rzucał na siebie jakieś zaklęcia, albo przywykł już do marznięcia w imię wyglądania w specyficzny sposób, nawet jeżeli zakrawało to o absurd. Nie musiała nic mówić, żeby zwrócić na siebie jego uwagę. Kiedy znalazła się na tyle blisko, żeby mrugające światło okolicznej latarni przestało obejmować ją złotą łuną, Crow odwrócił się częściowo w jej kierunku. Na początku nie zrobił nic, spoglądał na nią, jakby musiał najpierw odszukać coś w swojej głowie, a później zawadiacko wyszczerzył zęby i w zaczepny sposób kiwnął głową. - Ooo, panienka od kamieni - skojarzył ją po chwili, przyjmując wygodniejszą pozycję. - Ty to lubisz gubić się w ciemnych zaułkach. - Nie pamiętał jej imienia, albo nie przedstawiła mu się nigdy... Mgliście pamiętał to, jak podsłuchiwał jej rozmowę rekrutacyjną w jakimś sklepie z eliksirami, ale bardziej niż jej dane, kojarzył szyld z nazwą lokalu. Wyglądała jakoś niemrawo, chociaż znajdowali się obok popularnego klubu. Odkleił się od ściany, stanął na palcach, jakby chciał sprawdzić, czy nikt nie skrada się za jej plecami. Może ktoś się jej tam naprzykrzał? RE: [ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending - Avelina Paxton - 16.10.2023 Gdy się tak do niego powoli zbliżyła delikatnie ją zamurowało, bo naprawdę nie wiedziała, co mu powiedzieć. W jej głowie pojawiały się raz po raz obrazy z ich pierwszego spotkania i uświadamiała sobie, że to co robiła nie było do niej podobne. Z drugiej strony szef nie pozwalał jej iść z tym do Brygadzistów, więc musiał być inny sposób. Patrzyła na niego uważnie, dostrzegając jego uśmieszek. Udawany? Dostrzegając jego smutek. Chowany? Był pozorantem i widać było to od razu, ale miał też coś charyzmatycznego, co przyciągało wzrok. Twarz Aveliny była spokojna, ale w oczach można było dostrzec obawy i troski o ile noc na to pozwalała. Zagryzła znowu nerwowo wargę jakby chciała ją sobie rozgryźć. – Tym razem się nie zgubiłam – odpowiedziała i sama spojrzała za siebie, gdy ten wychylał się na palcach, aby za nią zerknąć. Nic tam nie zobaczyła, więc wróciła znowu spojrzeniem do niego. – Szukałam ciebie – sprecyzowała, ale zamilkła. Nie wiedziała co więcej powiedzieć, jak poprosić go o pomoc. Zwykle to ją proszono o pomoc, to ją do tego ściągano i było znacznie łatwiej, a gdy sama miała to zrobić coś się w niej blokowało. Biznes. Masz do niego biznes. Co jeśli on nie miał takich wpływów, znajomości, siły? Co jeśli był tylko pionkiem i ci w niczym nie pomoże? Musiała chociaż spróbować, bo inaczej będzie czuła się bezużyteczna. – Nie jest ci zimno? – zapytała patrząc na jego ubiór. To nie było rozsądne ubierać się tak o tej porze roku. Chyba, że użył jakiegoś zaklęcia, a może eliksiru? Albo był po prostu nienormalny. – Potrzebuję pomocy – westchnęła w końcu, a do jej pamięci wróciły jego słowa, aby nie musiała go potrzebować. A jednak. @The Edge RE: [ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending - The Edge - 19.10.2023 Nic nie mógł poradzić na to, że wyglądała po prostu uroczo mimo posiadania pazura, więc uśmiechnął się trochę szerzej, bo nie od wczoraj czuł do takich osób miętę. Miała co do niego rację, ale nie do wszystkiego, bo się ta jego twarz uspokoiła już niemal zupełnie, jakby chwila spędzona na świeżym powietrzu wyleczyła go z całego stresu. Prawda o nim była bowiem taka, że czuł się nieswojo w tłumie ludzi, ale przy rozmowach w cztery oczy nie tylko nabierał pewności siebie, ale i zamieniał w kokietkę. Szukała go. Wciąż utrzymywał ten uśmiech na gębie, ale wewnątrz posmutniał, bo jego się nie szukało w dobrych celach ani z dobrymi intencjami. Jego się szukało wtedy, kiedy brakowało sensownego wyjścia z sytuacji, kiedy się wszystko waliło na głowę, a rozsądne rozwiązania nie pasowały choćby się je próbowało dopasować na siłę. Nikt z „normalnego świata” przecież nie chciał mieć nic wspólnego z jakimiś typami spod ciemnej gwiazdy. Jeśli się dało uniknąć takich kontaktów, wszyscy z tej opcji korzystali. - Nie jest mi zimno - odparł, nie spojrzał na siebie nawet, a jedynie zmarszczył brwi, odklejając się od ściany i ruszając w jej kierunku. - Wydawało mi się, że coś mówiłaś o tym, że nigdy z moich usług nie skorzystasz, a może widziałem to po prostu w twoich oczach. - Chciał coś zażartować o tym, że może po prostu jest samotna, ale wyglądała tak poważnie... Darował to sobie. Zaczepiał równych sobie, a nie panienki w opałach - je, wbrew temu co o nim myślano, otaczał opieką. Nie kłamał wtedy, kiedy mówił, że odwdzięczy się za akt łaski. - Tutaj ktoś nas może usłyszeć - zauważył, po czym zaoferował jej swoje ramię, chociaż żaden był z niego dżentelmen. RE: [ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending - Avelina Paxton - 19.10.2023 Źle się czuła chcąc od niego pomocy, ale co miała zrobić? Byli z różnych światów. Oczywiste było, że nie będzie do niego przychodzić, żeby wypić z nim kawkę, tak? Na ustach pojawił się mglisty uśmiech i bez słowa ujęła jego ramię. Obawiała się kontaktu z nim, ale gdy już go spotkała nie wydawał się, aż tak straszny jak przy pierwszym spotkaniu. Może dlatego, że wtedy ona miała coś, na czym mu zależało? Zerknęła na niego i dała się poprowadzić w ustronne miejsce. – Nie chciałam korzystać z twoich usług. Zdecydowanie wolałabym inaczej się z tobą zaznajomić – niż mieć do ciebie czysty biznes. Nie lubiła ludzi wykorzystywać, nie lubiła prosić o pomoc, nie lubiła być od nikogo zależna i robić długów. – Ale odwdzięczę się jeśli będziesz mógł mi pomóc – dodała z cichym westchnięciem. Na chwilę zamilkła kuląc się lekko w sobie; przemyślała swoje słowa, ale nic więcej nie dodała. Nie wiedziała, co mogła mu więcej powiedzieć. Najpierw chciała mu wyjaśnić o co chodzi, jaki jest jej problem i zobaczyć, czy będzie w stanie jej pomóc. Był zdecydowanie bardziej zdenerwowana niż jak szła w to miejsce. Bała się, że ten cały Crow mógł ją mimo wszystko skrzywdzić, ale póki co jej nie zaatakował, a miał ku temu świetną okazję. @The Edge RE: [ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending - The Edge - 22.10.2023 Crow był cholernie zimny. Przed chwilą zaprzeczył temu, aby było mu zimno, więc teraz można było być pewnym jednej z dwóch opcji - był szalony i to szaleństwo nie pozwalało mu ubierać się adekwatnie do pogody, albo po prostu korzystał z jakiś zaklęć, które go przed tym zimnem chroniły i nie zamierzał bawić się w żadne gry pozorów. Niezależnie od tego dotyk mokrej, chłodnej, skórzanej kurtki nie należał do najprzyjemniejszych rzeczy pod słońcem. - Gwarantuję ci, że to jest dokładnie sposób, w jaki chcesz się ze mną zaznajomić. W innym wypadku znaczyłoby to, że jesteś po drugiej stronie - inaczej: ktoś by go wynajął właśnie po to, żeby to jej zrobić krzywdę, a nie odwrotnie - a tego bym ci nie życzył. - Chociaż prawdę mówiąc... Wahał się wciąż, czy by zrobił krzywdę komuś bezbronnemu, swoje okrutne działania usprawiedliwiał tym, że krzywdził równych sobie, a nie jakieś drobne panienki pracujące w sklepie z eliksirami. Nie miał jakiegoś kompleksu, który by mu kazał ratować z opresji wszystkie damy w okolicy, ale też nie chciał im przecież rozkwasić nosków - pobić zbira to jedno, pobić księżniczkę... Nawet niegodziwość miała swoje granice. - Zostawiłem ci kontakt do siebie, bo to ja jestem winny przysługę tobie - przypomniał jej. - Ale czego właściwie ode mnie oczekujesz? - Nie wiedział czego się spodziewać, ale po tej smętnej minie wnioskował, że naprawdę nie miała lepszego wyboru niż się do niego zwrócić, a to oznaczało duże kłopoty. Tylko dla jednych dużym kłopotem był upierdliwy sąsiad, a dla innych jakiś zatarg z prawem. Nie we wszystkim mógł cokolwiek poradzić. - Nikt za nami nie idzie - powiedział, stawiając kolejne kroki na oblodzonym chodniku. RE: [ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending - Avelina Paxton - 22.10.2023 Nie miała zamiaru negować tego, że skóra, którą miał na sobie jest zimna, że raczej nie jest odpowiednim materiałem na taką porę roku, ale miała nadzieję, że nie był szaleńcem, który nie rzucił na siebie chociaż zaklęcia ochronnego. Na jego słowa przeszedł ją dreszcz po karku, ale starała się nie zdradzić swojego spięcia. Crow był dziwnym człowiekiem, zdecydowanie nie takim, którego chciało się spotykać w ciemnych zaułkach – na szczęście dla Aveliny ich ostatnie spotkanie nie skończyło się tak źle. Teraz miała nadzieję, że też będzie w miarę w porządku, przyjemnie i bez niespodzianek. Avelina jak zawsze była milczkiem. Dużo czytała, znała spoty zasób słów, ale rzadko je wykorzystywała, a zwłaszcza, gdy chodziło o spotkania, które nie były dla niej komfortowe. Gdy do niej mówił ona spojrzała w niebo, aby sprawdzić, czy widać tej nocy gwiazdy. – No więc – nie zaczyna się zdań od no więc – W miejscu, gdzie pracuje od kilkunastu tygodni regularnie wpadają ludzie, którzy zabierają nam zapasy eliksirowe. Szef nie pozwala wezwać BUMu, bo boi się, że będzie miał więcej problemów z tego tytułu. Nie wiem kim są ci ludzie, ale pomyślałam, że może ty znasz, ty wiesz… jak się ich pozbyć. – wyrzuciła z siebie pawie na jednym wdechu. – I nie chodzi o zabijanie – dodała szybko. Nigdy nie poprosiłaby drugiej osoby o zabicie kogokolwiek, ale wolała się upewnić, że jej ostatnie zdanie nie zabrzmiało w ten sposób. – Coraz więcej tracimy pieniędzy, a nie chce stracić tego miejsca – dodała jeszcze. RE: [ Grudzień 1965 ] – Kiss Me Like The World Is Ending - The Edge - 23.10.2023 Wysłuchał jej w ciszy, bo sam też zresztą gadatliwy nie był. Avelina miała jednak to szczęście, że się widzieli tylko w cztery oczy, a bycie sam na sam z kobietami wyzwalało w nim coś, czego nie dało się dostrzec w nim w innych sytuacjach... Można powiedzieć, że poznała go od tej ciekawszej strony niż ci, co go poznawali w tłumie gapiów. - Myślisz, że posądziłbym cię o planowanie morderstwa? - Wyszczerzył się szeroko i głupio, może nawet trochę obleśnie, bo kogo normalnego by to bawiło? Pamiętał wciąż, jak zwiódł ją w zaułek postrzegania go jak kogoś w potrzasku, ale przecież gdyby w to uwierzyła tak na poważnie, to by jej tu dziś nie było. Musiała mieć go za kogoś pomiędzy bezbronnym, zaszantażowanym chłopaczkiem, a tym kim faktycznie był, inaczej ich historia zakończyłaby się pół roku temu, prawdopodobnie z nakazem aresztowania i jego dokładnym rysopisem. - Chodzi o sklep, w którym zatrudniłaś się przy naszym pierwszym spotkaniu, tak? - Upewnił się w czymś pozornie oczywistym, ale wyobraźcie sobie, jak to by było żałosne, gdyby obserwował złe miejsce i pobił nie tych ludzi, co trzeba. Chociaż nie dotyczyło to konkretnie jego, to znał przynajmniej jeden taki przypadek w historii Nokturnu i wolałby chyba stracić palec, niż się tak skompromitować. Na tym etapie wciąż wierzył, że miał przed sobą jakąś większą, kryminalną karierę, o ile czegoś sromotnie nie spierdoli. - Ilu ich jest, młoda? Wiesz o nich cokolwiek? Nie chcę być wścibski, ale muszę być - nie brzmi to, jakby twój szef nie miał niczego za uszami, skoro nie chce zgłosić tego Brygadzie... |