Secrets of London
[ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Little Hangleton (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=24)
+--- Wątek: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. (/showthread.php?tid=2210)

Strony: 1 2 3


[ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - The Little Fox - 05.11.2023

Elaine złapała Felixa, gdy ten wychodził ze swojej przyczepy. Miała dzisiaj totalną ochotę na spacer, ale nie miała kogo ze sobą zabrać, więc padło na właśnie tego jedynego najlepszego na świecie i w całym cyrku faceta, który był jej przyjacielem, audiobookiem i wszystkim w jednym. Ruda wcisnęła mu do ręki kanapkę, aby ten mógł się posilić przed poranną wyprawą i złapała go pod rękę kierując się w odpowiednim dla niej kierunku. Miała standardowo swój koszyk wiklinowy z powiększonym dnem, a w nim termos z kawą i herbatą, woda z cytryną, koc, a także ręczniki jakby znaleźli jakąś wodę w okolicznych lasach do pływania. Elaine standardowo opowiedziała mu co się jej przyśniło ostatniej nocy, a sny miała absurdalne. Mówiła o tym, że spotkała jednorożca, który mówił o tym, że jego róg sprawia iż ludzie mówią prawdę. Przyznała się w tym śnie, że nie nosi majtek, więc podejrzewała iż jednorożec kłamał, bo sama Elaine zawsze nosi bieliznę.

Opowiadała o tym, że nie może się doczekać następnych występów i, że znalazła książkę z przepisami, więc Felix będzie musiał jej pomóc i poczytać kilka ciekawych przepisów, aby mogła je wypróbować. Elaine nie kryła się z tym, że nie potrafiła czytać, a do czytania nie raz wykorzystywała właśnie Sandie, Felixa, Flynna, Alexa, czasami Laylę. W sumie każdego, kto potrafił czytać i nawinął się jej pod rękę. Najgorzej jest wtedy, gdy chciałaby wysłać list do jakiegoś chłopca, albo on do niej, bo będzie musiała iść z tym listem do innych. Tak było teraz. Poznała Laurenta i chciałaby z nim mieć częstszy kontakt, ale jest to naprawdę kłopotliwe, że nie mogła z nim popisać jak inni normalni ludzie.

– A co u ciebie? – zapytała zerkając na niego z uśmiechem; przytulała się do jego ramienia. Dla niej kontakt fizyczny nie był czymś kłopotliwym. Uwielbiała ludzi atakować niespodziewanymi atakami przytulania.




RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Felix Bell - 24.11.2023

Zdążył się przyzwyczaić do dziwactw Elaine. Miał na to całe lata, kiedy to pierwszy raz ją poznał gdy byli jeszcze szczeniakami. Powiedzieć, że go nie zauroczyła, byłoby kłamstwem. Ciekawe czy gdyby tak powiedział w śnie rudej przyjaciółki, zdołałby okłamać jednorożca.
- Mhm - odpowiadał jej półsłówkami, bo usta miał zajęte kanapką. Zorientował się, że od rana prawie nic nie jadł, więc fakt że Elaine na niego wpadła, był ogromnym zrządzeniem losu. Nie tylko dlatego, że Elaine gotowała - ale dlatego, że ona doskonale gotowała. Potrafiła sprawić, że zwykła kanapka smakowała tak dobrze, jakby przyrządził ją najlepszy kucharz na całym świecie. Zdaniem Felixa dziewczyna marnowała się w cyrku, bo chociaż doskonale jej szło występowanie, tak miałaby szansę na zrobienie ogromnej kariery gdyby otworzyła własną restaurację. - Brałaś coś wpływającego na umysł przed snem?
Zapytał zaczepnie, gdy w kilka chwil pochłonął całą kanapkę. Mlasnął i zerknął niedyskretnie w stronę koszyka, ale nie pchał tam łap. Dziewczyna na pewno zadbała o wszystko, nie umrze z głodu.
- Gdzie mnie w ogóle prowadzisz? - gdy miał już wolną rękę, wytarł ją w spodnie i odruchowo położył swoją dłoń na jej dłoni. Wiedział, że Elaine była wylewna jeśli chodzi o dotyk, to było dla niego jak kubeł zimnej wody na łeb. Ale w gruncie rzeczy polubił to, tak jak lubił w niej absolutnie wszystko. Felix uśmiechnął się lekko. Może i siedział we Friendzonie, ale dzięki temu miał okazję poznać dziewczynę tak, jak nikt inny. - I czy masz książkę ze sobą? Będę mógł ci ją poczytać. Albo w ogóle nauczę cię, co ty na to?
Dla niego czytanie było czynnością bardzo naturalną, tak jak wiązanie butów. Ale ona się opierała. Nigdy nie chciała się tego nauczyć, ale Felix nie tracił wiary. Kiedyś ją przekona, był tego pewien.


RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - The Little Fox - 26.11.2023

Nie chciała uczyć się czytania, ponieważ miała wrażenie, że czytanie było okropnie trudne. Łatwiejsze od tego było zmieszczenie się w ciasnym pudełku niż przeczytanie kilku zdań w książce. Zawsze myliły się jej literki i zwykle jak zaczynała to przerywała natychmiast, bo nie chciała się ośmieszyć, czy też przegrać. Wolała udawać, że nie jest jej to potrzebne, ale w ostatnim czasie coraz częściej o tym myślała, ale bała się zawracać innym ludziom głowę swoimi niedoskonałościami. Felix był w jej oczach naprawdę inteligentnym człowiekiem i czasami czuła się przy nim nieodpowiednia, bo nigdy nie była w szkole, bo nie nauczyła się czytać, ani pisać, bo była zwykłą cyrkówka, która wyginała się dla ludzi na scenie lub pozwalała w siebie rzucać ostrymi przedmiotami podczas swoich występów, a on posiadał wiedzę z eliksirów. Zachichotała cicho widząc jak pochłaniał jej kanapkę, musiała zaniedbać dzisiaj posiłek, gdy skończył jeść wyciągnęła z koszyka kolejną kanapkę i mu ją bez słowa podała.

– Nie, nic takiego nie brałam – wytknęła do niego język i weszła z nim między drzewa prosto w las. – Nie wiem. Jak dotrzemy to się dowiemy – wzruszyła ramieniem i spojrzała na niego z wymalowaną oczywistością na twarzy, że Felix powinien się zastanowić, czy zadał jej odpowiednie pytanie, czy nie popełnił głupstwa. Spacer z Elaine do miejsca nie wiem był najbardziej naturalną rzeczą w jej istnieniu na świecie. – Liczę na to, że znajdziemy jakieś jezioro do pływania, chociaż ta okolica nie była zbyt przyjemna – zauważyła.

– Mam i chyba właśnie nastąpił ten wspaniały moment, gdy będziesz mógł nauczyć mnie czytać i pisać, bo zaczyna mi tej umiejętności brakować – spojrzała w bok delikatnie zawstydzona oblewając się rumieńcem.




RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Felix Bell - 26.11.2023

Felix zmarszczył brwi. Gdyby słyszał jej myśli, na pewno trzepnąłby ją w tą piękną głowę, by wybić jej te głupoty. Ale nie słyszał, więc zamiast tego się roześmiał na proste gdy dojdziemy to się dowiemy. Cała Elaine. Chociaż łudził się odrobinę, że miała plan, skoro wzięła koszyk. Gdy jednak wspomniała o jeziorze, chłopak głośno przełknął ślinę. To nie tak, że nie umiał pływać, bo a i owszem - dumnie potrafił unosić się na wodzie, lecz samo wyobrażenie jej osoby w wodzie powodowało, że kręciło mu się w głowie. Skup się, chłopaku, zamiast znowu odpływać w alternatywną rzeczywistość.
- O? - zaskoczyła go, nie po raz pierwszy zresztą. Ale tym... Kompletnie wybiła go z równowagi. Chęć do nauki czytania nie była nawet w ułamku procenta tak zaskakująca, jak jej wbijanie się do domów obcych ludzi, by zrobić im zupę. Czy tam kanapki z dżemem. - Coś się stało?
Felix łypnął na przyjaciółkę podejrzliwie. Studiował jej twarz, jakby chciał wyczytać co też skłoniło kobietę do zmiany zdania. Bo coś musiało, to nie był na pewno jej kolejny postrzelony pomysł.
- Chcesz jednak nas zostawić i otworzyć ciastkarnię? Jeśli tak, to idę z tobą, będę odpalał piec - ścisnął jej rękę w przyjacielskim geście. Oczywiście że wiedział, że Elaine ich nie zostawi, ale lepiej było tę lisicę podejść podstępem. Może zacznie mówić, a jak nie - jakoś to z niej wydobędzie. Bo Felix to był w gruncie rzeczy okropnie, przeokropnie nawet, wścibski chłopak.


RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - The Little Fox - 27.11.2023

Gdyby Felix zdzielił ją w głowę dostałby koszykiem gdziekolwiek, ale tego nie zrobił, więc był bezpieczny i mógł zajadać się kanapkami spod jej ręki. Czuła się przyjemnie rozluźniona, gdy chłopak był obok niej. Gdzieś w serduszku uważała go za bardzo istotną osobę w swoim życiu, ale była tak skupiona na tym, aby tej przyjaźni nie zepsuć, że starała się nie zauważać tego jak na niego działała ubierając się w te wszystkie śliczne sukienki, jak robiła te wszystkie gesty, pozwalała się mu obejmować, prowadzić za rękę, czy też pozwalać mu spać u niej w przyczepie. Nie miała nawet problemu z tym, że kładł się do niej do łóżka, bo chciała, aby był przy niej na zawsze, bo był dla niej ważny.

– Hej – oburzyła się i spojrzała na niego mrużąc oczy. Jak on mógł w ogóle pomyśleć, że Elaine Bell chciałaby ich zostawić. – Po pierwsze, nigdy was nie zostawię, po drugie ty i piec to raczej złe połączenie, a po trzecie, po prostu czuję się ciężarem, że muszę was wszystkich ciągnąć do czytania mi listów, pisania ich i jeszcze czytania przepisów. Chciałabym sama móc wysłać do kogoś list i sama go przeczytać – obruszyła się, po chwili ich drogę zastąpiło niewielki staw, przy którym była mała plaża. Uśmiechnęła się szeroko.

– Jesteśmy na miejscu – wyszczerzyła się szeroko i postawiła koszyk na ziemi. Kucnęła przy nim i zaczęła wyciągać z jego dna kocyk, który podała Felixowi, aby go rozścielił, wyjęła jedzenie i napoje, które wcześniej przygotowała, a nawet znalazł się pojemnik z ciastem truskawkowym. – Chcesz najpierw zjeść, a potem popływać, czy najpierw popływamy? – klęknęła na kocyku rozstawiając wszystko na nim, wyrzucając również poduszki, które miała tam jeszcze od pikniku z Laurentem.




RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Felix Bell - 27.11.2023

- Co ja i piec to złe połączenie! - obruszył się, prychnął i zabrał dłoń z dłoni Elaine. Zmarszczył brwi groźnie i wydął usta, a potem obrócił głowę. - Ty mnie nie doceniasz, jak wy wszyscy! Po prostu nie potraficie poznać się na PRAWDZIWYM geniuszu. Kto chociaż raz nie wysadził czegoś podczas eksperymentów, to jest trąba, a nie magik!
Zamachał rękami w udawanym oburzeniu, bo w gruncie rzeczy to dziewczyna miała rację. On i piec to było beznadziejne połączenie, ale hej - kto nie próbuje, ten nie je kanapek z jej koszyka, prawda? Felix by jeszcze długo ciągnął ten żart, gdyby nie słowa, które przyjaciółka wypowiedziała. Ponownie złapał ją za rękę, tylko tym razem mocniej, tak by ją zatrzymać w miejscu. Przeniósł dłonie na jej policzki. Z uwagą spojrzał w jej piękne oczy, w których tak często się gubił podczas rozmów z nią. Zerknął na usta, z których tak łapczywie spijał kolejne słowa, gdy tylko postanowiła się odezwać.
- Ty jesteś jakaś głupia chyba, jeśli myślisz, że dla kogokolwiek z nas jesteś ciężarem, mała - powiedział poważnie. Jak nigdy. Felix często udawał poważnego, jednak Elaine znała go na tyle, że odróżniała te momenty, w których naprawdę był poważny. Tak, jak teraz. - Do kogo chciałabyś słać listy?
Teraz wyglądał na naprawdę zaskoczonego, ale nie drążył. Nie była jego własnością ani córką, żeby mu się spowiadać ze wszystkiego, co robiła. Nachylił się więc i lekko ucałował ją w czoło - to był jedyny czuły gest, na który się odważył, na tyle niewinny, by odebrała go jako wyraz troski, a nie zachętę do czegoś więcej.

Puścił ją w końcu, mając nadzieję, że coś do tej ślicznej główki dotarło. Poszedł za nią, jak ten posłuszny piesek, tylko zerkając do zamkniętego koszyka, czy może cośtam się nie poluzowalo i czy mógłby zerknąć, co tam jeszcze przyjaciółka przygotowała. Ale nic z tego. Prychnął niezadowolony, ale skoro tak, to tak, niech ma te swoje kulinarne tajemnice!

- Nie można pływać zaraz po jedzeniu, mała, bo dostanie się kolki i się utopisz - powiedział mądrym głosem, ściągając koszulkę. Rzucił ją na koc tuż obok Elaine i posłał jej szelmowski uśmiech. - A ty zawsze przygotowana, myślałem że będziemy jeść na drzewie.
Kilkoma szybkimi ruchami zrzucił buty i spodnie, a potem wskoczył do wody, jak ten ostatni kretyn nie sprawdzając, jak bardzo płytko było. Na jego szczęście jezioro było dość głębokie, a on sam odbił się na tyle mocno, że nie złamał kręgosłupa, bo trochę bliżej brzegu i by wylądował w Mungu.
- Kurwa, jaka zimna!


RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - The Little Fox - 28.11.2023

Zaczęła się głośno chichrać, gdy zaczął się oburzać z powodu tego, że go uraziła. Oczy wręcz jej błyszczały, a serce wypełniało się przyjemnym ciepłem. Nie przestawała ściskać jego dłoni, ale gdy się od niej odsunął założyła ręce na klatce i wyzywająco uniosła jedną brew patrząc na niego nadal nie powstrzymując śmiechu, bo bardzo ja bawił. Zachichrała się unosząc ramiona i zamykając oczy, aby w końcu przestać.

– No już, uspokój dupkę – wytknęła do niego język – Jakbyś miał mi pomagać w restauracji to kiepsko, abyś też mi to sabotował, nie? – uniosła oboje brwi pochylając się do niego uznając, że nie musiał już jej odpowiadać, bo miała absolutną rację w tej kwestii.

Gdy złapał jej policzki zrobiła dziubek patrząc na niego z iskierkami radości. Uśmiechała się nawet jak jej twarz została zgnieciona przez spracowane dłonie. Doceniała jego słowa na temat tego, że jest dla nich ważna i przede wszystkim nie jest ciężarem. Uśmiechnęła się i bez słowa go po prostu krótko przytuliła. On też był głuptaskiem, ale tego mu teraz nie powie, bo jakby mogła go obrażać, gdy mówił jej takie ciepłe słowa. Zarumieniła się, gdy zapytał o osobę, do której chciała słać listy.

– Do przyjaciela, skończył szkołę i po prostu trochę… głupio mi, że nie umiem mu napisać listu – westchnęła ciężko i na powrót złapała jego dłoń, a gdy ucałował jej czoło uśmiechnęła się do niego cieplej, milej, przyjemniej i przede wszystkim jeszcze bardziej ufnie.

Popatrzyła na niego, gdy zaczął prawić morały o pływaniu po jedzeniu i zaśmiała się. Gdy wszystko ułożyła, a Felix wylądował w wodzie i zaklął, że jest zimna wyszczerzyła się szeroko. Zawahała się, ale sama też chciała popływać, więc bez zastanowienia podciągnęła sukienkę za końce, przeciągła ją przez głowę, rzuciła na bok, była teraz jedynie w bieliźnie, buty ściągnęła w biegu i też wskoczyła do wody z głośny, zaskoczonym krzykiem, bo woda faktycznie jeszcze nie była nagrzana. Rozchlapała ją na boki i nie przerywając szoku zaczęła płynąć, aby się zanurzyć cała. Spojrzała na Felixa śmiejąc się wesoło.

– Oh kurde, faktycznie zimna – wyrzuciła z siebie i ochlapała go wodą. Położyła się na plecach i przepłynęła kawałek patrząc na niebo.




RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Felix Bell - 28.11.2023

Odwrócił się w chwili, w której Elaine ściągała buty. Widząc ją w prawie kompletnym negliżu, zachłysnął się wodą. Lodowata ciecz wtargnęła do jego ust i nosa, powodując naturalną reakcję organizmu. Zakrztusił się, wypluł wodę w chwili w której Elaine wskoczyła do jeziora. Przez dłuższą chwilę miał wrażenie, że się utopi. A przecież tu wcale nie było tak głęboko.

Zasłonił oczy obiema dłońmi.
- Ostrzegaj! - krzyknął, oczywiście patrząc przez palce, czy woda zakryła już to, co powinno być zakryte. Mogła być niewinna, ale to właśnie ta niewinność sprawiała, że Felix czasem miał wrażenie, że Elaine to diablica tylko po prostu w anielskiej skórze. Jak mogła nie zdawać sobie sprawy z tego, jak działa na innych? I przede wszystkim - czy przy innych zachowywała się tak samo frywolnie, jak przy nim? - Mówiłem, tak to jest jak się mnie nie słucha.
Ostrzegł ją przecież po to, by nie wskakiwała jak głupia tak jak on to zrobił. Ale równie dobrze mógłby mówić do ściany. Felix zanurzył się po czubek wody, by nieco ochłodzić skórę na policzkach i własne myśli.
- Mam nadzieję, że wzięłaś ręczniki, bo jak nie to będziesz chora - on nie będzie, on nie chorował. Podpłynął do przyjaciółki i w odwecie chlapnął na jej twarz zaledwie kilkoma kropelkami wody. - Oczywiście, że nauczę cię czytać, mała. Ale wolałbym, żebyś ten talent wykorzystała do zdobywania światowej sławy jako najlepsza kucharka, a nie do ćwierkania z innymi.
Wydął policzki w geście oburzenia, ale w tym co mówił była nutka prawdy. Był zazdrosny, jego umysł podpowiadał mu różne wizje tegoż przyjaciela. Ale nic nie mógł zrobić poza trwaniem przy dziewczynie - przyjaciele i kochankowie przychodzą i odchodzą, a on zawsze jest obok. Inni przeminą, a to on wygra.


RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - The Little Fox - 28.11.2023

– Oh, już nie udawaj takiej cnotki! – krzyknęła do niego oddając mu znowu chlapnięciem wodą. Zaśmiała się wesoło, przecież Elaine nie raz się przy nim przebierała, nie raz występowała w strojach, które opinały się na jej ciele prawie udając drugą skórę, nie raz tańczyła tylko dla niego, aby zaprezentować swoje umiejętności, czy nowe układy, aby je ocenił. Wiedziała, że mógł wstydzić się patrzenia na jej ciało, ale ona na tym zarabiała, a przed Felixem niczego się nie wstydziła, nie chciała się przed nim wstydzić, bo wtedy oznaczałoby to, że nie mogłaby być przy nim w pełni sobą, że nie mogłaby mu ufać jako swojej najbliższej osobie. Czuła się zawsze niekomfortowo, gdy obleśni, starsi mężczyźni patrzyli na nią jak lwy na kawałek mięsa, ale od Felixa tego nigdy nie uświadczyła, więc była przy nim zdecydowanie odważniejsza. Laurent też w ten sposób na nią nie patrzył, więc jemu też zaufała.

– Ja jestem zawsze przygotowana, nie to co ty – prychnęła z szelmowskim uśmiechem. – Spróbujemy rozpalić ognisko – wyszczerzyła się szeroko. Popłynęła do niego marszcząc zaczepnie nos i uśmiechając się łobuzersko. – Oh, czyżbyś się bał, że będę mieć więcej przyjaciół niż tylko ciebie? – pacnęła go wodą patrząc mu w oczy. – Dobrze wiesz, że będziesz tym jedynym do końca naszych cyrkowych dni! – wyszczerzyła się szeroko i zanurkowała.




RE: [ 19.06.1972 ] – Chodźmy nad wodę, na twoich kolanach zasnę. - Felix Bell - 29.11.2023

Dla niego Elaine nie była kawałkiem mięsa, lecz istniała wyraźna różnica pomiędzy obcisłym strojem czy przebieraniem się, gdy mógł odwrócić wzrok, od napotkaniem bez ostrzeżenia jej w samej bieliźnie. Gdyby to był kostium dwuczęściowy, nie zareagowałby w ten sposób, ale miał wrażenie, że to było już zbyt intymne. Dużo oczywiście robiło też otoczenie, a także uczucia, które do niej żywił. I też przez to nie chciał się wychylać. Gdyby naruszył tę cienką granicę, nie byłoby odwrotu - Elaine by go odtrąciła, przestała się czuć przy nim swobodnie, zamknęłaby się w sobie i przestała by być sobą. A do tego dopuścić nie mógł.

Gdy zaczęła go zaczepiać, zmarszczył brwi.
- Żaden nie będzie tak oddanym i dobrym przyjacielem, jak ja. Ale SKORO CI NIE WYSTARCZAM, to proszę bardzo, szukaj ich sobie, tylko pamiętaj że żaden z nich nie będzie tak uroczy jak ja - zrobił niewinną minę i zatrzepotał rzęsami tak, jak to ona zawsze robiła, próbując nieświadomie wymusić na rozmówcy podążenie za jej dziwnymi pomysłami. Ale zanurkowała, unikając tego ciosu poniżej pasa. Felix niespokojnie się rozejrzał, gdy przyjaciółka nie wypływała przez dłuższy czas. Nagle naszła go myśl, że nic nie wiedzą o tym jeziorze. Było małe i płytkie, ale kto wie co tu pływało? Może szczupaki? One potrafiły chyba mocno ugryźć? - Dobra, wyłaź, to nie jest zabawne, ani trochę!
Bał się - tak jak nie bałby się gdyby chodziła po linie nad wąwozem, tak bał się, że nierozsądna Bell zaraz zaplącze się w o konar czy wodorosty. A on umiał pływać, ale nie potrafił otwierać oczu pod wodą. Nie znalazłby jej.
- Elaine? EJ!