![]() |
|
1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal - Wersja do druku +- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl) +-- Dział: Greater London (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=5) +--- Dział: Bliskie Okolice Londynu (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=122) +--- Wątek: 1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal (/showthread.php?tid=2216) Strony:
1
2
|
1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal - Eunice Malfoy - 06.11.2023 "Miłość rośnie wokół nas, w spokojną jasną noc, nareszcie świat zaczyna w zgodzie żyć, magiczną czując moc"... Zgoda to rzecz mocno dyskusyjna (halo, ta cała wojna rozpętana przez Voldemorta), ale w istocie, po Beltane dość sporo tej miłości kwitło, za sprawą magicznej mocy (choć nie było to takie wiadome) - słodkiej, gorzkiej, chcianej i niechcianej, błogosławieństwo bądź klątwa, zależy kogo spytać. A jeśli chodziło o Eunice... to ostatnimi czasy generalnie czuła się jak nigdy dotąd i raczej nie byłoby przesadą stwierdzenie, że ocierała się o szczęście. Ocierała, bo ostatnie wieści trochę przygasiły te wszystkie motylki w brzuchu, które wyczyniały od groma fikołków, gdy tylko myślała o bardzo konkretnej osobie. I choć niosła fatalne wieści, to nie umiała się jakoś nie cieszyć, że znajdzie się pod jednym dachem z Darcym, że będzie mogła ujrzeć jego uśmiech, te jego oczy! I och, pewnie jej potem serce pęknie, gdy w końcu wyrzuci z siebie wyrok dla tego, co od niedawna ich połączyło, ale, ale... ... chyba lepiej uciąć to tu i teraz niż pozwalać na łudzenie się, nadzieję, że da się wykraść jakieś chwile dla siebie? Bo o czymś poważniejszym zdecydowanie nie mogli myśleć, nie, gdy dzieliła ich przepaść w zakresie czystości krwi. Pewnie, ta była ważna, jak wpajano jej od maleńkości, wyssała ten koncept z mlekiem matki i niepotrzebny był tu jakikolwiek Nott z jego Skorowidzem, ale, ale... ... wszystko jakoś bladło w obliczu mocniej bijącego serca. Jak to mawiają - serce nie sługa. Choć czasem się wręcz prosiło o stwierdzenie: "a szkoda...". Wszak ile by to problemów rozwiązało! Ile mniej nieszczęśliwych związków, w których nie pozostawało nic, poza ziejącą z obu stron nienawiścią! Nie, żeby sama tego nie doświadczyła na własnej skórze. Ale cóż, było, minęło, małżonka starała się puścić w niepamięć i tyle - swoje życie wyczyściła ze śladów po nim. Nie licząc może zegara, na który się swego czasu uparła. Ale to tyle, i tak w jej odczuciu należał bardziej do niej niż wiązał się z przeklętym Blackiem. W każdym razie, stawiła się o umówionej godzinie u progu domu Lockhartów, dzierżąc w dłoni butelkę przedniego alkoholu. Bo że ten się przyda - jakoś nie miała wątpliwości w tej kwestii. Strzepnęła niewidzialny pyłek z wiosennego płaszcza, upewniła się, że każdy jeden włos nie sterczy jak mu się żywnie podoba, wzięła głębszy wdech i zastukała do drzwi. RE: 1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal - Darcy Lockhart - 07.11.2023 Darcy był szczęśliwy. Nie dlatego, że na jego konto w goblińskim banku wpłynęło dziś honorarium za ostatnie miesiące sprzedaży Magii i uprzedzenia i w połączeniu z pieniędzmi za ostatnje artykuły (wywiad o limbo nagle podbił jego stawkę za wierszówkę trzykrotnie) stał się człowiekiem względnie bogatym. Nie dlatego, że mama zrobiła na śniadanie jego ulubiony omlet, nie z powodu podpisania umowy na kolejną książkę, nie bo sowia poczta przyniosła mu nową, jedwabną koszulę i nie z powodu listu od fanki. Był szczęśliwy, bo miała wpaść do niego Eunice. W dodatku to ona poprosiła o spotkanie! Gdzieś, gdzie będą mogli swobodnie porozmawiać! Dobrze, że rodzice wyszli z domu, bo Darcy złamał niepisaną umowę nie zmieniania nadmiernie wystroju części wspólnych budynku bez omówienia tego z domownikami. Spędził cały ranek, snując różne narracje, a magiczny dom Lockhartów odpowiadał na nie, tworząc coraz bardziej fantastyczne wnętrza. Biedny Darcy był rozdarty. Czy postawić na pałacowe wnętrza? Czy może nowoczesną elegancję? Czy wazony z rżniętego kryształu to nie jest przesada? I czy na pewno powinien stawiać na środku salonu złotą fontannę? Wszelkie przemyślenia odłożył jednak na bok, ledwo rozległo się pukanie. Popędził do drzwi jak na skrzydłach, poprawiając w biegu kołnierzyk nowej koszuli i przeczesując jasnobrązowe włosy. - Eunice, jak dobrze cię widzieć - przywitał się, uśmiechając się do niej jak wariat. - Witaj w naszych skromnych progach. Właśnie wymieniałem kwiaty w salonie. Jakie są twoje ulubione kwiaty? - spytał przebiegle, wpuszczając ją do halu wejściowego. Oko kogoś, kto przywykł do bogactwa, od razu mógł dojrzeć, że mozaika na podłodze została wykonana ręką mistrza, lustro wiszące na ścianie bez wątpienia miało ramę posrebrzaną i pięknie zdobioną, a drzwi, teraz zamknięte, które wiodły do dalszych pomieszczeń, wykonano z wysokiej jakości drewna. Darcy na razie ich nie otwierał, a to dlatego, że owszem, w salonie stały wazy z kwiatami, ale był gotów zmienić „opowieść domu”, gdyby tylko okazało się, że panna Malfoy lubi jakieś kwiaty konkretnie… RE: 1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal - Eunice Malfoy - 10.11.2023 Serce radośnie zatrzepotało w piersi, gdy tylko w końcu ujrzała Darcy’ego, całkowicie niepomne, że trzeba będzie przekazać tę informację, której istnienie chwilami wręcz wypierała. Przecież nie mogło się to wszystko znowu tak zmienić, prawda? Świat nie mógł znowu stawać na głowie! Tyle dobrego, że u Rookwoodów dziedzice jako tacy byli i przy odrobinie szczęścia ojciec nie będzie miał takiego świra na punkcie przedłużenia rodu… … przy odrobinie szczęścia. Zresztą, pod to dało się podciągnąć jeszcze i inne kwestie, o mniejszym lub większym znaczeniu. Trudno, aż tak daleko w przyszłość teraz nie wybiegała, w sumie nawet średnio chciała o tym myśleć – w głowie wszak miała teraz zgoła inne myśli. Czego wyrazem był chociażby promienny uśmiech – no naprawdę, niczym słoneczko – zaadresowany do Lockharta. - Ciebie też naprawdę dobrze widzieć – zapewniła miękko, wślizgując się do wnętrza. Nie dało się nie rzucić paru zaciekawionych spojrzeń; och, jakie to w końcu było wspaniałe wnętrze! Mozaika, lustro, jakość drewna, widoczna już z daleka – domostwo wręcz godne królów. Może jednak ojciec dałby się przekonać na przymknięcie oka w kwestii czystości krwi? Stan posiadania widoczny jak na dłoni, zachwycający bardziej niż Malfoy Manor… … och, gdyby tylko wiedziała, że to wszystko było jedynie opowieścią domu, nie odbiciem stanu skrytki w Gringottcie. A tak? Tak myśli pomknęły w kierunku, z którego zaraz z żalem zawróciły. Bo przecież już zawarto umowy, przecież los został przypieczętowany, a jak znała ojca – żadne płacze, prośby i błagania nie mogły mieć tu najmniejszego znaczenia. Tak, Fortinbras nie należał do rodziców, którzy byli skłonni nie tyle do wysłuchania, co wzięcia pod uwagę zdania swych latorośli. Szkoda, bo mogłoby to zapewne oszczędzić wielu straconych nerwów i siwych włosów (choć tyle, że w jasnej czuprynie przecież zanikały). - Hm… frezje są bardzo ładne. Dlaczego pytasz? – spytała, nie podejrzewając przecież, że mógł ot tak sprawić, iż w wazonach pojawią się te właśnie frezje! No bo jak…? Zakładała raczej, że już jakieś konkretne kwiaty miał, więc… - I mam nadzieję, że trafiłam z gustem – dodała, wręczając Darcy’emu butelkę wina. Chociaż, chyba przesadziła, zabrakło tu pewnego… wyczucia taktu, jak się głębiej zastanowić. RE: 1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal - Darcy Lockhart - 11.11.2023 Darcy uśmiechał się bardzo głupio, kiedy Eunice wchodziła do domu. Jakby był jakimś nastolatkiem, do którego pierwszy raz odezwała się ładna dziewczyna – chociaż w swoim życiu z umawiał się już dłużej z trzema dziewczynami, a z kilkoma kolejnymi był na jednej czy dwóch randkach. Ale żadna z nich nie była Eunice Malfoy. Pozostawał nieświadomy jej przemyśleń. Gdyby o nich wiedział, może natychmiast pobiegłby po najnowsze umowy wydawnicze i wypisy ze skrytki Gringotta, by udowodnić jej, że może nie jest jeszcze najbogatszym mężczyzną w Anglii, ale zaczyna zdobywać sławę i bogactwo. I że już za parę lat jego fortuna na pewno dorówna tej Malfoyowskiej. W tej chwili jednak nie myślał o pieniądzach ani nawet o tym, że jego nieczysta krew mogła stanowić jakąkolwiek przeszkodę. Myślał tylko o niej. – Byłem ciekaw, jakie kwiaty lubisz – powiedział. – I co za przypadek! W naszym salonie w każdym wazonie stoją dzisiaj akurat frezje. Sam je wybierałem – stwierdził i popchnął drzwi, aby zaprowadzić ją właśnie do salonu. Było to duże pomieszczenie, nad którego wystrojem Darcy męczył się przez cały ranek. Zdecydował się na marmurowe posadzki, które uznał za eleganckie i odpowiednio luksusowe, do tego szykowne meble, a ozdoby – takie jak zasłony czy poduszki na kanapie – w zieleniach, drobnym ukłonie ku Domowi ich obojga. Wspaniałe, marmurowe schody, na widok których dowolny mugolski filmowiec zapłakałby z radości (tak na myśl o scenach balowych, podczas których schodzi z nich bohaterka), wiodły gdzieś na piętro i po obu ich stronach stały rzeźby, które wyglądały, jakby wykonano je z nietopniejącego lodu. Iskrzyły się w świetle magicznych lampionów, unoszących się w powietrzu i wypełniających pomieszczenie blaskiem. I rzeczywiście, zarówno na wspaniałym, długim stole, jak i na komodzie i w dłoniach posągów, znajdowały się kryształowe wazony, a w każdym z nich – piękne, kwitnące, białe frezje. – Jak ci się podoba? – spytał Darcy, nagle odrobinę zdenerwowany, czy trafił w jej gusta. – A to wino jest doskonałe! To moje ulubione wino – oświadczył, nie dodając, że każde wino, jakie przyniosłaby Eunice, byłoby jego ulubionym. – Przynieść kieliszki? A może wolisz herbaty? Mam bardzo dobrą herbatę. Ledwo wczoraj pobiegł do herbaciarni na Pokątnej i kupił dziesięć rodzajów herbat, które były najdroższe w sklepie. Uznał, że „drogie” pewnie będzie tym, co odpowie najlepiej na Malfoyowskie gusta. RE: 1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal - Eunice Malfoy - 16.11.2023 Cóż, oboje nadal byli bardzo młodzi. Już nie wiek nastoletni, ale też trudno powiedzieć, żeby mając na karku ciut ponad 20 lat, nabrali mądrości idącej w parze z wiekiem i jednocześnie wyzbyli się w pełni nastoletnich zachowań. Hej, wszak dopiero co mieli te „naście” lat, a mury Hogwartu opuszczali po raz ostatni dopiero co, raptem chwilę temu! Tak że w zasadzie nie dziwota, że jeszcze się to w nich odzywało… I cóż, może gdyby nie była taka młoda, to cała sprawa z niechcianym małżeństwem potoczyłaby się jednak inaczej? Może nadal nosiłaby obrączkę na palcu, może w tej chwili nie odwiedzałaby Lockharta z drżącym wręcz sercem, wyłapując gdzieś po drodze myśli, że w zasadzie to chętnie złapałaby chłopaka za rękę… … co najmniej. - Och, naprawdę? – zdziwiła się trochę, ale też… nie zastanawiała się nad tym jakoś szczególnie. Może w tym domu też lubiano frezje. A może by się domyśliła, że coś jest nie halo – no bo po co inaczej zadawałby pytanie o kwiaty? - gdyby tylko jej myśli nie zaprzątało coś zgoła innego. Gdyby tylko… A tak? Przyjęła ten fakt jako coś najbardziej oczywistego pod słońcem i… - Och, jakie piękne – zachwyciła się, gdy tylko przekroczyła próg salonu. Tyle frezji. Tyle piękna w tym miejscu. Bo tak, sam salon też urzekał swoim wyglądem i aż się zaczęła zastanawiać, czy przypadkiem pewnych elementów jednak nie przenieść do własnego domu. Te lodowe rzeźby naprawdę były wspaniałe. I w zasadzie nie tylko rzeźby – to było kolejne pomieszczenie, które ewidentnie świadczyło o stanie posiadania (i guście, zdecydowanie o guście – bo jednak wszystko składało się w ładną, spójną całość przecież), no i… nie dało się ukryć pewnego zachwytu w oczach Eunice. No dobrze, może by się i dało, ale Malfoy bynajmniej nie miała do tego głowy, jak też i nie widziała powodu, żeby coś takiego robić. Bo i po co? - Jest tu naprawdę przepięknie – przyznała, skupiając spojrzenie na Darcym – A frezje chyba najpiękniejsze, jakie widziałam w swoim życiu – zapewniła, nieświadomie zapewne łechcąc właśnie miłość własną Darcy’ego i jego umiejętność współpracy z tym wiecznie zmiennym domem. Gdyby tylko wiedziała, że to była właśnie magia domu… W każdym razie, nie mogła się powstrzymać przed podejściem do jednych z wazonów, żeby musnąć kwiaty i zaciągnąć się ich zapachem. - Och, naprawdę? Zatem się cieszę, że trafiłam w gust – ucieszyła się, błogo nieświadoma, że to naprawdę nie było istotne, jakie wino przyniosła. I choć w teorii kieliszki zdawały się być bardzo naturalną opcją, tak wzmianka o herbacie sprawiła, że się zastanowiła. Hmmm. Tak, herbata zawsze była dobrą opcją, choć z drugiej strony, niektóre sprawy wymagały czegoś mocniejszego. - Z chęcią napiję się herbaty – odparła, po czym dodała – I może po niej spróbujemy wina? – podsunęła myśl. Po co się ograniczać do tylko jednego napoju? RE: 1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal - Darcy Lockhart - 17.11.2023 Gdyby ktoś spytał o to Darcy’ego, upierałby się, że posiadanie magicznego domu, który może wyglądać jak tylko zechcesz, jest dużo lepsze od posiadania domu, do którego kupiłeś dużo drogich rzeczy. W końcu drogie rzeczy może mieć każdy, kto ma pieniądze, a taki dom – nie! Nie rozpatrywał więc tego w kategorii oszustwa. Zresztą, gdyby Eunice koniecznie chciała takie lodowe rzeźby, jakoś by je kupił. – Zawsze lubiłem frezje – wyznał Darcy, i w tej chwili to nie było żadne kłamstwo, kochał frezje, ubóstwiał frezje, to były najpiękniejsze kwiaty na ziemi! – Wydają mi się dużo ładniejsze od róż. Poza tym uwierzysz? Okazało się, że prawdopodobnie na róże mam wręcz alergię! – oświadczył, trochę obłudnie, bo przecież o tej alergii wiedział już wcześniej. Ale kiedy Darcy kłamał, prawie sam wierzył w swoje historie, chociaż nie był w tym tak dobry, jak jego siostra. – Usiądź, proszę! – zarządził Darcy, wskazując jej fotel i kanapę, aby wybrała, które miejsce będzie wygodniejsze, sam rzecz jasna stojąc, póki ona nie usiadła. Lockhart, wbrew pozorom, był szarmancki wobec kobiet (przynajmniej tych, których nie miał za głupie, brzydkie i złośliwe) na co dzień, a rytuał Beltane podbijał to wszystko i przed nogi Eunice był gotów sypać wręcz płatki… no, nie róż, ale na przykład tulipanów. Frezji pewnie nie wyglądałyby za dobrze. – Bardzo chętnie, odstawię je może, żeby na razie się schłodziło? Jakiej herbaty się napijesz? Mam czarną, klasyczną, wprost z prowincji Assam, ale też mieszankę owocową z Miodowego Królestwa, zieloną herbatę jaśminową z samej Japonii i… Perłę Smoka Feniksa. Prosto z Chin – wyrzucił z siebie. Wydał na te herbaty tyle, że jeszcze rok temu powiedziałby, że musiałby oszaleć, by coś takiego zrobić, ale cóż… Darcy zasadniczo faktycznie oszalał na punkcie Eunice. A poza tym zarabiał więcej niż kiedykolwiek sądził, że będzie możliwe. – Ciastuś! Ciastuś, przynieść dzbanek i filiżanki! Sam wiesz które! I wstaw wino do wiaderka z wodą w kuchni. Miał na myśli rzecz jasna te filiżanki i dzbanek ze ślubnej wyprawki matki, których zwykle nie wolno im było ruszać, a już broń Merlinie snuć jakichś historii, przez które dom mógłby je połknąć. Ale mama na pewno by zrozumiała, Darcy był pewny. W końcu chodziło o miłość, prawda? RE: 1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal - Eunice Malfoy - 21.11.2023 - I nie mają kolców - dodała z lekkim rozbawieniem. Niewątpliwie róże miały niesamowity urok i powab, ale jednocześnie te cholerne kolce, na które tak łatwo się było nadziać, gdy nie zachowało się ostrożności... To działało na ich niekorzyść. Co nie zmieniało faktu, że ich zapach potrafił być naprawdę zniewalający, a te wszystkie olejki różane... och, chyba właśnie zaczęła je darzyć o wiele mniejszą sympatią. - Och, to by tłumaczyło tamtą wysypkę… Bo mówiłeś, że ustawiono nowe rośliny? I pewnie były tam róże? - zmartwiła się? Chyba trochę tak, w końcu alergia to jednak niedogodność. A róże mimo wszystko zaliczały się do popularniejszych kwiatów; nie mówiąc już o kosmetykach wszelkiej maści - W każdym razie grunt, że już dokładnie wiesz, w czym problem i czego unikać - uznała pogodniej, przysiadając na kanapie. Hm, ciekawe, normalnie zapewne wybrałaby fotel; generalnie raczej wyglądała na kogoś, kto w ten sposób by się odseparowywał... w końcu trudno mówić o dosiądnięciu się, kiedy mebel oferował tylko jedno, jedyne miejsce, prawda? - Tak, dobry pomysł - zgodziła się na propozycję odnośnie schłodzenia trunku, po czym musiała się zastanowić. Aż tyle herbat! Nie spodziewała się, naprawdę, takiego wyboru. Czyżby Lockhart również był miłośnikiem liściastych napojów, tylko nie miała o tym do tej pory najmniejszego pojęcia? To wręcz... nie, niewybaczalne to jednak za duże słowo. Zwłaszcza że ten błąd był bardzo łatwy do naprawienia, wystarczyło przecież, że usiądą teraz z parującą herbatą i podyskutują na jej temat! O ile jednak rozmowa nie potoczy się w inszą jeszcze stronę. - Perłę Smoka poproszę - zdecydowała po krótkiej chwili namysłu - Swoją drogą, nie miałam pojęcia, ze jesteś takim koneserem herbat - zagadnęła chłopaka, rozkosznie nieświadoma, jak cała sprawa wyglądała... Ale hej, do tej zwykłej to wszyscy byli przyzwyczajeni, a jeśli chciało się jednak coś więcej... cóż, raczej nie wydawało się majątku na coś, żeby po prostu kupić i żeby to kurzyło się w półce, bo okazało się całkowicie niepijalne dla kupującego... A tutaj: mieszanka, zielona jaśminowa, biała jaśminowa - nic, tylko wybierać i przebierać! RE: 1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal - Darcy Lockhart - 23.11.2023 - Tak, dlatego tym razem wszędzie są frezje. Chociaż po prawdzie, uważam, że są bardziej eleganckie od czerwonych róż - oświadczył Darcy. Szczerze wierzył w swoje słowa, nawet jeżeli piętnaście minut temu pewnie nie dopatrywałby się żadnego szczególnego szyku we frezjach. Oczywiście, zajął miejsce na kanapie obok Eunice. Chociaż kusiło go, by usiąść tuż koło niej, powstrzymał się ostatkiem woli, pozwalając, aby dzieliło ich kilkanaście centymetrów. Zapatrzył się na Malfoyównę, z trochę głupim wyrazem twarzy, i odwrócił wzrok dopiero, kiedy pojawił się skrzat z tacą - z porcelanowym imbrykiem i filiżankami z porcelany (ze ślubnego kompletu matki, ale Eunice nie musiała znać pełnej historii tego serwisu...) - Muszę ze wstydem przyznać, że pijam nieco za dużo kawy. Sama rozumiesz, kiedy już pisarza chwyci wena, ciężko oderwać się od maszyny do pisania, nie ma się wtedy głowy do jedzenia i spania, więc kawa jest zbawieniem - oświadczył po jakiejś sekundzie walki z samym sobą. Kusiło go, by znów skłamać, tym razem z premedytacją, że oczywiście, kocha herbatę, zawsze pija tylko herbatę i planuje w przyszłości otworzyć herbaciarnię, ale jednak nie chciał raczyć Eunice tak bezczelnym łgarstwem. Poza tym zdarzało się jej już widzieć go z filiżanką kawy w ręku. - Ale bardzo lubię napić się dobrej herbaty po południu, dobrze mieć trochę odmiany, prawda? - powiedział, dając skrzatowi znak, aby ulotnił się z butelką winą, by ją schłodzić, a sam z przyniesionych przez skrzata herbat wybrał tę, na którą zdecydowała się Eunice: wrzucił kulkę jaśminowej herbaty do naczynia i zalał ją wodą, aby powoli zaczęła się rozwijać. - Czy chciałaś porozmawiać o czymś konkretnym? - zapytał, zwracając znów na nią nieco rozmarzone spojrzenie jasnych oczu. Tak naprawdę nie miało znaczenia, o czym chciała rozmawiać, a przynajmniej w to święcie wierzył, póki tutaj była, ale wypadało chyba okazać zainteresowanie, skoro miała od niego jakąś sprawę... RE: 1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal - Eunice Malfoy - 03.12.2023 - Ogólnie biel jest bardziej elegancja od czerwieni, jak na moje oko – uznała pewną zadumą w głosie. Czyli… jakby nie tylko białe frezje miały przewagę nad różami? Jaśmin? Tulipany? I wiele innych kwiatów, zdających się być przez swą barwę – a raczej jej brak, bo tym przecież była biel – iście niewinnymi? I och, czemuż, naprawdę, czemuż aż tyle centymetrów ich dzieliło? Raptem kilkanaście, zdawało się to jednak być jednocześnie nieskończenie wielką odległością… niby wystarczyło tylko wyciągnąć rękę, żeby poczuć pod palcami materiał lub ciepłą skórę – zależy, gdzie sięgnęłaby dłonią… - Och, coś o tym wiem – przyznała, poświęcając skrzatowi ledwie ułamek sekundy; za to znacznie więcej uwagi przykuła niewielka kulka herbaty, która zaczęła się rozwijać w filiżance. A najwięcej – och, jakżeby inaczej – najwięcej przykuwał oczywiście Darcy. Mimika, głos, słowa, jakie wypowiadał! - Znaczy… w moim przypadku oczywiście nie można mówić o wenie, ale przy tym ogromie materiału do opanowania to czasem naprawdę siedzi sę długo, bardzo długo i herbata najzwyczajniej w świecie nie daje rady – stwierdziła, pozwalając żalowi wybrzmieć w głosie. Bo przecież Malfoy była absolutną herbaciarą, ale czasem… czasem herbata to jednak za mało i potrzebny był znacznie grubszy kaliber, żeby nie zasnąć z nosem w stertach papierzysk. Stety, niestety, wybrała sobie taki a nie inny zawód i wymagało to bardzo rozległej wiedzy, żeby nie skończyło się szeregiem znacznych uszczerbków na zdrowiu, o ile nawet nie udawania się w czułe objęcia Matki, z których powrotu nie było. - Tak, dobra herbata dla odmiany po kawie to jest właśnie to. Którą najbardziej lubisz? – zgodziła się i zaraz zadała jakże niewinne pytanie – choć odpowiedź na nie była jej w zasadzie potrzebna, gdyby miała Lockharta gościć u siebie. - A może po prostu się stęskniłam? I chciałam sprawdzić, co u mojego ulubionego pisarza? Właśnie, jak ci idzie powieść…? – odparła jakoś tak lekko, nie dotykając sedna sprawy, nie mając jeszcze na to odwagi. Chyba? W każdym razie, może po prostu trzeba było otworzyć tę cholerną butelkę wina, a nie pić herbatę... RE: 1972/wiosna/maj/13 - Nasze sielskie dni odchodzą, w dal - Darcy Lockhart - 05.12.2023 - To ciekawe, bo czerwień w końcu kojarzono z władzą królewską. Chociaż, po zastanowieniu... to raczej jeden jej odcień: królewską purpurę. Ręce go świerzbiły, żeby wyciągnąć je w stronę Eunice, ująć jej dłonie, i powstrzymywał się ostatkiem sił i miłością własną: bo jego duma nie zniosłaby chyba, gdyby taki gest został odtrącony. A chociaż nie chciał dopuszczać do siebie tej myśli, to krążyła gdzieś na samym skraju świadomości - że dziewczyna była w końcu Malfoyówną i zdaniem wielu Malfoyowie byli lepsi od Lockhartów (z czym jednak panicz Darcy absolutnie, ale to absolutnie się nie zgadzał!). Choć zdradliwy ogień Beltane, moc więzi, szeptała mu wciąż do ucha, no weź ją za tę rękę, a najlepiej to pocałuj, co masz do stracenia... - Rozumiem, na tym stażu w Akademii Munga pewnie straszliwie was męczą - zapewnił. Oczywiście, że Eunice pewnie potrzebowała niekiedy kawy, miała przecież taki odpowiedzialny zawód! I była taka mądra! On też był mądry, oczywiście, ale chyba głowa by mu pękła, gdyby musiał uczyć się tych wszystkich eliksirów, ziół, którymi można było się zatruć i tak dalej, i tak dalej... Zapatrzył się na nią do tego stopnia, że kiedy spytała, jaką herbatę najbardziej lubi, omal nie wypalił odruchowo, że najbardziej to lubi Eunice. Na szczęście zdołał ugryźć się w język, zanim padły słowa, które pogrążyłyby go okrutnie, bo przecież Eunice nie była żadną herbatą. - Zwykle pijam po prostu czarną, mocną herbatę, chociaż od czasu do czasu sięgam po taką z mlekiem - wybrnął w końcu, i bardzo był dumny z siebie i tej odpowiedzi, bo przez moment w jego umyśle próżno by było szukać jakichś rozsądnych myśli i nie mógł sobie przypomnieć, jakie herbaty w ogóle istnieją na świecie, chociaż ledwo co wymieniał ciągiem kilka rodzajów. Podał Eunice jej filiżankę, a sam sięgnął po swoją, chociaż nie upił nawet łyka, zapatrzony na Malfoyównę jak w obrazek. - Też mi ciebie brakowało - przyznał, uśmiechając się jak słońce na jej stwierdzenie, bo skoro mogła się po prostu stęsknić, to znaczy, że się stęskniła, i był nagle szczęśliwy wręcz szaleńczo, nieświadom zupełnie, jak brutalnie to szczęście wkrótce zostanie wygaszone. - Doskonale! Pisze się sama. Mam już wstęp. Nie muszę pomagać już w księgarni, więc mogę poświęcać więcej czasu na pisanie. A ty, jak w szpitalu? |