[13.12.1970] Widmo mroku | Nora, Thomas - Thomas Figg - 20.11.2023
adnotacja moderatoraRozliczono - Thomas Figg - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Nora Figg - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
13.12.1970
Little Whining
Tylko czysta krew jest prawdziwie cenna, wyznacza panów - reszta to słudzy, robaki niegodne istnienia!
Zazwyczaj kiedy pojawiał się w domu to nie wpadał niczym rozszalały buchorożec przez drzwi. Tym razem jednak wparował niezwykle żywiołowo do środka niepomny tego, że może przerazić kogoś swoim pojawienie się w tak nagły sposób. Zazwyczaj był spokojny i nie zachowywał się pochopnie, ale tym co wywoływało zmiany w jego zachowaniu była obawa o rodzinę.
- Nora? - zawołał chcąc zlokalizować swoją siostrę. Musieli przedyskutować to czego właśnie się dowiedział. Na merlina wciąż trzymał w ręku zmięta gazetę, która przypominała wachlarz ułożony ze zwykłej kartki papieru.
To co wyczytał w Proroku Codziennym sprawiło, że po prostu musiał sprawdzić co się dzieje z jego rodziną, a szczególnie młodszą siostrą i jej córką. Przecież to było jasne, że nie mógł pozwolić, aby jakikolwiek mrok tego świata wywarł efekt na Norę i Mabel - to było wprost w pisane w jego obowiązki jako starszego brata. A teraz? Nadciągała burza, mocna burza, która mogła zatrzeć magicznym światem w jego posadach. Z samej racji tego, ze nie było czystej krwi mieli zaś znaleźć się w jej centrum - co tylko potęgowało niepokój Thomasa. Nowy Porządek? Nieśmiertelny czarny pan? Bardzo ciemne chmury zbierały się nad Wyspami.
- Nora? Mabel? - powtórzył głośniej, wchodząc głębiej do domu. Musiał się upewnić, że z nimi wszystko w porządku - musiał rozmówić się z siostrą. Jego umysł cały czas pracował na najwyższych obrotach, kiedyś myślał nad wynalezieniem przydatniejszego środka transportu niż świstokliki czy fiu. Teraz będzie to doby czas, aby wrócić do pracowania nad tym, aby zapewnić najbliższym możliwe ucieczki w razie niebezpieczeństwa.
RE: [13.12.1970] Widmo mroku | Nora, Thomas - Nora Figg - 20.11.2023
Norka zwyczajowo dla siebie spędzała czas w kuchni - miejscu, w którym czuła się najlepiej. Przygotowywała nowe ciasto na świąteczne pierniczki, w końcu Yule zbliżało się wielkimi krokami, a z nim jarmarki świąteczne. Musiała stworzyć coś specjalnego, co zachwyciłoby klientów. Wiedziała, że to ważne. Powinna się wyróżnić, aby jej marka stała się rozpoznawalna, a wtedy będzie mogła wreszcie spełnić swoje marzenie i otworzyć cukiernię, o której śniła od lat.
Myślała przy tym o wczorajszej rozmowie z Patrickiem, opowiedział jej nieco więcej o tym, co działo się aktualnie na świecie, otworzył oczy i spowodował, że Norka zdecydowała się zaangażować w pomoc takim jak ona. Sytuacja polityczna była dosyć napięta, musieli bronić tych, którym mogła stać się krzywda przez to, że nie należeli do czarodziejskiego świata od pokoleń. Nie rozumiała tego powodu, nigdy nie umiała dostrzec o co im chodziło. Czy naprawdę to, czy czarodzieje mieli czystą krew było, aż tak bardzo istotne?
Z rozmyślań wyrwał ją dźwięk drzwi, które się otworzyły. Właściwie to przypominało bardziej wjazd na chatę jakiegoś magicznego stworzenia, aż podskoczyła, bo zupełnie się tego nie spodziewała, tak jak nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji.
Na całe szczęście gość od razu się odezwał. Znała ten głos bardzo dobrze, uspokoiło ją to nieco. - W kuchni. - Odkrzyknęła, chociaż nie czuła, żeby była taka potrzeba, to było pomieszczenie w którym praktycznie zawsze się znajdowała, kiedy była w domu. Nie miała pojęcia, co spowodowało, że Thomas wszedł tutaj tak bardzo rozemocjonowany, zapewne za chwilkę się dowie.
- NORA, w kuchni. - Odkrzyknęła jeszcze, bo miała wrażenie, że jej nie usłyszał. Mabel była u Longbottomów, Brenna miała akurat wolne więc wzięła ją do siebie. - Wyglądasz, jakbyś zobaczył smoka, co się stało? - Spojrzała na brata znad blaszki, w której układała pierniczki, które miały zaraz trafić do pieca. Jeszcze chwila, a się upieką i będa naprawdę smaczne. Włożyła w ich stworzenie naprawdę dużo serca, wierzyła w to, że wyjdą przepyszne jak zawsze i zachwycą wszystkich. Oczywiście nie mogło być inaczej.
RE: [13.12.1970] Widmo mroku | Nora, Thomas - Thomas Figg - 25.11.2023
Usłyszał ją już za pierwszym razem, zresztą w sumie i tak się już kierował w stronę kuchni. To był niemal pewnik, jeśli chciało znaleźć się Norę to czemu nie pomyślał o tym, żeby od razu udać się do kuchni? Tylko wrzeszczał jak sprzedawca na targu w dzień handlowy. Przetarł dłonią twarz, a więc to się dzieje z człowiekiem kiedy zjada go zmartwienie? Wciągnął powietrze stawiając lewą stopę do przodu, wypuścił kierując teraz prawą nogę do przodu. Krok za krokiem, oddech za oddechem powoli uspokajał się idąc w stronę kuchni.
- Chciałbym zobaczyć smoka - mruknął ponuro, co już samo w sobie było niecodzienne, zazwyczaj pogodne oblicze Thomas zdawało się być ściągnięte w jakąś karykaturalną maskę. No ale któż mógł lepiej odczytać go niż własna siostra? Bez problemu mogła dostrzec, że jest zmartwiony i nawet zapach pierniczków które przygotowywała nie był w stanie skutecznie odwrócić jego uwagi.
- Nie wiem czy coś o tym wiesz, ale zaczyna się robić niebezpiecznie - powiedział rozwijając gazetę i podając ją Norze. Artykuł o Czarnym Panu zajmował całą pierwszą stronę. Wpatrywał się z uwagą w twarz blondynki. Będzie w szoku? Zaniepokojona? A może będzie chciała wyjechać z Wysp dla dobra Mabel? Cóż zapewne szybko by jej w tym pomógł i sam je wyteleportował gdzieś daleko, gdzie byłyby bezpieczne. No ale przecież nie zmusi jej do niczego.
RE: [13.12.1970] Widmo mroku | Nora, Thomas - Nora Figg - 26.11.2023
Norka oderwała się znad blatu i przeniosła wzrok na drzwi. Już za chwilę powinien się w nich pojawić jej brat. Wierzyła w to, że bardzo dobrze będzie wiedział, gdzie ją znaleźć. To nie było wcale takie trudne, jakby się mogło wydawać.
Oczywiście znalazł się w kuchni chwilę później, tyle, że nie do końca jej wszystko pasowało w jego aparycji. Miała wrażenie, że coś go zmartwiło, tyle, że nie umiała jeszcze odczytać, co właściwie się wydarzyło. - Ja chyba bym nie chciała, jeszcze by mnie zjadł. - Nigdy nie należała do szczególnie odważnych osób, nie powinno więc to w żaden sposób zdziwić Thomasa. Zdecydowanie lepiej czuła się wśród garnków i patelni, taki już to był typ człowieka.
Sięgnęła po gazetę, którą wyciągnął w jej kierunku. Szybko rzuciła wzorkiem na artykuł, który jej pokazał. Wiedziała, że dzieje się źle. Jeśli chciał odczytać coś z jej twarzy, to nie było to wcale takie proste, bo wydawało się, że bardzo spokojnie przyswoiła te informacje. Przeniosła wzrok na brata, wydawał się być zdecydowanie dużo bardziej zaaferowany całą sprawą. Tyle, że Norka wiedziała już co robić, trafiła na odpowiednich ludzi. Nie poddadzą się bez walki - to było pewne. Nie miała zamiaru uciekać, nie chciała opuszczać miejsca swojego życia przez to, że jakiś pajac wymyślił sobie, że przejmie władzę w świecie, w którym żyli. - Wiem Thomas, słyszałam o tym wszystkim. - Odetchnęła głośno. Musiała się chyba podzielić z nim tym, co wiedziała, ufała mu jak nikomu innemu. - Udało mi się nawiązać kontakt z kimś, kto nie zamierza pozwolić na to, żeby oni przejęli władzę. - Wydawało się jej całkiem rozsądnym powiedzenie mu o tym wszystkim. - Może miałbyś ochotę ich wesprzeć? - Na pewno nadawał się do tego dużo bardziej od niej, bo ona przecież nie umiała walczyć, nie była wojownikiem, a marnym rzemieślnikiem, mimo wszystko zamierzała się zaangażować.
RE: [13.12.1970] Widmo mroku | Nora, Thomas - Thomas Figg - 28.11.2023
Absolutnie nie był zdziwiony jej wzmianką o tym, że wolałaby nie spotykać smoka. -Zawsze mogłabyś targować się swoją kuchnią, nawet smok by się na nią skusił - żart, tak żart był idealny żeby nieco rozładować sytuację i pozbyć się wisielczego humoru.
No ale nie spodziewał się tej bomby, którą zrzuci na niego jego siostra.
Pierwsze oznaki nienormalności pojawiły się, kiedy zauważył brak zaskoczenia wiadomością pokazaną w gazecie. Czyżby już o tym wiedziała? Ale przecież... Kolejne słowa uderzyły go z siłą tłuczka. Co tu się stało. Jego siostra wyszła na pierwszą linię i zamierzała brać udział w pokonaniu tego Czarnego Pana?. Odetchnął głęboko i popatrzył uważnie na Norę. Przez jego głowę przebiegło miliony myśli, musiał jednak się zebrać i odpowiedzieć jej na pytanie.
- Już powstała grupa chcąca z nim walczyć? I Ty do niej należysz? - cóż, zapewne nie powstali oni tuż po ukazaniu się artykułu w gazecie ale już wcześniej, teraz tylko aktywniej poszukiwali członków. Nie dał odpowiedzieć, jego instynkt zadziałał natychmiastowo, przecież nie mógł pozwolić, aby narażała się sama, gdy on będzie sobie siedział przed kominkiem i czytał książkę.
- To bardzo nie na miejscu pytanie - zrobił krótką pauzę i podszedł żeby ją delikatnie poklepać po głowie. - Przecież muszę przypilnować, żeby nic ci się nie stało - uśmiechnął się do niej i wypuścił głośno powietrze przez usta. - Będę musiał wrócić do swoich badań, żeby zapewnić tobie i Mabel bezpieczeństwo - oj tak zdecydowanie musiał teraz wrócić do pracy nad swoim środkiem transportu. Skoro nadciągały mroczne czasy to nie mógł tego tak pozostawić.
RE: [13.12.1970] Widmo mroku | Nora, Thomas - Nora Figg - 01.12.2023
- Myślisz, że smoki lubią słodycze? Miałam wrażenie, że preferują jednak mięso. - Zapytała całkiem poważnie, a na jej twarzy mógł zauważyć moment zawieszenia, chyba faktycznie zaczęła się zastanawiać nad smoczą dietą. Po chwili jednak zamrugała i wróciła do kuchni. Nie był to powód, dla którego Thomas się tutaj pojawił.
Cóż, Norka potrafiła zaskakiwać. Jak widać nawet swojego brata. Miała bardzo dużo znajomości w najróżniejszych kręgach, wiele osób jej ufało, co ciekawe też ceniło jej umiejętności, które zawsze wydawały się jej znikome. Może faktycznie niewiele osób potrafiło stworzyć tak perfekcyjne eliksiry, jak ona. Wiedziała, że wiele z nich może przydać się w tej walce, która miała się rozpocząć. Cieszyło ją nawet to, że będzie mogła się zaangażować w ten sposób, tak naprawdę jedyny, jaki znała. Nie nadawała się do czynnej walki, nie ma co się oszukiwać nie była nie wiadomo jak wspaniałym adeptem magii, nie wszyscy musieli świetnie władać zaklęciami i stać na pierwszej linii walki.
- Należę od wczoraj. Mam nadzieję, że mnie z niej nie wyrzucą za to, że ci o tym wspomniałam. - Uśmiechnęła się serdecznie do brata. Powinni się spodziewać tego, że podzieli się z nim tą informacją. Zresztą wiedziała, że ma poglądy takie same jak ona. Nic tu nie mogło pójść nie tak.
- Nie musisz mnie pilnować, pamiętaj o tym. Jestem już duża. - Nie chciała, żeby robił coś przeciwko sobie, tylko dlatego, że przyszło się jej w to zaangażować. - Nie będę też przecież latać za tymi oszołomami, nie nadaję się do tego. - Wiedziała, gdzie jest jej miejsce. - Cieszy mnie to, że jest to taki ekspresowy kop, żeby zabrać się do pracy. - Tego się nie spodziewała, nie miała również pojęcia, co tam kombinuje, ale cieszyło ją to, że również chce działać.
RE: [13.12.1970] Widmo mroku | Nora, Thomas - Thomas Figg - 18.12.2023
- Nie znam się na smokach, ale chyba jedzenie to jedzenie, i mimo, że preferowałyby mięso to słodkim tez nie pogardzą. A jeśli tak to nie wiedzą co tracą - ostatnie słowa dodał już pod nosem i zaczął nieszyć po kuchni co też przygotowywała jego siostra.
W jednej chwili zmarł z dziwnym wyrazem twarzy, kiedy tylko sens kolejnych słów Nory dotarł do jego umysłu. Od wczoraj jego mała siostra zdołała nawiązać współpracę z jakąś organizacją, która ma zamiar pokrzyżować kroki tego mrocznego czarnoksiężnika. Odetchnął głęboko.
- I myślisz o tym dopiero po tym jak mi powiedziałaś?? - zapytał normalnie kiedy już się otrząsnął się i skubnął nieco surowego ciasta odsuwając się na bezpieczną odległość od Nory, aby nie dostać po łapach za podjadanie. Nie wyglądał nawet jakby choć przez sekundę bił się z myślami, kiedy powiedział następnie.
- To, że Ty nie zamierzasz ganiać za tymi oszołomami i pomagać zza kulis nie znaczy, ze te oszołomy zostawią Cię w spokoju, zwłaszcza jeśli jakimś cudem dowiedzą się że jesteś przeciwko nim - dajcie temu chłopu zbroję, bo właśnie oto aktywował się mu tryb "zbawca świata".
- Możesz mówić co chcesz, zawsze będziesz mniejszą młodszą siostrą, którą muszę pilnować. Nie zapominaj o tym - dodał jeszcze nim delikatnie poklepał ją po głowie. - W końcu sięgasz mi ledwo do ramienia, nie jesteś taka duża! - mały żart jeszcze nikomu nie zaszkodził.
Ale jak był i czas na żarty był też czas, aby wziąć się w garść i wejść w rolę dorosłego, którym przecież był. Nie spodziewał się, że za jego życia będzie musiał przejmować się czymś tak mrocznym. Jedyne czego chciał to spokojnego życia dla Nory i Mabel, żeby największym zmartwieniem był bunt nastoletniej córki, a nie jakiś mroczny czarodziej, chcący pozbyć się mugoli i mugolaków.
- Jak mogę oficjalnie dostać się do tej organizacji? Żebym mógł pomóc aktywniej. Nie chcę żeby wam coś groziło, a siedząc w domu tego nie osiągnę - starał się, żeby w jego głosie i gestach nie było widać, że jest zły. Zły na siebie za bezsilność, że nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa swojej rodzinie poprzez samo pstryknięcie palców - ale za to miał już plan, a raczej kilka planów.
RE: [13.12.1970] Widmo mroku | Nora, Thomas - Nora Figg - 19.12.2023
- Tak myślisz? W sumie może zacząć by robić również słodycze dla zwierząt? - Nie myślała o tym wcześniej, ale w tym momencie nie brzmiało to wcale tak głupio. Powinna mieć szeroką ofertę dla wszystkich, na pewno wróci do tego później.
Thomas mógł zauważyć, że Norka przygotowywała pierniczki, na nadchodzące Yule, właśnie wyjmowała je z pieca, ich zapach powoli roznosił się po kuchni.
- Wiesz, że nie należę do tych bystrych umysłów. - Zaśmiała się nieco nerwowo. No nie, nikt nie powinien jej wyrzucić za to, że przekazała takie informacje bratu, tym bardziej, że póki co jeszcze nie padły żadne konkrety. Zresztą komu, jak komu, ale Thomasowi mogła ufać.
- Tak, czy siak jesteśmy na celowniku, nie płynie w naszych żyłach jedyna i wspaniała czysta krew, nie zamierzam pozwolić na to, żeby oni wyłapywali takich jak my, musimy działać, przygotować się na najgorsze. - Było w niej sporo odwagi, jak na takie drobne stworzenie. - Nikt się nie dowie, zresztą, jestem tylko cukierniczką, spójrz na mnie, czy wyglądam ci na kogoś, kto może się im przeciwstawić? Jestem ostatnią osobą, którą by podejrzewali o jakiekolwiek działania przeciwko nim. - Była bardzo, ale to bardzo niepozorna i nie dało się z tym dyskutować. Pewnie nikt by się po tej klusce nie spodziewał, że może być brana pod uwagę w ogóle do tego, żeby należeć do jakiejkolwiek organizacji. Sama się nie spodziewała, że ktoś zechce ją w ogóle brać pod uwagę.
- To cios poniżej pasa Tommy. - Rozbawił ją nawet ten komentarz, rozumiała to, że się martwi, ona pewnie też by się o niego martwiła, gdyby wplątał się w coś podobnego.
- Porozmawiam z nimi i odeślę do ciebie, myślę, że nie powinni oponować, mam tylko nadzieję, że nie zamierzasz ryzykować, a działać jak ja, w tle.- Musiała o tym wspomnieć, bo na pewno by sobie nie wybaczyła gdyby przez jej zaangażowanie on sam wystawiał się na celownik.
RE: [13.12.1970] Widmo mroku | Nora, Thomas - Thomas Figg - 18.01.2024
- Zdaje sobie z tego sprawę, że jesteśmy na ich celownik - zgodził się, bo tego Świdom był już zanim się pojawił. W sumie to był głównym powód dlaczego wpadł do domu jak kot któremu pali się ogon. Odetchnął głęboko, żeby zebrać myśli i uśmiechnął się do siostry.
- Nie, znając ciebie to próbowałabyś się ich częstować słodyczami, aż by zapadli w śpiączkę od nadmiaru cukru - zażartował jeszcze zanim spoważniał i pokiwał głową na znak, że rozumie. Jednak fakt tego czy występowała przeciw nim czynnie czy biernie to wszystko nie miało znaczenia jeśli wyda się jej przynależność. Nie ma co się jednak martwić na przyszłość, trzeba rozważyć różne opcje, przedsięwziąć odpowiednie środki bezpieczeństwa ale nie zamartwiać się bezustannie.
- Nie wiem co zamierzam - odpowiedział szczerze, nie zamierzał jej kłamać, zresztą nigdy przecież nie potrafił kłamać Norze. - Wiem tylko, że nie będę stał z boku jeśli inni będą potrzebować pomocy, czy to pomagając im walczyć czy podczas ucieczki w bezpieczne miejsce. Możesz być pewna, że nie zamierzam pierwszy wyskakiwać przed szereg i polować na mrocznych czarodziejów - zapewnił ją jeszcze chcąc nieco załagodzić swoją wypowiedź. Ale też nie mijał się z prawdą, nie zamierzał polować na popleczników mrocznego czarnoksiężnika niczym kot na myszy, nie sądził aby to było najlepsze rozwiązanie.
RE: [13.12.1970] Widmo mroku | Nora, Thomas - Nora Figg - 21.01.2024
- To najważniejsze, świadomość, że mogą po nas przyjść. - Nikt nie znał dnia, ani godziny, kiedy poplecznicy Voldemorta się nimi zainteresują. Może nie byli pierwszym wyborem, bo jednak byli półkrwi, to jednak wciąż zbyt mało, aby być pewnym swojego bezpieczeństwa. Kto wie, co wymyślą śmierciożercy. Musieli spodziewać się najgorszego.
Norka odwzajemniła uśmiech brata, grunt, że nie zamierzali dać sobie zrobić krzywdy, wiedzieli na czym stali. To było najważniejsze, przynosiło też spokój, przynajmniej w tej chwili. - Zniszczenie ich życzliwością, to w moim stylu. - Chociaż cukrem, to też nie było wcale takie najgorsze rozwiązanie, nażarli by się, później poszli to odespać, a kompetentne osoby mogłyby się tym zająć. Może to wcale nie był taki głupi plan?
- Uszanuję każdą decyzję jaką podejmiesz i drogę którą będziesz chciał podążać, chociaż cieszy mnie, że nie chcesz się pchać na pierwszy ogień. Porozmawiam z kim trzeba i przekażę, że chcesz się zaangażować. - Musiała o tym napomknąć Patrickowi, który ją zwerbował, wydawał się dla niej w tym momencie być najbardziej zorientowaną osobą w temacie, skoro ją samą w to zaangażował. Nie miała zamiaru ograniczać brata, ba, uważała, że to jest słuszne, razem będą mogli wiele zdziałać w konspiracji i pomóc tym, którzy będą tego potrzebować. Na pewno przydadzą się tym, którzy walczyli w słusznej sprawie, a nie musieli przecież od razu zabijać wrogów. Nie wszyscy byli wojownikami, ale każdy posiadał jakieś umiejętności, które mogły pomóc dobrej stronie.
|