Secrets of London
[Litha 1972] Krąg ognisk - Wersja do druku

+- Secrets of London (https://secretsoflondon.pl)
+-- Dział: Anglia (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=6)
+--- Dział: Inne części Anglii (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=145)
+---- Dział: Stonehenge (https://secretsoflondon.pl/forumdisplay.php?fid=149)
+---- Wątek: [Litha 1972] Krąg ognisk (/showthread.php?tid=2316)

Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38


[Litha 1972] Krąg ognisk - Rowena Ravenclaw - 25.11.2023

adnotacja moderatora
Rozliczono - Florence Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic
Sesja rozliczona przez Camille Delacour - Piszę, więc jestem
Rozliczono - Heather Wood - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Rodolphus Lestrange - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Leviathan Rowle - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic IV



Krąg ognisk



Po dramatycznych wydarzeniach na Polanie Ognisk nie spodziewano się tłumów na Lithii; tymczasem frekwencja przekroczyła najśmielsze oczekiwania organizatorów sabatu. Być może w obliczu zagrożenia ze strony Czarnego Pana i jego zwolenników czarodziejska społeczność potrzebowała mocniej niż zwykle poczuć jedność ze swymi magicznymi braćmi i siostrami oraz zanieść do Matki swe modlitwy. Nikogo nie dziwiło, że wśród świętujących znalazło się mnóstwo kobiet, nierzadko w towarzystwie swych latorośli. Wszakże w tym dniu szczególne błogosławieństwo otrzymać mogły matki, czarownice spodziewające się dziecka lub dopiero planujące ciążę.

Ich wyjściowe szaty mieniły się złotem, karmazynem, brązami oraz miedzią; w podobnych odcieniach udekorowano Stonehenge - krąg ofiarny z czasów, gdy wierzono, że magia wymaga krwawych ofiar - i otaczający go plac. Na kamieniach oraz palach zawieszono kolorowe wstążki i kwieciste girlandy. W środku kręgu, stanowiącym strefę sacrum, rozpalono ogniska, wokół których przemykały roztańczone sylwetki kapłanek z kowenu Whitecroft. Śpiewano modlitwy, a przygrywał im flet i bodhrán. Zewnętrzna część kręgu stanowiła natomiast część profanum, z licznymi stoiskami, na których można było zakupić nie tylko jedzenie i alkohol, lecz także wyroby rzemieślnicze. Nie zabrakło również namiotów, w których cieniu czarodzieje odnaleźć mogli schronienie przed dopiekającym słońcem.

Słodki zapach kwiatów i nieco ostrzejsza woń ziół łączyła się z dymem z ognisk. Złocista tarcza sunąca po niebie całowała czule skórę biesiadników. Było nieco duszno, lecz cudownie sielsko.

Ojciec Ogień ukaże ci przyszłość


Płomienie wewnątrz Stonehenge nie były zwykłymi ogniskami, zaś tańce kapłanek nie były zwykłym występem ku uciesze gawiedzi. Ognie zostały zaklęte w taki sposób, by ukazać przyszłość każdemu, kto w nie spojrzy. Odważysz się wejść w pradawny krąg i spojrzeć w jedno z ognisk?

Aby ujrzeć w ogniu przyszłość, użyj komendy !płomienie. Wróżbę w ogniu widzi tylko postać, która wykonała rzut, a przypisany do niej efekt trwa jeden post.

Matka ziemia nada znaczenie


Nie zabrakło także Mirabelli Abbott, która wraz ze swym klubem przygotowała wianki rozdawane na wejściu każdemu chętnemu czarodziejowi. W każdym z wieńców dominował inny kwiat lub zioło; każdy z nich w unikalny sposób wpływał na samopoczucie noszącego go czarodzieja. Niestety, ze względu na ogromną ilość chętnych nie było czasu na zastanawianie się i wybieranie - każdy otrzymywał swój wieniec losowo!

Aby zdobyć wianek, użyj komendy !wianki. Przypisany do wianka efekt trwa dopóki postać nosi go na głowie (nie dotyczy rzutu na wróżbę z płomieni).

Wydarzenie nie ma sztywnego podziału na tury - możecie pisać dowolną ilość postów. Mistrz gry będzie doglądał tematu i odpisywał na bieżąco, jeżeli jakiś post jest skierowany bezpośrednio do niego, proszę go otagować na dole posta.

Mistrz gry będzie odpowiadać do 15 grudnia, natomiast temat zostanie otwarty do końca roku. 



RE: [Litha 1972] Krąg ognisk - Bellatrix Black - 27.11.2023

Wypadało pojawić się na sabacie. Ciekawiło ją to, szczególnie, że tym razem przybrał inna formę po ostatnim Beltane, które zakończyło się dosyć zaskakująco. Nie, żeby to jej przeszkadzało, w końcu Lord Voldemort dzięki temu zyskał jakieś magiczne siły, zginęło dużo ludzi, ale ofiary zawsze musiały się pojawić. Czasem było warto przelać nieco krwi, coś za coś jak to mówią.

Na Lithę Bellatrix wybrała się w towarzystwie swojego narzeczonego, wypadałoby, żeby od czasu do czasu pokazywali się razem wśród innych czystokrwistych czarodziejów. Panna Black wierzyła, że będzie ich tu sporo, w końcu było to mistyczne święto, a bardzo wielu magów było naprawdę mocno wierzących. Sama czasami zastanawiała się, jakie ma podejście do wiary, nie umiała tego jakoś szczególnie określić. Obchodziła wszystkie sabaty, w ten sposób bowiem została wychowana, aby czcić tradycję, czy znaczyło to jednak dla niej coś więcej? Jak na razie to sama nie do końca wiedziała, za młoda była na takie przemyślenia.

Szła przed siebie trzymając Rolpha pod rękę. Ubrana była elegancko, zdecydowanie bardzo elegancko jak na wizytę w takim miejscu, jednak wypadało wystroić się dla Matki. Na pewno doceni to, kiedy Bellatrix będzie potrzebowała pomocy. Jej szata była karmazynowa, skorzystała również ze szminki w podobnym odcieniu, żeby dopełnić swoją stylizację. Nie spieszyła się nigdzie, pozwalała sobie na krótkie przystanki przy każdym mijanym stoisku. - Co ci się najbardziej podobało? - Spytała zupełnie przypadkiem. Na pewno zamierzała sobie coś tutaj kupić, a raczej nie do końca sobie (pewnie zaniesie to do mieszkania narzeczonego, żeby zrobiło się w nim trochę przytulniej).

Zauroczona była tańcem kapłanek, które poruszały się bardzo zwinnie wokół płonących ognisk. Zawiesiła swój wzrok na jeden z nich, jednak dotarło do niej, że zaczęła się wpatrywać w ogień, a nie w kobietę.


!płomienie


RE: [Litha 1972] Krąg ognisk - Pan Losu - 27.11.2023

Bellatrix Black


Kształt był niejasny i zdeformowany - dopiero po dłuższej chwili udało ci się dostrzec w płomieniach charakterystyczną dla magów Wizengamotu togę. Rodzi się w tobie przeczucie, że wreszcie dokona się sprawiedliwość. Pozostaje tylko jedno kluczowe pytanie - czy dosięgnie ona ciebie, czy twoich wrogów?



RE: [Litha 1972] Krąg ognisk - Cathal Shafiq - 27.11.2023

Cathal Shafiq nie był wielbicielem miejsc zatłoczonych, głośnych i pełnych ludzi. Nie był też szczególnie wierzący - zbyt wiele widział ruin, które pozostały po starych ołtarzach, aby wierzył w boskie moce. Na Lithę przyciągnęły do jednak głównie miejsce, w którym ta wyjątkowo się odbywała: Stonehange, starożytne miejsce kultu, pobudzające wyobraźnię nie tylko mugoli, ale także czarodziejów. A poza tym istniała pewna ciekawość, jak obrzędy, odprawiane tutaj setki lat temu, przez od dawna martwych czarodziejów, będą wyglądać teraz - to było trochę jak echa dawnych głosów, wspomnienia wygasłych wieki temu ogni, sięgały na chwilę do teraźniejszości.
Prawdziwe przeznaczenie tego miejsca, skryte przed oczyma niemagicznych...
Nie wystroił się, bo Shafiq rzadko stroił się bez dobrego powodu. Koszula z krótkimi rękawami i materiałowe spodnie były jednak czyste i nieznoszone, w przeciwieństwie do ubrań, jakie często nosił na wykopaliskach. Chociaż opalenizna z Egiptu znikła już z twarzy i rąk, to pojawiła się nowa – angielska pogoda może i ich nie rozpieszczała, ale Shafiq spędzał na wolnym powietrzu tyle czasu, że jego skóra była ogorzała od słońca i wiatru, mocno kontrastując z jasnymi włosami, odziedziczonymi po Gauntach.
- Musiało ich sporo kosztować zabezpieczenie tego przed mugolami - stwierdził Shafiq, po dość długiej chwili milczenia, gdy szedł niby między stoiskami, ale pozostawał pogrążony w swoich myślach i jakby ślepy na wszystkie rzeczy, jakie pozostały na stoiskach. Porównywał to miejsce mimowolnie do Kniei, do magicznej puszczy, otaczającej Polanę pełną magii. Tu czuć było na karku oddech wieków, ale i dla niego nie było to nowe uczucie. - Sądziłem, że Ministerstwo odwoła sabat.
Czy bał się, że dziś dojdzie do kolejnego ataku? Chyba niezbyt. Głównie dlatego, że Rookwood pewnie wtedy poradziłby mu znaleźć sobie inne rozrywki na ten wieczór, jak zwykle nie wdając się w szczegóły, a Cathal - również jak zwykle - posłuchałby, nie zadając żadnych pytań.
Przystanął, spoglądając ku roztańczonym kapłankom, ku ustrojonym wstęgami kamiennym filarom. I ku płomieniom, w których przecież nie spodziewał się zobaczyć niczego poza ogniem – wszak Cathal Shafiq był z natury sceptykiem, i nawet jeżeli nie lekceważył zupełnie jasnowidzenia i wróżb, to nigdy nie przywiązywał do nich wielkiego znaczenia.

!płomienie


RE: [Litha 1972] Krąg ognisk - Pan Losu - 27.11.2023

Cathal Shafiq


W płomieniach ukazała ci się postać starszego mężczyzny. Jesteś pewien, że nigdy wcześniej nie spotkałeś tego człowieka, ale nie miało to większego znaczenia, gdy zdałeś sobie sprawę z tego, jak bardzo jest samotny. Ty również poczułeś, że w najbliższym czasie możesz nieco bardziej tęsknić za obecnością drugiego człowieka.



RE: [Litha 1972] Krąg ognisk - Rodolphus Lestrange - 27.11.2023

Rodolphus zjawił się na obchodach, bo - podobnie jak Bellatrix - tak został wychowany. Sam jednak określał się bardziej jako naukowca, o ile w świecie czarodziejów tak można było to nazwać. Sabaty, święta i wszelkie obrządki interesowały go na tyle, ile powinny: kierował się ciekawością, a dzisiaj również chęcią towarzyszenia narzeczonej, która z pewnością przywlecze coś ze stoiska do jego mieszkania. Westchnął cicho, gdy Bellatrix zatrzymała się przy kolejnym kramie, oglądając bezużyteczne zbieracze kurzu w jego mniemaniu. Dom miał być miejscem odpoczynku, nie powinno w nim być zbyt wielu przedmiotów, które od tego odpoczynku odciągają. Nie oznaczało to jednak, że nie doceniał ozdób i dekorowania w taki sposób, by dom faktycznie można było nazwać domem. Z tym, że w gust Rodolphusa trudno było trafić, zwłaszcza gdy sam nie wiedział, co tak naprawdę mu się podoba.

Machnął lekko wolną ręką, trafiając kręcącego się wokół jego głowy owada. Biała koszula zafalowała gniewnie. Nie lubił lata, nie przepadał również za słońcem, które drażniło jego jasne oczy. Ale mimo wszystko można było powiedzieć, że odczuwał coś w rodzaju szczęścia, że znaleźli się tu we dwójkę.
- Do tej pory nic nie przykuło mojej uwagi - odpowiedział, lekko ściskając jej dłoń. Wyroby z metalu, drewna, szkła... Wszystkie były tak kolorowe, pełne życia że gdyby Bellatrix przywlekła coś takiego do jego domu, skończyłaby w kufrze, razem z bibelotem. Choć Rodolphus na dłużej zatrzymał wzrok na żłobionej szkatułce w odcieniu ciemnego dębu, ze starannie wykonanymi ornamentami i metalowym zamkiem z kluczykiem. Mu nie była potrzebna, ale była to jedyna rzecz, przy której się zatrzymał i zastanowił, czy warto coś podobnego kupić. Zrezygnował jednak, wiedząc że jeśli miałby ją podarować narzeczonej, najpierw musiałby jej kupić więcej biżuterii. Co w zasadzie mógł uczynić również teraz.

Czując, że Trix zwalnia, Rodolphus zerknął w stronę, w którą patrzyła. Taniec kapłanek niósł ze sobą magię, lecz Rolph patrzył na nie jak na atrakcję, doceniając piękno w dość platoniczny sposób. Nie niosły się za tym żadne emocje, żaden podziw czy pożądanie powstałe w wyniku wyginających się ciał. Jego umysł i serce było zamknięte tylko dla jednego ciała, które miał teraz przy sobie. Wypuścił dłoń Bellatrix, by objąć ją w pasie. Z potrzeby bliskości i kontroli sytuacji - nie chciałby by ktoś przypadkiem ją potrącił. Miała w sobie siłę, ale fizycznie, w porównaniu do niego, była drobna. A charakter miała wybuchowy, już widział oczyma wyobraźni jak ktoś brudzi jej szatę błotem i ziemią, bo spieszy się do kolejnego kramu. Lepiej było temu zapobiec.

Powrócił wzrokiem do kapłanek, lecz jego wzrok naturalnie ześlizgnął się na płomienie, tańczące niemal tak urokliwie, jak kobiety. Zmarszczył brwi, pozwalając sobie na chwilę zajrzeć w długie języki ognia.

!płomienie


RE: [Litha 1972] Krąg ognisk - Pan Losu - 27.11.2023

Rodolphus Lestrange


Płomienie słabną, tylko po to, by za chwilę znów intensywnie zapłonąć. Wśród nich pojawia się postać nieznajomej kobiety; na głowie ma koronę, zaś w dłoniach trzyma niemowlę. Czujesz ulgę, jakby ktoś zdjął z twoich barków niewyobrażalny ciężar. Ktoś bardziej doświadczony otoczy cię opieką i pomoże ci przejść przez trudności.



RE: [Litha 1972] Krąg ognisk - Felix Bell - 27.11.2023

Gdy Elaine zdecydowała się z nim iść, nie krył szczęścia, przeplatanego z ulgą. Gdyby widział go teraz jakiś lekarz, na pewno zechciałby przepisać mu odpowiednie specyfiki na nierówną pracę serca. Felix wiązał duże nadzieje z tym wydarzeniem, w ogóle z tym dniem i być może z wieczorem. Nie, żeby coś planował, bo nie planował (nigdy w sumie nie miał planu), ale na samą myśl o tym, że spędzi cały dzień z Elaine, z dala od cyrkowego zgiełku, czuł przyjemny dreszcz ekscytacji. Felix chwycił Elaine za rękę niemal odruchowo, gdy prawie na kogoś wpadli.
- Lepiej trzymaj się blisko, bo nie będę cię potem szukać! - skłamał gładko, wiedząc że ona wie, że kłamie. Wystarczy tylko by lisica się od niego oddaliła, jak to zwykle miała w zwyczaju, by rzucił wszystko, co robił, rzucając się w wir poszukiwań. Czasem było to naprawdę uciążliwe, bo młody Bell miał wrażenie, że Elaine jest bardziej lekkomyślna od niego samego, ale przecież za to ją kochał. Jak przyjaciółkę, oczywiście.

Jego pojęcia odświętnego stroju ograniczyło się do umycia się, dokładnego wyszczotkowania zębów i założenia ubrań, które nie śmierdzą. No i były względnie czyste i niewygniecione. Zanim pociągnął Elaine w stronę stoisk, zabrał wianek od jednej z kobiet i nałożył go na głowę.
- I jak? Pasuje mi? Bierz swój bo zaraz zabraknie, a potem ci coś kupię, co ty na to? - poprawił kwiaty na głowie, szczerząc zęby do przyjaciółki. No cokolwiek można było o nim powiedzieć, to ten wianek naprawdę mu pasował. Podkreślał kolor oczu.

!wianki


RE: [Litha 1972] Krąg ognisk - Pan Losu - 27.11.2023

Krwawnik


Drobne białe kwiatuszki krwawnika rozbudzają w tobie bohatera. Odwaga, która wstępuje w ciebie po założeniu na głowie wianka, sprawia, że niestraszne ci wyzwania, jakie pojawiają się na twej drodze, konfrontacje z innymi czarodziejami, czy po prostu bycie sobą.



RE: [Litha 1972] Krąg ognisk - Perseus Black - 27.11.2023

Ich pierwsze publiczne wyjście jako narzeczeństwo.
Nie było tak spektakularne jak wjazd na końskim grzbiecie z Elliottem, a sam Perseus nie rzucał się w oczy z tą piekielną laską tak jak podczas licytacji Longbottoma, a mimo to nie mógł wyzbyć się przeczucia, że jest obserwowany, że czyjeś oczy wciąż za nim wodzą. Nie mylił się - gdy tylko spojrzał w kierunku namiotu okupowanego przez Macmillanów dostrzegł matkę plotkującą ze swoją bratową. Uniosła dłoń w powitaniu, a Perseus odpowiedział jej słabym uśmiechem. Pobladł, o ile ten z natury blady mężczyzna mógł wyglądać jeszcze bladziej.
Jak mniemam, nie masz raczej ochoty na spotkanie z teściową? — zwrócił się do Vespery, rozluźniając nieco krawat bolo z czerwonym rubinem. Odziany był jak zwykle w czerń; tym razem jednak z uwagi na wysoką temperaturę zamiast uroczystej szaty wybrał czarną koszulę i ograniczył się do założenia nań kamizelki w tym samym kolorze, obszytej złotymi nićmi. Złoto i czerwień, kolory słońca na tle czarnej pustki kosmosu. — Bo ja na pewno nie mam.
Ponownie się uśmiechnął, tym razem szczerze i promiennie. Przeniósł wzrok na narzeczoną i wstrzymał oddech, jakby ujrzał ją po raz pierwszy. Była piękna i pod każdym względem idealna, a Perseus nie mógł uwierzyć, że to właśnie jego wybrała, że to właśnie u jego boku widziała swoją przyszłość (choć, trzeba przyznać, że to niejako zostało im narzucone, gdy poddali się gorączce trawiącej ich w Beltane - może właśnie Matka miała taki plan dla ich obojga?).
Korzystając z tego, że w ich stronę zbliżała się grupka młodych czarownic, odbił nieco w bok, znikając tym samym z pola widzenia Daphne. W ten sposób znaleźli się przed stoiskiem, przy którym Mirabella Abbott wraz z innymi członkami towarzystwa herbologicznego wydawali swoje wianki. Uśmiechali się do nich zachęcająco.
Co to za sabat bez wianków? — rzucił rozbawiony, pozwalając włożyć sobie zupełnie przypadkowy wieniec.

!wianki